Nie znam odpowiedzi na to pytanie, niestety. Gdybym wiedziała i była tego świadoma, jeszcze szybciej by znajdowały ;)
A jeszcze zapomniałam przekazać cudownej wiadomości: Forest - "terierek" z Doktorowej lecznicy od niedzieli jest DOMNY! Przyjechali po niego ludzie z Warszawy, bardzo fajni, rozsądni i zdeterminowani. Mają doświadczenie i dużą chęć pracy. Nie zraziło ich nawet to, że Forest był uprzejmy trzasnąć zębami Panią Doktor przy zdejmowaniu staplerów po kastracji. Uznali, że to... normalne ;) Doktor oczywiście zapowiedział, że jest gotów w każdej chwili przyjąć "drania" z powrotem, gdyby cokolwiek było nie tak (i przy jego wrodzonym pesymizmie uważa, że tak właśnie się stanie...), ale moim zdaniem wszystko będzie OK. On jest młodziutki i po prostu potrzebuje, by poświęcić mu czas i uwagę, a w lecznicy to jest bardzo trudne. I tak miał chłopak szczęście, że Ciocia Kejciu codziennie go zabierała na ciekawe spacerki i teraz jej nawet trochę... smutno ;)