Pisząc, że Nika może ma pietra daleka byłam od napaści i kpiny. Sama bym miała cykora i wahałabym się by łapać tego psa ot tak na hurra, chyba, że bym była z nim tak spoufalona, że go dotykam, miziam, obściskuję. Jaka jest zażyłość Niki z psem, nie wiem, poza dość lakonicznym stwierdzeniem, że pies jak widzi jedzenie to podchodzi.
To dla mnie oznacza wszystko i nic, bo może w tym czasie dawać masę sygnałów, a od nich zależeć będzie sposób zachowania wobec psa.
Proszę tylko by Nika nazwała wprost problemy związane z łapaniem psa.
Zasugerowałam pomoc jego obecnej właścicielki (trzeba z nią wprost porozmawiać), co chyba by było najszczęśliwszym rozwiązaniem.