-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Prince']Mam trzy psy. W tym dwa przygarnięte już jako dorosłe osobniki. Z różnymi traumami. I nigdy nie musiałam kopać innych psów w ich obronie. A także moje psy nie były kopane. Mieszkam w dużym mieście a jednak jakoś udaje mi się żyć w zgodzie z innymi, nie narażając własnych psów. Sytuacja o której mowa w powyższych postach zdarzyła się pod sklepem, "atakującym" był szczeniak. Jedyne rady jakie macie dla dziewczyny to kop dla tego szczeniaka? Mnie to przeraża po prostu.[/QUOTE] No to gratulacje. Mam cztery psy. W tym cztery przygarnięte, z traumami, lękami. I były sytuacje, gdy nachalny młodziutki samiec naskakiwał mi na sukę i NIC, zupełnie nic nie pomagało - miał mnie gdzieś, suka była przerażona, ja tupałam, on mnie omijał i dalej na nią naskakiwał. Domyślacie się, co podziałało. I naprawdę nie obchodzi mnie w takim momencie, że to młody psiak i że to nie jego wina że taki jest. Nie wina mojej suki, że się na nią napalił, a mój obowiązek to uchronić ją przed takim wariatem. Na szczęście sucz dojrzała i swego czasu, gdy podbiegł do mnie napalony mieszaniec rotta i zaczął gwałcić... mnie, to suka go ugryzła w tyłek i mieliśmy po kłopocie. Nie lubię i nie popieram kopania. Ale nawet szczyl mógłby ode mnie dostać, jeżeli wprowadza mojego psa w stan histerii, lęku i psuje miesiące pracy. Zrozummy się - taki kop to nie jest coś, co łamie psu żebra, zwykle nawet pies nie piśnie. Ma go otrzeźwić, bo na napaleńca nic innego nie działa, no ewentualnie łańcuch rzucony pod łapy - ale tego nie zawsze się zdąży wyciągnąć. Jestem cięta na posty pt. "mi się nic nie stało, więc na pewno da się tego uniknąć!". Jeśli ktoś miał spokój i nie miał nigdy problemów - gratulacje, super, zazdroszczę. Ale zdarzają się sytuacje podbramkowe, są różne psy i różne reakcje. Więc nie można jedną miarą wszystkich mierzyć. Pamiętam, jak moja koleżanka miała mnie za trochę nie teges, bo strasznie pokłóciłam się z jej sąsiadem o jego laba - pogryzł mi psa. Potem powiedziała owemu sąsiadowi, że "no, ona nie jest zła, tylko trochę przesadza"... Zmieniła zdanie, jak dwa tygodnie później dwa małe psy jej sąsiadki dorwały jej psa i go pogryzły. Potem tylko na widok psów luzem się denerwowała, wołała żeby ludzie zapinali psy na smycz, omijała psy luzem itd... Wszystko zależy od punktu siedzenia. [quote name='Paulina516']Jak widzę dużą przestrzeń pełną trawy(gdzie nie ma psów), to puszczam psa żeby sobie pobiegał, i tak się gonimy, ale jak widzę jakiegoś zbliżającego się/przechodzącego właściciela z psem to próbuje ją złapać z tym że ona się nie daje, i mam problem, bo na smyczy się nie wybiega.[/QUOTE] Taśma 15-20 m i uczyć odwołania do skutku. Jeśli wiesz, że nie złapiesz psa, to go nie puszczaj, naprawdę to nie jest trudna filozofia. -
Haszczak Baski, rasowa kundelka Kropka i koci rezydent Bagir
zmierzchnica replied to Baski_Kropka's topic in Galeria
Łał, no to się u was dzieje a dzieje :) Piękne zdjęcia! Psiaki i kota wymiziać i wpadać częściej koniecznie ;) -
Ależ Ciap ma wielką zabawkę ;) Luka jest jego gabarytów, ale czegoś tak dużego do pyska w zyciu by nie wzięła - nawet jak się patykiem z nią bawię, to jakimiś malutkimi gałązkami, bo królewna dużego badyla przecież do pyska nie weźmie... Kociaste piękne :)
-
[B]evel [/B]- ucho staje jedynie w przypadku ogromnej fascynacji, zafrasowania bądź zdziwienia :diabloti: Demodogiem szkoleniowym :) Przyuczam się na szkoleniowca podstaw posłuszeństwa, a Hera na demodoga szkoleniowca podstaw posłuszeństwa - obu nam idzie to równie opornie :diabloti: [B]kalyna [/B]- no, duża część owczarków tak ma, bardzo fajna cecha ;) u mnie tylko Fro jest napalony głównie na pracę, a reszta stada różnie... Młoda ma jeszcze dziwne akcje, dzisiaj nie mogła przeżyć leżącej na boisku piłki - co to, zając, pies, potwór? :evil_lol:
-
To czekamy, czekamy ;)
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Ależ Zu groźnie wygląda szamając to mięso, jak mały wilczek ;) Pewno Cię w nocy zagryzie, jak świeżą krew poczuje, zobaczysz! Mi się marzy wyjazd z kudłaczami gdzieś, choćby z Fro i Herą, bo suczki pewnie zachwycone by nie były, ale kto mi do auta psy weźmie? Dlatego postanowiłam prawko robić jak tylko będę miała luz na studiach, wtedy pakuję kundle i sama jadę gdzie chcę, o! Pan od dziamającego, agresywnego jamniora powiedział mi ostatnio, że moje (akurat ignorujące psa) kundle są zdziczałe ;) Więc mnie już żaden komentarz nie zdziwi. [URL="http://img851.imageshack.us/img851/1101/dscn6872.jpg"]http://img851.imageshack.us/img851/1101/dscn6872.jpg[/URL] Sama słodycz :) -
Trochę młodej małpy, co to mi się daje we znaki, bo nauczyła się, że darcie paszczy zwraca moją uwagę i przeszkadza w szkoleniach ;) Miała się na demodoga przyuczać, ale jak na razie jest demon-dogiem...:diabloti: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/HeraKelpia.JPG[/IMG] debilek niósł patyk i zobaczył straszliwy samolot - stała tak z 5 minut [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/Heriii.JPG[/IMG] Zagryziemy się... [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/HeroChibowe.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/HeroChibowe1.JPG[/IMG] ...I po sprawie :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/HeroChibowe2.JPG[/IMG]
-
My też sterylka na koniec września.. Aż się boję. Jeszcze weta nie wybrałam nawet, bo niefajne rzeczy słyszałam o tym, który mi Chibi i Fro ciachał. Ale w sumie z nimi było bardzo dobrze, więc nie wiem czy warto zmieniać... Kilka zdjęć :) chłodzimy się [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/bagnisteStfory.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/chibowa.JPG[/IMG] Foczka... Albo mors. [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/FroMors.JPG[/IMG] Zdecydowanie mors ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/frowodny.JPG[/IMG] :loveu: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/wakacyjne/lus%C5%82awomir.JPG[/IMG]
-
PRZYWITANIA I NOWE OSOBY NA FORUM :)
zmierzchnica replied to Tisia_Mike's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Witamy nowych dogomaniaków! Miejmy nadzieję, że zostaniecie tu na dłużej :) -
Kopulacja to pewnie z ekscytacji... Moja suczka "gwałci" mojego psa, kiedy ten bawi się z inną suką. Oboje są kastrowani ;) Nadmiar emocji objawia się takim właśnie zachowaniem. W tym momencie bym się oddaliła od obiektu ekscytacji (Cesara), podeszła dopiero, gdy się uspokoi. Jak znowu zacznie świrować - znowu odejście. Chłopak musi się nauczyć panować nad emocjami, a to ciężki kawał chleba dla pełnego energii samca... Gratuluję sukcesów! Szczególnie "równaj" jest ciężkie dla psa, ja z moją suką mimo codziennych ćwiczeń i tak mam problem przy "pachnącym podłożu" ;) Wydaje mi się, że o tyle łatwiej jest nauczyć psa przywołania na "do mnie", że prościej wołać psa jak jest daleko - pomyśl, jak wołasz DO MNIEEEEEEEE! a jak wołasz CHOOOODŹ! ;) Ale to nie ma znaczenia dla psa, jak Wam wygodniej tak się uczcie. Wpadnę do Waszej galerii jak znajdę chwilę czasu, powodzenia:)
-
http://img94.imageshack.us/img94/5035/p7260295.jpg Ciapek ma fajną minkę tutaj, taką lekko zmartwioną ;) http://img846.imageshack.us/img846/166/p7260351.jpg Zgadzam się z poprzedniczką, Sonia pięknie się prezentuje :)
-
Spóźnione najlepszego! :) Rzym faktycznie robi wrażenie.. Chciałoby się tam być za czasów jego świetności :) [URL]http://img35.imageshack.us/img35/9394/47567556.jpg[/URL] Jaki pysiak słodki! ;)
-
[B]kalyna[/B] - ona w ogóle na poważnie do życia podchodzi, wszystko traktuje jak zadanie do wykonania :cool3: [B]NatiiMar[/B] - Dziękujemy :lol: A samego siebie to ten dureń przeszedł dzisiaj :mad: robiliśmy dla TOZu zbiórkę kasy na zlocie motocyklistów (nie pytaj, skąd ten pomysł...). No to poszłyśmy z mamą, wzięłam psy, ale że było głośno to zaprowadziłam Fro i Herę do domu. Miałam zaraz wrócić. Wpuściłam je do domu, no i zaczął się szał przywitania ich z resztą stada. Na chwilę po coś poszłam - i dzwoni telefon. Mama. Że Frotek jest z nimi na zlocie. Wariat wykorzystał chwilę nieuwagi, wymknął się przez przymknięte drzwi, przeskoczył przez bramę i pobiegł do mojej mamy :mad::mad::mad: Dobrze, że nie strzeliło go auto czy coś... Znając go, teraz cały czas będzie kombinował, jak tu zwiać :shake: [B]Maalwi[/B] - dzięki, wpadaj kiedy tylko chcesz :) [B]*Monia*[/B] - a t am filmik, po co filmik :eviltong: Kompromitacja by była i tyle, imitowaliśmy taniec z psem, ale ja się denerwowałam i nie poszło nam tak, jak bym chciała.. Możliwości Frotka są o wiele większe. Jak się podciągniemy (szczególnie ja :cool3:) to będą filmiki! Co do Hery to ma szelki raczej ok, nie krępują jej, są luźno. Poza tym na co dzień w nich nie chodzi ;) [B]limonka97[/B] - Fro teraz znowu zdziadział, mu ta sierść w tempie błyskawicznym odrasta :roll: Już wygląda na zaniedbanego, muszę go zawlec do pani psiej fryzjerki... (do miana groomerów okolicznym fryzjerom tu dużo brakuje ;)) Hera już po pierwszej cieczce, pewnie trochę zmężnieje, ale już nie urośnie ;) I dobrze, jest w sam raz, podnoszę ją jeszcze - a czasem jak do pociągu wsiadamy a jest tłok, to muszę ją wnieść. Takich 30-35 kg już bym nie wsadziła ;)
-
Azyl Kluczbork - psy do adopcji
zmierzchnica replied to smerfunia kluczbork's topic in Już w nowym domu
Zapisuję sobie wątek :) Cieszę się, że szczylki mają dom. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ale to świetny widok - taplające się w wodzie yorki :) Faktycznie, aż ciężko sobie wyobrazić ozdobniaki czy małe terriery w wodzie, podczas zabawy w piachu czy błocie... Szkoda ich. W końcu mokry i brudny pies to szczęśliwy pies :) Ostatnio mnie zatrzymał pan, który koniecznie chciał kupić jednego z moich psów ;) Często mi się to zdarza - "daj mi pani jednego psa, po co pani dwa!". Zwykle odpowiadam, że jeszcze mam w domu dwa i żadnego nie oddam ;) -
Nie ma za co :) Po to jest forum, żeby sobie pomagać. Pamiętaj, że praca z psem o zaniedbanej socjalizacji to ciężki kawał chleba. Często masz dwa kroki w tył, potem krok w przód, znowu w tył, i znowu w przód... Dziś cieszysz się, że przeszedł koło człowieka, a jutro będzie się bał każdego odgłosu. Musisz się przygotować na to i nie zniechęcać :) Ja moją suczkę wyciągałam od początku, zwaliłam sprawę, bo zrobiłam małej kwarantannę - i tak jak piszesz, za dużo na spacery nie chodziłyśmy, a że była po przejściach, to szybko stała się lękliwa. Do dziś jestem na siebie wściekła. Nowe miejsca to dla mojej suki stres tak czy siak, choć idzie ładnie przy nodze i wykonuje komendy... Jest i tak spięta. Myślę, że na to już nigdy nie wpłynę :( [QUOTE] Staram się jak mogę. Gram z nim w piłkę nożną. Szukamy ciasteczek w trawie, albo biegamy od drzewa do drzewa ( takie ściganie się ). Siad ma już mniej więcej opanowane - nadal ćwiczymy.[/QUOTE]Te zabawy są fajne, bo pies się bawi i kojarzy Ciebie z przyjemnością :) Tylko że nie angażuje bardzo umysłu psa. Pies nie musi się wysilać, ruszyć głową - po prostu biega, bawi się piłką czy szuka jedzenia, to zachowania naturalne. Ja Ci polecam nieco "wyższy poziom" zabaw - niech szuka zabawki i potem Ci przynosi, za co dostanie smakołyka. Niech bierze do pyska rzeczy i wrzuca do miski, a za wrzucenie - smakołyk. Niech wytrzymuje z zabawką w pysku najpierw 2, potem 5, potem więcej czasu... Potem niech trzyma zabawkę przy zmienianiu pozycji. Same komendy są nudne, ale zabawa, gdzie on musi się wysilić zaangażuje go całkowicie. Wiem, że to i dla człowieka ciężkie, szczególnie początek, kiedy pies nic nie łapie, ucieka z zabawką, albo się nie interesuje... Dlatego trzeba robić naprawdę krótkie serie (5-6 minut), a potem luz - pies robi co chce. I potem znowu - krótka seria/luz. Pies nie czuje się znudzony ani przemęczony, ani osaczony Twoimi wymogami - bo to dla niego nowość i może go stresować. No i ja do nauki wprowadziłabym kliker. Najlepiej dość cichy, można takie dostać z regulacją głośności. Wyrobić idealne skojarzenie klik+smakołyk. Np całą karmę na dzień dawać w ten sposób. Trzymasz miskę na kolanach - klik + podajesz kulkę. Potem wymawiasz imię psa, jak na Ciebie spojrzy, klik+smakołyk. Po kliknięciu pies zawsze musi dostać jedzenie - nawet jeśli klikniesz przypadkowo. To o tyle fajna sprawa, że pies dokładnie i doskonale wie, o co Ci chodzi. Nie myli go Twoja postawa czy ton głosu. Sama piszesz, że jak jesteś niepewna czy coś zrobi, to pies tego nie robi - słyszy wyraźnie niepewność w Twoim głosie. W klikerze nie ma emocji, po prostu dobre skojarzenie. Wiem po moich psach, że daje im poczucie bezpieczeństwa - wystarczy, że zacznę klikać co trudniejsze zachowania, a mój agresywny lękowo pies skupia się na mnie, ładnie przechodzi obok psów. Jest wrażliwy i słaby psychicznie, więc wystarczy, że ostrzej powiem "nie wolno", żeby zaczął się obawiać, bać, a potem następnego psa obwarczy bo "był źródłem mojej złości". Klikanie pokazuje psu, że wszystko jest ok - np. klikam kiedy tylko patrzy na psa, ale nie jest sztywny i nie warczy. I wie, że dokładnie TO zachowanie, a nie inne, to było źródło nagrody :) Może i u Ciebie warto spróbować? No, znowu naględziłam. Myślę, że dacie sobie z Brunem radę, tylko wiary w siebie Wam trzeba! Macie już wielkie sukcesy, więc gratuluję :) Pamiętaj, że pies się boi wszystkiego, co nieznane dla niego, dlatego każdy Wasz sukces to wielki krok do przodu.
-
U mnie wieczna rotacja - Hera zwykle śpi ze mną, Chibi przychodzi w nogi, Luka pod łóżkiem, ale tak, żebym ją miziała ręką... ;) Frotek potrzebuje dla siebie całego pokoju - jak mój brat wyjechał na kilka dni, to jego pokój był już Frotka! ;) Wiecznie w nim siedział, leżał, spał na jego łóżku, śmialiśmy się, że za niedługo będzie na kompie grał ;) Jak brat wrócił to Fro był niepocieszony, nie umiał sobie miejsca znaleźć... Dziś łaskawie dzieli z bratem pokój, ale sypia albo w pokoju gościnnym albo w suszarni - byle miał całą przestrzeń dla siebie ;) Mi kundle nie przeszkadzają w łóżku, mimo że budzę się tak z 3-4 butami (Hera w nocy przynosi, bo gdzie nie idzie, to musi brać w zęby "prezencik"), a rano zawsze szukam kapci po całym domu. Odkurzam często, pościel trzepię i tyle ;)
-
Jakbym o mojej suce czytała. Tyle, że ona boi się nie psów, a ludzi właśnie. Ale huki, głośne dźwięki, dziwne sytuacje (np człowiek wiozący na taczce lodówkę) - koniec, pies się wyłącza. Wiem, jaka to trudna praca z psem, który nie kontaktuje. Ja stawiałabym na maksymalną współpracę, bo to baaaardzo poprawia zaufanie. Ucz Bruna wrzucać zabawki do miski, szukać przedmiotów, bawcie się w tropienie - w domu, na podwórku. Są psy, dla których komendy są po prostu... Tak jakby głupie ;) Wykonywanie czegoś za coś jest nielogiczne, szczególnie, jeśli nagroda nie jest dla psa atrakcyjna. Ja bym spróbowała pokazać psu, że praca dla samej pracy jest czymś super, niesamowitą rozrywką. Nie musi być na dworze, choćby w domu, masz się kojarzyć z fajnym przewodnikiem, który proponuje fajne rzeczy. Zaufanie większe, to i pies będzie bardziej otwarty. Poza tym warto jakąś komendę tak psu do łebka wbić (najlepiej siad, jest proste), żeby wykonywał ją w każdym momencie automatycznie, bez angażowania umysłu w to. Czyli powtarzanie, powtarzanie powtarzanie, a jak ignoruje, to naciskasz lekko na zad, czy naprowadzasz smyczą - komenda MA być wykonana. Ciężko tak radzić na odległość, mam w głowie jakiś obraz Bruna, ale nie wiem tak naprawdę o nim za wiele. Czemu jest taki lękliwy? Zły socjal, złe doświadczenia, zablokowało go jakieś wydarzenie? A co do tej odpowiedzi: masz wychodzić jak najwięcej na spacery z innymi psami, poza tym jeżeli pies wyjątkowo się boi, powinnaś się zapytać weta o coś o działaniu lekko uspokajającym. Kiedy pies się boi, masz być stanowcza, udawać, że nie widzisz, że pies trzęsie portkami i iść dalej tam, gdzie chcesz ;) Pies ma widzieć w Tobie przewodnika zdecydowanego, nie bojącego się niczego. Ale moim zdaniem najpierw musisz wypracować z nim dobry kontakt i zaufanie, a to głównie zabawy angażujące umysł psa.
-
A co mamie jeszcze się podoba? Faktycznie, CTR to makabryczna ilość roboty przy sierści. Chyba już sznup olbrzym jest łatwiejszy w pielęgnacji? Frotek wymaga więcej roboty przy sierści i oboje tego nie znosimy, więc rozumiem Twoją niechęć w zupełności...
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Niesamowite, że jest takim sportowcem i jest taka napalona ;) Chciałabym, żeby Luka też taka była, ale ona by prędzej umarła niż miała skoczyć i złapać dysk... Choć frisbee bardzo lubi - przygniatać rollery do ziemi przednimi łapami ;) Tylko ona ma nieco jamniczą budowę (szeroki, długi tułów i dość krótkie łapy), więc jej wybaczam. Z moich kundli sportowy to tylko Frotek ;) [URL="http://img837.imageshack.us/img837/900/sdc10309e.jpg"]http://img837.imageshack.us/img837/900/sdc10309e.jpg[/URL] Ło matko, cóż za chwyt! :) -
Na pewno na początku będzie wesoło, pierwsze dwa tygodnie to koszmar zawsze. Ale dacie radę :) Taaak, znam te psy spoza kolejności, mam takie cztery! ;) No i jaka rasa trzeciego? O czym myślicie?
-
Człowiek a pies - wartość życia i dylematy moralne
zmierzchnica replied to behemotka's topic in Wszystko o psach
Arwilla używa argumentum ad absurdum i pytań retorycznych. Zignorowała moje prośby na podanie argumentów na poparcie jej tez - że zwierzę czuje inaczej niż człowiek. I gładko przeszła do losu biednych krówek, których na pewno bardzo jej żal. Piszesz, Arwillo, że moje docinki spływają po Tobie jak po kaczce, ale po Tobie chyba wszystko spływa i nie dociera do centrum dowodzenia w głowie. Powtarzasz w kółko to samo i nie odnosisz się do odpowiedzi. Nie chce mi się dyskutować z taką osobą. A raczej prowadzić monologu i czytać jej monologu. Nie jem "krówek i świnek", nie popieram i uświadamiam (swego rodzaju działalność edukacyjna, owszem), jak wygląda pozyskiwanie z nich mięsa na potrzeby przemysłu spożywczego. Ale nie mam pretensji do mojego TZa, że posiada stadko kaczek, które pasą się na całym podwórku, a potem trafiają na stół. Uznaję biologiczne prawo zjadania i bycia zjadanym. Sama zjedzona zostanę, jak nadejdzie czas. Nie brzydzi mnie kot polujący na myszy i zjadający ptaki czy pies zjadający padlinę. Przemoc, śmierć i zabijanie to część życia, część natury. Chodzi jednak o SPOSÓB, a nie o fakt... O to, co dzieje się przed. Moje psy dostają karmę z kurczakami i rybami, ale myślę na przejściu tylko na rybną. Nie mogę narzucić drapieżnikowi karmy opartej na węglowodanach i soi, skoro wymaga zwierzęcego białka, mogę to narzucić tylko sobie. Mogę kupować karmę, co do której upewnię się (na ile to możliwe), że nie jest testowana na zwierzętach, a mięso pochodzi z chowu humanitarnego. Oczywiście, jest w tym stwierdzeniu dużo naiwności... Ale możemy próbować. Doceniać tych producentów, którzy są bardziej "eko" niż inni. Podoba mi się ten wątek o tyle, o ile lubię czytać wypowiedzi np. taks, sleepingbyday i ulvedinn ;) Ale szkoda, że nie ma z kim wymieniać poważnych argumentów. Bo rozmowa mogłaby być naprawdę ciekawa i pouczająca. -
Jamnikowaty Trampek wywalony z pociągu pilnie szuka DT/DS!Opole
zmierzchnica replied to Betbet's topic in Już w nowym domu
I jak tam? :) -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Łał, zmieniła się faktycznie! A jakie ma skupienie na piłkę... Zawsze jak patrzę na takie psiaki jak Zu czy moje kundle, to myślę, jak wiele psów marnuje się w schronach czy na łańcuchach. Gdyby z każdym z nich trochę popracować, pokazać, że człowiek jest fajny - to każdy kundel coś by tam załapał, każdy ma do pewnych rzeczy predyspozycje. Jak nie aport, to zaganianie, tropienie, łatwość nauki sztuczek itede... Pies powinien być dobrem luksusowym. [URL]http://img197.imageshack.us/img197/4144/sdc10276j.jpg[/URL] Świetny ukłon :) -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
[QUOTE]Moje się na szczęście już na spacerach na smyczy nie bawią, ale bywało że obwiązana stałam na chodniku :evil_lol:. Chyba wiosenna głupawka psy ogarnia, tylko Shina musi być inna i ona akurat znormalniała :evil_lol:. Dzisiaj przyszło nam mrożone mięcho, w tym potwornie śmierdzące żołądki wołowe. Jak otworzyłam mało się z wrażenia nie przewróciłam, Shina oszalała na ich punkcie a Hexa zjadła po bliższym obwąchaniu i upewnieniu się że to jadalne - przecież pańcia nie pozwalała nigdy śmierdziuchów ani padliny zjadać :diabloti:[/QUOTE]U mnie to zmiennie strasznie, raz przez tydzień Chibi jest w miarę normalna, potem coś jej odbija, ale za to Hera się uspokaja, Frotek śpi non stop - a potem nagle wstaje rano i wszystkich zaczepia... Chyba się zmawiają, kogo kolej, żeby rozróbę robić, bo tak to nuda przecież ;) A widzisz, tak to wychowanie czasem bokiem wychodzi :diabloti: Dobrze, że w ogóle ruszyła, bo to dopiero by było jakby odmówiła - przecież takich rzeczy nie jadamy! :cool3: