Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Po białogońskiej znajomości, zapraszam na bazarek (m.in. dla Krzysiowego kotka Feniksa): http://www.dogomania.com/forum/topic/147127-tworzy-si%C4%99-puzzle-filmy-gry-ksi%C4%85%C5%BCki/
  2. Zapraszam na bazarek - 40% utargu dla Tabaki. Każda forma pomocy bazarkowej mile widziana ;) http://www.dogomania.com/forum/topic/147127-tworzy-si%C4%99-puzzle-filmy-gry-ksi%C4%85%C5%BCki/
  3. Czy ja wiem?.... ;) Zapraszam na bazarek dla Tabaki, Kulki i kotka Feniksa od Krzysia "białogońskiego" :) http://www.dogomania.com/forum/topic/147127-tworzy-si%C4%99-puzzle-filmy-gry-ksi%C4%85%C5%BCki/
  4. Na dobry początek, zapraszam na bazarek, z którego 30% dochodu będzie dla Kuleczki :) http://www.dogomania.com/forum/topic/147127-tworzy-si%C4%99-puzzle-filmy-gry-ksi%C4%85%C5%BCki/
  5. Ło matko - na pomniku też razem? Nie wystarczy, że w lipcu stuknie nam 30 lat małżeństwa, do czego trzeba doliczyć 4 lata przed ślubem. No ile można?!!?!?!!?!?!!?!?!?
  6. To taka z Ciebie tajna podglądaczka?... ;) Akurat w przypadku psich adopcji, taka nuda i sielanka jest jak najbardziej wskazana :)
  7. Ale jak to zalegający mocz? Przecież była w lecznicy...
  8. Niewiarygodne zdjęcia Bezy z koleżką! Z kotami bardzo różnie bywa - czasami miesiącami trzeba je umiejętnie ze sobą łączyć...A tu taka miła niespodzianka! :) Krzysiu, o nr konta poproszę ;) Feniks - bardzo trafne imię. I daje wielką nadzieję :) Zapraszam na bazarek, z którego 30% utargu chcę przeznaczyć dla Feniksa: http://www.dogomania.com/forum/topic/147127-tworzy-si%C4%99-puzzle-filmy-gry-ksi%C4%85%C5%BCki/
  9. W przerwie kciukania wnoszę o zmianę tytułu wątku! :)
  10. No właśnie, te oczy... Maryś, ja też niewiele mogę, bo u mnie z kolei się podstępnie zadomowiła Imka o dwóch twarzach :( Gdy pytałam Sławka o zdanie w temacie suni z lecznicy, powiedział "mi tam już wszystko jedno" ;) Lesio bierze vetoryl - ma tabletki do 6 czerwca. W niedzielę jedziemy po raz kolejny na test hamowania (cokolwiek to znaczy), czyli rano pobranie krwi, podanie leku i po 8 godzinach kolejne pobranie krwi, a potem oczekiwanie na wyniki badania z laboratorium. W jego zachowaniu nic się nie zmieniło, bo i po co miałoby się zmieniać ;), ogonek jak nie porastał, tak nie porasta, choć już tego Euthyroxu na tarczycę łyka drugie opakowanie. Nadal posikuje, ale to chyba nie ma związku i się nie obejdzie bez propalinu. Jeszcze mam nadzieję, jeszcze się łudzę, jeszcze wierzę, że to może jednak nie Cushing...
  11. O mamo, jaki on jest... malutki!!!!! I jaki grzeczny! :)
  12. Rudek w kłębie gigantem nie jest. Za to taki trochę z niego... paker ;) :) Ale słodki jak miodek :) A ja z kolei się na razie niezobowiązująco rozglądam za sporym psem, w wieku do roku. Teren spory, ogrodzony, porządna ocieplona buda (żadnych łańcuchów). W mróz, możliwość wejścia do domu. Pies musi być łagodny do innych psów, bo w domu są 2 małe sunie (w tym jedna mikroskopijna). Jakieś pomysły?...
  13. Zdarza się. W końcu nie chodzi o to, żeby pies poszedł do adopcji, tylko o to, by ta adopcja była ze wszech miar udana i szczęśliwa - dla obu stron, i psa i ludzia.
  14. Dziękuję bardzo. Przed chwilą puściłam przelew na 144,56 zł wg instrukcji ;)
  15. Ja to ich nawet nie będę oglądać, bo bezsilność mnie dobija :(
  16. Ło matko - podziw mój jest przeogromniasty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  17. Maryś, a zgłosiłaś ONka do Owczarków (DONka, egradska...)? Myślę, że warto. Owczarkarze bardzo prężnie działają :)
  18. Zdarza się też, że psy przejmują taki strach od siebie. Tak było z sunią mojej sąsiadki. Gdy zabierałyśmy ją z lasu, była burza jak z filmu katastroficznego. Grzmot za grzmotem i taki błyskawice, że było jasno jak w dzień. I Nika wcale się nie bała - spokojnie podeszła do miski, a potem dała się wziąć na ręce i wsadzić do samochodu. Trafiła do domu, gdzie był psiak mocno negatywnie reagujący na burze i petardy. Po pewnym czasie i Nika zaczęła się bać (jakby nie mogło być odwrotnie! ;))
  19. O to, to, to... Wątek nie umiera, póki od czasu do czasu pojawiają się wieści i fotki. Coraz rzadziej, ale jednak zawsze warto wspomnieć, choćby po to, by naładować akumulatory i po raz kolejny stwierdzić, że... warto było! :)
  20. To poproszę na PW o dokładne dane do przelewu :)
  21. Pani Natalia napisała: "Codi spał cała drogę do domku, ale jak już zobaczył, że jest u siebie to ożył i prosił o kolację:) Dzisiaj obudził mnie o 6:00 chodził mi po głowie i skamlał, że chce na spacer, także nie widać po nim w ogóle, że miał jakiś zabieg dopiero co. :) Rano dałam mu na śniadanie jego karmę namoczoną wodą i też łapczywie jadł. Także apetyt ma taki sam jak miał :) Masz rację, Mattilu - super, super, super! :)
  22. No właśnie, o rany... Na razie dumamy ze Sławkiem, żeby wziąć tę bidusię choć na ten przedłużony weekend, bo wtedy lecznica będzie pewnie dyżurowała świątecznie, będzie tłum i zero czasu choćby na wyprowadzenie na siusiu. Przynajmniej jakieś fotki do ogłoszeń dodatkowe byśmy strzelili. Komfort mam taki, że gdyby cokolwiek nie zagrało, mogę ją w każdej chwili odstawić do brodzika. Komfort dość pozorny, ale jednak...
  23. Pytanie było o robactwo ;)
  24. Jak przysłowiowy pies z kotem to najczęściej... ludzie żyją :( Byłam wczoraj w lecznicy przy okazji ząbkowego zabiegu Codiego. Zeszłam na dół i chciałam wziąć z sali operacyjnej kawałek ligniny. A tu w przedsionku, w słynnym "brodziku", leży kudłate bure psię. Podeszłam bliżej, psię wystawiło nos przez szczebelki bramki, polizało mnie po dłoni. Wtedy zobaczyłam, że ma z jednej strony wygolony zadek i bliznę po zabiegu. Okazało się, że to sunia, którą z szosy gdańskiej zgarnęli ludzie wracający z Gdańska do domu w Lublinie. Leżała przy drodze i nie mogła wstać. Zapakowali ją do samochodu. Najpierw zjechali do najbliższej miejscowości przy trasie. Tam spotkali dziecko, które stwierdziło, że pies jest pana Mirka. Pana Mirka udało się znaleźć pod sklepem, gdzie w niedzielę życie towarzyskie toczy się najżywiej. Pan Mirek stwierdził jednak, że to nie jego pies. Sunia jest dobrze utrzymana, nie jest wychudzona ani skołtuniona, choć ma dość długą i puchatą sierść. Ludzie, którzy nie przejechali obok niej obojętnie, wstępowali do każdej czynnej lecznicy po drodze, ale żaden lekarz nie chciał przyjąć bezpańskiego psa po wypadku. Aż dojechali do Nowego Dworu, do naszej lecznicy... Sunia jest już po operacji. Miała strzaskaną miednicę, którą Doktor poskładał jak puzzle i skręcił przy pomocy płytki i sześciu śrub. I zdarzył się cud - zaraz po ustąpieniu narkozy, sunia wstała!!! Jest przemiła, przegrzeczna, przekochana i przewdzięczna. Jak nie ma pacjentów (co niestety zdarza się niezwykle rzadko), chodzi luzem po całej lecznicy, krok w krok za personelem. Na tzw. oko, sunia ma ok. 4 lat. Jest w końcówce cieczki, więc ciąża jest wielce prawdopodobna. W przyszłym tygodniu Doktor chce ją wysterylizować. No i trzeba jej znaleźć dom... Chyba nie muszę pisać jak bardzo biję się z myślami... A tak to teraz, po zabiegu, wygląda w środku:
×
×
  • Create New...