-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Nutusia replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Oczywiście daję piątkę - więcej niestety nie mogę... i poproszę konto. -
Bardzo fajnie, tylko GDZIE JEST INFORMACJA o tym?!?!?!? Poza tym czy przypadkiem nie przyjmują tylko z terenu Warszawy? Moja Mama mieszka za Żyrardowem - blisko 70 km od Warszawy... Spróbuj wrzucić w google hasło w stylu "młoda sarna znaleziona" "ośrodek dla saren" czy jakiekolwiek i zobacz co Ci "wyskoczy" - ręce z majtkami opadają... A, jeszcze próbowałam wrzucać "leśniczówka" i się okazało, że teraz leśniczówki się zajmują wyłącznie... agroturystyką w luksusowych warunkach, łazienki, TV satelitarna, przejażdżki konne... no!
-
JUŻ w DS - Szczeniak porzucony na wiejskim przystanku
Nutusia replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Urósł mały potwór :) -
Na początku lipca jakoś... Zapraszam do nas - u nas kibiców brak ;)
-
Przeklejam z wątku Dumki, żeby nie pisać drugi raz ;) Wczoraj miałam spędzić cały dzień w domu, ale "wyskoczyła" mi akcja SARNA. Moja Mama ma nieogrodzoną, leśną działkę (4 ha lasu). Od jakiegoś czasu przychodziła sarna, skubała koniczynę. Od kilku dni sarna przestała się pojawiać (niemal za płotem mieszka kłusownik, ale sprawa zgłoszenia tego faktu jest bardzo skomplikowana - powiązania pomiędzy nim, leśniczym i policją, a także rodzinne powiązania pomiędzy nim a moją Mamą i fakt, że moja Mama mieszka praktycznie w lesie, sama...). W piątek pracownik czyścił burtę stawu niedaleko domu Mamy i znalazł leżącą w trzcinach... maleńką sarenkę. No i się zaczęło... Maleństwo nie umie jeszcze pić, Mama usiłowała jej dać choć trochę mleka pipetką. Razem z Ellig szukałyśmy jak szalone rozwiązania, miejsca, gdzie można by było bezpiecznie umieścić malutką. Leśniczy nie był zainteresowany... Zresztą pozostaje w doskonałej komitywie z kłusownikiem (sam też kłusuje!!!) i piją razem wódkę... MATRIX! Okazało się, że na Mazowszu nie ma ŻADNEGO miejsca, gdzie można powierzyć pod opiekę dzikie zwierzę! Niewiarygodne, bo przecież mamy Puszczę Kampinoską, Bolimowski Park Krajobrazowy i jeszcze kilka innych całkiem pokaźnych kompleksów leśnych! Długo by opowiadać, ale cudownym zrządzeniem losu, udało mi się skontaktować z ośrodkiem rehabilitacji zwierząt w Kole obok Piotrkowa Tryb. Tak więc nieoczekiwanie, wyskoczyła mi wycieczka z sarniątkiem na rękach. W dodatku dzięki mojej nieocenionej przyjaciółce i sąsiadce Uli, bo a) sama nie dałabym rady, a b) w czwartek sprzedaliśmy auto, jeszcze nie mamy drugiego, więc do dyspozycji mamy jedynie... rower :smile: Miejsce, gdzie zostawiłyśmy sarenkę (wet ocenił ją na niespełna 2 tygodnie) jest magiczne! Cudowni ludzie, piękne miejsce, szczęśliwe zwierzęta, dla maleńkiej szansa, że wróci do natury. Na razie jest problem, bo maluszek nie chce jeść z butelki - jest karmiona na siłę. Ale jest pod najlepszą opieką i jeśli nie przeżyje - taki scenariusz napisze życie. U mojej Mamy nie miała żadnych szans... A teraz Mufcia... Szwy zdjęte. Niestety, od ostatniej kontroli (we wtorek), pod szwem zebrał się płyn. Doktor zdjął szwy i ściągnął płyn strzykawką. Zrobiliśmy morfologię - poziom leukocytów jest wyższy niż poprzednio, nie bardzo wiadomo z jakiego powodu. Najprawdopodobniej za sprawą tego płynu. Doktor mówił, że zdarza się również taki stan w procesie zdrowienia. Za to anemia jest mniejsza i lek na anemię w zastrzykach będziemy teraz brać co drugi dzień. Zmniejszono też dawkę jednego z antybiotyków (enrobioflox) w tabletkach, do połowy tabletki. Jedynie ten drugi antybiotyk, w zastrzykach, został utrzymany codziennie. Znów dostałyśmy reklamówkę leków na wynos. Mamy się pokazać w czwartek, na kolejną kontrolę i morfologię. Doktory mówią, że najważniejsze, iż Mufiątko ma apetyt, humorek jej dopisuje i ma siłę latać, pyskować i wdawać się w bójki! Przymuszona groźbą przełożenia przez kolano p. Doktor wreszcie zgodziła się przyjąć ode mnie pieniądze! Zapłaciłam 200 zł za CAŁE DOTYCHCZASOWE LECZENIE, wraz ze wszystkimi LEKAMI! W porównaniu z cennikiem pana doktora, który zaśpiewał sobie 100 zł za to, że praktycznie skazał ją na śmierć, cena - przyznacie sami - mocno promocyjna...
-
Jak rosnąć w siłę, jeśli tacy ludzie jak Drzagodha odchodzą?... Jestem za pomocą dla Dosia Gracia - na zdrówko dla Rysi :) Przepraszam, że dopiero teraz, ale wczoraj miałam akcję "sarenka" i jeszcze nie doszłam do siebie. Pół Polski obdzwoniłam - ciężki szok, że nie ma na Mazowszu miejsca, gdzie można byłoby powierzyć pod opiekę dzikie zwierzę i nikogo to nie obchodzi!!!!!!!!!
-
Ile atrakcji! Aż się dziecko "pochorowało"... Ale warto było ;) Na zdjęciach wydaje się taka duża, a ona w sumie niewiele większa od Dakoci...
-
Witamy Gizmusiowy Domek na dogo - takie "zarejestrowane" domki lubimy najbardziej ;)
-
No jak to nie należy zbyt szybko ferować wyroków ;) Pani bardzo mi się spodobała podczas pierwszej rozmowy i nie bardzo mi się chciało wierzyć, że tak po prostu nas olała. Ale ja nie z tych, co to dzwonią i się proszą o wzięcie psa, więc odpuściłam ;) Wczoraj miałam spędzić cały dzień w domu, ale "wyskoczyła" mi akcja SARNA. Moja Mama ma nieogrodzoną, leśną działkę (4 ha lasu). Od jakiegoś czasu przychodziła sarna, skubała koniczynę. Od kilku dni sarna przestała się pojawiać (niemal za płotem mieszka kłusownik, ale sprawa zgłoszenia tego faktu jest bardzo skomplikowana - powiązania pomiędzy nim, leśniczym i policją, a także rodzinne powiązania pomiędzy nim a moją Mamą i fakt, że moja Mama mieszka praktycznie w lesie, sama...). W piątek pracownik czyścił burtę stawu niedaleko domu Mamy i znalazł leżącą w trzcinach... maleńką sarenkę. No i się zaczęło... Maleństwo nie umie jeszcze pić, Mama usiłowała jej dać choć trochę mleka pipetką. Razem z Ellig szukałyśmy jak szalone rozwiązania, miejsca, gdzie można by było bezpiecznie umieścić malutką. Leśniczy nie był zainteresowany... Zresztą pozostaje w doskonałej komitywie z kłusownikiem (sam też kłusuje!!!) i piją razem wódkę... MATRIX! Okazało się, że na Mazowszu nie ma ŻADNEGO miejsca, gdzie można powierzyć pod opiekę dzikie zwierzę! Niewiarygodne, bo przecież mamy Puszczę Kampinoską, Bolimowski Park Krajobrazowy i jeszcze kilka innych całkiem pokaźnych kompleksów leśnych! Długo by opowiadać, ale cudownym zrządzeniem losu, udało mi się skontaktować z ośrodkiem rehabilitacji zwierząt w Kole obok Piotrkowa Tryb. Tak więc nieoczekiwanie, wyskoczyła mi wycieczka z sarniątkiem na rękach. W dodatku dzięki mojej nieocenionej przyjaciółce i sąsiadce Uli, bo a) sama nie dałabym rady, a b) w czwartek sprzedaliśmy auto, jeszcze nie mamy drugiego, więc do dyspozycji mamy jedynie... rower :) Miejsce, gdzie zostawiłyśmy sarenkę (wet ocenił ją na niespełna 2 tygodnie) jest magiczne! Cudowni ludzie, piękne miejsce, szczęśliwe zwierzęta, dla maleńkiej szansa, że wróci do natury. Na razie jest problem, bo maluszek nie chce jeść z butelki - jest karmiona na siłę. Ale jest pod najlepszą opieką i jeśli nie przeżyje - taki scenariusz napisze życie. U mojej Mamy nie miała żadnych szans...
-
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Nutusia replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Może się czymś Córa Kikulcowi naraziła ;) U mnie raz tak było i moja jamniśka Babci na środku tapczanu pięknego kupala zostawiła, a zsikała jej się w kapcie... Niestety, jak się nie trudno domyślić - stosunku na linii Zalma-Babcia nie uległy poprawie ;) -
Gapcia dom może mieć tylko jeden - zostaje u nas do końca świata!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
TZ sprawdził właśnie konto - wpłynęło 117 zł od Edyseja na karmę dla moich tymczasów. Ponieważ propozycja padła na tym wątku, wpisuję tę wpłatę na konto Gapci. Karma jest już zamówiona przez Ellig - wstawi potwierdzenie. Bardzo pięknie DZIĘKUJĘ Edysejo, w imieniu wszystkich pasibrzuchów :) -
Ja nie do Was ;) U nas też dziś Dumka szaleje bardziej niż zazwyczaj, co wydawałoby się... niemożliwe :)
-
Nie ma co rozpaczać - czeka już gdzieś na nią lepszy domek ;) Pani, która miała dziś przyjechać poznać Dumkę nieoczekiwanie zamilkła... I też się nie martwimy, choć dom wyglądał obiecująco, zgodnie z powiedzeniem "nie ma tego złego, co by na LEPSZE nie wyszło" :)
-
Czas leci... leniwie ;) Między jedną drzemką a drugą mała awanturka, ustawienie reszty po kątach, siku i znowu drzemka... Jut5ro jedziemy zdjąć ocalałe szwy i skontrolować czarne ciałko. Zostaliśmy co prawda bez auta, ale Ciocia Ula nie zostawi nas w biedzie... A te podwodne potfffffory - nieprawdopodobne! :)
-
Pieski wyciągnięte z olkuskiej mordowni szukają domów.
Nutusia replied to iwoniam's topic in Już w nowym domu
Ale się tu dzieje! Labek w nowym domu - cudny widok! :) Sznufi - zaciśnięte kciuki na maksa! Na firanki czekam z niecierpliwością ;) -
Śliczna Dinusia - a ta "siwizna" tylko jej uroku i wyjątkowości dodaje! :)