Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20356
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. wyjechała o 19.05. Kubuś zna dom, doskonale się czuje na posłanku i chyba odrobinę widzi, bo nie obija sie o nic. Biedusio mam nadzieję, że odzyska siły, położył się " w pozycji bólowej", ale pozwala mi już nawet "poleżeć" koło niego <3 już nie jest tak przerażony, bo w pierwszej chwili bardzo się bał, biegał, jakby szukał drogi ucieczki.
  2. Asiu, przepraszam, bardzo przepraszam, ja w tym stanie psychicznym chyba "zaćmienia umysłu" dostałam, w książeczce nie jest wypełniona pierwsza strona, Tola mówiła, że on był czytany, że 13 lat w schronisku, więc bez wypełnionej pierwszej strony otworzyłam książeczkę - data szczepienia 2012, a więc mniej niż 13 i dlatego myślałam, że to książeczka rudaska. Tymczasem jego książeczka ma wypełnioną pierwszą stronę ( imię Red) i jedno szczepienie ze stycznia br. W drugiej książeczce( bezimiennej na 1 stronie) na świadectwach szczepienia widnieje imię Miś, kastracja listopad 2012, pod spodem dopisane "kwarantanna" i dziwnie, niewyraźnie bardzo, jakby 15.10. - 30.10. 07 ? na 12 przerabiane ? Ale nie to ważne... Ten pies to jedna wielka rana, ogrom cierpienia....rozerwie mi się serce zaraz! On już pozwala się lekko dotknąć, a w tej sierści - rzadkiej i sterczącej - rany strupy...tam nie ma zdrowego skrawka skóry!!!! Jezu, jak on musi cierpieć !!!!!! Powolutku pozwala mi się pogłaskać, ale tylko po głowie ( tam reż skóra tragiczna), pogłaskanie "pod włos" obnaża strupy i płaty "łupieżu" jakby, nie chce go stresować zdjęciami z bliska. Tak myślę, że może ta rana najgorsza to po odmrożeniu? Leżał na śniegu, mróz był duży...tam jakby martwa tkanka jest...
  3. niedawno to go chyba "wynaleźli" i zabrali na boksy pojedyncze z wolontariatem, , wg książeczki od 2012 roku tam siedział :( spokojny jest, nie stresuje się, pojadł, popił i położył się spać. Za to stan biedunia jest tak dramatyczny, że nawet mój mąż zaniemówił, a potem zapytał: jak ty sobie poradzisz? Nigdy, nigdy przez te "nascie" lat pomagania tak nie zapytał... mam tylko nadzieje, że nie jest za późno, że sie nie podda. Nie sądziłam po zdjęciach ze schroniska, że on jest niewidomy, ale nie widzi nic :( to już Kubuś lepiej sobie radzi, chyba odrobinę widzi - jakieś cienie
  4. tak, tylko to można powiedzieć... rana na lewej tylnej łapie powyżej kolana to otwarta rana - nie wiem od czego, ale okrągła "żywa" rana :( na przedniej zgrubienie i otarcie - jak stio dłużej - łapka mu się wygina do tyłu w tym miejscu
  5. krótko tylko odpoczęła, jeść i pić nawet nie chciała tylko jak najszybciej jechać, choć mogłaby nawet przenocować i jutro wracać. Ogromna trasa - ogromna pomoc, ratunek dla tych znękanych biedaków. Pewnie w boksach ogólnych i ze strachu z hangaru nie wychodził, jak Oliver. Potwornie zapchlony!!! Zjedli, biedunio na problemy przy przełykaniu - kaszle :( :( rany wszędzie :( :( jego stan "na zywo" jest stokroć gorszy, niż na zdjęciach ze schroniska :( zdjęć wrzucić nie mogę - error 200 :( :( zaraz wrzuci je maarit.
  6. trochę już widzę na oczy, spróbuję napisać. Asia to cudowny człowiek - pojechała jakieś 20 minut temu, ja czym prędzej zakropiłam psiaki bo pchły po rudasku łażą stadani, ma rany wygryzione przy ogonie, a pcheł rój. Jest spokojny, nie boi się. Wg książeczki w schronisku od 2012 - 9 lat! Starunio przerażony, boi się dotyku, boi się człowieka, choć przez te pół godziny przesiedziane przy nich na podłodze sprawiło, że ( być może ze zmęczenia) w końcu się położył, a ja ścierając podłogę odwróciłam jego uwagę od zakrapiania (mam nadzieję, że skutecznie zakropiłam, nie chciałam go straszyć). Jego stan jest dramatyczny, coś złego dzieje się z przednią łapą też ( wygina się przy dłuższym staniu). Może się zmęczył, a może się przyzwyczaił do mojego głosu ( nie "atakowałam" go dotykiem, ale już leży spokojnie, odpoczywa. Nie chcą mi się zdjęcia dodać, będę próbować, teraz piszę szybko, bo wiem, że czekacie na wiadomość
  7. U mnie rano też śnieg prószył, ale leży tylko na trawie, drogi czarne i bezpieczne. Od rana myślę o tej ogromnej trasie i Asi, mam nadzieje, że ma drugiego kierowcę/zmiennika. I mam nadzieje, że staruszki niedługo naprawdę będą u mnie
  8. Dziękuję za te słowa - tak właśnie - rodzina ! Kilkoro z nich ma za sobą powrót z adopcji (Betty, Pikuś, Morelka, Misiek) obiecałam im, że już więcej nie będą się stresować kolejną zmianą. Pirata nikt nie chciał, bo bez ucha, Morelka - psychicznie i neurologicznie "uszkodzona"I...i zostały... jedynie Tina jest młodziutka, czeka na sterylkę i domek na nią czeka, no i jeśli Tulisiowi nie wyjdzie zły wynik badania histopatologicznego, spróbuję znaleźć mu dom, ale on jest tak bardzo delikatny, wrażliwy, że już się rozglądam wśród osób, które znam,którym ufam, nie chciałabym go obcym powierzać. Przedstawiłam ich Wam tutaj, żeby było wiadomo, do kogo jadą dwa staruszki :)
  9. od lewej: głuchy,ślepy i łobuz czyli Kajtuś, Miluś i Tina :) rude, stare, uparte czyli Betty :) rude, stare, zakapior czyli Misio podczas "polowania na wróble" ;) to pies po zmarłych sąsiadach niewidomy Kazanek (po usunięciu wielkiego nowotworu jąder) i rudo-czarne czyli stary, jednouchy Pirat oto moja dziesiątka <3
  10. dokładnie 12....mam nadzieję, że nie 13 ;) może ten "gminny" to kolejny wiejski amant, sezon na cieczki w pełni :( po listopadowym nagłym odejściu ukochanego Łatusia postanowiłam, że ta dziesiątka już zostanie i stop.... ale istnieje dogomania... Ja istnieję ;) tylko ledwie istnieję ;) ;) ciągle brak mi czasu i sił, zawsze wydaje mi się, że jeszcze tylko dzisiaj w biegu, a jutro już będzie spokojniej....no i to "jutro" ciągle jest...dopiero jutro ;) Dobrze, że ten biedaczek pojedzie do najlepszego miejsca, jakie znam dla staruszków - Kikou jest cudowna, pamiętam, jak wiele lat temu, jeszcze jako wolontariuszka wrocławskiego schroniska przywiozła mi starego Charlisia[*]. Rozmawiałyśmy o psich staruszkach i okazało się, że mamy to samo marzenie - otworzyć taki "dom starców" dla tych najbardziej potrzebujących psiaków. Kasia je zrealizowała :) Szerokiej drogi, bezpiecznej podróży i do zobaczenia! <3
  11. bardziej się stresuję przyjazdem dwóch kolejnych staruszków ( czy podołam?) niż reakcją męża - on marudzi, ale to nie ja karmię psiaki pod stołem ;) ;) hmmmm...... jakby tu "streścić" dlaczego....oni wiedzą, że nie odmówię pomocy i choć zadbałam o to, żeby umowę zawarli z dobrym schroniskiem (Gilów) to jednak żal odwozić psiaka do schroniska.... no i tym sposobem trafiają do mnie, a żeby nie łapał ich hycel - jedziemy we dwie albo tylko ja z kierowcą gminnego busa :) większość tych psiaków domy znalazła, z "gminnych" zostały: Morelka, Pirat, Betty, Kajtek, Misiek, Tina i Kazan. Pikuś jest z Wojtyszek, Miluś z Zamościa, Tuliś z Miedar...no i jutro dołączą dwa zamojszczaki :) Ja niepotrzebnie obejrzałam zdjęcia staruszków na fecebookowej stronie schroniska....teraz zamiast myśleć o tych, które przyjadą zamartwiam się tymi, które zostają :( :( Tuptuś, Jurand, Misio... :( :(
  12. Niby ten sam.... a jakby inny pies... szczęśliwy !!!!! to go odmieniło tak bardzo :)
  13. Przy kąpieli Pongusia obie zostały Miss Mokrego Podkoszulka ;) Mnie w takich sytuacjach przypomina się pierwsza kąpiel Pirata.... chyba on sam najmniej był wykąpany ;) za to ja, mąż, łazienka i przylegająca do niej kuchnia - jak po przejściu fali tsunami ;)
  14. Jutro dwa z nich jadą do mnie, a ja nie mogę przestać myśleć o tych, których wziąć nie mogę :( :( :(
  15. i to jest moja metoda - o dzień, dwa, trzy - mniej zrzędzenia ;) a jak już pies jest i on marudzi, że za dużo psów - mówię: masz rację ! za dużo! wyrzuć któregoś na ulicę albo oddaj do schroniska.... pełne oburzenia spojrzenie - jak ja mogę być tak okrutna - każę mu te biedaki wyrzucać???? ;) :) żeby nie było łatwo - dzwoniła pani z gminy, że od kilku tygodni błąka się piesek po jednej z wsi :( :(
  16. Tuptuś na swój wybieg w kąciku i wizyty wolontariuszy - choć tyle. a ten biedak w boksie pełnym psów, bez wolontariatu... :( :(
  17. Spieszę z wieściami o postępach Tulisia.... otóż wczoraj dałam mu śliczną zabawkę - niebieską, plastikową kość w łapki ;) nie umie się bawić, próba rzucania wystraszyła go nawet, ale dzisiaj wróciłam z pracy, a Tuliś z "kością" na kanapie....i skoro to kość - wygryzł w niej dużą dziurę ;) ;) Jutro rano idziemy do wetki, dostanie zastrzyk i NexGarda, żeby definitywnie pozbyć się tej paskudnej włosogłówki. Dzisiaj próbowałam mu przyciąć piąte pazurki, bo ma ostre i za długie...ależ to panikarz :( :( I na wizytę oraz USG umówię Milusia- ostatnio jakiś "zdezorientowany" czasem jest, ale bardziej mnie martwi powrót spłaszczonego kształtu koopy (prostata?). Milusiowi zdarza się ostatnio "szukać" dobrze mu przecież znanej drogi np. do drzwi, na schody też nie zawsze trafia, tylko tak minimalnie obok, wołam - koryguje "trasę" ale chyba pamięć zaczyna Miluniowi szwankować :( Za to tulaśny jest i kochany podwójnie! Edit: Miluś ma USG w środę o 12.00
  18. Spieszę z wieściami o postępach Tulisia.... otóż wczoraj dałam mu śliczną zabawkę - niebieską, plastikową kość w łapki ;) nie umie się bawić, próba rzucania wystraszyła go nawet, ale dzisiaj wróciłam z pracy, a Tuliś z "kością" na kanapie....i skoro to kość - wygryzł w niej dużą dziurę ;) ;) Jutro rano idziemy do wetki, dostanie zastrzyk i NexGarda, żeby definitywnie pozbyć się tej paskudnej włosogłówki. A na spacerze rano widzieliśmy....kormorany! :)
  19. Teraz doczytałam w "uwagach", że wystąpiła hemoliza i lipemia, tak więc te wysokie wskazania parametrów wątrobowych nie muszą być z winy wątroby :) mogą być "zafałszowane" i oby tak było !!! Zdrowia, Kreciczku kochany !!! I za buziaka dziękuję !!! :)
×
×
  • Create New...