No niestety chociaż znam różnice między sterylizacją, a kastracją, to od zawsze robiąc "kastracje" suczek mówię, o sterylizacji. Tak mi się wbiło to określenie w głowę, zresztą nie tylko mnie jak czytam na innych wątkach, że mówię o kastracji psów i sterylizacji suczek. To nie znaczy, że zabiegi są tożsame, a jedynie nazwa sterylizacja jest źle używana.
Myślę, że tak już pozostanie w moim przypadku. Mnie to nie przeszkadza. Jeśli kogoś moja niekompetencja razi, nie musi czytać moich wypowiedzi. Nadal będę pisać o sterylizacjach mając na myśli kastrację (tylko taki zabieg uważam za sensowny).
W przypadku tych trzech suniek z kojca gmina płaciła za kastrację. Takie przynajmniej mamy informacje. Na tym zakończyłabym temat gminy, opłat, zabiegów zrobionych lub nie. Tym bardziej, że babka, która zajmowała się w gminie sprawami zwierząt jest od roku na emeryturze, a nowa Pani nie posiada pełnej wiedzy na temat tej sytuacji.
Mamy trzy suczki, które muszą przejść badania i ewentualnie ponowne zabiegi, tym razem z usunięciem macicy. Obawiam się, że dla Bajki może być już za późno, ale o tym będziemy decydować z wetem biorąc pod uwagę jej stan. Mamy też jednego psa, który lada dzień będzie miał zabieg. Na tym chcemy się skupić. Ja obiecuję nie klepać w klawiaturę, bo jak widać prowadzi to do dyskusji, na które nie mam siły i ochoty.