Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Dziuniek, skąd Ty bierzesz siły na to wszystko?...
  2. Odszczekuję wszystko złe, co mówię i piszę o moich demolantkach!!!!!! Oto co potrafi "nasza" Florka (a już było lepiej...) A jeśli chodzi o Florcię, to drażliwy temat jest, bo przez kilka dni było rzeczywiście duuużo lepiej, ale po kilku dniach znowu przyzwyczaiła się do nowej sytuacji i tak oto zostaliśmy pozbawieni telewizji kablowej, kolejnego dnia - internetu, wszystkich listew przypodłogowych w obrębie jej zasięgu i dorobiliśmy się dwóch ogromnych wydrapanych dziur w ścianach, do gołego tynku, na głębokość męskiej pięści...:( nic dodać nic ująć, nie jest dobrze :( Poza tym Florka to włóczęga i uciekinier i tu się boimy jak to będzie na wakacjach, bo gdy jesteśmy na całkowicie ogrodzonej działce potrafi zamienić się w węża i przecisnąć pod siatką w ułamku sekundy. Ucieka i wraca po kilku godzinach, albo biegamy i jej szukamy. A trzymanie jej uwiązanej przez cały dzień kłoci się z sensem posiadania psa i działki .
  3. Dziękuję w imieniu Jubilata - przekażę :) A co do emerytury, to zdecydowanie wolę mieć mniej czasu na emeryturze z powodu robienia rzeczy "emeryckich" niż teraz mieć więcej "wolnego" w tym bezsensownym kieracie :( Na Prezydenta Elekta liczę jeszcze w kilku sprawach - m.in. kwocie wolnej od podatku, co mi da dodatkową kwotę rzędu 70 zł co miesiąc! :)
  4. Zdecydowanie tak - na ochojniki pryskamyyyyyyyyyy!!!!!!!! A także je obrywamy (jeśli sięgniemy) i palimy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  5. Wysłać Ci przykład poglądowy w formie fotki?... ;)
  6. Contratubex z ludzkimi bliznami potrafi zdziałać takie cuda, że znikają bezpowrotnie!!! "Ryż" w kupie to na 100% tasiemiec - przerobiłam kilka razy. Za pierwszym bardzo się dziwiłam, że Franka ryżu nie trawi, tylko wydala w całości. Jej kupy się składały praktycznie w 99,9% z owego "ryżu"! My na ogół dostajemy od Doktora dehinel albo aniprazol - na 3 dni z rzędu i potem powtórka po 3 tygodniach jednorazowo. Te specyfiki ponoć mają najszersze spektrum działania na wszelkie życie wewnętrzne, o które Doktor zawsze podejrzewa wszelkich nowych przybyszy "znikąd"... Nowe szczeniaczki - rewelacja! Szczególnie jeśli to... sunie :(
  7. Rewelacyjne wieści - powinnam częściej znikać z dogo na kilka dni ;) Ja mam jeszcze 2 psiaki do wysłania do Kejciu (Molly i Magmę). Nie zdążyłam wcześniej, przepraszam...
  8. Znów się nam widzę trafił super temacik ;) Ja też nie znałam problemu gruczołów. Pierwszym psem z "problemem" okazał się dopiero nasz Lesio (ale one jest niebanalny w każdym calu!). Druga była Nionia. Z Lesiem jeździmy do lecznicy wcale nieregularnie na odtykanie - nie było takiego zalecenia. Dopiero jak zaczyna saneczkować...
  9. Matko, Papryczko, jak Wy to robicie, że przy tylu psach macie taką piękną trawę!?!?!?!? u mnie klepisko z dołami jak leje po bombach!!!! :(
  10. Jestem po krótkiej przerwie. Za Kocia trzymam mocno, za DS dla Daisy chyba jeszcze mocniej! :)
  11. Matko moja!!! :( Też będę dziergać bazarek, ale jeszcze chwilę mi to zajmie... Uwzględnię Tabakę oczywiście! Amiga z Krakowa jeździ na rehabilitację (bieżnia wodna i inne zabiegi) ze swoją Nusią. Podpytać o namiary?...
  12. Tituś - kciuki trzymam za CAŁOKSZTAŁT :)
  13. Misiu - miałeś szczęście wielkie, że poznałeś Człowieka od tej najlepszej strony... Dziuniek - nieustająco podziwiam i chylę czoło!
  14. Pikuś I klasa! Dał się z agresora na miziaka przerobić, to i z wersji naziemnej na nakolankową się da!;) :)
  15. Czerwone kulki na świerkowych gałązkach (i modrzewiowych) to potworna zaraza :(
  16. Codiś w tym ogródku bywa tylko na gościnnych występach - może dlatego trawka taka śliczna ;) U mnie też nie do pomyślenia, już moja ekipa budowlana (koparka i buldożer) o to "zadbają"...
  17. O, i po takiej lekturze można zacząć ciężki tydzień bez ciężkiego serca! :)
  18. Ale się porobiło! Że nie mają apetytu, to i lepiej, bo nasz Doktor twierdzi, że nie ma nic lepszego na takie "przypadłości" jak głodówka! ;) Ja chcę jamnika! Ja chcę jamnika! Ja chcę jamnika!!!! Szczególnie, że taki włóczkowy nie kopie dołów w ogródku!
  19. Wieści od Pianoli superowe! :) A to małe na groźnego wygląda?... Raczej na smutasa zmęczonego "życiem" :(
  20. Kochany Faflaczku... nadzieję miałam do końca :(
  21. A u mnie się tyle działo przez weekend, że padałam jak betka i nic mi się nie śniło, dzięki bogu! :) W piątek zrobiłam sobie przymusowe wolne, bo... zapomniałam kluczy do biura!!! Przejechałam się więc na próżno do Wwy, ale wróciłam do domu przed 12tą i bez pośpiechu i na luzie zrobiłam to, na co zazwyczaj mam w piątki 2 godziny! Tym bardziej zatęskniłam za emeryturą, na którą, zdaje się, nowy prezydent mnie wyśle wcześniej ;) W sobotę działo się to, co zazwyczaj dzieje się w sobotę, a czego szczerze nienawidzę, czyli zakupy i gotowanie na cały nadchodzący tydzień. Za to wczoraj było miło, świętowaliśmy urodziny Synka z jubilatem we własnej osobie :) I rzecz ciekawa - Imka już nie traktuje Tomka jak złego obcego. Tzn. oczywiście obszczekała go na wejściu, ale potem wmeldowała się na kanapę obok niego i nawet zaczepiała, żeby ją pogłaskał! A jeszcze w październiku żadną miarą nie dała się zwabić do domu, gdy pojawił się "obcy" ;) Tomek został jeszcze na dziś, więc pieski mają o jeszcze jeden dzień wydłużony weekend :)
  22. W ogóle ostatnio mam takie "męczące" sny. Np. wychodzę z domu i ciągle sobie o czymś przypominam, kręcę się, wracam... Albo gdzieś jadę i w kółko coś mi przeszkadza w dotarciu do celu. Niby nic złego się nie dzieje, niema żadnego zagrożenia, ale dotarcie do celu działania jest trudne i męczące...
  23. Przydałaby się. Choć Imcia ma dość duży dar przekonywania ;) Miałam dziś nad ranem sen, że nocowałam u mojej fryzjerki, z psami (w bloku), i ona rano je wszystkie wypuściła luzem na dwór, gdy jeszcze spałam. Wyleciałam od niej jak oparzona! Na dole spotkałam moją kuzynkę, która na mnie nawrzeszczała jaka jestem nieodpowiedzialna, ale też powiedziała, że udało jej się przechwycić Imkę i jest u niej. Kamień mi spadł z serca, bo o nią się najbardziej bałam. Potem latałam po jakimś osiedlu, różnych psich łączkach i darłam paszczę, wołając na przemian Lili, Kreskę i Gapcię (o dziwo Lesia w tym śnie nie było...). Już powoli traciłam nadzieję i obmyślałam plan poszukiwań przez ogłoszenia, telefony do schronisk, gdy zauważyłam Gapcię, czołgającą się na boku w trawie. Podbiegłam, złapałam ją na ręce i wtedy zobaczyłam Kreskę, a potem Lili, która była w wielkiej jamie jakby pod korzeniami jakiegoś wielkiego drzewa i kopała coraz głębiej. Z Gapcią na rękach ani nie mogłam wejść do tej jamy, ani nie mogłam odwołać Lili. Kreska to do mnie podbiegała, to wskakiwała do tej jamy i też nie miałam jak jej złapać, a do domu było daleko i miałam świadomość, że nawet jak zacznie za mną iść, w połowie drogi zmieni zdanie. Postanowiłam więc biec do domu (ale we śnie nie naszego) i musiałam przejść nieskończoną liczbę połączonych ze sobą pokoi, by w końcu znaleźć Sławka i powiedzieć mu, żeby brał smycze i leciał ze mną po Kreskę i Lili. Na szczęście się obudziłam w tym momencie, bo był to zdecydowanie sen z rodzaju "męczących". Co też się człowiekowi w tej głowinie roi?...
×
×
  • Create New...