Behawioryści radzą podchodzić do takiego psa mimochodem, po łuku i nie głaskać po łebku od góry. Ale z własnego doświadczenia wiem, że są takie strachulce, że i takie naukowe metody nie działają...
Tusinka, ogarnij się, Dziewczynko! Teraz już będzie tylko dobrze, coraz lepiej :)