Jużem z miasta właśnie wróciła ;) I ANI JEDNEGO psa nie widziałam!!!!!
Co do Alutki, to Pani da pewnie znać jakoś jutro-pojutrze...
A ta małpa mi wczoraj ciśnienie podniosła, że o matko! O Greyce malagosowej musiała przeczytać albo usłyszeć!!!! ;) Przyjechał facet z węglem, musiałam bramę otworzyć i wszystkie psy dały się odwołać (no fakt - Lili musiałam za fraki do domu wciągnąć), a Alutce ani w głowie było ani do domu wrócić ani dać się złapać! Chrupki z ręki brała, ale jak drugą wyciągałam, żeby ją złapać - robiła uniki! Nie mogłam dłużej faceta trzymać, więc pod strachem boga bramę otworzyłam, sypnąwszy Alutce trochę karmy z drugiej strony, a potem karmiłam z ręki, dopóki facet sobie nie pojechał... Jak tylko sobie pojechał - wróciła do domu bez łaski!!!!