-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Wiesz, behawiorysta na pewno bardziej się opłaci, bo będzie widział psa na żywo, oceni jego reakcje. Ale 8 dni to bardzo, bardzo mało dla psa po przejściach. Dwa tygodnie to czas adaptacji psa bez żadnej przeszłości, a co dopiero zwierzaka, który przeżył taką gehennę i tyle stresu? Powiem Ci tyle - wzięłam suńkę z działek, szczeniaka (!). Też bała się wszystkiego, kiedy szłam na spacer, widziała człowieka po drugiej stronie ulicy i fruuu do domu pod kanapę. Chowała się tak z godzinę. Makabra. Teraz jest moim ukochanym psem. Jest bojaźliwa, zawsze będzie, ale dla mnie, rodziny jest wspaniała. A jeszcze 2-3 tygodnie po wzięciu gryzła nas do krwi (!). Tak więc dajcie Waszemu psu czas i dużo cierpliwości, ale nie pobłażajcie mu. Są rzeczy, których nie wolno robić - jeśli macie jakieś zakazy, egzekwujcie je, mimo że pies się was obawia. Wtedy będzie wiedział na czym stoi, jakie są w tym - na razie obcym - stadzie zasady. Co ważne - nie bądźcie nachalni! Nie podtykajcie mu smakołyków, nie głaszczcie na siłę, i próbujcie ograniczać gonienie za nim waszego synka, żeby nie uznał go za zagrożenie, które trzeba jak najszybciej wyeliminować, kiedy poczuje się pewnie. Najlepiej ignorujcie go, pozwólcie jemu nawiązać kontakt, obserwować was, chodzić za wami. Jeśli pies podejdzie i obwącha kogoś, nie wołajcie "suuuper, dobry pieseeek!" ;) żeby pies nie nauczył się, że kontakt z wami jest niepokojący. Teraz musicie być spokojni i przewidywalni. Pies się was uczy - waszych zachowań, waszych zwyczajów. I analizuje, czy jesteście zagrożeniem czy nie, stwierdza jakie są relacje między wami. Dopiero jak zbierze potrzebne informacje, poczuje potrzebę towarzystwa (na razie jej nie ma, bo za bardzo się obawia), to zacznie się do was garnąć. Zacznie na pewno :) Psy są bardzo towarzyskie i potrzebują stada do życia. Ich zasada to "bez towarzystwa nie przetrwam" - dlatego są takie wierne i lojalne. Ale naprawdę, pierwszy miesiąc jest najtrudniejszy i dla psa i dla was. Nie myślcie o nim jako o "roślince", to czująca, głęboko przeżywająca istota, która przeżyła w życiu bardzo wiele i potrzebuje spokoju, żeby wszystko sobie w łepku poukładać. Tak więc ja bym mu dała czas - co najmniej 2 tygodnie jeszcze. A potem, jeśli będzie ciężko, myślała o behawiorystce. Jeśli możecie wydać na jedne zajęcia to i tak warto, bo was pokieruje - jak pracować i obchodzić się z psem po przejściach, co robić, a czego unikać itd. Na wiedzę nigdy nie jest za wcześnie.
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Witamy się! :) Morus baaardzo podobny do mojej Lusi, ten sam typ budowy, wyglądu, taki puchaty szop ;) I widzę, że Twój typ idealnego psa bardzo zgadza się z moim - sportowy, lekki, średni, jak najbardziej proporcjonalny i naturalny... Dlatego ostatnio rasowce mi się przestały podobać :) Całej galerii nie przejrzałam jeszcze, zrobię to w wolnym czasie, ale miło było do Was wpaść ;) -
Psy są bardzo różne i mają bardzo różne zapotrzebowania... Są takie psy jak moja Hera, która cały dzień jest na nogach, non stop aktywna i źle znosi zostawianie jej. Moja mama nie pracuje, więc jest zawsze ktoś w domu, poza tym ma trójkę psów, więc nie zostaje nigdy całkiem sama ;) Ale w innym przypadku nie wyobrażam jej sobie. Była u mnie na DT, potem trafiła na ponad tydzień do ludzi, którzy podobno kochali psy, a zamykali ją na całe dnie... I być może stąd ten lęk separacyjny. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że tam poszła, ale ludzie tacy ok, umowa bez problemu, wizyty po - jasne! Brr. Są też takie psy jak moja Lusia, dla których szczyt marzeń to trzy krótkie spacery dziennie, i która już drepce w stronę domu jak wg niej jesteśmy za daleko. A jak nie wie gdzie jest (np w lesie) to wlecze się za mną i nie wie sama co robić, bo chciałaby ciągnąć w stronę domu, ale nie wie gdzie dom jest ;) Lusi akurat nie dane jest życie kanapowego spaślaczka, bo przy reszcie sama i tak nabije codziennie trochę kilometrów, ale znam ją i wiem, że nie przeszkadzałby jej brak ruchu. Oczywiście w granicach normy, każdy pies chce i musi trochę połazić i powęszyć ;) Zmierzam do tego, że to, co dla kogoś będzie straszne - bo zna swojego psa i wie, że mu by nie wystarczyło - dla innego człowieka i jego psa będzie normą, do której oboje są przyzwyczajeni i nie mają z tym problemów. Tak więc nie można oceniać wszystkich jedną miarą ;)
-
[B]kalyna[/B] - ale to fakt, ja ostatnio miałam czas, to stwierdziłam, że nauczę się na zapas - i w dniu kolokwium już nic nie pamiętałam ;) Te trzy dni przed to max, potem wiadomości ulatują z pamięci krótkotrwałej, a w długotrwałej nie zdążą się w ciągu kilku tygodni wyryć... [B] Paulina_mickey[/B] - a tam sam, mi przynosiła zabawkę do rzucania ;) Sama to ona bawi się orzechami, kasztanami czy szyszkami - podrzuca je, łapie, tarza się w nich, wierzga itd ;) No to obcięty Frosław [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/FrotekPi%C4%99kni%C5%9B.JPG[/IMG] Herciak [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/Herciasta.jpg[/IMG] Lusia w liściach :) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/lusio-lus%C5%82awa.jpg[/IMG] Chibi w liściach ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/chibusia1.jpg[/IMG] Kopalnia wapienia z góry ;) To zbocze, na którym stałam robiąc zdjęcie jest świetne - pełno w nim kraterów wyżłobionych przez spływającą wodę... Wygląda jak babka piaskowa ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/widoczek2.jpg[/IMG] Jesień ładną mamy, to i focić się chce ;) Hera dostała ostatnio manii jedzenia, po prostu pochłania wszystko i cały czas. Jabłka, groszek, śledzie, kradzione opakowania. Potrafi warować pod drzwiami spiżarni, gdzie trzymamy karmę, żeby obwąchać podłogę i znaleźć jakieś zagubione kulki. Coś mi się zdaje, że zima sroga będzie, skoro mi się pies tak koniecznie chce utuczyć ;)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
E, Hera też kurdupel, jest w sumie dość wysoka, ale "krótka" ;) Na zdjęciach wygląda na większą :) Ile waży to nie wiem, ale mam problemy już, żeby ją unieść, więc pewnie tak koło 25 kg, może nieco więcej. Frotka noszę spokojnie, a on ma z 22-23 kg ;) Haha, to Shina faktycznie jest podobna do Chibi ;) Ale prawda jest taka, że każdy pies, nawet tej samej rasy, ma inną wizję tego, co chce robić na spacerze. Lubię mieć na szkoleniu różne psy tej samej rasy, wtedy wychodzą najbardziej widocznie różnice w zdolnościach i temperamencie zwierzaków :) Ale z tymi dwiema Shinami to prawda, jak idę z suczkami to się nudzę, wymyślam im zabawy różne (co one przyjmują z niechęcią)... Dwie babcie się z nich zrobiły. Chociaż rano więcej energii mają, to i z Herą poganiają. Spacery w późniejszych porach to "odbębnić i na fotel" ;) -
No cudni są, cudni oboje ;) A zdjecia z wystawy super, choć mi się ostatnio wszystkie rasowe psy jakieś... Przerasowione wydają ;) Mam fazę na najbardziej kundlaste kundelki ;)
-
Czym najbardziej rozśmieszył Was wasz pies?
zmierzchnica replied to kasia&szaman's topic in Wszystko o psach
Koreksonowa - haha, biedny Korek, nie udało się łgarstwo ;) No, u mnie zawsze coś się dzieje, bo z 4 psów każdego dnia jest wesoło... Luka - stara panna-histeryczka - zawsze zaczepia do zabawy wrzeszcząc i podgryzając. Ale nie daj Boże ktoś się jej odgryzie mocniej - dostaje napadu szału ;) Próbowała takiej swojej akcji na Herze, młodej, dwa razy od niej większej suni. No więc, Hera buszuje w krzakach, Luka lata wokół niej i szczeka. Coraz głośniej. Wrzeszczy. Hera w końcu straciła cierpliwość i kłapnęła na nią zębami. W tym momencie Luka zaczęła się pieklić, już na serio i głośno denerwować - Hera spojrzała na nią spode łba... I pac ją łapą do ziemi! Efekt genialny - nagle nastała zupełna cisza, Luka - oczy na wierzchu, Hera - z ciekawością ogląda Lukę, jakby ją pierwszy raz widziała i odchodzi. A jaki szacun u Lusławy zdobyła! Inna historia. Kupiłam cztery gryzaki. A trzeba niewtajemniczonym wiedzieć, że mam cztery psy, przy czym Lusława najmniejsza, puchaty szop z niewielkim posłuchem, potem Chibi, Frotek i Hera - największa, przewodniczka. Dałam gryzaki burkom, zajęłam się czymś innym. Po jakimś czasie zauważyłam, że Chibi, Fro i Hera omijają jeden pokój, gryzaków nie gryzą, ale są wyraźnie pobudzone. To idę do tego pokoju, a tam Lusława na łóżku, z czterema gryzakami i szalonym wzrokiem zdziczałego szopa :D Zdobyła cudem wszystkie gryzaki, ale nawet jednego nie gryzła, tak się przejęła rolą stróża zasobów. Uwolniłam ją miłościwie od tej wielkiej odpowiedzialności i zapanował ład... Nie wiem, czy nie opisywałam, jak kiedyś w nocy obudziło mnie mlaskanie. Strasznie irytujące, przeciągające, długo trwające mlaskanie. Okazało się, że pies usadowił swój szanowny tyłek na mojej głowie i postanowił się wylizać. Oczywiście, Lusława i oczywiście wyfrunęła z łóżka tak szybko, że tylko usłyszałam "piii... łubudu!". Nie chciałam tak brutalnie, ale wybudzona w nocy nie do końca panuję nad odruchami ;) Innym razem obudziła mnie łapa w oku, albo ogon w ustach... To już dzieło Hery. ...No, dużo i długo tak mogę ;) PS. Zapomniałam o najlepszym! Wzięłam Frosława wraz z NatiiMar i jej psiakiem na pokaz szkolenia do Opola, 30 km od mojej mieściny. Frotek nienawidzi jeździć autem. W aucie stara się... Auta nie dotykać. Tak więc jechałam z 25 kg pieskiem na kolanach, przy czym pysk miał na Natii (mocno obślintanej), a tyłek na szybie. Mina mijających nas policjantów bezcenna. Dhoro od Natii jechał z tyłu, więc musiał nam akompaniować pisk biednego pieska, że on też koniecznie i natychmiast chce na kolanka. Ale nie w tym rzecz. Frosław zazwyczaj nie jest psem grzecznym. Zazwyczaj jego rogata dusza musi coś wymyślić nietypowego. A tutaj, prócz wesołej jazdy - nic! Na psy się nie rzucał, komendy wykonywał, na wołanie wracał, w schronisku - oaza spokoju. Nie mój pies. Oczywiście, bycie grzecznym musiało znaleźć gdzieś ujście. Więc wracamy z Opola. Wsiadamy do auta, Frotek na kolanka oczywiście. Natii odpala silnik, patrzę na nią i nagle... Psa nie ma. Frotek zniknął. Szok! Rozglądam się, patrzę - a ten stoi obok na chodniku z rozdziawioną mordą i merda ogonem jak ostatni głupek. ...Taak. Wyskoczył przez okno. Wtedy dopiero zauważyłam, że było otwarte. -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Tak jak patrzę na zdjęcia, to chyba Hexa wielkości Hery będzie ;) Te, to jakaś plaga chyba, mi też dają max 16 lat i doprowadza mnie to do szewskiej pasji ;) A jak się poważniej ubiorę to wyglądam jak dziecko przebrane za własną matkę... No szlag trafia. -
Gdybym Chibi założyła coś na łeb w ten sposób to bym miała nie zwierzątko, ale posążek - nawet w szelkach potrafi wytrzymać bez ruchu do godziny, żeby "ktoś jej to w końcu zdjął!!!" ;) Fajne zwierzątko :D
-
E, gdyby dla lisów byłoby zabawne uciekanie psom, to by nie były takie ostrożne kiedy wchodzą np na teren gospodarstw, tylko czekały, aż będzie "zabawa" w uciekanie stróżującym burkom ;) to takie tłumaczenie, jak mojego brata, kiedy go zjechałam za szczucie Luki na kaczki w parkowym stawie - że te kaczki to nie mają naturalnych wrogów, gnuśnieją i nie uczą się przetrwania, a tak przynajmniej mają część "prawdziwego życia" ;) No cóż, to powinnam nasłać na niego jakąś bandę zbójów, bo przecież naturalnie, dawno temu ludzkie plemiona ze sobą walczyły... Niech zasmakuje życia, a co! [URL]http://i892.photobucket.com/albums/ac129/mike18pl/dogo/Obraz1408.jpg[/URL] Przeurocze, jak tak razem wąchają... Maluteńkie toto strasznie ;)
-
Jakie gady cuuuudne! Będę się leczyć znowu z manii posiadania gada przez Ciebie ;) A co do szkolenia psów myśliwskich, mam mieszane uczucia.. Rasy były do tego od wieków tworzone i na pewno taka praca jest dla nich jak najbardziej satysfakcjonująca. Ale męczenie zwierzyny dla radości człowieka i satysfakcji psa.. Coś mi tu nie pasuje.
-
U mnie taka piłka pożyłaby minutę może, bo zaraz byłaby wielka akcja pt każdy pies próbuje mieć piłkę dla siebie ;) Gryzak może leżeć całe dnie, ale jak tylko któryś z psów do niego podejdzie to nagle zaraz wszystkie uznają, że to jest przecież ten najlepszy gryzak na świecie! :D No, ale szukać Ciapkowi koniecznie nowej piłki, nie może tak być, że Ciap z jakimś flakiem chodzi! ;)
-
Spacer na kamieniołomach ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/kopalniaF.JPG[/IMG] (btw. na kamieniu na którym siedzi Fro jest napis - "zakaz kąpieli". Dobrze, że zakazali, pierwsze co bym zrobiła, to poleciała się kąpać w tym wagoniku...:evil_lol:) Akrobaci :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/kopalniaF2.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/kopalniaFH.JPG[/IMG] No ii... wielka chwila. Fro - po obcięciu! :diabloti: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/obcietyF1.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/obcietyF.JPG[/IMG] Tym razem nawet mi się podoba :lol: Oczywiście znowu mu odstrzeliło - jak jest obcięty to zaczyna wariować, cały czas chce biegać i latać na spacery, z Herą się bawi jak durny (jak odrośnie to ona go łapie za sierść, więc unika z nią zabaw). No, to do wiosny mamy spokój z fryzjerem :evil_lol: Nie zanudzam was dłużej ;) Dzięki, że wpadacie i miłej resztki weekendu :lol:
-
Potfór :evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaH.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaH1.JPG[/IMG] Pędzą mordki :lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesienneCH.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennyF.JPG[/IMG] Tyle z parkowych :p
-
[B]Joann - [/B]i samoprzyprowadzający się :cool3: - jak wołam do Hery, żeby "brała" Chibi czy Frotka, łapie je za obrożę i przyprowadza jak odlecą gdzieś za daleko :lol: No, chyba że zwieje razem z nimi, bo akurat trop był ciekawy... :siara: [B]kalyna[/B] - no to też masz pomocnika w spacerach :cool3: I jak tam z dyscypliną, udało Ci się? :p U mnie to tragedia w tym roku... Chyba przez wyjazd TZa, ale nie umiem się w ogóle zebrać w sobie. Rok temu planowałam sobie weekend - każdy dzień, będę się uczyć tego i tego, i zrobię notatki z tego. A teraz plany na jeden dzień weekendu rozkładają mi się na trzy dni, a i tak robię wszystko po łebkach, na odwal... Ech, byle przeżyć ten semestr :cool3: [B] Sylwia K[/B] - e tam fota, psy świetne! ;) Dziękuję :p [B] Talia[/B] - no mi też zabierają miejsca :( Cały czas... Zabudowują, stawiają jakieś betonowe klocki... Kamieniołomy też zajęte przez geodetów, pewnie coś będą tam budować. Może jestem mało postępowa, ale nie znoszę cywilizacji :eviltong: Trochę jesiennych zdjęć :p [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaH2.JPG[/IMG] jej psi uśmiech na tej focie mnie rozbraja :cool3: mały elfik :loveu: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaH3.JPG[/IMG] Lusława-posążek [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaL.JPG[/IMG] Uśmiechnięta Chibi :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennaC.JPG[/IMG] Rozmazane, ale jedyne całej grupki :eviltong: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/ma%C5%82e/jesiennasforka.JPG[/IMG]
-
Poczwarkowo-gordonkowa galeria czyli Kudłata Dama Tina i Merida Waleczna
zmierzchnica replied to Talia's topic in Galeria
Prosiaki przepiękne, ale kurczę ósemka to już chlewik cały! ;) Chyba Ci jeden pokój zajmują, co? Pamiętam jak miałam świniaka, to sprzątanie dwa razy dziennie obowiązkowe... Wszędzie żwirek czy trociny, odchody, świnek latał to lał też po podłodze... Uwielbiam prosiaki, ale nie zdecydowałabym się na to jeszcze raz ;) Tinka jest śliczna, taka karmelowa :) Dalej taki strachulec? -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Hera miała etap niedawania się zapiąć na smycz, ale problem rozwiązał krótki sznurek przywiązywany do obroży ;) Po dwóch dniach uleciały głupie pomysły. U mnie też zawsze coś się pojawia głupiego - jak już Fro nie zwiewa i w ogóle jest super-grzeczny, to Chibi zaczęła się sadzić na psy, gdy jest z całym stadem. Jak jej ten odpał minie, to znowu Hera się za bardzo na zwierzynę nakręca i odlatuje za daleko (na moje wołanie zawsze wraca, ale to jest... niemiłe wołanie. Ostre i głośne, co znowu przeraża Frotka). No i tak dalej. Nie może przecież być nudno! Czekamy na zdjęcia ;) -
Wyjazdy to częsty problem nie do przeskoczenia... TZ mi coś przebąkiwał o wyjeździe do Niemiec za rok. Już kombinuję, jakby tu psa wziąć ze sobą w razie czego... Nie znoszę jej zostawiać, jasny gwint ;) Niestety, mam ku temu podstawy ;) (btw. no bo jak tu zostawić tego psiaka, który właśnie śpi na kanapie z pyskiem wsadzonym w mój kapeć?) To może pomyśl o nieco starszym wilczaku, a nie takim maluchu? Może jakiś hodowca ma na sprzedaż podrostka, o którym wiadomo, że znosi zostawanie samemu? Pamiętam na dogo przypadek dziewczyny, która miała husky'ego - strasznie go kochała, ale pies demolował jej mieszkanie tak na serio. Zrywał panele, robił dziury w podłodze i kanapie. Była zmuszona go oddać, zwyczajnie nie mogła żyć z takim zwierzakiem... To jednak jest naprawdę poważny problem. Wiadomo, że kennel może to rozwiązać, ale np. Baaj umiał go sobie otwierać i w sumie go chyba zepsuł pierwszego dnia, kiedy próbował się wydostać ;) Nie no, po przeczytaniu "Filozofa i wilka" i opisie destrukcji Brenina stwierdziłam, że nigdy żadnych psów wilkopodobnych ;) Ja bym tam napisała do hodowców maila, uwzględniając te wątpliwości. A nuż oni mają na to jakieś rady? Tak jak napisała deer, marzenia trzeba spełniać ;) Mi się wymarzony pies spełnił i bywa ciężko, ale nie żałuję.
-
Wiesz co, nic nie zrobisz bez poważnej rozmowy z wieloma wilczakowatymi właścicielami. Porozmawiaj z nimi. Jak oni sobie dają radę, jak wychodzi im zostawianie psów. Pamiętam Baaja z dogo - mają galerię zresztą - który zostawiony sam odkręcił gaz nawet... Wilczaki są wybitnie niedostosowane do zostawania samemu. Pewnie są egzemplarze, które do tego się dostosują łatwiej, inne trudniej, tylko pytanie: na co akurat trafisz? ;) Wydaje mi się, że studia to faktycznie lepszy czas na odchowanie psa. Mimo wszystko, są wolne dni - wakacje, święta itd. W pracy długi weekend to już tyle czasu, że ho-ho. Na studiach długie weekendy bywają częściej, wszelkie przerwy są rozciągane (np od świąt do sylwestra itd.). Więc jeśli wiesz, że masz czas i że będziesz miała gdzie z psem mieszkać to o zwierzaku myślałabym już teraz. I to u siebie, a nie u rodziców, bo jak Ci się wilczak nauczy złych zachowań i się nie zsocjalizuje z miastem, to problem potem murowany. Jednak z tym zostawianiem psa na kilka godzin w obcym miejscu, obawiam się, że nie przejdzie. Myślę, że większość wilczaków zdemolowałaby taki pokój hotelowy po kilku godzinach nieobecności właściciela. Co innego u siebie, co innego - obcy teren, właściciel wyszedł itd. Więc wyjazdy byłyby na pewno problematyczne. Ja po prostu rezygnuję z wyjazdów bez psa. Hera wyje za mną, zdarza jej się coś rozwalić, nie chcę mamie zostawiać czwartego psa na głowie (reszta nawet jeśli ma 20 min spacer, to po powrocie śpi kilka godzin, Hera nie śpi w dzień prawie wcale)... Więc to trzeba uwzględnić. Ew. psi hotel, który umie sobie radzić z takimi psami, albo umówić się, że zostawisz psa u hodowcy na ten czas - pies zna wtedy i hodowcę i teren, no a hodowca sobie da radę, bo zna swoją rasę. Tylko czy by się zgodził na coś takiego i czy psy by się pogodziły, inna rzecz. To trzeba by ugadać ZANIM weźmiesz zwierzaka. Wiesz, powiem Ci tak, jako osoba, która ma cztery psy, a nigdy nie chciała mieć więcej niż dwa ;) Jak jest kolejny pies, to i Ty i on sobie poradzicie. Po prostu nie ma wyboru. On się dostosuje, Ty się dostosujesz i tyle. Prawda też jest taka, że jak będziesz miała swojego wyczekanego i ukochanego zwierzaka, to go nie będziesz chciała zostawić. Ja wiem, jak mam z Herą a resztą. Oczywiście, że kocham całe stado - ale suczek na wyjazdy w życiu bym nie wzięła, bo to dla nich byłby murowany zawał serca. Frotek nienawidzi jeździć autem czy pociągiem, stres ma ogromny, więc nie widzę sensu brania go w kilkugodzinną podróż dla mojego widzimisię. Sunie to przytulaski, kochane domowe stworzonka, dla których spacer jest dodatkiem. Frotek kiedyś był włóczęgą, ale teraz po godzinnym spacerze sam ciągnie do domu, zaszywa się w swoim fotelu i nie chce ruszyć tyłka - poczuł się bezpiecznie, uspokoił i ustabilizował. Cała trójka więc zostawiona przeze mnie "na głowie" mamy ma się dobrze, lubią swój styl życia. A Hera to pies jednego pana, mój dzikus. Słucha tylko mnie, wyje za mną, obcych nie lubi, ma gdzieś rutynę codzienności - uwielbia jak coś się zmienia, coś się dzieje. Kocha mi towarzyszyć - do auta, do pociągu, nieważne, byleby ze mną. Jak jechałam do Wrocławia - na trzy dni! - i ją zostawiłam, to przysięgłam sobie, że nigdy więcej bez psa się nie ruszę. Po prostu tak się nie da. Muszę z psem. Myślę, że mam takiego "małego wilczaka" trochę. I teraz robię wszystko pod nią. Wierz mi, ale psssst, nie mów tego głośno, ale jest u mnie w hierarchii wyżej niż TZ ;) Pewnie u Ciebie nie byłoby tak ekstremalnie, ale musisz uwzględnić, że Twój świat dla tego "jedynego" psa stanie na głowie ;) ...Jezu, też Ci elaborat napisałam, nic z tego nie wynika. No, moim zdaniem najpierw musisz rozwiązać problem zostawania psa poprzez rozmowy z innymi właścicielami - jak sobie poradzili, czy sobie poradzili. I ew. problem zostawienia psa na kilka dni podczas wyjazdów. A jeśli finansowo i czasowo Cię "stać" na wilczaka, to moim zdaniem - nie ma przeciwwskazań ;)
-
Jeszcze z pokazu ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3613.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3615.JPG[/IMG] Na rampie ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3668.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3667.JPG[/IMG] I widoczek [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3676.JPG[/IMG] To by było na tyle :cool3: Dziś byłam na nogach cały dzień - spacer za spacerem, chyba 7 razy wychodziłam to z jednymi to z drugimi psami :cool3: Co oznacza, że mam bardzo dużo nauki, powinnam siedzieć nad książkami itd... :diabloti: A co tam u Was? Wpadam do galerii, ale czasem nie piszę, tylko przeglądam i lecę dalej - na spacer albo zakuwać :evil_lol:
-
Psy naskalne ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3644.JPG[/IMG] Luś [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3634.JPG[/IMG] Przestraszone psiątko ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3658.JPG[/IMG] I pies-maniak: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3661.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3663.JPG[/IMG]
-
[B]kalyna [/B]- mi zawsze najgorzej zabrać się do czegoś - jak już to robię, to zwykle kończę albo daję radę ;) dlatego nie daję sobie czasu na myślenie - uczę się na okienkach, w pociągu, na co nudniejszych wykładach itd. Wtedy w domu mam mniej roboty, a przynajmniej cośtam umiem. W domu nie ma szans, żebym się uczyła w ogóle - pół godziny skupienia to u mnie maksimum, potem mnie nosi, biorę psy i wybywam z domu ;) Dasz radę z pracą na pewno! Tylko musisz się zebrać w sobie, żeby w ogóle jakoś ogarnąć jej pisanie. Wyznacz sobie może godzinę dziennie czy kilka razy w tygodniu, kiedy nie ma zmiłuj - zajmujesz się pracą i tylko nią. Wtedy choćby z poczucia, że nie chcesz tracić czasu coś porobisz ;) Ja w nocy ostatnio znalazłam świetne miejsce - to znaczy znam to miejsce, ale nie wiedziałam, że w nocy jest świetne. Taka ogroomna polanka tuż za szkołą. I okazało się, że oświetlają boisko szkolne w nocy reflektorem i polanka też się załapuje ;) Normalnie o 21 rzucałam piłkę i widać ją było jak na dłoni - super :lol: Mam gdzie chodzić jak mnie bezsenność złapie :diabloti: [B]Paulina_mickey[/B] - na pewno łapanie ostatnich ciepłych chwil - dziś już było tak skrajnie zimno, że szkoda gadać :roll::cool3: (btw. spojrzałam właśnie na zdjęcie Chibi sprzed pół roku i nie mogę uwierzyć, że była aż tak spasiona :shake: dobrze, że ładnie schudła :p) Spontaniczny pokaz szkolenia w Strzelcach ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3624.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3628.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3625.JPG[/IMG] Frotek i Hera ewidentnie nie lubią komendy "zostań", ale takie cierpiętnicze miny to mieli tylko na zdjęciach - po zwolnieniu z komendy bawili się w zagryzanie Dhora :cool3: Jesienne zdjęcia suczek i cudownie zarejestrowane narodziny zniecierpliwienia u psów :evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3640.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/PICT3641.JPG[/IMG] Lusława szczekała, a Chii podwinęła fafel :diabloti:
-
No, dokładnie.. Psy są w ogóle bardziej przystosowane do bycia w grupie, do towarzyszenia człowiekowi w stresujących sytuacjach. A dla kotów to skrajnie niekomfortowe. Już nawet wystawy gryzoni czy ptaków są mniej stresujące dla zwierząt, bo zwykle zwierzaki są w terrariach czy klatkach i nie widzą aż tak diametralnej zmiany otoczenia. A dla kotów to szok na pewno... No ale - piękne są wyjątkowo :)
-
[URL]http://img33.imageshack.us/img33/1658/dsc0306p.jpg[/URL] Ciap zapalony piłkarz widzę ;-) Fro znalazł kiedyś piłkę taką jakąś starą i też miał manię, biegał z nią jak szalony. Chowaliśmy ją na naszym terenie spacerowym i zawsze biegł już po nią i się bawił. No ale ktoś ją wyczaił i zabrał i nie ma piłki ;) [URL]http://img839.imageshack.us/img839/5897/dsc0379lm.jpg[/URL] Krówki się pasą ;) [URL]http://img220.imageshack.us/img220/2343/dsc0317j.jpg[/URL] Stara zasada: zmęczony pies = szczęśliwy pies :)