Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20435
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Jeśli chodzi o legowisko ortopedyczne, zupełnie nie mam doświadczenia. Jemu na pewno dość duże potrzebne, to spory pies, tylko szkielet, łapy ma dość grube. Nie jest psem w 100% leżącym, choć mało chodzi. On nie tyle sika pod siebie, co staje i sika tam, gdzie stoi - obok lub na legowisko. Myślałam nawet o pampersach dla niego, ale on jeszcze bardzo źle na dotyk reaguje, ma rany - to na razie chyba nie jest dobry pomysł....a może i pod tym względem nastąpi poprawa?
  2. w styczniu????? w książeczce ze schroniska ma odrobaczanie 19.11.2020 wpisane..... Jutro wszystko sprawdzimy, gruczoły, krew do badania...w gabinecie wszystko "pod ręką", więc będzie "pełny serwis" :) pchły już chyba wszystkie martwe, ale uczulenie jeszcze będzie przez jakiś czas.Bardziej mnie martwi jego kaszel. A przed chwilą w koopie Dużego...chyba człon tasiemca uzbrojonego :( :( trochę wczoraj o tasiemcach poczytałam, pooglądałam w internecie, nie sądziłam, że "na żywo" dzisiaj zobaczę :( materiał zabezpieczony do badania - zaniosę jutro do gabinetu.
  3. Bardzo się cieszę z adopcji Krzywusia, przesłodki jest! Podobny z buźki do Jaśminka, tylko tamten duży :) ale "chomiczkowe" policzki obaj mają :) Szczęścia, piesku !!!!
  4. "póki co" ??? My na wiosnę czekamy! :) :) :) i wiosennie pozdrawiamy :)
  5. Sprawdzałam we wpłatach, czy nic nie zalegam i od razu szybko sprawdziłam na koncie - bo w poście rozliczeniowym brakuje wpłaty z 4.01. (jeszcze na "stare" konto, od lutego na "nowe"), myślałam, że coś przeoczyłam, ale przelew poszedł. :) Tu powyżej w poście jest wpłata na marzec, ale w wykazie deklaracji wychodzi, że za luty wpłata z 3.03. i nie ma tej z 4.01. :) Trzymam mocno kciuki za Bingusiową operację i szybki powrót do zdrowia!
  6. właśnie mnie "olśniło"... moja kochana szefowa mieszka teraz na Chrobrego i codziennie jeździ samochodem do pracy! Dlatego własnie potwierdzam oficjalnie na wątku i bardzo wszystkim dziękuję w imieniu.... Feniksa... ? ;) Też o nerkach pomyślałam, sama mam je chore przewlekle. Jak tylko krew uda się pobrać, zrobimy morfologię i całą biochemię, tarczycę. Pewnie i zeskrobiny, może usg. Na rtg trzeba do Środy Śląskiej jechać albo do Legnicy, więc będzie "w drugiej kolejności" :)
  7. To prawda, on by chyba czwartku nie doczekał -Asiu, uratowałaś mu życie! Moja wetka ma duże doświadczenie i ostatnie kilka lat robiła specjalizację we Wrocławiu z chorób psów i kotów - często konsultuje się z wrocławskimi specjalistami. I nie chce od razu kasy za leczenie - ona leczy moje biedaki, raz na jakiś czas sumuje zapiski - dzwoni, mówi ile wyszło za badania i leki, podawania ich nie liczy), pyta, czy mam z czego zapłacić i dopiero wystawia fakturę. Dlatego nie trzeba od razu pieniędzy, a ja właśnie weszłam na konto zrobić przelewy...a tu dostałam przelew! 400zł od Agat21 na pierwsze potrzeby Dużego. Nie trzeba było, jeszcze kosztów nie było - zapasy zużywam :)
  8. tak, zapasy miałam duże, ale szybko ubywa, Duży pije i sika sporo, podkłady nie zabezpieczają w 100%.. Trochę mnie martwi obwisły brzuch i to picie-sikanie w dużych ilościach. Ale poczekamy, niech on zacznie lepiej funkcjonować, zdiagnozujemy wszystko, teraz niech dochodzi do siebie. To naprawdę dzielny wojownik !!! Wspaniały pies!!!
  9. ej, domagam się swoich praw !!! Głaskanie i tulenie mi przysługuje natychmiast....chyba, że marzy ci się nowy sweterek ;)
  10. Witajcie :) Dziekuję za wstawianie zdjęć i przekazywanie wiadomości, czasu mi jakoś ostatnio brakuje bardziej, niż zwykle ;) nie wiem czemu... ;) Duży ( chyba będzie Feniks :)) przywitał mnie rano tak raźnym spojrzeniem, że pomimo świerzbu ucałowałam go :) taki odruch bezwarunkowy mam ;) Jest "o niebo" lepiej, teraz już widzę, że on nie patrzy " pozwólcie mi umrzeć", tylko " chcę żyć, masz coś dobrego do jedzenia" :) chodzimy powolutku, do wyjścia prawie go ciagnę, pomagam zejść po schodach, z powrotem on prawie biegnie, a cały "spacer" polega na odciąganiu go od nartchmiastowego powrotu. W ogrodzie jest zacisznie, wokół wysokie drzewa, pomimo wiatru nie zmarznie przez te kilka minut. Nie sika na trawie, dopiero jak wróci - w kuchni, blisko posłanka lub na nie - dlatego jeden podkład kładę pod posłankiem- odwrotnie , żeby podsiąkał zamiast materacyka, drugi - pod poszewkę, w której jest kocyk/kołderka. Kubuś nie ma łatwo - Duży zajmuje posłanka na zmianę oba ;) Ale on nie ma z tym problemu, jest pogodny i beztroski. Jedynie kaszel mnie martwi i to wygryzanie przy ogonie, gryzie z takim zapałem, aż kaszle i przewraca się na grzbiet..wstaje..i od nowa. Pchły już nie łażą :) myslę, że to kwestia dni, jak APZS się zaleczy. Wyciachamy "dziwne" jajeczka i będzie Kubuś jak nowy :) Oby i Duży choc troche odzyskał zdrowie i siły. Apetyt ma już całkiem spory, pije, jak smok wawelski :)Na pewno ma zespół końskiego ogona, mięśnie i stawy po 13 latach w schronisku w stanie tragicznym chyba, ale jest już na tyle silny, że potrafi coraz dłużej stać i chodzić. I najważniejsze - już wcale nie kładzie się na klatce piersiowej z wyciagniętą do przodu głową, za to częściej zagląda do góry - w stronę kuchennego blatu...i pytająco patrzy - masz tam coś? :) Jutro o 9.30 Kubuś ma wizytę w gabinecie i uzgodnimy, co z Duzżm - wetki przyjadą czy go przywiozę - w gabinecie wiadomo, że łatwiej zbadać pacjenta.
  11. Jeszcze nie, czekam na wynik badania histopatologicznego. No i rozgladam się wśród znajomych, prezentuję tulaśne zalety Tulisia....jakoś obcym trudno mi będzie go oddać.
  12. czasem leży na boku, a czasem jednak na klatce piersiowej, może wiąże sie to z tym, że jest bardzo słaby. Oddycha już zupełnie inaczej, nie postękuje i patrzy jakoś raźniej. Bardzo, bardzo sie o niego boję. Na zdjęciu od tyłu ( zdjęcie nad postem Nadziejki) specjalnie tak starałam się fotkę robić, żeby było widać - jak łapy przednie wyginają sie w barkach na boki, czasem w nadgarstku też jakoś dziwnie- nie wiem, czy to jest związane z silnym wycieńczeniem, słabymi mięśniami czy chorobą stawów. Ktoś pytał, czy patrzyły jak chodzi - nie, bo on leżał tak obolały, że podnoszenie go byłoby dla niego jeszcze gorszym cierpieniem. Wszystkiego od razu nie da się zdiagnozować, a tym bardziej wyleczyć. Najwazniejsze, że już nie cierpi straszliwego bólu ( stękał oddychając), śpi spokojnie....troche za mocno, mam nadzieje, że nie słabnie, tylko odpoczywa. A kiedy wstanie, nie chce, żeby go dotykać, wpada w panike, chciałam mu pomóc - ucieka na widok ręcznika ( próbowałam). Nie jest łatwo mu pomagać, żeby mu nie zrobić krzywdy. On nie lubi ( boi się?) dotyku. Ale przy badaniu był grzeczny, jakby wiedział, że to pomoc nadeszła i nic mu nie grozi. Przepraszam, umknęło. Wchodzę na dogo tylko na komputerze, nie w telefonie. Większość czasu spędzam przy psiakach, loguję sie tu czasem tak zmęczona, że ledwie siedzę, zapłakana, że niewyraźnie widzę, przepraszam. Ten wpis był po rozmowie z Alaskan, która dzwoniła bezpośrednio ze schroniska, w obecności pracownika - chyba kierownika i przekazała mi jego słowa, a ja z kolei napisałam na wątku. Jest stan zapalny i dostał antybiotyk, gorączki nie ma, ale stan podgorączkowy. tak właśnie marzę patrząc na niego, znękanego, umęczonego.... żeby tylko sie nie poddał !!! Wysokoenergetyczne są chyba tłuste, nie wiem, jak u niego z watrobą. Bo i karma "skórna", i ta na stawy i pewnie kilka innych by mu się przydało. W poniedziałek zapewne będzie więcej wiadomo, może uda sie pobrać krew do badania. tak, jednemu i drugiemu :) obejrzały z każdej strony :) Leży na boku i na zmianę - powrotem na brzuchu, nie wiem, dlaczego, ale lżej oddycha i potrafi leżeć "zwinięty" z podniesiona głową też, to znaczy przedtem leżał tak, teraz jakby zmęczony, śpi bardzo mocno, dotad "czuwał" bardziej, niż spał. Jego stan jest naprawdę ciężki :( Mysle, że to jest odpowiedź na wszystkie pytania o schronisko - czy to prywatne, czy to miejskie - to zdanie ( są wyjatki!) streszcza "zasady". Przełożeni zatrudniajac takiego właśnie człowieka chcą mieś tzw. "święty spokój" i nie zawracać sobie głowy jakimis tam psami....gminy podobnie oddajac psy do schronisk... ____________________________ Przepraszam, że nie jestem w stanie odpowiadać na każdy post, bardzo, bardzo Wam dziękuję za troskę, dzięki Wam nie czuję sie osamotniona w walce o Dużego. Nie chciałabym, żeby ktos poczuł sie zignorowany, to nie tak... po prostu pytania sie powtarzają, ale też nie na wszystkie "znaki zapytania" odpowiedzieć potrafię. cytując posty mogę przeoczyć coś ważnego - przepraszam raz jeszcze ! Jedno jest pewne - Poker ma rację - na tym watku powróciła "stara dogomania" - dzięki Wam właśnie!!! Dziękuję Wam !!! Na bazarku dla suni po operacji zamówiłam mu specjalną ręcznie robioną zawieszkę z imieniem - imie podam później, jak zakończy się bazarek.
  13. Można wpłacić na konto SHA lub bezpośrednio na konto Murki :)
  14. byliśmy dzisiaj w gabinecie na kolejnym zastrzyku, bo Tuliś rano zwymiotował wczorajszą kolację :( dzisiaj nawet nie panikował, zaczepiał wszystkie psiaki do zabawy, a kolejka za nami ogromna się zrobiła. Tulisio dzisiaj po raz pierwszy był na spacerku z wolontariuszką Zosią :) Jest nim zachwycona :)
  15. Dzisiaj spotkałam w gabinecie wet damską i długołapną wersję Pongusia - prześliczna sunieczka. Ale.... nie miała tak cudnych krzywych łapek i rudych refleksów na łapeczkach :) Pongo najpiękniejszy!!!!
  16. w boksach zbiorowych nie ma wolontariatu, tylko w tych pojedynczych. Gotuję ryż z mięsem dla psiaków, kupuję wg rady malagos karmę Fitmin, kiedyś była to Josera, ale od jakiegoś czasu "zepsuła się"
  17. mam nadzieję, że uwolniony od nieustannego bólu i strachu odpocznie, ale nie odpuści, że będzie walczył. Jest strasznie słaby i wychudzony, łapy mu się rozjeżdżają.
  18. tak, dostał przeciwbólowe, przeciwświądowe i chyba antybiotyk, nie wypytywałam, bo kobiety zmęczone po pracy były, nie chciałam ich zatrzymywać. Ale efekt jest - Duży już leży jak pies, którego nie boli, i oddycha też inaczej. Dotąd leżał tylko w pozycji bólowej i ledwie głowę podnosił. Miałam wrażenie, że woli umrzeć, niż tak cierpieć. Teraz w oczach jest iskierka życia :)
  19. Duży nie widzi i słabo słyszy, lat ma 17, z czego 13 w schronisku :( Z dedykacją dla KrystynyS :) Kubuś - słodki, rozkoszny, pocieszny....co tu jeszcze można o nim napisać ;) kochany! w poniedziałek badania, milion pcheł w fazie agonalnej, piesio nie widzi i nie słyszy, chyba nawet bardziej słuch, niż wzrok ma słaby. Śpi twardo, można go przekładać na czyste posłanko bez budzenia. Za to jak nie śpi i wyjdzie do ogrodu - dreptusia kulejąc na przednią łapeczkę.
×
×
  • Create New...