Dziękuję! :) Mogę żyć i sto, byleby w zdrowiu...
Hopcia bis już po zabiegu. Wszystko poszło jak z płatka, dwa maciupeńkie szwy na niespełna 3 cm rance. Uszy wyczyszczone i specjalnym aparatem zajrzane na ile się dało. Niestety, skóra bardzo zmieniona, pobrużdżona. Jeszcze na wpół śpiąco, udało mi się porządnie zapuścić kropelki. Za jakieś 2-3 tygodnie znów trzeba będzie lekko Hopcinkę "przyśpić" i ponownie dogłębnie wyczyścić. Krople przez kolejnych 6-8 tygodni. Ale to wszystko już przekażę panu Pawłowi ;)
Wczoraj przez cały wieczór Hopcia sobie odpoczywała, posypiała. Całą noc przespała na posłanku, przykryta kocykiem. Jakoś przed 4 rano usłyszałam, że popiskuje - chciała wyjść na dwór, więc wypuściłam. Zrobiła siusiu i wróciła spać. Rano podałam pół tabletki przeciwbólowej - drugie pół mam na jutro.
Tak więc wszystko w jak najlepszym porządku! Dziś na 20-tą jesteśmy z p. Pawłem umówieni na telefon, żeby mi podał adres i wytłumaczył jak dojechać i jutro wyruszamy po nowe życie. Mając na uwadze piątkowe plus przedświąteczne korki szacuję, że wrócę do domu jakoś krótko przed północą... Ale nic to - ważne, żeby Hopcia miała dobry domek i do końca swych dni była bezpieczna i szczęśliwa, bo bardzo na to zasługuje. Anioł po prostu - nie pies! :)