Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Filuś, właśnie wybyło do Cię 81,55 zł z CZWARTEGO regału ;) :)
  2. Moja Lilunia też tak potrafi. W drugą stronę również, i na nochal i oczy centralnie tyż :)
  3. W naszej okolicy też wypalili. Aż gardło ściska teraz jak się patrzy na żółknące igły młodziutkich sosenek :( Ciekawe jaką nagrodę dadzą temu, kto kiedyś w końcu wymyśli lekarstwo na głupotę, bo Nobel to wszak będzie nędznie za mało!!!!
  4. O jak fajnie! Zazdraszczam wakacji (nie tylko od tymczaski ;))
  5. Czekamy na wynik wizyty z pozytywnym drżeniem serca!
  6. Nie widzę na wątku - obejrzałam dzięki linkowi...
  7. Filmiki wyślę Doktorowi - może się wreszcie "zmobilizuje" ;) Teren rehabilitacyjny pierwsza klasa! :) A z Agamikowej Zołzy jaka się "BABA" zrobiła!!! :)
  8. W leczenie na szczęście wierzą jak w święty obraz. Tylko na adopcyjności się Doktor nie zna ;) :)
  9. Kokolina - niezła z Ciebie agentka! :)
  10. Rewelacyjne jest Elzucha! Spotkało ją najlepsze, co mogło :)
  11. Córcia wyraźnie poszła... w tatusia ;) :) Słabo z tymi adopcjami - jakaś taka ogólnie marna tendencja panuje :(
  12. Za chwilunię będzie trochę ponad 2 stówki z IV Regału, i V już rozliczam... Ale Nuśka się rehabilituje 3x w tygodniu po 2 dyszki, więc potrzeby wciąż są. I niebawem czeka ją prześwietlenie kolana do oceny kiedy ewentualnie miałaby się odbyć operacja jego trwałego unieruchomienia.
  13. Czyli miłość od pierwszego wejrzenia! :) I jest szansa, że przez krótką chwilę Pan Mąż będzie mógł spokojnie jadać niedzielne śniadanka ;)
  14. Bardzo dziękuję w imieniu swoim, Agi i Myszki :loveu: Wczoraj odwiedziła nas Ciocia Ziutka z Iwonką i z Olusiem. Lili była już chyba nawet nie w siódmym, ale w setnym niebie!!!! Olek też cały w emocjach. Psów się nie boi, "lizy" Lili też mu nie straszne - wręcz ją zaczepia i prowokuje. I pięknie woła "Lili" :) Było też rzucanie piłeczek i innych zabawek w ogrodzie. Bardzo dziękujemy za urocze popołudnie! :) Po Waszym wyjeździe, Lili zległa jak z byka skóra i chrapała niemiłosiernie. Zrobiła w spaniu krótką przerwę na kolację i dalej w kimono ;) A jak Oluś? Nie szczekał przez sen?...:razz: Wczoraj też była akcja-lecznica z boksereczkiem adoptowanym z Palucha - tym, gdzie byłam na wizycie PA, a potem na podpisaniu umowy. Boksio Bono - CUDO! Ma już chłopak swoje latka (ok. 7), więc mniejszy z niego wulkan energii niż z Lili, ale boksiołkowy charakterek ma - miłość do całego świata i gotowość do zabawy w każdych okolicznościach. Po przyjeździe do DS miał problemy żołądkowe. Następnego dnia przeszło, a wczoraj chłopaczek znowu był osowiały, nie chciał jeść ani pić. Państwo pojechali więc do naszego Doktora (ja już drżałam czy to nie od kleszcza...). Na szczęście wygląda to tylko na reminiscencje po schroniskowej stołówce. Dietka, malutkie porcyjki co 2 godzinki i powinno być dobrze. Dostał leki, jutro kolejna wizyta i porcja leków. No i jeszcze jedna dobra wiadomość - w lecznicy od dłuższego czasu mieszkały 2 kotki - chłopczyk Czaruś i dziewuszka Żmijka. Doktor - jak to on - twierdził, że oni nigdy nie pójdą do adopcji, że będą lecznicowymi rezydentami, bo są dzikawe i nie dają się dotknąć. Ale Czaruś dla innych ludzi (spoza pracowników lecznicy) był całkiem miły i miziasty, o czym niejednokrotnie mogliśmy się przekonać ;) Gorzej ze Żmijską. Dodatkowy problem był taki, że te koty żyć bez siebie nie umiały. Jeśli jedno znikało gdzieś (np. Żmijka kiedyś się wypuściła na tygodniową wyprawę) - drugie nie chciało jeść, było osowiałe i wyraźnie było mu źle na świecie. Przy okazji wizyty z Szefciem, koleżanka Szefciowej Pańci postanowiła adoptować Czarusia. Miała poczekać tydzień, bo kocio miał jeszcze przejść zabieg usunięcia polipa z ucha. I gdy nadszedł dzień zabiegu - Czaruś dał nogę i ani myślał wracać do lecznicy - zadekował się na pobliskiej budowie. Wtedy to koleżanka poznała historię "nierozłączności" kotów i wczoraj... adoptowała obydwa! :) I kolejna teoria Doktora o kompletnie nieadopcyjnych zwierzętach znów legła w gruzach!:evil_lol:
  15. A mi naszą Gapcię ;) A Samik jaki roześmiany - serce rośnie! :)
  16. Fakt - ja bym umarła ze strachu... Ale po tym jak na własne oczy widziałam zachowanie naszej Ali, trochę "odpuszczam" ;) Z drugiej strony, wyobrażam sobie jaką radochę miała Wania z psiej zabawy w berka...
  17. Fajnie, fajnie - ciąg dalszy niebawem nastąpi ;)
  18. O tak - KOCHAMY słoneczko! :) A cóż to moja ulubienica taka zafrasowana? Lunka jej za dużo słoneczka "zajęła"?... ;) [url]http://images64.fotosik.pl/791/c9177ea5a85dfc7cgen.jpg[/url]
  19. Rany, ale z niego przystojniak! Taki mały prawie sheltie (czy jak to się tam pisze ;))
  20. Marysiu, mogę tylko wesprzeć serdeczną myślą :( A jeśli chodzi o prezent dla Kasi... to Ty jesteś największym prezentem od losu dla Wnuczki ;) Kasieńka to mądra dziewczynka - zrozumie dlaczego tak musiało być. Wszystkiego najlepszego, Cudna Dziewczynko - spełnienia marzeń i samych tak pięknych Ludzi wokół jak Twoja Babcia!
  21. Moje we własnym towarzystwie "pilnowały" płotu przed znielubioną Baśką i też zaległy bez przytomności. Mi łeb dziś pęka, ale muszę dotrwać do zakończenia Szóstego Regału ;)
  22. Nie złapał kleszcza?... W naszej lecznicy psy leżą pokotem gdzie tylko się da - babeszja w różnym stadium - od kroplówek po transfuzje :(
  23. Maksidło - tak to możesz "pękać" codziennie! :)
  24. Konsultantki, myślałby kto! Lunkę trzeba brać i kochać, ot co :)
×
×
  • Create New...