-
Posts
29481 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
32
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Niestety wiadomości są bardzo złe:( Bajka ma nowotwór złośliwy. Cały jej organizm jest w bardzo kiepskim stanie, dlatego trzeba zaczekac z biopsją. Nadnercza są jak gąbka, co wskazuje w jakim stresie od dawna żyła sunia. Niestety ma macicę i 1 jajnik, więc nie była sterylizowana. Biopsję najwcześniej będzie można zrobić za 5 tygodni. Wtedy tez będzie powtórzone USG i zrobiony RTG. Sunie oglądał również chirurg i powiedział, że jeśli zostanie podjęta decyzja o operacji, to on może jedynie podciąć te guzy. Na pewno nie będzie w stanie wyciąć ich całkowicie. Dlatego po operacji konieczne byłoby podanie 6 wlewek chemii, która swoja drogą wyniszcza organizm, więc podanie jej byłoby możliwe dopiero wtedy, kiedy sunia będzie w lepszym stanie. Konieczne jest podleczenie nadnerczy. Po ich stanie bardzo widać w jakim stresie żyła. Dostała receptę na Helicid na żołądek. Sunieczka ma minimum 6 lat, ale wg wetki ma 8 lat. Dodatkowym problemem jest guz na sutku. Tu byłoby wskazanie do wycięcia listwy mlecznej. Jednocześnie wet powiedział, że trzeba jej wyciąć macicę, ale nie można zrobić dwóch zabiegów za jednym zamachem (Macica i guzy), bo to za bardzo ją obciąży. To by znaczyło 3 operacje, więc póki co trzeba czekać aż dojedzie do siebie. Ma teraz żyć w spokoju, dostawać dobre jedzenie, odpoczywać i dopiero za 5 tygodni będziemy dalej rozmawiac z wetem. Oboje weci podkreślali, że dla niej teraz zbawienny jest spokój. Według nich na teraz nic jej nie boli. Niestety 1 guz jest bardzo blisko pęcherza moczowego i jeśli urośnie, może naciskać na pęcherz i utrudniać załatwianie się. Wtedy być może trzeba będzie przyciąć ten guz. Istnieje 30% szans, że to guzy Sticera. Gdyby biopsja to potwierdziła, to one są stosunkowo łatwe do usunięcia chemicznie. Niestety pozostałe 70% to że są to mięsaki tkanek miękkich i tu rokowania są bardzo złe. Nie da się tego wyleczyć, pozostaje leczenie paliatywne czy to w formie podawania leków, czy w formie operacji, która tylko odsunie wyrok. Przy bardzo pomyślnym układzie wszystkie te operacje przedłużą jej życie do mak. 2 lat, ale nie ma na to żadnej gwarancji. Jesteśmy tymi wiadomościami bardzo przybite. W tej sytuacji musimy sprawdzić pozostałe dwie sunie z kojca, bo być może też nie są wysterylizowane. Jeśliby szukać pozytywów, to jest tylko jeden - Bajka jest już zaopiekowana, bezpieczna i nie pozwolimy jej cierpieć. Bajeczka bardzo lubi jeść puszki. Może znajdzie się wśród nas dobra dusza, która kupiłaby jej choć kilka na przykład Rocco Sensitive? Ale niekoniecznie te puszki, ona podobno bardzo lubi każde.
-
Natka już w swoim super domu, takim jaki jej obiecaliśmy :) Natka, skrzywdzona przez ludzi i los, nie wiadomo jak długo czekała ze złamana łapką na pomoc, na ulgę w bólu. Już jest w hotelu, gdzie czeka na operację łapki. Potrzebne jest wsparcie finansowe.
Ewa Marta replied to elik's topic in Już w nowym domu
Natka radzi sobie rewelacyjnie i widać, jaka jest szczęśłiwa. Nic jej w końcu nie przeszkadza, niczego nie ociera. Wspaniale! -
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Bardzo serdecznie dziękujemy Dulskiej za wpłatę 30 zł dla Fidusia Cytuj -
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Ewa Marta replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Bardzo serdecznie dziękujemy Nesiowatej za wpłatę 10 zł dla Fidusia -
Bardzo serdecznie dziękujemy Nesiowatej za wpłatę stałej 10 zł dla Bonusa
- 1565 replies
-
Niestety nie mamy dobrych wiadomości Bajka - jasna kudłata sunia przed świętami była jak wiecie u weta. Nie bardzo podobały mu sie jej narządy rodne i kazal obserwować, czy coś się powiększa, czy nic nie wycieka. Aneta bardzo się jej przyglądała i zauważyła, że wycieka z nich maleńka niteczka czegoś w konsystencji smalcu. Prawdopodobnie ropa. Dziś rano Arek pojechał z nią od razu do najbliższego weta. Ten zbadał ją palpacyjnie i wyczuł 4 guzy. Dwa małe luźne, a dwa jakby przyczepione do czegoś. Dodatkowo już w czasie pierwszej wizyty Anetka pokazywała mu guzek na sutku, ale też kazał obserwować. Teraz mówi, że rokowania nie są dobre i jego zdaniem to guzy nieoperacyjne Arek od razu zadzwonił do bardzo dobrej wetki onkologa w Gliwicach. Do niej są długie kolejki, ale jakoś udało się umówić wizytę na ten piątek na 11. Aneta mówi, że zastanawiało ja to jej leżenie na kanapie. Pierwsze dni wyglądało tak, jakby nie mogła się nacieszyć, ale teraz myśli, czy ją przypadkiem coś nie boli. Dzisiaj poda jej pyralginę i zobaczymy jak się będzie zachowywała. Bardzo się o nią martwimy, ale najważniejsze, że jest pod dobrą opieką i pod stałą obserwacją. Cokolwiek się okaże, możemy jej pomóc.