My nie znamy słowa "komplikacje" ;)
Zabieg o 19-tej, ale jedziemy wcześniej, bo zawozimy na wyciągnięcie gwoździa z łapinki Bobisia - psiaczka, któremu Doktor nasz Doolitle życie uratował, Ziutka ogłosiła, Ewa Marta domek sprawdziła, ja zawiozłam i Bobslej teraz jest Warszawiak i się na Mokotowie lansuje :razz:
I najnowszy NEWS - Gapcia dziś zjadła na śniadanie... suchą karmę!!!!! Tak po prostu! Dałam jej tylko troszeńkę, bo na czczo właściwie powinna być, ale nie było jeszcze 7-ej, a zabieg dopiero o 19-tej, więc się zdąży strawić. Tak jej zasmakowało, że się Pchełce do miski pchała:crazyeye: Pchła dziś miała "fazę" i do miski nie chciała podejść, a gdy już podeszła, skubnęła, ja Gapcię strofowałam, że z cudzej miski nie wolno wyżerać, Pchła uciekała - cyrk! W końcu musiała jeść zamknięta w łazience:roll:
Jutro i w sobotę oczywiście będzie posterylkowy rosołek, ale potem mam nadzieję, że wrócimy do suchej karmy:cool3: