W sobotę widziałam się z Lalką - p. Ewa i Zosia przyjechały z Laluną do naszych Doktorów po ratunek, bo nijak miejscowy lekarz nie jest w stanie zapanować nad powracającymi problemami jelitowymi i za długo to już trwa.
Lala cudna, w humorku, bardzo grzeczna. Przywitała mnie bardzo miło, Sławka też :) Byłyśmy na przymusowym spacerku, bo potrzebna była... kupa ;) Niestety, Lala uznała, że kupy robić nie będzie, bo miała tysiąc ważniejszych rzeczy: ptaszki pogonić, teren pozwiedzać, ludzi poobserwować, z pieskami się zapoznać... Mówiłam jej, że lepiej byłoby, gdyby sama zrobiła, bo Doktor ma swoje sposoby, ale się zaparła i koniec! Dopiero po wszystkim, łaskawie się załatwiła przed podróżą do domu :)
Kupa wzięta do badania, wymaz z gruczołów przy odbycie też. 2 tygodnie leków i karma weterynaryjna. Musimy wreszcie zwalczyć to draństwo, bo choć psina wesoła i w formie, to jednak coś jest nie tak. Powracają biegunki, jest śluz w kale i podrażnienie, bo Lalunka jeździ na zadku. Jesteśmy dobrej myśli - Doktor też i ma plan na wszystkie ewentualności ;)