-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Cudowna wiadomość! No, może ta o kastracji trochę mniej, ale... będzie dobrze ;)
-
~ Zwykła biała suczka ze wsi- Blanche/Coco ma swój DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Maryś, zaraz zadzwonię ;) -
Kciuki zaciśnięte - za CAŁOKSZTAŁT! Za psiaczki w schronie, za ich wybawicielki, za te w DS, w DT i za sunię kcd. Babeszja to potworna choroba. Piorunem się rozwija. A wet niedouczony!!!!!!
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Dokładnie tak właśnie jest... Yorczkowaty cudaczek faktycznie szybko chatkę znajdzie. Szczególnie, że strach pokonał tak szybko (w przeciwieństwie do "mojej" Imki :() A starunio - ech, wygrał chłopak w totka pod koniec żywota, że na Ciebie trafił! :) -
Skoro Rudaskowi pasuje i wywołuje taki uśmiech na pycholu, to ja nie mogę być przeciw ;) :)
-
[quote name='Mattilu']jestem u maleńtasa, trzymam z całej siły kciuki za oswojenie Krówki (kiedy zmiana imienia?:cool3:) i wierzę, że będzie dobrze Apropos tych telefonów - ja wiem, że gabaryty i wiek nie te, ale może jednak podsuwać tym potencjalnym domkom też Coco/Blanche, Wierę i Inkową Bombę? bo to w sumie są niewielkie sunie...[/QUOTE] Krówka ma teraz na imię Imka - niech to będzie dobry początek :) Jeśli chodzi o innych kandydatów w miejsce Aszki, mam teraz "na tapecie" 2 domki z dziećmi (w tym jedno autystyczne - i tu musi dojść do zapoznania dziecka z psem i pies nie może być... czarny :() Trzeci domek chce malutkiego pieska, malutkiego. Czwarty domek wczoraj adoptował psiaka prosto ze schronu. To ci ludzie, którzy mieli przyjechać do nas. Chłopak zadzwonił, że mają już psiaka i był taki szczęśliwy, że aż się wzruszyłam :) [quote name='pyra']Jestem i ja u malutkiej. Mam podobne doświadczenie z moją Inką. Ona też leżała rano na fotelu tak jak ją wieczorem JA położyłam. Jak wyniosłam na siku to chowała się w najgłębszej gęstwinie pod choinką i musiałam ją na kolanach wyciągać.:shake: Trwało to ok. 3 tygodni... nie jadła nic i nie piła nawet kiedy miała pod nos położone na posłaniu. No...dramat !! Minęło 4 lata ciężkiej pracy mojej i sunia też się starała. Do tej pory muszę michę nawet w mróz wystawiać na dwór bo w domu nie ruszy, w najlepszym razie po kawałku na ogród wynosi ale w domu nie je. Długi i ciężki bój o normalność... Dobrą "rehabilitantką" okazała się też Białogonka Milka, od roku z nami, która dodała jej pewności siebie i daje jej wsparcie więc choć to w sumie już pięć lat to warto było:multi: Dajcie malutkiej dużo czasu, będzie obserwowała wasze psy, ich zachowanie i reakcje na was i na to co się wokół dzieje. Dojdzie do momentu w którym zaryzykuje aby sprawdzić czy naprawdę nic jej nie grozi kiedy wyjdzie z ukrycia a potem pomalutku będzie coraz odważniejsza. Ale niestety czas tu ma decydujące znaczenie. I cierpliwość.[/QUOTE] Z Imką nie jest aż tak źle (zaraz opiszę). Czasu mamy dużo, ale cierpliwość nie jest moją mocną stroną ;) [quote name='konfirm13']Jestem i ja :). Takie totalne przerażenie ze znieruchomieniem, wbijanie się w róg pudełka, niejedzenie, niepicie, ślinienie i wymioty w czasie drogi, demonstrował Szarutek, ale to był szczeniak i szybko mu przeszło. I....chyba był w użyciu D.A.P? (okazało się, że był na działce, więc pewnie go użyłam) Krówka nie szczeniak, ale mam nadzieję, że też jej to szybko minie. Uspakajacze doustne - czemu nie, ale ja jestem zwolenniczką D.A.P. Psy świat widzą węchem, czego na dobrą sprawę - nie rozumiemy. I psikaj nim również ręce, jak ją bierzesz(odczekaj z 15 min, żeby ulotnił się zapach nośnika). Stado Nutusi, podziała na strachulca terapeutycznie, ale malutka musi się przekonać do kontaktów z ludźmi. Będzie dobrze :) Wiem, że Blanche, Owca i Wiera, mają pierwszeństwo w obfitości domków u Nutusi, ale i ja mam panienkę, o której pisałam na wątku Lisia. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/253369-LISIO-prawie-collie-z-gminnego-skrzyżowania-szuka-DS/page17[/URL][/QUOTE] Zaraz zajrzę na wątek, bo chyba przeoczyłam! Spróbuję z tymi feromonami - kasy jeszcze troszkę w skarpetce jest. Czeka nas co prawda sterylka, szczepienia, ale najwyżej weźmiemy "na zeszyt", zanim czymś pohandlujemy na Imeczkę ;) [quote name='ewu']Krówka to młodziutka , bardzo smutna sunia. W schronisku była inna, w boksie z psami , które znała... Zmiana kompletnie wytrąciła ją z równowagi. Mam nadzieję,że tabletki trochę pomogą. Polecił mi je dobry wet, może sunia nie będzie tak mocno zestresowana.[/QUOTE] Rano dostałą już drugą kapsułkę. Do tej pory stress-out pomagał. Te preparaty zawierają tylko zioła, więc są bezpieczne. Tylko na efekty trzeba trochę dłużej poczekać. Imka zdecydowanie szuka kontaktu z psami, natomiast kontaktu z człowiekiem unika jak ognia... [quote name='auraa']Mam słabość do takich panienek:loveu:. Będzie dobrze, tylko trochę cierpliwości.Te psiaki nie miały łatwego życia...[/QUOTE] Właśnie się dziś ze Sławkiem zastanawialiśmy co trzeba zrobić psu, żeby tak się zachowywał :( Wczoraj po powrocie do domu nie zastałam niestety Imki na łóżku, z kółkami do góry, tylko w kontenerku. Gdy zdjęłam daszek, mocniej wcisnęła się w kąt i schowała nosek między łapki. Pierwsza rzecz - rozejrzałam się czy się załatwiła i na szczęście (!) za łóżkiem była ogroooooomna kałuża. Niestety na podłodze, a nie na podkładzie, ale trudno - ważne, że była :) Kupy póki co brak... Spróbowałam zabrać Imkę na dwór. Włożyłam najcieńszą obróżkę, jaką znalazłam, przypięłam najdłuższa i najlżejszą smycz i wyniosłam na trawkę. Paraliż totalny, trzęsła się i... byle do najbliższego krzaka! Nie dałam jej wejść w krzaki, więc się położyła w wykopanym przez Kreskę dołku i koniec. Uznałam, że to nie mam sensu i zabrałam ją z powrotem do domu. Tylko nie zaniosłam do sypialni, ale postawiłam w przedpokoju. Przeczołgała się do salonu, a po kilku chwilach znalazłam ją w drugiej części domu, wbitą pod fotel. Wzięłam na ręce i zaniosłam do sypialni, gdzie od razu schowała się do swojej budki. Drzwi zostawiłam otwarte. Usiadłam na kanapie i obserwowałam... Imka wychodziła do przedpokoju, jakby szukała kontaktu, ale tylko z psami. Bez problemu pozwala do siebie podchodzić nawet Lili, radośnie merdała ogonkiem. Ale na każdy mój najmniejszy ruch czy słowo - natychmiast wiała do budki. Postawiłam budkę na kanapie obok siebie tak, żeby otwór wychodził na oparcie i żeby nie było mnie widać. Włożyłam rękę do środka. W pewnym momencie poczułam na dłoni mokry języczek, więc zaczęłam delikatnie miziać pod bródką. Gdy wyjęłam rękę, Imka wyszła z budki. Najpierw wbiła się pomiędzy oparcie kanapy a budkę, potem zeskoczyła z kanapy i czołgając się poszła do pokoju obok, znowu pod fotel. Kolację dałam jej do budki i położyłam się na łóżku. Dłuższy czas była cisza, dopiero potem usłyszałam, że jednak je. Nad ranem znowu usłyszałam, że chodzi po pokoju i popiskuje. Aszka się obudziła i Imka wspięła się przednimi łapkami na łóżko. Nie ruszyłam się, tylko cichutko zagadałam - od razu pies w budce. Wstałam, wypuściłam psy na dwór i znów się położyłam. Imka wychodziła z budki, biegła do przedpokoju i za chwilę znów wracała, a widząc mnie - uciekała do budki. Natomiast przy wydawaniu śniadania pojawiła się w przedpokoju i bardzo się cieszyła na widok napełniania miseczek. Oczywiście, gdy Sławek zmierzał z miseczką dla niej zwiała do budki. Ale postawił miskę w pewnej odległości od budki. Nie wyszła. Gdy została sama, opróżniła miskę do czysta! A potem, gdy Sławek wszedł do sypialni, żeby się ubrać, zastał Imkę na łóżku!!! Oczywiście natychmiast zwiała do budki. Po śniadaniu chciałam jej podać kapsułkę z KalmVetem. Umoczyłam kapsułkę porządnie w maśle ;) Włożyłam dłoń do budki i po chwili Imka zaczęła najpierw oblizywać delikatnie kapsułkę, aż w końcu ją wzięła i połknęła, a potem jeszcze delikatnie wylizała mi palce. Zostawiłam dziś drzwi do sypialni otwarte. Mam nadzieję, że podczas naszej nieobecności Imka spokojnie zwiedzi sobie cały dom. Reszta psiaków została w ogrodzie. Może jutro zostawię je wszystkie razem...
-
~ Mała Karusia i jej dzieci mają swoich ludzi i cudne domki :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
MarioMuszko - foć modelkę i pokazuj - nie możemy się doczekać :) -
~ Zwykła biała suczka ze wsi- Blanche/Coco ma swój DOM :)
Nutusia replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Jeszcze o jednym domku myślę, ale Coco chyba nie byłaby zachwycona dzieckiem, co?... -
Spróbuję w czymś przemycić. To są takie dziwne kapsułeczki żelowe, w kształcie... granatu ręcznego ;) Doktor mówi, że można wycisnąć do karmy, ale lepiej podać w całości, bo przy wyciskaniu sporo zostaje w tej kapsułce. Będziemy kombinować... A może jak wrócę do domu i otworzę drzwi do sypialni, zastanę Krówcię wywaloną na łóżku do góry kółkami? :)
-
Dostałam od ewu preparat o nazwie KalmVet. Skonsultowałam z naszym Doktorem - ma bardzo podobne składniki do stress-outu, a tego najważniejszego - tryptophnanu nawet o trochę więcej. Zaraz po powrocie do domu zacznę jej podawać. To również jest preparat w 100% ziołowy. Mam nadzieję, że pomoże, bo naprawdę żal patrzeć na to przerażenie :(
-
Porzucona 3 – miesięczna Lola - zamieszkała w Warszawie
Nutusia replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Isiak mnie tu przygnała, bo mam wysyp domków po ogłoszeniu "naszej" Aszki ;) Nie mam czasu przebijać się przez wątek. Prosiłabym o foty, opis i numer do osoby decyzyjnej na maila: [email][email protected][/email] Domki chętne są w Warszawie i jeden pod Łowiczem. Domki do sprawdzenia, ale brzmią baaaaaaaardzo interesująco ;) -
Ika - żywy trup - gorzej już być nie mogło - a jest cudnie w DS!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Taka chudzieńka była, to miała prawo przytyć. Ale już napisałam, że teraz STOP! ;) -
Dzięki, Dziewczyneczki! :) Wątas założyłam Krówce (muszę ją jakoś inaczej nazwać, bo przypomina raczej Aszkowego pluszowego borsuka niż krówkę ;)) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/257238-W-małym-ciałku-wielki-strach?p=22419156#post22419156[/URL] A wracając do Aszki... Wizytacja wypadła bardzo sympatycznie. Państwo czekali na nas przed domem z Zulką - sunią nieco w typie pekińczyka, adoptowaną 3 miesiące temu ze schroniska w Milanówku. Aszka się bardzo ucieszyła na widok innego psiaka, Zulka trochę mniej, ale głównie dlatego, że nie przepada za spacerami - najchętniej nie opuszczałaby swojego raju, czyli domu i ogrodu. Chwilę szliśmy razem ulicą, ale długo się nie dało, bo a) za każdym płotem ujadał pies i b) Zulka co i raz odmawiała dalszego spacerowania ;) A zatem zawróciliśmy i bez żadnych ekscesów zostaliśmy wszyscy wpuszczeni przez Zulę na posesję. Zakotwiczyliśmy w ogrodzie, bo pogoda temu sprzyjała :) Aszka raczej wyluzowana, Zulcia trochę mniej - pilnowała swoich Państwa i delikatnie dawała Aszy do zrozumienia, że ok, wpuściłam Cię, ale na za dużo sobie nie pozwalaj! Aszka, jak to Aszka, nie ustawała w wysiłkach, by nakłonić Zulę do zabawy. I w końcu się... UDAŁO! Ależ to były gonitwy! Aż wywaliły stołeczek, na którym stała woda dla ludzi :) Aszka szalałby dalej, ale Zulcia się zmęczyła (brak kondycji i m.in. stąd decyzja o adopcji psiego towarzystwa ;)). Państwo mieli przez 15 lat dwie amstafki rodowodowe - mamę i córkę. Po ich odejściu nie było psa w domu 2 lata. Najpierw adoptowali kota Juliana (zjawiskowej urody rudzielec z wręcz wyrysowanymi jaśniejszymi kołami na bokach!), a 5 dni później przynieśli do domu Filu - czarną koteczkę, która ważyła... 450 g! Dziś Filu jest przepiękną kotą, czarną jak węgielek (choć p. Ewa mówi, że w słońcu jest czekoladowa :)) Ale koty są wychodzące, więc są momenty, że... nie ma kogo pogłaskać! :) Zapadła więc decyzja o adopcji psiaka i Zula była "prezentem" dla Pana Irka. Zulinka jest w wieku Aszki - ma ok. roku. Została znaleziona z gumką recepturką wrośniętą w szyję - konieczna była operacja, a blizna pozostanie już na zawsze. Na szczęście Zula ma długą sierść, która zakrywa bliznę. Państwo wypatrzyli wcześniej psiaka też w typie pekińczyka, ale Zula go absolutnie nie zaakceptowała - wyraźnie czekała na Aszkę i tak było zapisane w górze ;) Kot Julian olał nas totalnie - bardziej interesował go mój samochód - najpierw leżał pod, a potem się wyłożył na... dachu :) Filu też nie była zainteresowana ludzkimi gośćmi, ale chyba zainteresował ją nowy psiak, bo w pewnym momencie pojawiła się w ogrodzie. Aszka oczywiście ruszyła się "przywitać", ale została zastopowana efektownym kocim grzbietem! Postanowiła zajść z drugiej strony, ale w tym momencie Filu wskoczyła w krzaczki papryk i Aszka ją "zgubiła". Biegała po ogrodzie i szukała kota, a kot siedział w papryce i pewnie rechotał pod nosem z głupiutkiego pieska :) W końcu Asza dała za wygraną - tym bardziej, że nastąpiła druga tura szaleństw z Zulką. Państwo są zdecydowani na adopcję Aszki, tylko prosili, by została u mnie do czasu zdjęcia staplerów. Panią przeraził widok zszywek, pierwszy raz coś takiego widziała, nie miała pewności czy ich zaufany wet, do którego chodzą od lat ma sprzęt do "rozszywania". Umówiliśmy się, że dogadam się z Doktorem kiedy możemy odstaplerować Aszkę i wtedy Państwo po nią przyjadą. Oceniłyśmy z Kasią, że to będzie dobry domek dla Aszki, głównie ze względu na psie towarzystwo. Do tego Państwo to bardzo ciepli ludzie - widać, że dbają o zwierzęta i rozpieszczają jak mogą. Wszystkie inne domki, które dzwonią w sprawie Aszy namawiam na inne pieski i - o dziwo - nikt nie odmawia dalszego kontaktu! Ale żaden z nich nie ma drugiego psiaka (jeden ma 2 koty ;)) Bardzo się cieszę z takiego obrotu spraw :) A tu fotki Aszki z "siostrzyczką" Zulką (Ciocia Kasia przytomnie zrobiła, bo ja nawet telefonu z emocji zapomniałam!): Zula-Zezula pilnuje Pańcia: [URL="http://www.fotosik.plotosik.pl" target="_blank" style="text-decoration: underline;">http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images67.fotosik.pl/159/4c87b4ee8bd2e0c8med.jpg[/IMG][/URL] Napiję się, jeśli pozwolisz... [URL="http://www.fotosik.plotosik.pl" target="_blank" style="text-decoration: underline;">http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images68.fotosik.pl/158/b06459433ab43a7bmed.jpg[/IMG][/URL] Dobra, możemy ganiać dalej! [URL="http://www.fotosik.plotosik.pl" target="_blank" style="text-decoration: underline;">http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images70.fotosik.pl/158/e02954ae9a8321eemed.jpg[/IMG][/URL]
-
Po wielu perypetiach... udało się! DROPS MA SWÓJ DOM!!! :-)
Nutusia replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
Radość i szczęście w najczystszej postaci! :) -
Pokerku - dziękuję za rady. Do tej pory zdarzały się strachulce (Milka, Muszka i Pchełka, a nawet częściowo Alutka), ale TAK wystraszona była tylko Gapcia, która u nas... została. I moje przerażenie właśnie z tym "zostaniem" jest związane ;) Nie ukrywam, że wielka nadzieja we mnie wstąpiła dziś, gdy zobaczyłam Krówcię w przedpokoju... A telefony o Aszkę dzwonią i dzwonią. I - oprócz jednego - same fajne domki! Jedni Państwo chcą przyjechać do nas dziś lub jutro, żeby na spokojnie porozmawiać o adopcji jakiejś sunieczki. Pan pracuje w domu. Psiak ma być wszędobylski i niewielki. Kurczaczki, po raz pierwszy mamy więcej domków niż psiaków! ;)