Nie wiem kto i dlaczego, bo działo się to na dworze, gdy Sławek podjechał pod bramę i się "pokłóciły" kto pierwszy będzie witał się z Panem. Nie było zębów ani przelewu krwi, tylko wymiana zdań. Ale większość krzyczała na Gapcię!
Wszystkie wpadły do domu zjeżone, Gapcia się przestraszyła wyraźnie. Potem, po psiej kolacji, widziałam jak się Gapcia z Szyszką obwąchiwała na dworze - obie ogony w górze, w pozycji bojowej, ale bez ciągu dalszego.
Do Szyszki nie mam zaufania - taka z niej trochę cicha woda. Dlatego zostaje zamknięta w domu (razem z Lesiem).