Oddałam kiedyś psa ludziom, którzy wynajmowali mieszkanie. Jest to jedna z lepszych adopcji moich tymczasów. Od chwili przyjęcia psa pani już parokrotnie zmieniała mieszkanie i zawsze znajdowała takie, gdzie mogła zamieszkać z psem ;)
Niech się Marynka szybko w tym Toruniu "urządza", to i tam dowieziemy jakiegoś awaryjnego tymczasowicza! A przy okazji drogą kupna nabędziemy przepyszne pierniki! :D
Miś i tak ma wielkie szczęście w jeszcze większym nieszczęściu, że ma dokąd wracać - do ciepłych, kochających Ludzi, do miejsca, które już poznał i pokochał. I tak wszystko jest zapisane w górze i trzeba się z tym pogodzić...
Niektórzy się już zwiedzieli, że zostały udrożnione 2 fotele (Szyszka pierwsza to odkryła i dlatego nie uskutecznia nakołdrowego leżingu ;))
- na pierwszym planie moja nowa podłoga :D
W końcu Helena wróciła z lumpów i skończyło się nakołdrowe psie wylegiwanie! Żadna się nie odważyła zaprotestować ;)
A to już dziś rano - pośniadaniowa chwila relaksu (przed całodniową ciężką "pracą" w ogrodzie ;)
Uwieczniłam wczorajszy wieczorny i dzisiejszy poranny leżing na "kołdrze montażowej" w kuchni :D
Przysiądę, zanim się kobity zlecą i zaczną rozpychać...
Tym bardziej, że trzy zajęły mój strategiczny kocyk!
Z góry lepiej widać czy wy aby na pewno równo te drzwiczki kredensowe przykręcacie!
No ja myślę - przecież naszej świeckiej tradycji MUSI się stać zadość! :D Wasze wizyty to najlepszy prezent podchoinkowy dla naszych psiaczków, że o nas nie wspomnę :)