Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. U nas 350 to za większą sunię - taką ok. 15 kg (chyba). Dla nas, jak leci 200 - czy mała czy duża i dzięki temu Doktor wychodzi na swoje :) Za to cena paszportu mnie zszokowała :( A Ellig mi mówiła, że w niektórych warszawskich lecznicach, życzą sobie za paszport nawet po 120 zł!!!
  2. Cena sterylki jest "dla nas" ;) Ma się ten urok osobisty! :) Helenka jest poza podejrzeniem - tego dnia wypruła na lumpy zanim się zabrałam za przygotowywanie śniadania... A Hopciowe oczki?... Cóż - Mattibo się niebawem przekona jaka jest ich MOC!!! :)
  3. Na Żoliborzu mieszkają bardzo fajni ludzie ;) Kciuki trzymam nieustająco. Gdyby był potrzebny tekst do ogłoszeń, oczywiście napiszę!
  4. Rozpacz w kratkę :( U mnie zajętość prawie do końca grudnia :(
  5. Naplułam do szklanki ze śmiechu! :) Fakt - wyobraźnia zrobiła swoje ;) A Grosia jest piękna - w fotelu jej baaaaaaardzo do pysia :)
  6. O ludzie - ale kołowrót :( Jak się pierniczy, to na całego... Oby od niedzieli los Mestudiowego TZ-a się odwrócił na... stacjonarny ;)
  7. I oby tak dalej - dzielna Brinka! :)
  8. A nie dałoby rady jakoś z transportem pomóc? Czy oni chcą koniecznie psiaka zobaczyć, zanim go adoptują?...
  9. O rany gościa, ale się tu nadziało!!! SBD - nie zazdroszczę Ci, choć z każdego domu dla tymczasów naszych trzeba się cieszyć, że ho ho! ;) To maleństwo - wypisz-wymaluj nasza Hopcia! Kamień z serca, że będzie miała DT... Tekst dla Teo oczywiście napiszę, tylko bym prosiła o dane w punktach na PW... Za Sida i determinację domku mocno trzymam kciuki!
  10. Brawo Siwy! :) Takie opatrunki tylko wzmacniają więź emocjonalną ;)
  11. Ewa, uważam, że masz baaaaaaaaaaaardzo gustowną kanapę. Wszystkim psiakom bardzo do mordek na niej :) Myszol prezentuje się przecudnie :) A Jacek i Perełka - cóż, to było przecież do przewidzenia! :)
  12. Słomka - pogoń gófffniarza - też coś, żeby Ci zdobyczne kostki podbierać ;)
  13. Ja zajrzę dopiero w poniedziałek. W domu i tak zdjęcia by mi się otwierały... do poniedziałku :(
  14. Użyję wszystkich dostępnych czarów, oczywiście! A w niedzielę to nawet zrobimy z Ziutką sabat w tej sprawie ;) Możesz się dołączyć, Iwonko, zapraszamy! :) Lepiej, że pani pojedzie z wizytą do córki sama, bo świeżo adoptowany psiaczek jednak musi się najpierw odnaleźć na spokojnie w domu...
  15. Ja niestety nie dam rady wspomóc finansowo. Mogę jedynie przekazać rzeczy na bazarek...
  16. No, obiecanki-cacanki - tak do mnie zadzwoniła! ;) Chmurcia musiała mieć trochę większe cięcie niż przy zwykłej sterylce u naszego Doktora, bo zaniepokoił go widok otrzewnej, w której znalazł sporo komórek śledziony. Przeraził się, bo w ten sposób często się objawia chłoniak, czyli nowotwór śledziony. Postanowił więc ciachnąć mocniej i przyjrzeć się śledzionie. Na szczęście się okazało, że to nie żaden nowotwór. Chmurka musiała doznać urazu. Być może przy tym wypadku, gdy rozpruła sobie brzusio, albo np. ktoś ją mocno kopnął, bo miała pękniętą śledzionę. Jakimś cudem się nie wykrwawiła. Śledziona zrosła się sama - widoczna jest wyraźna blizna, ma teraz dość nietypowe ułożenie. Przy tym pęknięciu, jej komórki rozproszyły się po otrzewnej. Nie zagraża to życiu ani zdrowiu. Trzeba o tym wiedzieć, bo gdyby kiedykolwiek z jakiegokolwiek powodu lekarz robił USG, mógłby się tak samo przestraszyć, że to nowotwór. Można jedynie, raz do roku robić morfologię i sprawdzać czy nie ma cech anemicznych. Tak więc wszystko się dobrze skończyło, a szew - mimo, że trochę dłuższy - zagoi się jak na... psie i za parę miesięcy nie będzie po nim śladu :) Gdy odbieraliśmy panny - Chmurcia już pełzała po sali operacyjnej, bo usłyszała mój głos, a Hopcia jeszcze spała. W domu Dziewczyny poczuły się spokojniejsze. Chmurka przenosiła się tylko z posłania na chodniczek do łazienki, gdy zrobiło jej się za gorąco. Hopcia nie mogła sobie miejsca znaleźć. Nad ranem Chmurka mnie obudziła - wyraźnie chciała wyjść na dwór. Grzecznie zrobiła siusiu i wróciła spać na posłanko. Hopcia niestety zsikała się do łóżka. Długo walczyłam, żeby leżała na podkładzie. W końcu przysnęłam... Wiedziałam, że tak się może stać, więc położyłam na łóżko grubą kołdrę, żeby ocalić materac. Tak czy inaczej, 3 razy dziś pralka chodziła, żeby wszystko wyprać. Rano obie już czuły się o wiele lepiej. Wyszły na dwór i z utęsknieniem czekały na śniadanie. Wrąbały z apetytem całe porcje, wzięły tabletki przeciwbólowe, które dostałyśmy na wynos. Chmurka więcej odpoczywała, a Hopka często wychodziła na podwórko. Niedawno zdjęłam im opatrunki i Chmurce wenflon (Hopka się rozwenfloniła wczoraj sama, w ułamku sekundy!!!). Teraz sobie śpią. Za chwilę będzie kolacja, więc myślę, że chętnie wstaną. Wg przewidywań, za sterylki zapłaciłam wczoraj po 200 zł. Wzięłam też paszporty (koszt 51 zł za szt.). Wypełnię wszystkie dane na spokojnie, a Doktor mi wszystko wpisze i wstempluje. Szwy będziemy zdejmować w Barbórkę :razz: Najważniejsze, że już to wszystko mamy za sobą! Najdalej w niedzielę, panny już na amen zapomną, że przeszły zabieg :)
  17. Nio wreszcie się dowlokłam i usiadłam na szanownej... no! :) Wczoraj na pierwszy ogień poszła Chmurcia, a Hopka rządziła w poczekalni. Już po znieczuleniu przysypiała w posłanku, gdy pojawił się amstaff. No... trzeba było ją wiedzieć!!! Łapy jej się rozjeżdżały, głosik niewyraźny, ale trzeba było się spiąć, skoro taki WRÓG się pojawił:mad: Amstaff tylko położył uszy po sobie i ze spuszczoną głową cichcem przemknął do gabinetu:evil_lol: Zabieg przebiegł bez żadnych niespodzianek. Gdy odbieraliśmy panny - Chmurcia już pełzała po sali operacyjnej, bo usłyszała mój głos, a Chmurka jeszcze spała. W domu Dziewczyny poczuły się spokojniejsze. Chmurka przenosiła się tylko z posłania na chodniczek do łazienki, gdy zrobiło jej się za gorąco. Hopcia nie mogła sobie miejsca znaleźć. Leżeć na mnie czy obok, na kanapie. A może pójść do Sławka na fotel? W końcu poszła i na miarę swoich możliwości hopnęła na kolanka, a właściwie wspięła się po nogach. Gdy przeniosłyśmy się do łóżka, wreszcie zasnęła. Jak zwykle zostawiłam zapaloną lampkę, żebym mogła widzieć gdzie są i co robią. Spały grzecznie. Nad ranem Chmurka mnie obudziła - wyraźnie chciała wyjść na dwór. Grzecznie zrobiła siusiu i wróciła spać na posłanko. Hopcia niestety zsikała się do łóżka. Długo walczyłam, żeby leżała na podkładzie. W końcu przysnęłam... Wiedziałam, że tak się może stać, więc położyłam na łóżko grubą kołdrę, żeby ocalić materac. Tak czy inaczej, 3 razy dziś pralka chodziła, żeby wszystko wyprać. Rano obie już czuły się o wiele lepiej. Wyszły na dwór i z utęsknieniem czekały na śniadanie. Wrąbały z apetytem całe porcje, wzięły tabletki przeciwbólowe, które dostałyśmy na wynos. Chmurka więcej odpoczywała, a Hopka często wychodziła na podwórko, pędziła z resztą straszyć złodziei przy bramie. Niedawno zdjęłam im opatrunki i Chmurce wenflon (Hopka się rozwenfloniła wczoraj sama, w ułamku sekundy!!!). Teraz sobie śpią. Za chwilę będzie kolacja, więc myślę, że chętnie wstaną. Wg przewidywań, za sterylki zapłaciłam wczoraj po 200 zł. Wzięłam też paszporty (koszt 51 zł za szt.). Wypełnię wszystkie dane na spokojnie, a Doktor mi wszystko wpisze i wstempluje. Szwy będziemy zdejmować w Barbórkę :razz: Najważniejsze, że już to wszystko mamy za sobą! Najdalej w niedzielę, panny już na amen zapomną, że przeszły zabieg :)
  18. Tak jest, nie wolno się zniechęcać - trzeba ogłaszać. Nasz Krecik znalazł domek, choć wyglądał jak... gremlin - ogolony do zera, ślepy i cały poraniony... A co, na litość wzięliśmy :)
×
×
  • Create New...