Jump to content
Dogomania

AlfaLS

Members
  • Posts

    11678
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by AlfaLS

  1. Absolutnie Ci wierzę! Tylko czasem jest tak, ze mimo naszych najszczerszych chęci nic nie da się zrobić bo Ci od kórych los zwierzaka zależy mają inne zdanie niż my tutaj. Ciągle jeszcze dla wielu ludzi zwierzę to rzecz i nie trzeba się z nią liczyć. Tylko jest tak cholernie przykro, że nie da się pomóc... Może ktoś kiedyś nie będzie sobie życzył starszej Pani w domu? Choć przez jakiś czas? Ale zołza za mnie wyszła :) .
  2. Nie wiem jak jest w Koszalinie / gdzie podobno był psiak/ ale u nas w Szczecinie jeszcze niedawno po jednej stronie ulicy było Schronisko a po drugiej TOZ. I tam otrzymywały pomoc te osoby, które, z jakiegoś powodu, musiały się rozstać ze swoim psem. Teraz TOZ przeniesiono w inne miejsce ale pomoc jest dalej. Ja też nie rozumiem dlaczego psiaka uśpiono. Sama mam teraz 17-to letnią sunię, kórą adoptowałam rok temu i myślę, ze gdyby Tina dostała więcej czasu to jakis dom by się znalazł. A tak nic juz się nie da zrobić... Szkoda, że tak późno trafiłam na ten wątek :( .
  3. Tak to mogę :) . Mnie najtrudniej się zebraż żeby posegregować fanty, obfocić i opisać :( . A na ile "wybywasz"? Pytam bo czasem kupujący mają pytania dot. fantów i wtedy byś się bardzo przydała :) .
  4. Mar.gajko nie widzisz różnicy pomiędzy psem, który ma dom i kochającego opiekuna a takim, który tego domu nie ma? I go szuka? To starszy pies, takich w schronach i na dogo cała masa. A osób chcących je adoptować jakoś brak bo ludzie generalnie nie chcą adoptować starych psów - głónie ze względu na wydatki weterynaryjne. Ja nie pisałam, że mamy jej nie leczyć. Ja pisałam o tym żeby może spróbować jakoś zracjonalizować te wydatki. Przepraszam - zboczenie zawodowe :rolleyes: . Zgadzam się, że chyba najlepszym wyjściem byłoby znalezienie innego miejsca dla Tyczki. Takiego, które mniej kosztuje lub wręcz jest BDT bo tu chyba na dłuższą metę tego nie udźwigniemy...
  5. Masz rację, to może pomóc i zajrzy tu ktoś o kim nie pomyśleliśmy.
  6. Niestety zgadzam się z tym co napisała handzia. Tyczka jest psem dogomaniackim a co za tym idzie jej kasą wypadałoby gospodarować jakoś racjonalniej. Przecież można powiedzieć lekarzowi, że to nie prywatny pies i od ręki zakupić leki np. na dwa czy 3 m-ce. Sądzę, ze po takim czasie leczenie lekarz powinien już wiedzieć dużo o psiaku i potrafić ustawić leczenie na dłuższy czas. Oczywiście, zawsze jest opcja, że coś niespodziewanie wyskoczy ale to inna sytuacja i wiadomo, że wtedy trzeba reagować od ręki. Sama mam sunię, która ma chore nerki i też miałam na początku zalecenie żeby badania krwi robić co miesiąc. Jednak ponieważ sytuacja jest w miarę opanowana, teraz badania robimy co dwa miesiace, leki kupujemy na zapas i wszystko jest ok. To że dogomaniacy nie mają kieszeni bez dna to jedno. A to że psiak, który generuje takie koszty nie ma szans na adopcję to drugie. Przecież mało kogo stać na wzięcie sobie psiaka, który tyle kosztuje, Oprócz jedzenia oczywiście. Zawsze inaczej wydaje się pieniądze kiedy inni płacą za wizyty, za leki, za dowóz...
  7. Tinka z koleżanką - Black and White :) . A Tinka pięknieje z każdym dniem, normalnie cud nie sunia :D . A na konto Tinki wpłynęły kolejne wpłaty: - od Nikusa i Livki 55 zł., - od Jolanty08 10 zł. - od Agat51 10 zł., - od Certusowej 30 zł., - od Marudy666 - 10 zł., - od Dulskiej 20 zł., - od Pauli_t 5 zł. Razem: 140 zł. Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie wpłaty dla Tinki!!! Ponieważ zapłaciłam za kolejny miesiąc w hoteliku / 23.06.-22.07.2015r./ 350 zł. to dziś Tinka ma na koncie -434,76 zł. Muszę się nareszcie solidnie sprężyć i zrobić bazar dla Tinki :( .
  8. Poczekamy, może coś się dowiemy.
  9. Te namiary na dogomaniaków z Poznania mam właśnie od MALWY. Ona już nie miszka w Poznaniu tylko pod Poznaniem. Tak mi napisała. Jednak nie wiem z której strony Poznania. Pisała mi wtedy też że ma jakieś problemy zdrowotne ale może to już przeszłość? I może to "ta" strona Poznania bo ona akurat bez auta...
  10. Znalazłam wątek na zachodniopomorskim to pewnie gdzieś tu... Pewnie nie w Szczecinie bo u nas schronisko nie przyjmuje psów od właścicieli... Może bedzie jakaś odpowiedź?
  11. Masz już te fotki psa? Możesz wstawić? Jak sytuacja wygląda dziś?
  12. Elisabetko nie, to nie to. O tamtej kotce tylko trochę udało nam się dowiedzeć, niby wiadomości w miarę dobre tyle tylko że nie ma jak ich skonfrontować... A to co pisałam to o drugiej kotce tej starszej Pani. Być może Pani na stałe pojedzie do córki, do Londynu. Teraz wyjechała tam na 2 tygodnie bo córka jest lekarzem i chce mamaie zrobić tam na miejscu wszystkie badania. Moja sąsiadka ma 86 lat to i zdrowie ma prawo szwankować. I niestety szwankuje. Zobaczymy co wykażą te badania ale obie Panie i sąsiadka i jej córka nastawione są na to że jak będzie niefajnie to sąsiadka przeniesie się do córki. Tylko tytaj zostaje kotka, Misia. Nie wiem dlaczego nie jest rozważana opcja, ze Misia mogłaby jechać z sąsiadką. moze dlatego, że też jest starsza. ma chyba 9-10 lat / albo wiecej/, może dlatego, że w tamtym domu są już dwa koty. Nie wiem... Jednak jeśli sąsiadka wyjedzie to coś z Misią zrobić trzeba. Trudno będzie jej znaleźć dom bo to kotka wychodząca, całe życie wychodziła to dom niewychodzący będzie dla niej jak więzienie. Z kolei znaleźć dom wychodzący, gdzie będzie bezpieczna graniczy z cudem. A ponieważ ja się zawsze Misią zajmuję, jak sąsiadka wyjeżdża to czuję się jakoś za nią odpowiedzialna... i tu dalej by mogła wychodzić na swoje podwórko... Nie chcę tego, chcę żeby sąsiadka się dobrze czuła i Misia mogła z nią mieszkać jeszcze parę lat ale czy tak będzie? Niedawno z sąsiadką było naprawdę krucho a to nie nastraja optymistycznie... A drugi przypadek to kociak, którego oddałam do adopcji. Młody jeszcze, 3 latka ma. Jednak w domu już sprawiał kłopoty / załatwiał się wszędzie, był leczony, teraz jest lepiej/. Jego opiekunka go bardzo kocha i walczy o niego bo wszystcy naokoło jej wkładajdo głowy, ze powinna go oddać. Sytuację komplikuje fakt, że dziewczyna dotąd mieszkała z mamą, która aż tak kotów nie kocha i w dodatku jest uczulona na sierść. Ale jak mieszkały obie to jakoś szło... Teraz sytuacja się zmieniła bo dziewczyna jest w ciąży, wyszła za mąż... Być może zamieszka z mężem w innym mieście bo on jest z Wrocławia. Nie wiem czy tam będzie miała możliwość zabrać kota. A tu, u mamy raczej nie zostanie... Na razie oni są dopiero po ślubie, nie pytam jak będzie z kotem, wiem, ze ona chce go zatrzymać i tyle... A w każdej umowie adopcyjnej, którą podpisuję z adoptujacymi koty ode mnie mam zastrzeżenie, ze kot zawsze może do mnie wrócić. Nie wolno go oddać do schronu, wyrzucić ale ja go zawsze wezmę. Dotąd żaden nie wrócił ale jak będzie teraz? Zwłaszcza jak urodzi się maleństwo? I jak tu marzyć o pięknym rudym kociaku?
  13. Ja też zawsze zaglądam choć nie piszę ... Kocham koty nawet bardziej niż psy. Teraz marzy mi się rudy... Jednak rozum mówi, że jak się ma już na stałe 3 z opcją że pewnie niedługo dojdzie kolejne 2 / z takiego jakby spadku/ to jednak nie można szaleć i brać młodego rudziaka... Ale jak trafię na starego i chorego, potrzebującego pomocy to nie wiem czy wygra rozum czy serce... A te maluchy są prześliczne. Też mam teraz dwa maluchy do wydania ale moje to tylko czarno-białe ...
  14. Wytłuszczenie w ostatnim cytowanym poście jest moje :) . Tak sobie wybrała potrzebne cytaty bo na wątku Białogonków jest podobna sytuacja jak była z Perełką... :( A że pomyłkowo mi się te cytaty wstawiło i tu to może i lepiej.... Ale dobrze obrazują sam mechanizm postępowania Fundacji - wszystko zależy od tego co mi /w sensie Fundacji/ akurat jest w danej chwili na rękę... Masakra....
  15. Chyba można już myśleć o odpięciu banerka Soni :D . Bardzo się cieszę z tego domku dla suni!
  16. Na razie - najprawdopodobniej jutro - wychodzi Skubi. O Brutusie pamiętam ale nie da rady wyciągnąc wszystkich psiaków na raz bo fundacja ma trochę za mało sił przerobowych a z tymi psiakami trzeba popracować, oj trzeba. Na tą chwilę Skubi był pilniejszy ale Brutus nie idzie w niepamięć, mam nadzieję, że bedzie kolejny :) .
  17. Oj warto, warto :D . Nie ma nic fajniejszego niż oglądać zadowolony pyszczek psiaka w nowym domu. A Rokusiowi - jak widać - bardzo się w tym domu podoba i jest szczęśliwy. Mrt0626 - witamy serdecznie na dogo!
  18. No tak - kociaki wiedzą jak przetrzymać upały :) .
  19. Jak kociaki znoszą upały? I tak ogólnie co u nich sie dzieje?
  20. Tuliczku kochany, biegaj szczęśliwy za TM...
  21. Jakiś czas temu potrzebowałam kogoś na wizytę w Poznaniu to podpowiedziano mi jeszcze: rodzice, Gruba Berta, sharka, Juli88. Moze do nich napisz?
  22. Moje koty na podwórku gonią gołębie jak głupie. A w domu mam gołębia od października 2014r. , czyli ładnych parę miesięcy już, chodzi po całym domu - nie może latać - i ani koty ani psy go nie atakują, czasem jeden kot zachęcaja do zabawy ale nie atakuje. A mam w domu 3 koty i dwa psy... Nie da się wszystkiego przewidzieć, każda sytuacja jest inna...
  23. Lobaria była na dogo 26 lipca 2015r. Może trzeba ją poprosić na PW żeby zajrzała do Tulika?
  24. Ja mam trzecią sunię - wszystkie trzy z dogo, wszystkie z tyskiego schroniska :) .
  25. Super! To czekamy na Babkę :) .
×
×
  • Create New...