Nic nie sieję, mam tu sześć psów i włos im z głowy nie spadnie, ale chyba tracimy zdrowy rozsądek (jak się ma miękkie serce), bo to grozi katastrofą. Jakąś implozją.
Chodzi mi o to, że niby adopcyjne psy tkwią w DT, a blokowanie miejsca przez psa zupełnie nieadopcyjnego, to brutalnie mówiąc strata miejsca. Czasy jakie są każdy widzi, a lepiej raczej nie będzie.
Może jestem zbyt racjonalna, ale dla mnie priorytetem jest skuteczność.