Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20356
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. Mnie się właśnie taki trafił, cudowny. Cieszę się, że Quatro czyli Figo ma taki wspaniały dom :) Wielu, wielu szczęśliwych, zdrowych lat, psiaku! Zasługujesz na to ! Genialny tekst! ;) Bardzo mi się to uzasadnienie podoba :)
  2. Nie trzeba, jego historia wstrząsnęła moją przyjaciółką (to "ludzki" lekarz ;)) i chce pokryć wszystkie koszty weterynaryjne związane z Tulisiem. A ja od wyjścia z gabinetu ryczę :( :(
  3. ( edytowałam ) Nie tylko Timuś ma guza, jego młodziutki kolega Tuliś ma zaawansowany nowotwór jądra! :( :( :( Piszę płacząc, z płaczem wróciłam z gabinetu weterynaryjnego :( :( Ponieważ Rabarbar na razie pomocy nie potrzebuje - mogę jako stała deklarowiczka Staruszkowej Skarpety poprosić o pomoc na diagnostykę i operację Tima - takiej sytuacji nikt przewidzieć nie mógł, a koszty spore pewnie będą.
  4. Własnie wróciłam z gabinetu weterynaryjnego.(..................................................................................................................) Stan zapalny uszu to drobiazg, biegunka, zarobaczenie, tasiemiec, to prawie nic. Tulisio nie jest wnętrem - to zaawansowany nowotwór jądra !!! Drugie jądro zostało "wchłonięte", jakby zanikło przy rozroście tego zmienionego nowotworowo. Jego nie boli łapka, on przez ten nowotwór nie może chodzić :( :( Trzeba jak najszybciej operować. W poniedziałek o 14.30 badania krwi, żeby zorientować się w ogólnym stanie zdrowia i jeśli w wynikach nie będzie dramatu- operacja na cito.Wiek Tulinka to minimum 2 lata. Dziewczyny - jesteście WIELKIE !!!! Dzieki Wam dostał szansę na życie <3
  5. To prawda !!! Mam nadzieję, że nie jest za późno... Własnie wróciłam z gabinetu weterynaryjnego. Stan zapalny uszu to drobiazg, zarobaczenie, tasiemiec, to prawie nic. Tulisio nie jest wnętrem - to zaawansowany nowotwór jądra !!! Drugie jądro zostało "wchłonięte", jakby zanikło przy rozroście tego zmienionego nowotworowo. Jego nie boli łapka, on przez ten nowotwór nie może chodzić :( :( Trzeba jak najszybciej operować. W poniedziałek o 14.30 badania krwi, żeby zorientować się w ogólnym stanie zdrowia i jeśli w wynikach nie będzie dramatu- operacja na cito. Wiek Tulinka to minimum 2 lata.
  6. a Wy uratowałyście mu życie!!! Własnie wróciłam z gabinetu weterynaryjnego. Stan zapalny uszu to drobiazg, zarobaczenie, tasiemiec, to prawie nic. Tulisio nie jest wnętrem - to zaawansowany nowotwór jądra !!! Drugie jądro zostało "wchłonięte", jakby zanikło przy rozroście tego zmienionego nowotworowo. Jego nie boli łapka, on przez ten nowotwór nie może chodzić :( :( Trzeba jak najszybciej operować. W poniedziałek o 14.30 badania krwi, żeby zorientować się w ogólnym stanie zdrowia i jeśli w wynikach nie będzie dramatu- operacja na cito. Wiek Tulinka to minimum 2 lata.
  7. Ależ ca co ???? Wszystkie razem mu pomagamy, nie tylko ja :) to dzięki Wam opuścił schronisko i przyjechał do mnie <3
  8. Myślałam, że spać będę na jego posłanku, bo po rozłożeniu pościeli wskoczył na środeczek, położyłam się, a on zaczął mnie po twarzy lizać, przykryłam - to po rękach. Ukryłam się więc pod kołdrą całkowicie, on po chwili zeskoczył i poszedł do miski, schrupał zawartość i położył się na posłanku, spał grzecznie do rana i dopiero kiedy wstałam podbiegł się witać, głaskać i tulić. Oswoił się z nowym miejscem już chyba, bo odważnie i radośnie szedł na spacer, koopa już nie lejąca, choć jeszcze luźna, widać biegunka "w odwrocie", rano dałam mu jeszcze Taninal ( nie do wiary jak on daje sobie podać tabletkę:)). Odra mu się spodobała, najpierw się zatrzymał i uważnie patrzył na nurt i kry ( kaczek nie zauważył;)), potem merdał puchatym wachlarzem - chyba do rzeki, bo podeszliśmy blisko, ale do miejsca, z którego nie mógł kaczek wypłoszyć. Cieszy go śnieg, na smyczy ładnie idzie, jak się z radości rozpędzi i pociągnie - sam zwalnia, idąc ogląda się na mnie - jakby sprawdzał, czy jestem na drugim końcu smyczy. Ale ma jakiś problem, albo z udem czy biodrem, albo z tym jądrem - kilka razy zatrzymywał się i coś tam lizał. Dzisiaj zadzwonię do wetki i umówię się na wizytę - oględziny maluszka. Grzecznie zostaje, chwilę drapie w drzwi i idzie na kanapę :)
  9. No właśnie tak myślałam, bo po rozłożeniu pościeli wskoczył na środeczek, położyłam się, a on zaczął mnie po twarzy lizać, przykryłam - to po rękach. Ukryłam się więc pod kołdrą całkowicie, on po chwili zeskoczył i poszedł do miski, schrupał zawartość i położył się na posłanku, spał grzecznie do rana i dopiero kiedy wstałam podbiegł się witać, głaskać i tulić. Oswoił się z nowym miejscem już chyba, bo odważnie i radośnie szedł na spacer, koopa już nie lejąca, choć jeszcze luźna, widać biegunka "w odwrocie", rano dałam mu jeszcze Taninal ( nie do wiary jak on daje sobie podać tabletkę:)). Odra mu się spodobała, najpierw się zatrzymał i uważnie patrzył na nurt i kry ( kaczek nie zauważył;)), potem merdał puchatym wachlarzem - chyba do rzeki, bo podeszliśmy blisko, ale do miejsca, z którego nie mógł kaczek wypłoszyć. Cieszy go śnieg, na smyczy ładnie idzie, jak się z radości rozpędzi i pociągnie - sam zwalnia, idąc ogląda się na mnie - jakby sprawdzał, czy jestem na drugim końcu smyczy. Ale ma jakiś problem, albo z udem czy biodrem, albo z tym jądrem - kilka razy zatrzymywał się i coś tam lizał. Grzecznie zostaje, chwilę drapie w drzwi i idzie na kanapę :)
  10. U nas zapowiadają -17 :( mam nadzieję, że jednak prognoza się nie sprawdzi i będzie mniejszy mróz. Kama cudna, taka puchata przytulanka do pokochania..ech, gdzie ty jesteś, Kamusiowy domku ????
  11. Jemu imię niepotrzebne, wystarczy spojrzenie i już jest, skacze, obejmuje łapkami, podstawia głowę. Dawno temu koleżanka opowiadała mi, jak z klasą Liceum Pedagogicznego była w Domu Dziecka, jak te dzieci podbiegały, obejmowały rączkami i pytały błagalnie: będziesz moją mamusią? Swoim zachowaniem ten spragniony miłości dzieciak przypomniał mi o tamtym opowiadaniu, aż łzy mi poleciały. Pod puszystą sierścią kosteczki na wierzchu - chudzinka z niego. Ma niestety paskudną biegunkę ( staruszek Timuś też), dostał tabletki, mam nadzieję, że pomogą szybko. Po dłuższym spacerze zaczął kuleć na lewą tylną łapkę, jakby udo, biodro... To ewidentnie domowy psiak, wie co to kanapa, ładnie idzie na smyczy. Trochę bał się schodów, powoli, po jednym schodku wszedł i już z każdym spacerem jest lepiej. Bardzo przyjaźnie merda do moich psiaków, ale na razie go w oddzielnym pokoju zakwaterowałam, już się rozgościł :) I właśnie się zastanawiam, gdzie ja będę spała? Chyba na jego posłanku ;) ;)
  12. też ogłaszam psiaki na olx i z doświadczenia wiem, że ci, którzy zamiast dzwonić tylko piszą raczej nie rokują dobrze, chyba, że ktoś konkretnie dopyta, ale zaraz dzwoni, a takich zapytań nie traktuję poważnie, choć grzecznie i cierpliwie odpowiadam ;) z akcentem na "cierpliwie". Czasem nawet "awanturują się" pisząc np. jakim prawem żądam sterylizacji suczki po adopcji, jak sama nie wysterylizowałam i szczeniaki rozdaję... Anula ma rację - cierpliwie poczekamy, na dobry domek zazwyczaj długo się czeka...choć są wyjątki :)
  13. Może jedzenie w schronisku zaszkodziło, bo paskudną biegunkę (z członami tasiemca) ma też mały rudzielec, który razem z nim do mnie jechał. Dałam mu od razu tabletki na biegunkę i już chyba lepiej. Ale ten guz :( :( :( biedny Timuś :( :( :( oby nie złośliwy był ten guz.
  14. ojej :( :( chyba coś poważnego się dzieje w jej organizmie, a padaczka i utrata świadomości są z tym związane...ale co? Tak naprawdę leczone były objawy, a przyczyny nie da się zdiagnozować :( może rzeczywiście serduszko źle pracuje, mózg nie jest dotleniony i takie objawy...trudne to wszystko, a najtrudniejsze to, co przejść przez gardło nie chce, a w głowie kołacze...Masia jest stareńka i słaba :( :( Podziwiam Cię, z wielką determinacją walczysz o nią. Przytulam do serca, bo nawet pocieszyć nie potrafię, jedynie modlitwę i życzenia, żeby odzyskała zdrowie, aby nie cierpiała Masieńka i Ty z nią <3
  15. Przepiękny to będzie, jak go wykąpię i wyczeszę, na razie nie chcę go stresować, niech trochę odetchnie po długiej podróży. Na razie przyjmijmy określenie "piękny", żeby było z czego "stopniować" ;) ;)
  16. mały pozdrawia i dziękuje za ratunek !!!
  17. udało się zrobić jedno zdjęcie :) on leży i odpoczywa sobie na kanapie, ale każdy mój ruch w jego kierunku powoduje natychmiastowy "start". Bardzo spragniony głaskania, przytulania.
  18. Nie na długo :) ale dobre i to :) On wciąż chce być głaskany, tuli się, jakby "włazi" w człowieka aż, bardzo spragniony miłości. Na początek odrobaczyłam, bo w koopie paskudne człony tasiemca...brrrr :( :( tabletki będzie dostawał przez 3 dni. Chyba boli go lewe uszko, do tego prawdopodobnie go boli jąderko - ma tylko jedno o przedziwnym kształcie - ostro zakończone z jednej strony, a on bardzo często liże to miejsce. Jest śliczny i tak podobny do Pikusia, że mina męża na jego widok ubawiła mnie do łez.
  19. Myślę, że bardziej zmęczony, niż smutny. Widzieliśmy się przy przekazaniu rudzielca, przywitałam się z nim, podniósł głowę, bardzo spokojny i bardzo zmęczony, znękany życiem... ale u kikou odzyska siły i radość zycia.
  20. chyba coś poważnego, ale czekaliśmy tylko 20 minut, synuś ma licencję rajdową R1, więc szybko po nas dojechał :) Nie zmarzliśmy, bo samochód był jeszcze nagrzany. Przed chwilą pojechała po niego laweta :(
  21. Prześliczny. Prawie identyczny jak Pikuś, tylko ma bardziej jedwabistą, miękką sierść. Na powitanie koopa na podwórku....z członami tasiemca :( :( do tego bardzo luźna, na granicy biegunki, futerko przybrudzone. Przed chwilą dostał tabletkę na robale, przez trzy dni będzie dostawał. Sprawdziłam "klejnoty" i szok - jest wnętrem chyba, a jedno jądro, które ma jest w kształcie jakby śliwki węgierki, ostro zakończone...co to? Niepokoi mnie wylizywanie tego miejsca. Nie chcę go już dzisiaj stresować wizytą w gabinecie, jutro go zapiszę na oględziny, na razie niech ochłonie po wrażeniach. Jakby go też ucho bolało, tak czasem trzepie głową i drapie lewe uszko. Na imię chyba dostanie Tuliś, nawet zdjęcia mu zrobić nie można, wystarczy na niego spojrzeć i już dosłownie "włazi" w człowieka, tuli się i domaga głaskania. Muszę pisać jedną ręką, bo jak przestaję, to na klawiaturę włazi przednimi łapkami. Staram się to ignorować i głaskać, jak stoi na 4 łapach, ale nie da się :) Spragniony miłości psiaczek jest :) Na razie jest sam w moim pokoju, widzi psiaki, słyszy, ale boję się, żeby czegoś nie "przekazał" starowinkom. Jest tak podobny do Pikusia, że mąż, który przed chwilą wszedł do pokoju zdębiał na jego widok- mina bezcenna :) ;)
  22. Wysłałam Ci zdjęcia Timusia, bo się spotkaliśmy :) Wróciłam z rudzielcem, ale bez samochodu :( awaria i to chyba poważna :( przywiózł nas mój syn.
×
×
  • Create New...