-
Posts
11677 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AlfaLS
-
Wylysiała jamnisia z guzem, boi sie ludzi. Pilnie wyciągamy ze schronu:(
AlfaLS replied to ana666's topic in Już w nowym domu
Ale się narobiło.... :( -
Dziewczyny napisały już chyba wszystko. Sonia szczęśliwa i to jest najważniejsze. Powolutku wszystkiego się nauczy. Dla niej najważniejsze jest człowiek a teraz ma go pod dostatkiem. Dostała szansę od losu i jak widać chce ją dobrze wykorzystać :D . A możesz kiedyś przy okazji pokazać nam Babkę? Może dla niej możemy coś zrobić?
-
To teraz mocno zaciskamy kciuki żeby wszystko się dobrze ułożyło i żeby Sonia szybko się zaklimatyzowała.
-
Zezolek- mam zeza, nie widzę i w główce coś nie tak
AlfaLS replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
Jestem z zaproszenia Ewy. Malusku bardzo trzymam za ciebie kciuki... -
Reczywiście nie zazdroszczę podjęcia decyzji. Trudna ta decyzja... Jeśli o mnie chodzi to chyba bym zaryzykowała. Oczywiście, pełna obaw, ale bym zaryzykowała. Mam wrażenie, że Pani wie co robi, ma do pomocy córki, w końcu już nie małe dziewczynki tylko praktycznie panny. Może tylko trzeba zrobić zastrzeżenie, że zrobimy wizytę poadopcyjną za jakiś czas? I poprosić panią Anię o taką wizytę... Jak coś bedzie nie tak to Sonię zabierzemy... Sonia - mam takie wrażenie - ma w sobie dużo radości życia i ogromną potrzebę bycia z ludźmi. W schronisku ma tylko boks, tam będzie miała miejsce do biegania, przestrzeń i ludzi. Może nie takich o ciągle miziają i głaszczą ale są blisko. Zresztą tu i tak nikt nie ma czasu nawet na krótkie głaski... Ale ten płot to by się przydał... Kurcze, nie zazdroszczę decyzji, nie zazdroszczę....
-
To my razem z Tobą...
-
Też jestem bardzo ciekawa...
-
Super wiadomość z tą wizytą! Zawsze będziemy spokojni wiedząc co i jak...
-
Bardzo mocno zaciskam kciuki żeby się udało!!!
-
Zajrzyjcie jaki Rocki jest szczęśliwy w swoim własnym domu :D
AlfaLS replied to magda222's topic in Już w nowym domu
Śliczne, czyściutkie cudeńko nasze :wub: . Nawet pazurki ma ślicznie przycięte :D . I te łapeczki tak pięknie złożył jak nasza Tinka :D . -
40 zł. stałych już mamy - to jest 3 pełne dni :) . Plus trochę z bazarków, które zawsze się przydadzą. Zbieramy ambitnie na kolejne... Im szybciej nazbieramy tym szybciej Sonia wyjdzie :) .
-
To już mamy 20 zł.!!!
-
No dobra, to ja na dobry początek daję 10 zł. stałej :) . Liczę na towarzystwo bo nie lubię byc samotna, nawet w deklaracjach ;) .
-
Jestem dokładnie tego samego zdania... To co ? Zaczynamy grosz do grosza?
-
Na razie gadałam z córką starszej pani, sąsiadki. Ona dobrze zna opiekunkę, kóra do sąsiadki przychodzi a to ta opiekunka wynalazła kobietę, która kotkę wzieła. Powiedziałam, że chcemy wszyscy żeby kotka do nas wróciła. Bez wzgledu na wszystko. Tylko ona nie może wrócić do starszej pani bo ta jedzie właśnie do tej córki, do Londynu. Zresztą, trzeba byc ostrożnym żeby starszej pani znowu nie przyszło do głowy ją oddać. Reasumując mam szansę na powiększenie rodziny... Jednak w tym przypadku bardzo bym tego chciała. A później, już na spokojnie, na "moich" zasadach ewentualnie będę jej szukała domu... Tylko żeby wróciła... Kurcze, kicia jak trafiła do nas była w ciąży - dwa dni później urodziła. Maluchom znalazłyśmy super domy - do tej pory mamy o nich wiadomosci i fotki a tu taki pasztet z mamusią... Tinko, przepraszam, że nie na twój temat tak tu piszemy ale Ty bezpieczna a z koteczką nie wiadomo co i jak... :( A jak już tak nie na temat to jeszcze coś napiszę - ta moja sąsiadka jest super przykładem jak wręcz złe jest emigrowanie dzieci na stałe... Sąsiadka ma teraz 86 lat i jest sama jak palec. Córka / jedyna/ w Londynie, jej rodzina / mąż, dzieci/ siłą rzeczy też. Rodzina w sensie rodzeństwo starszej pani mieszka na południu Polski. Od nas bagatela 700-800 km. Starsza pani super sobie radziła jak było dobre zdrowie i sporo znajomych. Teraz zdrowie słabsze, sporo znajomych odeszło na zawsze i jest ogromna tęsknota... Za bliskimi... Wręcz fizycznie odczuwalna tęsknota i oczekiwanie, że ktoś bliski się nią zaopiekuje. My, sąsiedzi staramy się jak możemy ale jej brakuje rodziny... I co? I nic... Bo oni tam pracują, żyją, mają swoje domy i obowiązki i nie mogą tego zostawić... Ona nie chce być u nich na stałe bo tu są jej kąty, jej kot / do drugi jest/, jej dom. Starych drzew się nie przesadza... Ile razy teraz słyszę zachwyty nad tym jak to fajnie, że jedyne dziecko wyjechało i tak sobie mieszka gdzieś daleko, bardzo daleko tyle razy mam przed oczami tą moją sąsiadkę i mówię "człowieku zastanów się co bedzie jak będziesz miał 80 albo więcej lat". I żeby było jasne - nie jestem przeciw takim wyjazdom. Nie zawsze i nie wszędzie. Ale nie tylko wzgledy materialne trzeba brać pod uwagę podejmując tak ważne decyzje. A teraz często ludzie widzą tylko pieniądze a inne sprawy umykają. Tylko, ze one później wracają,jednak wtedy jest za późno na zmiany bo wiele spraw zaszło za daleko... Ale się rozpisałam, aż strach ;) ,
-
O cholewcia, to dużo... Ale nic - na razie podpytam gdzie nie gdzie... Szafirka super - tylko też daleko. Murka ma tą zaletę / oprócz wielu innych :) / że jest stosunkowo blisko...
-
A możesz zaprosić Murkę na wątek żeby się wypowiedziała? Na BDT trudno liczyć bo ich jak na lekarstwo... A o deklarcje to można by powalczyć tylko muszą być konkrety. Ja w każdym razie nie zamierzam odpuścić Soni... I jeszcze jedno pytanie a daleko macie do Tychów? Dałoby się ją jakoś tam dowieść? Bo coś mi przyszło do głowy... Bardzo proszę o odpowiedź bo to ważne...
-
A jakie są szanse na zabanie jej np. do Murki? Ile by kosztował jej pobyt tam? Skoro mi się udało zebrać deklaracje na Tinkę to może zawalczmy i o Sonię...
-
Pamiętam :) . O Nutusi wiem, bo podczytuje "po cichu" chyba wszystkie jej wątki :) . Tak jak Malagos i Kejciu i Mazowszaniki... Dlatego wiem ile dobrego robią... Ja z kolei próbuję dotrzeć do kotki, którą moja sąsiadka - bardzo starsza pani - oddała po 2 latach DT-owania obcym ludziom. Teraz się o nią martwi, chce ją zobaczyć, ewent. chce żeby wróciła... Tylko kotka została odebrana przez panią spoza Szczecina / ok. 5 km/ , miałyśmy tam dziś jechać a tu się okazało, że kicia jest podobno u brata tej pani - 30 km. od Szczecina. I podobno tam jakaś uroczystość, nie chcą nadprogramowych gości. Pan niby starszy zdjęć nie umie zrobić i wysłać... Niby uroczystość a wychodzi na to, ze nikt inny też nie umie... Ta kobieta co kicię zabrała ma tam niby jechać w środę i zrobić fotki ale nie chce ich wysłać MMS-em ani mejlem tylko ma przyjechać do tej mojej sąsiadki i jej pokazać... Ale jak? w komórce? Sąsiadka ma 86 lat co ona w tej komóre zobaczy? Jak bym dostała MMS-a to bym tą fotkę zgrała na laptopa bo by coś był widać... A tak w ogóle to kotka była bardzo nieufna i płochliwa i mamy przeczucie, zę coś się jej stało... Uciekła albo siedzi gdzieś bardzo, bardzo wystraszona... :( . Nie mam pomysłu jak do niej dotrzeć, kobieta stara się być zaporą nie do przejścia...
-
Zajrzyjcie jaki Rocki jest szczęśliwy w swoim własnym domu :D
AlfaLS replied to magda222's topic in Już w nowym domu
Wiedziałam! Wiedziałam! Wiedziałam!!! Wiedziałam, że jak powiem tyskim dziewczynom, że na pewno Rokusia już nie ma, że go udusiły, zamordowały albo coś w tym stylu to sie wreszcie zmobilizują i naszego kawalera nam zaprezentują :D. Rokuś piekny i szczęśliwy - co za przyjemność patrzeć na takie fotki :D . -
Tinka jest ogłaszana. Po tym "wypadku" z telefonem w środku nocy podaję teraz w ogłoszeniach swój numer. Wychodzę z założenia, ze jak zadzwoni ktoś sensowny to skontaktuję go z Kasią a bezzsnswnymi telefonami nie będziemy zawracać jej głowy. Niestety - nikt nie dzwoni choć telefon mam zawsze przy sobie i nawet jak nie mogę odebrać to zawsze oddzwaniam... Nikt o Tinkę nie pyta... Musze chyba napisać jakiś tekst z innej beczki. Albo np. jakiś dowcipny albo smutny... Akurat w jej przypadku taki konkretny się nie sprawdza... A Sonia... Cóż jest podobna do Tinki, takie samo życie za nią.... Jak do niej nie trafić? Szkoda tylko, że nie bardzo można jej w tej chwili jakoś konkretnie pomóc ale ddziewczyny już o niej nie zapomną, to solidne dziewczyny...
-
Zapisuję się u suni. Ja bardzo podobną do niej suczkę wyciągnęłam ze schroniska do hoteliku i mimo, że sunia piękna, spokojna, kocha psy i koty też nikt nie dzwoni... Przez ponad rok był jeden telefon i to od pijanej osoby, która nawet nie bardzo wiedziała o jakiego psa dzwoni... Masakra... Tylko "moja" Tinka jest w lepszej sytuacji bo na dom czeka w domowym hoteliku u Kasi Przystał... Trzymam mocno kciuki za sunię...