Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Ooooo... Napisałam wczoraj post na tym wątku i wcięło widzę :( Doktor wczoraj Rudzika potraktował "zaocznie". Opowiedziałam co i jak, jaki antybiotyk dostaje w zastrzyku i co robić dalej. Najlepiej byłoby przywieźć i pokazać pacjenta, ale ponieważ znamy się z Doktorem nie od dziś ;) dał mi 2 tabletki antybiotyku - do wtorku (po pół tabletki). Dawka trochę "na oko", bo mój TZ zeznawał, że Rudzik waży 10 kg, Marysia, że nie więcej niż 15, a Krysia, że 30 :) Ustaliliśmy więc, że niech będzie te 15... (wnioskując również z dawki przygotowanej w strzykawce przez makowskiego weta). Doktor mówi, że jeśli powstała opuchlizna przy węźle chłonnym, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że została uszkodzona... no właśnie, co to było?... chrząstka?... cholera, ta skleroza!!! i że powinno się antybiotyk podawać do 2 tygodni. Bo nawet jeśli lek działa i opuchlizna zejdzie, po zbyt wczesnym odstawieniu antybiotyku sprawa może się odnowić. Postanowiłyśmy z Marysią, że wezmę tabletki do wtorku i we wtorek spróbujemy jednak Rudzielca zatargać do lecznicy. Niestety, stress-out w lecznicy "wyszedł". Myślałam nawet, żeby zostawić Marysi Imkową obróżkę feromonową, a jej zamówić drugą, ale ze względu na ślady pogryzienia nie ma co dodatkowo stresować Rudzika obróżką i podrażniać tego miejsca. Marysia mówiła, że spróbuje kupić w okolicznej hurtowni.
  2. Trzymam kciuki!
  3. I pięknie, że w DS Pepka też sobie kanapę wyskakała :)
  4. No i pięknie! :) 35 - też "okrąglutka" liczba. I jaka szczęśliwa sunia mu "przyporządkowana" :)
  5. Oj silny, silny... :( Lerka - cudo na cudami! Z wychodzeniem i wchodzeniem do domu jestem na 1000% pewna, że jest to kwestia progu. Już wczoraj mówiłam Krysi jak to było z Gapcią. Próg domu przez kilka dni był zupełnie jak szlaban dla samochodów. Ale jednak chęć bycia z nami spowodował, że po kilku dniach zaczęła się odważać pokonać ten groźny próg i wchodziła do domu. Za to jedynego progu w domu (szyny od drzwi przesuwnych) do łazienki bała się jeszcze ładnych kilka miesięcy. Zresztą do dziś niechętnie wchodzi do łazienki. Najchętniej wstawi dwie przednie łapki, sprawdzi co robię i w tył zwrot.
  6. Fiu, fiu - Gwiazdko, prawdziwa się z Ciebie robi GWIAZDA! ;) Jak tak dalej pójdzie, niedługo zostaniesz... celebrytką! :)
  7. O, Ciocia Kejciu mało, że się ze mną wczoraj widziała i bardzo mi pomogła, to już nawet sobie po znajomości "zarezerwowała" podróżną opiekę nad Krabikiem! ;) :)
  8. Dobrze, że zaczyna się podpierać. Niedługo się przekona, że łapki już można bez bólu używać i dopiero wtedy będzie... SZAŁ! :)
  9. A jest sens trzymania psa latami w hotelu praktycznie bez szans na adopcję?...
  10. Do Szanownego Pracodawcy, który ma szczęście mieć w swoim zespole Osobę o wielkim, złotym sercu Szanowny Panie, Pozwalamy sobie zwrócić się do Pana z prośbą o usprawiedliwienie kilkudniowej nieobecności Pani Magdaleny w pracy. Podjęła się ona bowiem zadania z pewnością nie mniej ważkiego niż te, które Pan jej powierza - postanowiła ogłosić w sieci bezpańskie psiaki pilnie poszukujące domu. Jak Panu zapewne wiadomo, wielu przedstawicieli gatunku ludzkiego, który uważa się za jedyny rozumny na tym świecie, jest tego rozumu całkowicie pozbawionych. Pozbawieni są oni również empatii, sumienia, dobra i zrozumienia. Wiele złego to powoduje i uderza w słabszych - w tym w psy, które same się na świat nie proszą, a pojawiają się na nim w zupełnie niekontrolowany sposób, w dużej mierze właśnie na skutek skrajniej nieodpowiedzialności ludzi. Pani Magdalena wszystkie wymienione powyżej cechy posiada i nie potrafi przejść obojętnie wobec krzywdy naszych braci mniejszych, co należy docenić i wspomóc ją w tych działaniach, udzielając dodatkowych dni wolnych od pracy zawodowej. Mając nadzieję na zrozumienie zapewniamy, że nie ma nic cenniejszego niż lojalność i miłość, którą bezwarunkowo otrzymujemy od swojego psa. A zatem, jeśli nie jest Pan jeszcze jego szczęśliwym opiekunem, zachęcamy do skorzystania z pomocy Pani Magdaleny oraz do wsparcia jej w tak cennych inicjatywach. Z poważaniem, Dogomaniacy
  11. Elik - polecam wysyłkę kurierem K-Ex. U nich się płaci wg wymiarów kartonu, a nie wagi co sprawia, że nawet 30 kg paczkę można wysłać za niecałe 20 zł. Jak już będziesz miała karton i go zmierzysz, wejdź na stronę sendpoint.pl, wybierz K-Ex, wpisz wymiary i wyskoczy Ci waga przeliczeniowa i cena. Można zlecić i opłacić usługę przez internet i tylko wydrukować etykietę na karton. Potem kurier przyjedzie do Ciebie po paczkę (nie musisz jej nigdzie targać) i dostarczy do odbiorcy :) Co do Bezikowego zęba - nikt nie dbał, by w okresie szczenięctwa był odpowiednio żywiony i teraz są tego efekty. Pies naszych sąsiadów też sobie złamał kieł, usiłując otworzyć drzwi garażowe. Na szczęście nie aż tak, by trzeba było ząb wyrywać... Trzymam kciuki i mam nadzieję, że do niedzieli chłopak dojdzie do formy na tyle, że go poznamy :)
  12. No i znów nie starczyło czasu, by wątek założyć. Mam nadzieję, że jutro wreszcie przysiądę i że mi domowy net pozwoli nie wyjść z siebie i nie stanąć obok... Sonieczka była nieco wystraszona całą wyprawą, ale też bardzo spokojna. Niestety, szalony entuzjazm Lili i dramatyczne przerażenie Imki nie działały na nią pozytywnie. W samochodzie - aniołek! Przytuliła się do Sławkowej nogi, bo na kolanka się wejść nie dało (Imka była na nich wręcz rozpłaszczona i przywarta). Wystawiona z auta, grzecznie czekała aż Sławek się wydobędzie z tylnego siedzenia i odklei Imkę. Do poczekalni dzielnie weszła. Nawet z Kasią się zapoznała! Potem stanęła za moimi nogami i cichutko czekała, aż będziemy mogły wtargnąć do gabinetu. Lili oczywiście urządziła całe show, zajmując sobą wszystkich czekających. Imka trwała rozpłaszczona na podłodze, a wcześniej ze strachu zrobiła kupę na środku poczekalni... Ale do gabinetu już Sonia wejść nie chciała, więc ją wniosłam. Usiadła sobie grzecznie pod ścianą i cierpliwie czekała aż Doktor przyjdzie i potem, aż Lili dostanie swój wymarzony zastrzyk :) Na stole była spięta (kto by nie był!), ale dała sobie zrobić absolutnie wszystko - bez żadnej skargi, wyrywania się czy pokazywania ząbków. ANIOŁ!!!!! Najpierw oczko - Doktor zakropił i coś tam majdrował pęsetą (wolałam nie patrzeć), żeby sprawdzić czy to zwichnięcie czy przerost. Wyszło, że zwichnięcie. Nawet mu się udało to oczko "naprawić", ale niestety nie na długo. Mamy nadal zakrapiać gentamycynę - 2x dziennie po 2 kropelki i przy okazji któregoś z zabiegów w znieczuleniu, oczko zostanie naprawione na stałe. Następnie nastąpił ogląd uszu - trochę tłuste, ale czyste - można sobie odpuścić zakrapianie i czyszczenie. Serduszko osłuchane - bije jak należy. Zęby fatalne. Jak to się Doktor wyraził - jakby cegłówki na budowie nosiła :( Jeden kieł w ogóle nie ma kształtu kła - czubek ma jakby na prosto "ucięty". Jeśli chodzi o wiek, czego Doktor nie cierpi określać, uznał, że jeśli będziemy ją ogłaszać jako sunię ok. 5-letnią będzie uczciwie ;) No, powiedzmy 5-6-letnią :) Kolejna na mojej liście była kulejąca łapka. Dobrze zauważyłam, że Sonia jakby się starała "naprostować" sobie staw. Ma bowiem nawykowe wypadanie rzepki z kolana. Doktor trzymał łapkę i bez żadnego problemu, nie sprawiając Soni bólu, wpadał tę rzepkę i wypadał. Sonia się do takiego stanu rzeczy przyzwyczaiła i przystosowała, ale trzeba to operacyjnie naprawić (nie koniecznie zaraz już), bo z wiekiem będą się tworzyć coraz większe zwyrodnienia i w końcu powstanie problem większy. A z tym teraz-już, to chyba jednak trzeba będzie to zrobić, zanim pójdzie do adopcji. Takie jest moje zdanie - czekam na Wasze opinie. Moim zdaniem trudniej ją będzie wyadoptować, mówiąc ludziom, że prędzej czy później czeka psinę zabieg. Ludzie mogą się obawiać kosztów, opieki po zabiegu, a ja się będę obawiała po pierwsze czy dotrzymają słowa i to zrobią, a po drugie, czy trafią na odpowiedniego lekarza (bo jak wiadomo ja ufam tylko jednemu ;)). Sonia byłaby "wyłączona" na jakieś 3-4 tygodnie po operacji. 10 dni do zdjęcia szwów i potem może jeszcze tę łapkę oszczędzać przez jakiś czas. Oczywiście na jej korzyść przemawia to, że jest latlerkiem i nie jest ciężka. A propos ciężka - na lecznicowej wadze waży 9,2 kg ;) Kolejna sprawa - ewentualna ciąża. USG nie wykazało żadnego życia w środku, co oczywiście nie oznacza, że się nie pojawi za jakieś 2 tygodnie. Ale wtedy już będzie "po ptokach" ;) Przy okazji sobie Doktor obejrzał resztę Soni od środka i wszystko jest w porządeczku. Co do tłustości sierści - nie ma w tym nic chorobowego. Ma trochę łupieżu i to wszystko. Mogę ją wykąpać w zwykłym psim szamponie, nie musi być żaden leczniczy. Dostałam tabletkę Dehinelu jako dawkę przypominającą, do podania jutro. 22 stycznia mamy jechać zaszczepić wirusówki i będziemy się wtedy mogli umówić na sterylkę po ok. 10 dniach. Ale ponieważ zazwyczaj sterylkujemy w czwartki, żeby przez weekend mieć oko na rekonwalescentkę, zakładam, że się ciachniemy 5 lutego i przy okazji pewnie "załatwimy" oczko. Trąba ze mnie, bo zapomniałam wpisać na listę sprawy przepukliny. Ale to nic - pokażemy ją Doktorowi przy okazji wirusówek. Za wczorajszą wizytę, USG i robalową tabletę zapłaciłam 30 zł. Po powrocie do domu Sońka zjadła kolację z wielkim smakiem! Dzięki temu, że Kasia pomogła mi w lecznicy ogarnąć towarzystwo, Sławek pojechał zaprowiantować chrupkowego niejadka i kupił puszeczki. I to był strzał w dziesiątkę :) Potem psina odsypiała stresy wyciągnięta na kanapie :) Dziś śniadanko złożone z dwóch saszetek też zniknęło z miseczki bez namawiania. Ponieważ Sonia kategorycznie odmówiła zamknięcia jej w sypialni doszłam do wniosku, że już może zostać w psim towarzystwie. I bardzo bym chciała, żeby przynajmniej niektóre osobniki wzięły z niej przykład jak można grzecznie i spokojnie czekać na powrót Państwa z pracy ;)
  13. Czekajcie, czekajcie, bo ja już skompletowałam psią "obsługę" ;) Będą dwa psiowozy, w każdym po 2 psy, 2 osoby psiguardów i 2 kierowców. Razem = 4 psy i 6 ludziów :)
  14. O widzi, malagosie - dzięki! Bo już mnie głowa bolała jaką zupę ugotuję na przyszły tydzień ;)
  15. Oj, wczoraj znowu w małym ciałku był wielki strach :( Ubrana w niestety mocno już przyciasne szelki, Imka najpierw zamarła w bezruchu na kanapie, a potem na ugiętych łapach, z ogonem pod brzuchem, uciekała po całym domu, zasikując podłogę na całej trasie ucieczki. Na szczęście smyczka już była przypięta do szelek, więc udało mi się ją przydepnąć i schwytać zbiega. W samochodzie siedziała wciśnięta w Sławka i zgubiła chyba z połowę sierści :( W poczekalni zrobiła dorodną kupę (jeszcze raz Ci Kasiu dziękuję za pomoc!). Ciężko było z szalejącą z radości Lili, rozpłaszczoną ze strachu Imką i też przestraszoną, choć nie aż tak bardzo jak Imka Sonią. Imcia została zaszczepiona na wirusówki i zaczipowana. Koszt = 80 zł. Po powrocie do domu, gdy wjechaliśmy za bramę, odpięłam smycz i puściłam Imkę w ogrodzie w szelkach. Uciekła w krzaki i dłuższą chwilę zajęło nam namówienie jej, by weszła do domu. Po zdjęciu szelek, na szczęście odzyskała swój dawny wigor :) Może w sobotę uda mi się kupić dla niej trochę większe szeleczki, które nie będą jej aż tak krępować, założę luźno i spróbujemy ją do nich przyzwyczaić. Mam nadzieję, że ich nie przegryzie... Jak już psiny ochłonęły po lecznicowych przygodach, Imka się odważyła na zawarcie bliższej znajomości z Sonią. I gdy się przekonała, że Sonia to anielska łagodność i spokój, a Sonia uznała, że Imka jest zupełnie niegroźnym potrzeleńcem, obie zaczęły się lizać po pyszczkach :) Aaaaaaa... jeszcze zapomniałam napisać, że przymuszony do określenia Imkowego wieku Doktor orzekł: młoda - 1,5 roku :)
  16. I to jest absolutny hit tygodnia! Brawo, Stefciu! :) O, i Ewcia się "ujawniła" ;)
  17. Tak? W takim razie ciekawa jestem jaka byłaby reakcja fundacji, gdyby nagle ci płacący "dobrowolnie" przestali płacić. Nie sądzę, że wtedy nadal byłaby cisza po drugiej stronie ;)
  18. Ja tam Ci mogę usprawiedliwienie napisać - szefom oko zbieleje ;)
  19. Mamy w tej chwili resztki 3 rodzajów karmy - żadna nie podchodzi. Liczyłam, że dziś przyjdzie kolejna zamówiona, ale coś się spóźnia. Kupię na szybko na dziś jakąś puszeczkę, bo nic w domu nie mam, co mogłabym ugotować. Jeśli Sławek zdąży i pojedziemy oboje do lecznicy, może wracając zajedziemy kupić cosik na rosołek ;)
  20. Dobra, podam Ci mój nr ;) 608 33 86 72 :)
  21. Może lepiej ze specjalistą pół roku niż bez specjalisty 15 lat?... Jak to fundacja nie zarabia? A te pieniądze, które każdy płaci za (nie)swojego psa to są papierowe?!!?!?
  22. O - i na takie właśnie wieści czekałam :)
  23. Ech, żeby tylko tacy OSZUŚCI po tej ziemi chodzili!!!!!
×
×
  • Create New...