Zosieńko, nie Ty jedna ronisz łezkę "za Moteuszem", że nie będzie Twój ;) Dzieci p. Ewy (szczególnie Józek) też nie ustawały w przekonywaniu Mamy, że co dwa psiaki, to nie jeden, że Lalka przecież pokochała Motka z wzajemnością...
Zapewniam, że Motuś będzie miał dobrze, będzie kochany i szczęśliwy :)
Ja też bym pewnie się już pogubiła w naszym tymczasach, gdyby nie to, że mam listę telefonów do ich domków, z której korzystam co najmniej raz w roku - wysyłając życzenia na Boże Narodzenie ;)
Też jestem ciekawa co za stworek się jutro u nas objawi... I mam nadzieję, że będzie grzeczna i "zrewanżuje" się tym samym za odwołany urlop ;)