Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='iwoniam']ojej, to teraz się o Muszkę jeszcze bardziej martwię.. oby te najbliższe 2 tygodnie przyniosły dobre wiadomości, czy mogłabym Cię poprosić o nr tel do pani Danusi? Może zatelefonuję do niej.. nie wiem co jej powiem, ale myślę o Muszce i martwię się jej zdrowiem. taka malunia, młodziutka... a taka chorowita..[/QUOTE] Nie martw się, Iwoniu, pod opieką p. Danusi żadna krzywda jej się nie stanie. Musimy zacisnąć zęby i przetrwać do kontroli za 2 tygodnie. Uważam, że MUSI być lepiej. Zresztą to kolanko po wyjęciu z gipsu wygląda lepiej - nie jest takie zniekształcone, "opuchnięte". Tel. do p. Danusi oczywiście mogę Ci podać, tylko ją uprzedzę, że będziesz dzwonić ;)
  2. Dzwoń po straż - niedaleko mają!:evil_lol::eviltong:
  3. Nie znam Yunony od strony Dobrej Wróżki, ale moja też niczego sobie... Tylko decyzja - wbrew pozorom - wcale nie taka prosta i lepiej, żeby była przemyślana, by być ostateczną ;)
  4. Rozglądaj się, Małgosiu, rozglądaj... bo inni i tak nie zauważą...
  5. Nosek troszkę lepiej, ale czubeczek nadal może występować w roli tarki do pięt:evil_lol: Smarujemy linomagiem nadal. Trochę się diabeł tasmański uspokoił i już tak nie "szura". Pewnikiem doszła do wniosku, że jest najważniejsza, skoro nikt jej do tej pory bęcków nie spuścił:cool3: Coraz gorzej nam idzie z zastrzykami. Jest już tak skłuta, że coraz trudniej mi znaleźć miejsce, gdzie mogę bezboleśnie wbić igłę:shake: Mam nadzieję, że na czwartkowej wizycie morfologia okaże się na tyle dobra, że przejdziemy na tabletki. Zdjęcia jakieś w locie porobię - obiecuję, ale ostatnie dni mam krytyczne czasowo. Od czwartku nie mamy auta, jesteśmy skazani na podróże kombinowane, z sąsiadami, bo z naszej wsi i z powrotem nie można się dostać do miasta w żaden inny sposób jak autem (ewentualnie do Wwy autobusem 6.10 rano). W drodze powrotnej, od najbliższego przystanku do domu mam bagatela... 8 km!:roll: Wczoraj wróciliśmy do domu po 20-tej, bo Muszka miała zdejmowany gips i MUSIAŁAM przy tym być, a następnie wesprzeć p. Danusię, żeby mi na serce nie padła... Tak więc Mufinka siedziała w domowym areszcie ponad 12 godzin:-( Specjalnie nawet nie nabrudziła - jedno siusiu i jedna kupa, ale musiała się strasznie wściekać, że siedzi w domu, podczas gdy inni szaleją na dworze, bo chodziła po parapetach (potłuczona doniczka, zrzucony świecznik i poprzewracane bibeloty). Dziś jeszcze nie wiem o której która sąsiadka będzie wracała... Romenko - dzięki za bazarek! :loveu: Amigo - na ten tychmiast wypluj kosmitów!!!!!!!:crazyeye: Aha, moja "tajne służby" na krakowskich delegaturach mi doniosły, że w czwartek będzie się działo, oj będzie...:razz: Kciuki trzymam za obie strony!:eviltong:
  6. Skakanki dzisiaj w domu - z Kreśką i Agresorką, pod czujnym okiem... Lesława ;)
  7. Przeklejam z wątku moich olkuskich Insektów dla Iwonii ;) Musza noga wreszcie uwolniona z gipsu![IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/new_multi.gif[/IMG] Choć nie obyło się bez przygód, bo w lecznicy zginęła[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG] piła. Jeden p. doktor okazał się na tyle odważny, że postanowił rozciąć gips obcęgami. P. Danusia o mało nie zemdlała z emocji i przerażenia! No, ale mamy to już za sobą. P. Doktor pozginała kolanko, poruszała, kazała spacerować na bardzo krótkiej smyczy - tak, żeby pies chodził noga za nogą (co w przypadku Muszki jest trudne, bo gdy człowiek idzie wolno, ona nie idzie, tylko skacze jak królik) i przyjechać na kolejną kontrolę za 2 tygodnie. Pod gipsem zrobiła się mała odleżyna w miejscu, gdzie były szwy, ale reszta nóżki ładnie porosła sierścią. Niestety, wczoraj zaraz po powrocie do domu, musiałyśmy Małej założyć kołnierz, bo cały czas usiłowała lizać i ranę i tę odleżynę. W końcu zadowoliła się lizaniem stópki, bo tylko do niej sięgała w kołnierzu [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Musiało to być dla niej dziwne uczucie, odzyskać nogę po tak długim czasie... Gdy przyszedł Sławek, obszczekała go, ale podeszła i kilka razy przez ułamek sekundy stawała na oswobodzonej z gipsu nóżce. Ona kuleje od urodzenia, więc też w głowie będzie sobie musiała przestawić, że już może, a nawet powinna chodzić normalnie. P. Danusia zauważyła także, że wyprostowały jej się bioderka i już ta chora strona tak nie wystaje...
  8. Czasem takie decyzje są nieuniknione. Oby się okazało, że to była najwłaściwsza z właściwych decyzji... Musza noga wreszcie uwolniona z gipsu!:multi: Choć nie obyło się bez przygód, bo w lecznicy zginęła:crazyeye: piła. Jeden p. doktor okazał się na tyle odważny, że postanowił rozciąć gips obcęgami. P. Danusia o mało nie zemdlała z emocji i przerażenia! No, ale mamy to już za sobą. P. Doktor pozginała kolanko, poruszała, kazała spacerować na bardzo krótkiej smyczy - tak, żeby pies chodził noga za nogą (co w przypadku Muszki jest trudne, bo gdy człowiek idzie wolno, ona nie idzie, tylko skacze jak królik) i przyjechać na kolejną kontrolę za 2 tygodnie. Pod gipsem zrobiła się mała odleżyna w miejscu, gdzie były szwy, ale reszta nóżki ładnie porosła sierścią. Niestety, wczoraj zaraz po powrocie do domu, musiałyśmy Małej założyć kołnierz, bo cały czas usiłowała lizać i ranę i tę odleżynę. W końcu zadowoliła się lizaniem stópki, bo tylko do niej sięgała w kołnierzu ;) Musiało to być dla niej dziwne uczucie, odzyskać nogę po tak długim czasie... Gdy przyszedł Sławek, obszczekała go, ale podeszła i kilka razy przez ułamek sekundy stawała na oswobodzonej z gipsu nóżce. Ona kuleje od urodzenia, więc też w głowie będzie sobie musiała przestawić, że już może, a nawet powinna chodzić normalnie. P. Danusia zauważyła także, że wyprostowały jej się bioderka i już ta chora strona tak nie wystaje...
  9. A czwartek już... JUTRO! :)
  10. Fajnie, dzięki! A ja uprzejmie donoszę, że Dumiś się deszczu nie boi! ;) Ze względu na Mufina-Agresora:razz: duże zostały na dworze, bo się obawiam, że w końcu Lili nie wytrzyma i udusi to małe-czarne-wredne:eviltong: Ale po porannym siku wpuściłam towarzycho całe do domu, dałam śniadanie i zamierzałam wypuścić duże dopiero gdy będę wychodzić. A tu Dumka wyskoczyła z radością, gdy wpuszczałam spóźnioną Mufkę i wcale nie chciała wrócić:crazyeye: Dałam Dziewczynom po świńskim uchu - jedna poszła obrabiać do budy, druga na kanapę na tarasie, więc na dłuższą chwilę będą miały zajęcie... Małe zostało w domu (+ Lesio), ale smaczków nie dostało, żeby nie doszło do rozlewu krwi:evil_lol: Aha, rozmawiałam wczoraj z p. Pawłem - sarniątko żyje i wypija już dziennie pół litra mleka!:multi: Niestety, nadal na siłę:shake: P. Paweł mówi, że najchętniej ssie... palec! A gdy poczuje gumę smoczka - pluje jak żaba:cool3: Ale radzą sobie, nie ma biegunki, więc wszystko zmierza ku lepszemu:multi: I jeszcze zabawna historia... Tego samego dnia co sarniątko, do Osady trafił bocian czarny z uszkodzoną nogą (było nawet zagrożenie amputacją). Ale p. Paweł, do spółki z p. Doktorem zrobili opatrunek, wcedzili łapę w rurkę PCV i jakoś sobie ptaszysko radziło. Na tyle dobrze, że wylazło z budki, rozprostowało skrzydła i... poderwało się do lotu!:-o Ale ponieważ nie udało mu się schować "podwozia", co i raz lądował, a p. Paweł ganiał za nim po łąkach, wykrzykując: "Ląduj draniu!" Co wylądował, zanim p. Paweł do niego dobiegł, znów się podrywał do lotu, a p. Paweł wrzeszczał: "Wiem, że jestem za gruby i obiecuję, że będę ćwiczyć, tylko wyląduj!":diabloti: W końcu udało się dopaść uciekiniera i siedzi teraz w wolierze - przynajmniej dopóki p. Paweł nie podreperuje kondycji:eviltong:
  11. Ovka - podesłałam Cię pewnej Dobrej Wróżce... się zobaczy co z tego będzie, na kogo padnie, a na kogo bęc ;)
  12. Jeszcze jaki! Właśnie dzwonił, że nasze sarniątko żyje i jest coraz mniej uparte ;) I że mój mail do "przełożonych" narobił trochę dymu, ale na szczęście głównie w sensie pozytywnym :) A swoją drogą, SBD, podaj na priwa tel do siebie, skoro jesteś taka "ustosunkowana" i wszędzie masz koleżanki ;) My przy samym lesie mieszkamy, moja Mama wręcz W lesie, więc warto mieć taki namiar... ;)
  13. No bo jest rozkoszniak z naszego Dropcia - bez dwóch zdań! ;)
  14. [quote name='necianeta89']Ja ogólnie kiedyś oglądałam taki dokument, w którym mówiono, że jeśli ktoś znajdzie małą sarenke bez opieki, broń boże nie może jej ruszać. Matka zostawiła ją tam, bo poszła po pożywienie, Spokojnie trafi do niej za jej zapachem. Więc nie ma co panikować. Jeśli człowiek ruszy sarenkę, sarna ją odrzuci, bo będzie pachniała "człowiekiem".[/QUOTE] Matka wróci, pod warunkiem, że nie zastrzelił jej kłusownik, jak to było w tym przypadku... :( Poza tym, ponoć "zapach człowieka" to wierutna bzdura - tak twierdzi mój od soboty guru - p. Paweł :)
  15. Tośka - moja Idolka! Wysyłam ją pod pewien sprawdzony adres :razz:
  16. Kumple cudni - to pierwsze to nawet kumpela ;) Jak widać, zabawa w pojedynkę też jest fajna, jeśli zabawka jest odpowiednio... głośna i gryzalna :)
  17. Ale fajnie! Pewnie, że trochę tęsknił... Nie za bardzo wiedział dlaczego "mama" zniknęła, ale że mu z nowymi ludźmi nie było tak źle, nie rozpaczał bardzo wyraźnie ;) Podwresalkowy Franiolko jest baaaaaaaardzo uroczy :) Najwyraźniej musi mieć coś w rodzaju daszku nad makówką - wtedy ma kolorowsze sny! Same dobre wieści, hura!
  18. Jutro trzeba będzie się chyba przypomnieć, bo będzie już środek tygodnia ;) Bez natręctwa, smsowo... :)
  19. Zdjęcia Gapiszonowe i jej historia zostały przedstawione pewnej bardzo fajnej Dziewczynie... Wiele sobie nie obiecujemy, ale... w razie czego będziemy potrzebować kandydatur mikropiesków ;)
  20. Tak to zwykle bywa z tymi małymi - wiele hałasu o nic! :) Nawarczy się toto, rzuca się, aż cała drży i... nic z tego nie wynika ;) Zostaje odosobniona w domu bardziej ze względu na to, że gdyby cudem jakimś Lili wyszła z siebie, samą swoją siłą by tę małą pchłę mogła "uszkodzić"...
  21. Ty go czasem Mmd przestawiaj, bo jak siedzi w miejscu tylko jeden kafelek Ci poleruje ogonkiem ;)
  22. Teraz to można tylko "na rybkę" rzucić hasło, że jest chętny dom i zapytać kiedy można przyjechać po psa... Wtedy się przynajmniej okaże czy pies jest...
  23. Może czuje, że teraz świat stanie przed im otworem?! :)
×
×
  • Create New...