Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Przeczytałam, ale wpisywać się nie będę. Mam tu jeszcze kilka spraw do załatwienia na dogo i ban mi niepotrzebny. Z wątku olkuskiego odeszłam m.in. dlatego, że nie poddawano suk wyciąganych do DT aborcji, a gdy już urodziły, nie usypiano ślepych miotów. Moje przekonania są zupełnie inne, co chyba nie znaczy, że mam serce z kamienia. Dlatego takie wątki omijam możliwie najszerszym łukiem. Trzeba działać tam, gdzie się da...
  2. Właśnie drukuję plakaty. Mam nadzieję, że do popołudnia przestanie padać. Nie damy rady tam dotrzeć wcześniej niż po 18-tej, bo trzeba dojechać z pracy, przebrać się... A chwilę po 19tej już się robi ciemno :( W ten weekend ja odpadam...
  3. Ano niech trafi - z psami jest łatwiej się dogadać...
  4. Bardzo dziękuję. Żeby z TAKIMI zdjęciami on jeszcze domu nie miał, to ja nie rozumiem tego świata :(
  5. [quote name='Gusiaczek'] Chyba szkoda czasu na przerzucanie piłeczki z wątku na wątek, Szu czeka na dom, a my razem z nim. Nutusiu, czy jest jakąś tajemnicą kto zacz? Czy widział/a zdjęcia? - jest ich całe mnóstwo na forum Jamora, jako i nieco informacji ...[/QUOTE] Jeszcze chwilę tajemnicą być musi ;) Podaj mi proszę jeszcze raz link, pod którym można obejrzeć zdjęcia (najlepiej bez wpisów i komentarzy). Pani ma poczucie humoru, ale nie aż takie, hm... jak to napisać... "dosłowne"?... ;) Zaraz piszę do pani maila, choć nie sądzę, by decyzja zapadła tak szybko, jakbyśmy chciały.
  6. A jak Zuzanka? Dalej nie wiadomo, że dziecko w domu jest (oprócz boksiów)? ;) :)
  7. Ano załamka. Z takimi ludźmi nie można się na nic umawiać, ani być pewnym, że zrobią tak jak się powinno. Jola_li to "przerabia" u siebie na Mazurach, gdzie baba już sto razy obiecywała, że nie weźmie psa, a już z pewnością nie suczkę. I co?... I pstro :( Żeby tam jeszcze nie doszło do żadnej jatki, bo Kulka nie jest aniołeczkiem, a i z rottkiem różnie może być, jak się pewniej poczuje...
  8. Kurczę, nie mogę sobie przypomnieć jaki nick ma dziewczyna z Mszczonowa - to niedaleko... Muszę odszukać jeden mój stary wątek... Już wiem - tusinka22 - napiszcie do niej!
  9. Obawiam się, że weekend to za mało. Ona nosi obróżkę? Może tak, jak radzą behawioryści, przypiąć najpierw karabińczyk z krótkim kawałkiem smyczy i niech tak biega. A jak np. już wskakuje do Ciebie na kanapę, to tak mimochodem ją pociągać za ten kawałek smyczy od czasu do czasu, tak od niechcenia... Się wymądrzyłam, ot co - sama poniosłam totalną klęskę przy Gapci. Ale ona sztywniała już przy zakładaniu obroży, o po jej założeniu leżała bez ruchu, przyklejona do podłoża i mogła tak godzinami. Serce mi pękało i zdejmowałam :(
  10. Każdy ma swój "krzyż", jak to mówią. My wczoraj z Marysią O. i naszą Kreśką brnęłyśmy przez chaszcze w poszukiwaniu Lunki, która zwiała z DS... Dziś będziemy plakatować okolicę z Kejciu... Jakieś fatum nad tymi psinami zawisło. Matkę Lunki facet "zgubił" z transportu w Suwałkach. Wczorajszy dzień to był jeden wielki koszmar :( Po powrocie z akcji "łapanka", praktycznie w drzwiach rozebrałam się do rosołu i od razu poszłam pod prysznic, a Sławek trzepał całe ubranie poza ogrodem. Zanim dojechałam do domu, miałam wrażenie, że łazi po mnie armia kleszczy, brrrrr... Kresia też porządnie obejrzana. Mam nadzieję, że udało nam się ujść bezkleszczowo, bo brnęłyśmy wczoraj przez pola i łąki, gdzie już na wpół wyschnięte osty i inne mimozy sięgały nam do szyi. Kresia była bardzo dzielna - skakała jak mały kangur...
  11. Super akcja - gratulacje!
  12. Z całego serca życzę Jordisiowi (i Wam), byś był w błędzie...
  13. Ewo - też się zastanawiam dlaczego Filuś jeszcze nie jest "u siebie". Zmienię chyba tekst ogłoszenia na bardziej... optymistyczny ;)
  14. Merlin już oddany, więc jest szansa ;) Żeby tylko jeszcze się Lunka znalazła... Tak dziś pada, zimno... Ech, szkoda gadać :( Za to wieści z Kajtkowego domku fajowe ;) Kajtolo już po szczepieniu i od 3 dni wychodzi na spacerki. Niestety, zapomniał do czego służy trawka, więc nadal korzysta z "wychodka" na balkonie, a spacerki traktuje jako super rozrywkę i atrakcję. Ponoć sporo przytył i nie jest już taki przecinek. Zaczyna też pokazywać różki. P. Ewa mówi, że wyraźnie poczuł się u siebie i teraz testuje Państwa na ile które da się "przerobić" na Kajtkową modłę :) Lekcje chodzenia na smyczy po domu przyniosły dobre efekty. Trochę jeszcze przerażają go schody. I choć Państwo mieszkają na I piętrze i rzadko korzystali z windy, teraz z hrabią Kajtusiem I - zaczęli ;)
  15. Ślicznościowy OMC jamnik - będą z niego psy jak z obrazka :)
  16. Podwójny smutek, jakich mało :( Jakieś fatum przeklęte!!!!!!!!!!!!!!!
  17. Dziękuję, Zosiu, musiałam przeoczyć ;)
  18. Jutro po pracy będziemy plakatować okolicę...
  19. Czyli idzie ku normalności! ;)
  20. Zgłaszam kandydaturę Sariny na prezesa PZPN-u :) Zofijo, czy możesz odpowiedzieć Kejciu w sprawie przeznaczenia bazarkowych pieniążków ;)
  21. Jestem pewna, że Najka rozpoczęła dobrą passę dla psiaków z G.
  22. Byłyśmy z Marysią O. szukać Lunki. Nikt nie chciał wierzyć, że wydostała się ogrodu, bo w ogrodzeniu nie ma żadnej dziury. Dziury nie ma, ale z tyłu działki, napierając na siatkę na dole, przedostałby się nawet ONek!!! Nikt na to nie wpadł, nie zauważył, bo nie dotykając ogrodzenia, nie widać problemu. Ja na to wpadłam, bo miałam psa, który w ten sposób wydostawał się na zewnątrz... Byłam z moją jamniczką Kreską. Do zmroku chodziłyśmy po terenie dookoła - pola z chaszczami wyższymi od człowieka, pole uprawne, a po drugiej stronie las. W drugą stronę za polami domy - poszłyśmy do najbliższych zabudowań z prośbą o czujność. Gdyby Luna siedziała gdzieś w tych chaszczach, Kreska by ją wyczuła. Sam człowiek, bez psa, praktycznie jest bez szans, jeśli nie chciałaby wyjść. Podobno było tak, że pan wyjął Lunę z kartonu pod taką wiatą, gdzie stoi buda. Dała się wyjąć, pan ją głaskał, mówił do niej - odprężyła się. Postawił ją na ziemi i zanim zdążył puścić - wyrwała mu się z rąk i w panice uciekła za tę wiatę. Nie gonił jej, żeby nie pogorszyć sprawy (no i był pewien szczelności ogrodzenia). Po chwili pobiegła wzdłuż ogrodzenia w stronę domu, ale z domu akurat wyszedł syn, więc zawróciła i wróciła za wiatę. Pan doszedł do wniosku, że zostawi ją w spokoju, żeby się opanowała. Gdy po chwili zajrzał za wiatę, już jej nie było. Przeszukali cały ogród, sprawdzili ogrodzenie i nie wierzyli, że się wydostała. Na wszelki wypadek syn Państwa objeździł okolicę na rowerze. Dopiero gdy dotarłyśmy z Marysią na miejsce, wyszła sprawa siatki... Państwo zdezorientowani i przerażeni, bo przecież od wczoraj czy od przedwczoraj mają tę drugą szczeniaczkę... Jeszcze dziś będą napinać siatkę. Marysia poradziła, żeby wystawić karton, w którym Luna przyjechała w miejscu, gdzie się wydostała. Może wróci... Mają też wystawiać jedzenie. Po sąsiedzku jest szkoła. Pan jutro pójdzie i pogada z dziećmi, żeby się rozglądały. Wywieszą ogłoszenie w sklepie, z adnotacją, że znalazca otrzyma nagrodę. Nie tracimy nadziei!!!!!
  23. Psy jechały w długą podróż - nie można było liczyć, że będą spały w kartonie całą drogę. Równie dobrze mogły uciec w momencie ich przekazywania do kolejnego auta... Mogły uciec również, gdyby miały obroże i smycze. Każde dodatkowe zabezpieczenie zwiększa szansę na bezpieczne dotarcie do celu... Stało się - nauczka na przyszłość.Własne psy wiążę w samochodzie smyczą do zagłówka od kiedy sunia koleżanki zginęła, wyskakując z auta na parkingu prosto pod przejeżdżający samochód...
×
×
  • Create New...