-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Malusieńka MIJA - ma swój dom - zostaje u bros :) NA ZAWSZE !!!
Nutusia replied to bros's topic in Już w nowym domu
Kocham takie relacje! A już codzienne - najbardziej :) -
Malusieńka MIJA - ma swój dom - zostaje u bros :) NA ZAWSZE !!!
Nutusia replied to bros's topic in Już w nowym domu
Dokładnie - TAK miało być. Wszystko się poukładało idealnie jak puzzle :) -
Bo Ty, Heciu, jesteś z mojej i Tatankasowej paczki ;) Gdy odeszła Tośka, pomimo jeszcze dwóch psiaków w domu, szalałam z rozpaczy. Bo te dwa to maluchy - nie widać ich w domu. Pojechałam do znajomego hoteliku, błagałam, żeby mi dali psa, bo zwariuję Nie dali. Tosia odeszła 19 listopada. Los zrządził, że czekałam do 12 grudnia. Pojechałam do schronu w Częstochowie po tymczasowiczkę - boksię Dorkę. Na miejscu okazało się, że jest jeszcze jedna. Cóż było robić - zapałki ciągnąć, którą wziąć, a którą zostawić? Była zima, mróz, śnieg... Wzięłam obie. Dorka po miesiącu znalazła cudowny domek dzięki SOS. Lili została... na zawsze :)
-
Kacper nareszcie ma swój własny dom :)) Powodzenia kochany :)
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Dzieweczki, chętnie napiszę tekścik, ale tradycyjnie poproszę o konspekt w punktach ;) -
Łatwo nie było... Dr Degórska powiedziała, że jak od 20 lat przeprowadza tego typu operacje, takiej "masakry" jeszcze nie widziała. Najcięższy stopień takiej wady do IV, w przypadku Muszki powinno się dodać jeszcze ze dwa :( Pani Doktor narysowała nam na kartce prosty schemat jak to powinno wyglądać, jak wyglądało i jak wygląda teraz - brrrrrrrrrr.......... Muszyna ma założony twardy opatrunek od stópki po pachwinę - na 6 tygodni. Kołnierz też na 6 tygodni :( Ograniczenie ruchu, zabawy z Figunią zakazane surowo. Ma tylko chodzić. Spacery - kupa, siusiu i do domu. Natomiast uffff... może wskakiwać na kanapę np. Wczoraj przywiozłyśmy ją do domu oczywiście jeszcze lekko półprzytomną. Położyłyśmy w klateczce. Największy problem miała z tym, jak ułożyć wygodnie główkę w tym okropnym abażurze :( Figunia starała się ją pocieszyć, ale bardzo delikatnie i ostrożnie. Pani Doktor zalecała, żeby na noc zostawić ją w klatce, ale okazało się to niemożliwe, bo Muszynka baaardzo płakała. Pani Danusia ją więc wyjęła, zrobiła z łóżka prawdziwe okopy, wzięła do siebie, przytuliła i Maleństwo zasnęło spokojnie. Przespała grzecznie do rana. Od rana siada już na dupce, ale na łapinie jeszcze nie stanęła - jeszcze nie bardzo wie o co chodzi z tym, co na niej ma i dlaczego jest kompletnie sztywna. Agnieszka (Córka p. Danusi) wyniosła ją na trawniczek dwa razy, ale nie zrobiła siusiu. Chwilę to chyba potrwa, bo nie wie jeszcze jak kucnąć do siusiania... Za to z wielkim apetytem zjadła śniadanko. Na 10-tą pojechała do lecznicy na zastrzyki z antybiotyku i p-bólowy (tak będzie przez 5 kolejnych dni). P. Danusia biedna się rozchorowała :( Już wczoraj męczył ją katar, ale sądziłyśmy, że to alergia. Dziś boli głowa i ucho :( Wczoraj bardzo się stresowała i martwiła. Dziś, widząc, że Muszka je i stara się sobie radzić - trochę odetchnęła. Z każdym dniem może być już tylko lepiej. Mamy nadzieję, że te 6 tygodni szybko zleci... Może się zdarzyć, że pod gipsem zrobi się odleżyna, bo w tych mikrych kosteczkach są aż 2 gwoździe. Wtedy trzeba będzie wcześniej zdjąć gips. Ale mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Dr Degórska jest dobrej myśli. Ma nadzieję, że pomimo wielkiego skomplikowania operacji, przyniesie dobre efekty. Zapłaciłyśmy 1211 zł plus 61 zł za badania krwi przed zabiegiem. Skan karty informacyjnej i badań wstawię 7 maja, bo teraz mam urlop i z domu nie mam takich możliwości. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za wszelką pomoc! Muszka jest tak kochana i wdzięczna, że na samą myśl, że będzie żyła szczęśliwe i bez bólu, w tak cudownym domu u p. Danusi i Agnieszki, oczy się... pocą...
-
Matko kochana - odpływ wanny nadal drożny?... ;)
-
Trzeba było odpisać, że osobisty za okazaniem zaświadczenia o poczytalności i aktualnych badań;)
-
Macie rację, podnoszeniem wątku domu się nie znajdzie. Ogłoszeń robić nie potrafię. Mogę napisać tekst, jeśli dostanę "streszczenie" w punktach. Ziutka proponowała ogłaszanie i z pewnością się z tego nie wycofa, tylko trzeba jej na maila przesłać zdjęcia i dane do kontaktu.
-
Chora suczka Kula - na łańcuchu ze szczeniakami - już w DS
Nutusia replied to koelka's topic in Już w nowym domu
Do paszportu potrzebny jest chip i szczepienie na wściekliznę co najmniej 21 dni przed wyjazdem. Inaczej pies LEGALNIE granicy nie przekroczy. Podejrzewam, że w przypadku psa widocznie chorego, muszą też być zaświadczenia potwierdzające, że nie zagraża innym zwierzętom. -
Gapcia dom może mieć tylko jeden - zostaje u nas do końca świata!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Tak jest! Co było, niech nigdy nie wraca! -
O jezusie, jak mawia moja ulubiona bohaterka serialu "Przepis na życie"! ;) Widziałam wczoraj Bobisia - w życiu nie znałam bardziej pozytywnego psiaka!!!! W samochodzie - ANIOŁ! Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu, zanim pojechaliśmy do lecznicy, Bobik zwiedził nasz ogród i zapoznał się z piesami (z wyjątkiem Pchełci, która się schowała do sypialni oraz Lesia, który jak wiadomo ma wyłączność na swój harem, więc został zamknięty). W domu zachowywał się swobodnie, zwiedzał kąty, popił wody, a nawet bezpardonowo odebrał Lili zabaweczkę! Najbardziej do serca przypadła mu... Helenka! :) Króciutki ogonek o mało mu nie odpadł z radości, były buziaki i ganianko. W pewnym momencie Sławek wychodził do samochodu i Boberek poszedł z nim, wcale się nie oglądając na Agnieszkę. Po kilku chwilach rozległo się drapanie do drzwi - radosny Bobiś wrócił jak gdyby nigdy nic! Do lecznicy wszedł jak do siebie, a na widok Pani Doktor - dosłownie rzucił się jej w ramiona, co oczywiście przyprawiło ją o łzy wzruszenia! Radośnie witał się też z Hubertem i z Doktorem. Gdyby go Agnieszka spuściła ze smyczki, jestem pewna, że pognałby na posłanko pod biurkiem ;) Oczywiście "zaliczył" witanko ze wszystkimi pacjentami w poczekalni - niektórzy ludzie go pamiętają i mówili, że bardzo się zmienił na korzyść, gratulowali Agnieszce... Boberek jest wykąpany, pachnący i mięciusieńki jak pluszaczek. Gdy dostał pierwszy zastrzyk znieczulający, trzymał się blisko Agnieszki, bo czuł, że coś dziwnego się z nim dzieje i wolał być przy swojej Pani. Gwóźdź został wyjęty bez problemu - widziałyśmy go - ogromny! Zdjęcie RTG wykazało, że wszystko się zrosło idealnie i Bobinek będzie mógł brykać jak młody bóg. Gdy po zabiegu Doktor ułożył go w jego niedawnym posłanku, Agnieszce aż się oczy spociły ze wzruszenia, że mu "krzywdę" zrobili i leży taki bezbronny, półprzytomny. Cudowna z niej osoba. Tak pięknie o nim opowiada, chwali się dokonaniami i postępami. Była też pod wrażeniem załogi lecznicy, bardzo za wszystko dziękowała. Przy okazji poprosiła o zaczipowanie swojego Ulubieńca. Zważyłyśmy go - waży 13,90! :) W ubiegłym tygodniu Mateusz był u p. Piotra behawiorysty, dostał wskazówki i zalecenia i... pochwałę, że tak szybko zareagowali na mały problem z popiskiwaniem Bobka gdy Agnieszka z domu wychodzi oraz że chcą z psem pracować. Mateusz odtąd pracuje z Bobikiem i sprawia mu to ogromną radość. A i Bobiś się do niego bardzo przekonał, szczególnie że Agnieszki nie było w domu przez tydzień. Bobslej potrafi robić siad, warować, chodzić przy nodze, iść na miejsce i... podawać łapkę, co robi największą furorę! :) Bardzo się pilnuje na spacerkach, jest przyjazny do wszystkich piesków, z każdym chce się bawić. Pięknie podróżuje środkami lokomocji. Wczoraj wracał do Wwy pociągiem, a następnie... metrem! Ma po prostu do Agnieszki pełne zaufanie i wie, że przy niej nic złego go nie spotka. Niebawem będą zdjęcia - mam obiecane! :)
-
Bazarek z przepisami - super! Ze mnie marna kucharka i cukiernik, ale mam kilka przepisów sprawdzonych z kuchni francuskiej ;) Jeśli chodzi o bazarek fantowy - prześlę zdjęcia w niedzielę dopiero, bo dziś wrócę do domu ciemną nocą (operacja kolana Muszki), a jutro mam dzień "rozjechany". Mam też kilka książek - tylko jeszcze ich nie obfociłam... Macia - Ty już wiesz co ;) Mam nadzieję, że zanim wyjedzie, uda się go trochę wzmocnić, bo jednak kawałek drogi przed nim...
-
Gapcia dom może mieć tylko jeden - zostaje u nas do końca świata!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Tylko takie domki, o jakich piszesz są w ogóle brane pod uwagę - dla wszystkich "moich" piesków ;) Zaraz na Insektach napiszę o Bobisiu, bo tam występował gościnnie. Rany, to dopiero jest pies-marzenie!!!! :) Tak Ewuś - kołdry, ręczniki, prześcieradła, koce, materace - w każdej ilości przyjmę :) -
Po 5 latach w hotelach - Spajkuś znalazł dom!!!
Nutusia replied to mala_czarna's topic in Już w nowym domu
Ech, ludzie... A z drugiej strony pies nie miał być dla niej. Może warto się odezwać i spytać czy jeszcze nie ma decyzji czy już nie ma nadziei... -
Gapcia dom może mieć tylko jeden - zostaje u nas do końca świata!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Jestem! Wszystko w jak najlepszym porządku! Wczoraj przyjechałyśmy po 20-tej i maleństwo cały czas odpoczywało obok mnie na kanapie. Siusiu zrobiła pod siebie, na podkład, ale to normalne, bo zwieracze jeszcze były "porażone". Noc przespała względnie spokojnie - przemieszczała się tylko po łóżku i często do mnie mocno przytulała. Spałam oczywiście jak zając na miedzy, ale w miarę przytomna jestem, bo nie było żadnych sensacji :) Rano wyniosłam ją do ogrodu, ale nie za bardzo chciała chodzić, bo trawa strasznie mokra. W końcu znalazła sposób - weszła na betonową opaskę przy domu, za winorośl i tam było dłuuuuugie siusiu. Śniadanie - ryż z kurczakiem - zjadła z wielkim apetytem, nawet z dokładką! :) Zanim się zorientowałam, że skończyła jeść, wskoczyła na kanapę i zapadła w drzemkę. Tak ją zostawiłam. Na podłodze przy kanapie położyłam poduchę, żeby miała wygodniej schodzić i wchodzić. Obok położyłam podkład. Helenę zamknęłam, żeby jej nie przeszkadzała, reszta ogonów na dworze. Ok. południa ma do niej pójść Ula, sprawdzić czy wszystko dobrze. Sławek ma szanse dziś nieco wcześniej wrócić do domu, więc poda syropek przeciwbólowy. Jak wrócę wieczorkiem (bo dziś operacja Muszki), zdejmę opatrunek i będziemy już tylko czekać na zdjęcie szwów, 8 maja. Wtedy też zaszczepimy na wirusówki. Pani Doktor mi wczoraj mówiła, że nawet w narkozie było widać, jak bardzo ona jest strachliwa, przerażona i zestresowana. Takie psy "źle śpią w narkozie", jak to się Pani Doktor wyraziła... W brzusiu było... 2,5 szczeniaczka. Nie znam szczegółów, bo P. Doktor nie chciała o tym mówić i w końcu się popłakała, ale zrozumiałam, że te "pół" to uszkodzony płód (może zdążył ją kopnąć ten zwyrodnialec!!!!, może to jakaś wada rozwojowa). W każdym razie, gdyby nie aborcja, gdyby została u tego dziada, albo w przytulisku, gdzie nie byłaby pod ciągłą obserwacją, nie dożyłaby porodu. A jeśli nawet, prawdopodobnie by przy nim skonała, bo "to coś" nie mogłoby się samo urodzić... Ale nie myślmy o tym więcej - najważniejsze, że najgorsze już za Gapulinką i teraz będzie się cieszyć życiem i wiosną! :) Wczoraj odwiedził nas Bobiś ze swoją Agnieszką. Gapcia się bała - uciekła na kanapę. Wzięta na ręce, sztywniała... Jeszcze za wcześnie na obcych w domu... Za sterylkę zapłaciłam 200 zł. Fakturę mam i wysyłam wg instrukcji. Akrum - bardzo dziękuję! :) -
Ewuś - z tym imizolem to nie tak, że dają "na wyrost". Tak jak było w przypadku Foresta - ponad setka kleszczy, a w krwi stan zapalny, więc nie ma na co czekać. To samo z Lalką. U nas kleszcze to tak jak pisałam - babeszja murowana :( Dlatego nie wypuszczam moich na milimetr poza ogród. I oczywiście zabezpieczam, bo cholera wie czy wiatr nie przywieje z lasu... Foreścik dostał 10 zł od Cioci Sajlany - bardzo dziękujemy! :) Mamy świadomość, że trzeba Forka przyzwyczajać do domu. Dlatego Grażynka go wpuszcza i stara się mu pokazać uroki bycia w domu. Ale tak delikatnie, żeby go nie przerazić i żeby nie uważał tego jako karę. Dlatego wypuszcza go, gdy chce wyjść. Niebawem zrobi się tak gorąco, w domu będzie panował miły chłodek i myślę, że to będzie świetna okazja, żeby się przekonał do spania w domu ;)
-
Małgoś - nie poddawaj się! Jeśli domek dobry, to trza walczyć do zwycięstwa! ;)