-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
~~ Greyka - znalazła swą przystań u dobrych ludzi :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
I dla mojej Alutki w pakiecie, bardzo proszęęęęęęę... A póki co na bazarek dla szczęśliwie zdybanej Lunki zaproszę: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247149-Bi%C5%BCuteria-kosmetyki-i-super-gad%C5%BCety-na-Lunk%C4%99-do-10-10?p=21314487#post21314487[/url] -
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
A po co mię Herkules?... Na bazarek dla szczęśliwe schwytanej Lunki zapraszam: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247149-Bi%C5%BCuteria-kosmetyki-i-super-gad%C5%BCety-na-Lunk%C4%99-do-10-10?p=21314487#post21314487[/url] -
Po znajomości chciałabym zaprosić na bazarek dla wreszcie schwytanej Lunki: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/247149-Bi%C5%BCuteria-kosmetyki-i-super-gad%C5%BCety-na-Lunk%C4%99-do-10-10?p=21314487#post21314487[/url]
-
2 cziłałki z Kielc w pokerowym DT.OBIE W SUPER DOMKACH.
Nutusia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
I całe szczęście, że rychło w czas, bo od tej pory już kolejne bidy wyratowane i ciąg dalszy nastąpi! :razz::evil_lol: -
Luka na zdjęciach wychodzi zawsze taka duża. A tak naprawdę to niewielka z niej psinka. Może nie taki "komar" jak Fionka, ale nieduża jest :)
-
[quote name='ceris']A skąd ja mogłam wiedzieć, że będą takie historie? I jest przykre, gdy ktoś mówi, że jest oszukany, bo wcisnęło mu się dzikiego psa. Ja nie znam Luny jako dzikiej. A kto powiedział, że Luna ma już jechać? Chęć zabrania Luny wypływała dokładnie z tego powodu, októrym piszesz tuż za zarzutem "skrajnie nieodpowiedzialne". Może warto porozmawiać, nim rzuci się takie słowa?[/QUOTE] Ceris, ja Cię nie oskarżam - stało się. Następnym razem będziesz po prostu ostrożniejsza i tyle. Mając takie doświadczenie, nie zaufasz psu, którego nie znasz i zabezpieczysz go na tyle, na ile będzie można, bo wszystkiego i tak się przewidzieć nie da. Całe życie się człowiek uczy i wiadomo... jaki umrze [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Kiedyś nie przywiązywałam psów w samochodzie, bo mi się wydawało, że nie uciekną i dam radę wysiąść i wtedy je złapać. Po ucieczce Atosa, która skończyła się jego tragiczną śmiercią - wiążę i wiązać będę zawsze - i swoje i obce. Mam nadzieję, że Luna pojedzie dopiero do domu... stałego. A porozmawiać - zawsze chętnie ;) Luna miała podany sedalin w żelu. Niedawno rozmawiałam z Marysią - wyjęła małą z klatki, żeby wymienić podkłady i wtedy psina chwiejnym krokiem przemieściła się pod łóżko. Marysia musiała ją potem wyciągnąć, bo sama nie chciała wyjść. Jest jeszcze mocno "kołowata", ale za to trochę zjadła!
-
W przeciwieństwie do Dinusia bardzo się cieszę ;)
-
Serce rośnie, że są jeszcze ludzie, którym psia starość nie przeszkadza w adopcji, a wręcz przeciwnie!...
-
Młodziutka Al - we własnym domu ZDECYDOWANIE jest najlepiej :)
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Trochę odreagowałam na urodzinowej imprezie koleżanki. Nagle poczułam się okropnie zmęczona - po drodze z Warszawy śpiewałam z radiem Nostalgia na całe gardło, żeby nie zasnąć. Ale podjechałam jeszcze do Marysi zostawić podkłady dla Lunki, chwilę pogadałyśmy, posiedziałyśmy patrząc jak to małe, bezbronne psiątko sobie śpi, wróciłam do domu i spać mi się całkiem odechciało! Jak się znam, to potrzebuję jeszcze kilku dni, żeby wszystko do końca ze mnie opadło... -
Trzy boksie, a każdy ryjek inny :) I te miny... ;)
-
~ Odeszła nagle nasza Cudna MILA - czarno-biała sunia [*]
Nutusia replied to malagos's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ech, jak nie urok - to przemarsz wojsk... -
No to jak "bez zmian"? ;)
-
Ale gdzie skopiować?... Wiesz co, Joluś - jak możesz, Ty to zrób, bo moje zdolności doprowadzą raczej do przepadnięcia więcej niż dwóch zdjęć...
-
Ma nauczkę taki "niepokorny" DS...
-
Dokładnie tak! Bez pomocy pani Hanny, jej córki i zięcia guzik byśmy zdziałały. To Marta - córka p. Hani wzbudzała u Lunki największe zaufanie i dzięki niej w ogóle udawało się podawać kolejne dawki sedalinu. Ci ludzie to prawdziwi zwierzolubi. Absolutnie nie można ich winić za to, co się stało. Początkowo reagowali nerwowo i bardzo nieumiejętnie próbowali podejść do sprawy złapania suni, ale potem zauważyli, że źle robią i pomagali nam jak tylko mogli. W końcu od kilku dni plątałyśmy się po ogrodzie, po domu... Byli bardzo życzliwi, a dziś po złapaniu Lunki wzruszeni i bardzo dziękowali za pomoc. Należy dodać, że wczoraj wydawało nam się, że dzisiejsza akcja będzie krótka - sedalin, godzinka czekania, psa pod pachę i sprawa załatwiona. Lunkę Marysia złapała chwilę przed 16tą - po ponad 6 godzinach nerwowej dla obu stron łapanki! Specjalne podziękowania należą się też naszej nieocenionej dr Marcie, która rzuciła wszystko i choć była już po pracy, przyjechała do nas i próbowała pomóc. Mała dostała dawkę w przeliczeniu jak dla psa ważącego 50 kg! Pani Doktor powiedziała, że jeszcze czegoś takiego nie widziała, żeby po takiej dawce nie udało się podejść do psa na pół metra, by podać zastrzyk! Sama się wyraziła, że Luna to bardzo dziki pies. Z psami jest pewnie tak, jak z ludźmi - jedno dziecko jest bardziej odważne, przebojowe - drugie skryte, niepewne siebie, wyjątkowo wrażliwe i podatne na stres. To, że z rodzeństwem Luny nie było problemu o niczym tak do końca nie świadczy. Obie z Marysią uważamy, że w tej chwili przewożenie Lunki gdziekolwiek byłoby skrajnie nieodpowiedzialne - to najgorszy pomysł z możliwych. Jeszcze nie wiemy jak się będzie zachowywała, gdy dojdzie do siebie, Marysia ma swoich 5 psiaków i właśnie zaczyna studia... Obstawiam, że jeszcze przyjdzie nam powalczyć z "dzikością" Lunki. Jak byłam jeszcze dziś wieczorem u Marysi podrzucić podkłady, Lunka dawała znaki życia - nawet przez sen merdała ogonkiem - ale była praktycznie nieprzytomna (siusia pod siebie, nie podnosi łebka, choć otwiera oczki). Po takiej końskiej dawce sedalinu będzie jeszcze długo spała - dr Marta nas o tym uprzedziła. Do tego dochodzi ogromne zmęczenie. Bo nawet jeśli ona w nocy spała, to raczej jak zając na miedzy... Zobaczymy co przyniosą najbliższe dni. Oby tym razem Lunka zaskoczyła nas pozytywnie!
-
Kilkanaście minut czy kilkanaście godzin - emocji nie zazdroszczę... Szczególnie po tym, co przeżyłyśmy przez ostatnie 4 dni.