Życiem się już cieszy - na brykanie na razie nie ma czasu, bo musi się... przytulać! I mała zdrajczyni dziś spała ze Sławkiem, a ja się w środku nocy obudziłam, zmacałam, że Kreska jest, Pchełcia jest, Lili czułam na zdrętwiałych nogach, a Gapci... BRAK! I latałam po domu jej szukać!!!! W końcu zajrzałam pod kołdrę po drugiej stronie łóżka i ZNALAZŁAM! :)
A jak się cieszy gdy wracamy do domu - piszczy tak przeraźliwie, jakby ją ze skóry obdzierali i ustać w jednym miejscu nie może! Jutro sterylka, więc stresik będzie, ale potem to już tylko życie jak w Madrycie ;)