Marysiu - guli w gardle nie dziwię się ani trochę...
Wg mnie najważniejsze w opisanej przez Ciebie sytuacji jest to, że rozmawiasz z Wnuczką i tak naprawdę to ona byłaby osobą adoptującą. Rozumiem, że Lunka miałaby z tą panią częsty kontakt (i z tym labkiem też). Może dla Państwa lepszy byłby starszy piesek,ale ze starszym mogą być problemy zdrowotne, a co za tym idzie finansowe... Z drugiej strony 4 spacerki dziennie i stała obecność ludzi w domu to dobre rozwiązanie dla Luniastej.
Dylemat rozumiem w całej rozciągłości i mam nadzieję, że do środy wszystkim się w głowach poukłada co i jak powinno być... Tak czy inaczej kciuków nie puszczam!