Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Mika - daj się znaleźć i będzie totalny happy-end...
  2. Sarenka filigranowa...
  3. U mnie też śnieg we wrześniu spadł na... tarasie. Poległa poduszka. Na szczęście nie z piór i nie z miliarda gąbeczek - lajtowo ;)
  4. Zwiać w kukurydzę? No wiesz co, Kokota - nawet mnie nie denerwuj!!!! Dobrze, że to jednorazowy wybryk był, bo na dłuższą metę można załamaniem nerwowym przypłacić...
  5. Fajnie, fajnie! A Luka urody jest CUD! :)
  6. Superowe wieści! Trzymajcie się, Maleńtasy! :)
  7. Wieści de bomba po prostu! :)
  8. A ja właśnie nie wiem, co to nieprzespana noc. Może się zdarzyć, że wnuki sobie odbiją, ale to już nie moje zmartwienie ;)
  9. My też się cieszyłyśmy. Została tam na noc, rano pojechałyśmy z puszką pasztetu podlaskiego, parówkami i zapasem sedalinu w żelu. Od 10 do 15 dostała łącznie dawkę jak dla 50 kg psa i D..PA! Przyjechała nasza nieoceniona dr Marta, żeby ją "dobić zastrzykiem" - nie dała do siebie podejść. Cudem udało się Marysi ją schwytać. Dwie sekundy potem łepek opadł i psina... śpi do tej pory. NIGDY WIĘCEJ takich emocji... bo nie przeżyję :( W domu koniec świata - od początku tygodnia żadna ręka nie tknęła szczotki czy odkurzacza, a deszcz pada praktycznie codziennie. Stajnia Augiasza po prostu... Poszłabym spać, ale gdzie tu się wcisnąć?... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/18/c1s2.jpg/"][IMG]http://img18.imageshack.us/img18/55/c1s2.jpg[/IMG][/URL] Kreśka po pierwszym wieczorze poszukiwań Lunki... [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/209/3l08.jpg/"][IMG]http://img209.imageshack.us/img209/4609/3l08.jpg[/IMG][/URL] Chmurcia nie śpi ze mną w nocy, ale wieczorem zawsze mi zagrzewa łóżko :) [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/109/cqqw.jpg/"][IMG]http://img109.imageshack.us/img109/2413/cqqw.jpg[/IMG][/URL]
  10. Oj, znam z autopsji takie przypadki! ;) :)
  11. [quote name='Ellig']To ja juz wiem co to jest za domek....Duzo zdrowka dla "mężczyzny":)[/QUOTE] ;) zawsze byłaś debeściak w "te klocki"...
  12. Jeszcze nie. Natomiast jej córeczka się znalazła i po 3 dniach została przez nas złapana. I to ona trafiła na razie do DT u Marysi.
  13. Marysia znów tam była. Lunka właściwie można powiedzieć jadła jej już z ręki!!!!! Dobre myśli i serce SZCZERE bardzo się przydadzą... Dziękujemy.
  14. Nikt nie staje po Twojej stronie mówisz... Po mojej za to, tylnej stronie jasnego płaszcza stanęła wczoraj Alutka - łapeczkami prosto z kałuży przed furtką ;)
  15. Jak Ty nie chcesz, to ja nie trzymam! Klucha, pod Łodzią jest do bani!!!!!!
  16. Yes! Yes! Yes! Oczywiście okrzyk w sprawie spotkania, a nie z powodu "powodu" Twej wizyty...
  17. Doris - jeździmy tam tylko my trzy - ja, Marysia i Kasia (Kejciu). Czy możesz nam podać nr telefonu do siebie - tak na wszelki wypadek, jakby nam jakiś kosmiczny pomysł przyszedł do głowy, żeby się choćby skonsultować?... Co ciekawe, Lunka wcale nie wygląda na jakiegoś makabrycznie wystraszonego psiaka. Przemieszcza się normalnie, nawet ogonek całkiem w górze jest. No i moim zdaniem jest... ciekawska! Tę dużą klatkę chcemy wstawić do śmietnika, bo tam wchodzi właściwie już bez obaw wiedząc, że znajdzie coś do jedzenia. To jest nieduże "pomieszczenie", więc jeśli klatka będzie duża, może wcale jej nie zauważy. Mamy też "w odwodzie" sedalin w żelu, ale możemy go podać tylko w dzień. Jesteśmy w stałym kontakcie z lekarzem wet. w razie czego... Ludzi staramy się przekonywać, żeby nie podejmowali żadnych działań. O ile z panią nie ma problemów, to pan jest z tych "wszystkowiedzących lepiej". Wczoraj udało nam się go spacyfikować. Co zrobią, gdy nas nie ma na miejscu? Niestety, nie mamy na to wpływu. Jeśli ją złapiemy (a złapiemy na pewno) - nie zostanie u tych ludzi. Bez względu na to, jakie byłyby ich decyzje.
  18. Tu jest wątek... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243780-Bezdomna-psia-rodzina-POMOCY-potrzebne-domy-sterylka-szczepienia-odrobaczenie/page7[/url] Historia TEJ psiej rodzinki zaczyna się na str. 7. Wcześniejsze strony to historia innej - zakończona moim zdaniem trochę "dziwacznie". Przeklęte jakieś te psy, czy co?...
  19. [quote name='mestudio'] Wszyscy popełniamy błędy, ale nie może być tak,że wystraszone psy z łapanki jadą gołe w kartonach.[/QUOTE] No fakt - dobrze byłoby się uczyć na błędach... Mam nadzieję, że wszyscy mniej lub bardziej zaangażowani w sprawę wyciągną wnioski na przyszłość. Największy zarzut, jaki pan powtarza nam do znudzenia (zresztą bardzo podniesionym głosem) to to, że nie został uprzedzony o tym, że pies jest dziki. Jego zdaniem jest dziki, nie zna ręki człowieka i on się w związku z tym czuje oszukany. Wszelkie próby tłumaczenia, że psy żyły co prawda na wolności, ale miały kontakt z człowiekiem (o czym wiemy oczywiście tylko z przekazu), że w tym konkretnym dniu Lunka została oddzielona od matki, że jechała tyle km w kartonie, w ciemności, że nie zna życia poza tym, jakie wiodła przy mamie na jedynym znanym sobie terenie nie pomagają. Tym bardziej, że państwo przywieźli parę dni temu szczeniaka z hodowli, też jechali z nim kilkaset km, też został oddzielony od matki, a zachowuje się normalnie. Dyskusja jest absolutnie jałowa i wyzwala tylko w obu stronach niepotrzebne emocje. Prośba o pomoc była ogólna ;)
  20. Doris - bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Żadna z nas trzech nie ma absolutnie żadnego doświadczenia. Działamy czysto intuicyjnie. Tak jak pisałam - wczoraj najpierw płoszył ją każdy dźwięk (np. opuszczenie szyby w aucie). Potem już nie. Przez opuszczoną szybę mówiłam do niej cichutko, monotonnym głosem - siedziała nieruchomo. Delikatnie otworzyłam drzwiczki (o dziwo i ten odgłos jej nie spłoszył, choć wcześniej tak było). Ukrywając się za uchylonymi drzwiczkami ukucnęłam i na czworakach, zaczęłam się do niej zbliżać, cały czas do niej mówiąc. Podpełzłam naprawdę blisko... Dziś o świcie Marysia też ją miała niemal w zasięgu ręki, rzucając jej kawałki parówki... Problem tylko polega na tym, że takie oswajanie może potrwać tygodniami. Przed nami weekend - możemy na zmianę siedzieć całą dobę. Ale w poniedziałek idziemy do pracy... Mojej rodzinie i psom chyba swoje zdjęcie zostawię, żeby nie zapomnieli jak wyglądam :cool3::evil_lol: O większej grupie ludzi myślałyśmy w kontekście zagonienia jej np. na posesję tych państwa przez bramę. Albo choćby do tego śmietnika... Myślałyśmy też, żeby wjechać autem na posesję, bo ona za samochodem idzie, ale kto zamknie bramę? Gdyby było nas dużo, może by się udało uniemożliwić jej odwrót. Jedyne pocieszenie, że Mała mieszkała na zewnątrz i choć temperatura w nocy spada naprawdę mocno, jakoś daje radę... Dziś zamierzam wziąć ze sobą dużą płachtę, na której będę się mogła położyć na ziemi... obłożę się kiełbasą własnej roboty, która pachnie na kilometr (wczoraj przyprawiła nas o skręt jelit, bo żadna z nas nie zdążyła zjeść obiadu przed "akcją") i zobaczymy... Większą klatkę możemy liczyć dopiero jutro w południe :(
  21. Spojrzałam na wątek klatki - jest kolejka... My nie możemy czekać, bo mała gotowa jednak pójść sobie gdzieś dalej :(
  22. Napisałam wczoraj chyba jednego z najdłuższych maili w moim życiu... Faceta w tym domu nie ma (tzn. jest, ale ma 8 lat ;)). Mieszkanie dwupokojowe, przestronne, na II piętrze. Po drugiej stronie ulicy las. Z tego co wiem, rozważane są różne opcje - pies z hodowli, szczeniak, suczka... Moje zdanie na temat trzech wymienionych opcji pani wnikliwie przedstawiłam i wiem, że będzie się z nim liczyć, bo uznaje moje doświadczenie w tym względzie. W tym domu jest jedna z "moich" suń i o lepszy i bardziej odpowiedzialny (choć całkiem niedoświadczony wcześniej) dom naprawdę trudno. Nie należy się spodziewać decyzji "na już", bo temat drugiego psa dopiero niedawno się zrodził i wymaga głębokich przemyśleń. Na razie "mężczyzna" jest w szpitalu, więc uwaga rodziny jest skupiona na czym innym, niestety...
×
×
  • Create New...