Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. A jak się miewa "wyróżnione" Aresiątko w hoteliku?... :)
  2. Do postu rozliczeniowego wpisałam koszt karmy dla Imki na maj: - 39,61 zł (31 dni x 0,20 kg = 6,2 kg x 6,39 zł - karma Bosh Adult jagnięcina z ryżem - 15 kg za 95,84 zł, kupiona w zooplusie)
  3. Eeeee tam dziwnie - nowocześnie i postępowo! :)
  4. Padłam!!!!!! Na twarz!!!!!!! :)
  5. Cała przyjemność po mojej stronie - przemiły pies i przemili ludzie :)
  6. Rozmawiałam z Basią. Szykowała się do mnie dzwonić 15-go, bo jej się daty popyrtały ;) Otóż Cocunia/Myszeczka/Słoneczko/Psiąteczko/Ukochanie (było więcej, ale nie zapamiętałam!) ma się jak najlepiej. Doskonale wie, że choć Basia kocha także Alice i Nukę, Cocunia jest dla niej najważniejsza i bezwstydnie wykorzystuje tę uprzywilejowaną pozycję, np. w zajmowaniu najlepszej miejscówki w łóżku Pańci :) W sierpniu Cocolina wybiera się na wczasy nad morze! A oto urodzinowa fotka (na drugim planie Alice):
  7. To już dziś! Właśnie potwierdziłyśmy sobie z p. Natalią, że spotykamy się w lecznicy. Codiś czuje się dobrze, leki wybrane. Wszystko będzie super, ale kciuki oczygwizdek się przydadzą :)
  8. Wiem, że nie ma porównania Kruszewa z Radysami pod względem warunków. Pisałam raczej o tym, że do schroniska może przyjść każdy i psa dostanie bez najmniejszego problemu. I co z tego, że można psa do schroniska zwrócić, skoro łatwiej go na ulicę wywalić, a w tzw. międzyczasie gmina podpisze umowę z czymś w rodzaju Radysów i tragedia gotowa :(
  9. O, z siuraniem to Lesio bije rekordy! Jak stanie, to leje i leje, aż mu nóżka "mdleje" i kończy już na czterech ;) No i posikuje na posłanie, jak już głęboko zaśnie :( Obawiam się, że ogarnięcie tego to będzie kolejny problem i kolejny koszt :( Na razie ratujemy się podkładami i wycieraniem brzuchola, żeby nie było odparzeń. Niech już ta zimna Zośka wyziębi się do końca, to się udamy na zerkowe golenie i łatwiej będzie brzusio "higienić"...
  10. No i pięknie! Co prawda zawsze może "odrosnąć" i trzeba obserwować miejsce po nim, ale trzymajmy się wersji, że tak nie będzie :)
  11. I tak to niestety jest z tymi adopcjami schroniskowymi. Dlatego np. wielka radość z adopcji Radysaków zawsze jest u mnie podszyta niepokojem, choć bronię się przed tym jak mogę :(
  12. Wieści coraz lepsze i wiejskość sielska i anielska w związku z tym również! :)
  13. Majusiu - szczęścia, Kochana, i nie funduj już więcej takich "atrakcji" swoim ludziom i Maryni!!!!! Dzieciaczek faktycznie smutny, aż serce ściska. Bo przecież taki maleńtas powinien być jak żywe sreberko... :(
  14. Bravecto jest na rynku bodajże od jesieni. Nasz Doktor twierdzi, że o jego skuteczności będzie można mówić po tym teraz najgorszym sezonie. Tabletki są bardzo drogie, ale starczają na dłużej niż np. zakropienie, co w ogólnym rozrachunku finansowym wychodzi praktycznie na to samo. We wtorek w poczekalni spotkaliśmy kobietę z sunią w typie sznaucera olbrzyma. Mówiła, że ma jeszcze 2 takie psy - matkę tej suni i brata. Inna pani, z yorczkiem na rękach się zachwyciła jak to fajnie móc mieć takie duże psy i miejsce, gdzie mogą się wyszaleć. Owszem, fajnie, dopóki są zdrowe... Rozmawiałam wczoraj z Ulą, którą leczenie jej wielkiego Nema z różnych przypadłości (niedoczynność tarczycy, serce i kulawizna) też kosztują ok. 500 zł miesięcznie. Gdyby dopadł go taki Cushing, nie obyłoby się bez dodatkowego 1,5 tysiąca. Strach się bać, jeśli takie kwoty są poza zasięgiem :( Wczorajszy eksperyment wodny wykazał, że Lesio wcale nie pije jak smok - wypił niespełna pół szklanki wody przez 10 godzin (fakt, rano jadł gotowane "mokre" śniadanie). Jedne objawy ma zatem typowe, inne całkiem nie, a jeszcze inne w ogóle nie występują. Pies ZAGADKA...
  15. Ja takich Państwa dla Imki poproszę!!!!
  16. Czary jak się go uda złapać, też się taki okaże. Od Bożego Narodzenia przeganiany, to i ostrożny z zaufaniem do ludzi...
  17. Przy euthyroxie nie (Tośka też nie brała). Przy Vetyrolu bierze osłonę na wątrobę.
  18. Zapomniałam napisać o dwóch rzeczach: 1. Potwierdziło się wczoraj w lecznicy, że z Gliździocha jest cykor i panikarz - chowała się pod moje nogi i kłapała w powietrze z powodu 9-miesięcznego uroczego stafika, który koniecznie się chciał z nią zakolegować, choć miał łapkę w gipsie. Na duże psy nic Lili nie mówiła, dawała się obwąchać. Ale i tak największą radochą byli ludzie, który do niej zagadywali, a niektórzy nawet pozwolili się cmoknąć (choć może gdyby mieli na to wpływ, wcale by nie pozwolili :)) Mierzenie temperatury w zadku to sama radość, bo Pani Doktor się musiała pochylić, a co za tym idzie, musiała się dać wycałować. Sytuacja powtórzyła się przy wbijaniu igły, a już najfajniej było przy obcinaniu wilczych pazurków :) Potem Pani Doktor zniknęła z gabinetu - chyba musiała się porządnie wytrzeć, a może nawet... umyć! ;) 2. Na drodze moja wieś-Nowy Dwór Maz. jest ograniczenie do 60 km/godz. NIKT, z wyjątkiem nas i Uli nie przestrzega tego ograniczenia, bo z pewnością postawił znaki jakiś kretyn - przecież droga jest prosta i gładka jak stół! Wszystko się zgadza, ale ta droga biegnie przez środek lasu, w którym mieszkają zwierzęta i to nie one nam, ale my im wleźliśmy z buciorami w środowisko! I jadę ja sobie wczoraj te 60/godz., wszyscy mnie wyprzedzają, i nagle widzę kątem oka wystającą z głębokiego rowu końską głowę. Pierwsza myśl: skąd tu koń? Gdzie człowiek? Ułamek sekundy później, "koń" się z rowu wyłonił w całości i gdy przejeżdżałam dokładnie obok niego, okazał się być... ŁOSIEM! Zaczął biec brzegiem drogi w tym samym kierunku co ja jechałam, tyle że po drugiej stronie jezdni. Przyśpieszyłam nieco i jak opętana mrugałam długimi światłami nadjeżdżającym z naprzeciwka (wcale nie 60/godz!!!!!), żeby dawali po hamulcach, myśląc, że gdzieś się czai policja. Właśnie PO TO jest to ograniczenie na tej drodze. I co z tego? I nic! Przecież jadący za mną też tego łosia widzieli, a zanim dojechałam do siebie, wyprzedziło mnie ze 20 samochodów. Bo przecież w Puszczy mieszka tylko jeden łoś i skoro już go minęli, to nie napotkają następnego łosia, lisa, zająca, bażanta, że o człowieku idącym brzegiem szosy (bo poboczy nie byli uprzejmi zapewnić, budując drogę od nowa) nie wspomnę...
  19. Jednym słowem... samo życie...
  20. U Filonka, zdaje się, sama natura się o to postarała ;)
  21. Wszystkie 3 są śliczne. Tylko Tomi tak szybko do adopcji nie pójdzie - jak "nasza" Imka - śliczna i... to by było na tyle :(
×
×
  • Create New...