-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Cudownie razem wyglądają! To fajne uczucie, mieć takie stado, nie? ;) Z tym zdziwieniem ludzi - znam to aż za dobrze... Mnie to już denerwuje. Jak idę z dwójką psów (szczególnie większych) przez miasto to ciągle słyszę komentarze, za plecami i wprost - czasem pozytywne, czasem bardzo negatywne... A co kogo to obchodzi? No a jak idę z 3 suczek, zaczynamy być cyrkiem na dwóch nogach i 12 łapach. Dzieci nas pokazują palcami, NIKT nie jest w stanie po prostu przejść obok, babcie zeskakują z rowerów, bo przecież trzy psy na pewno się rzucą itd ;) To bardzo męczące, ale lata posiadania większej ilości psów mnie nauczyły większej odporności. Najlepsze, że ostatnio moja babcia zaniedbała swoją działkę, bo źle się czuje i oddała ją kuzynce. Działka trochę zarosła, więc zarząd działkowców musi to obgadać. Mamy tam znajomego - opowiadał nam, że jesteśmy tematem plotek, bo zamiast zajmować się działką (nie naszą..) chodzimy z 6 psów! :D Coś się ludziom mnoży w oczach...
-
Draco jest przecudowny! :) Zarówno na zdjęciach, jak i na żywo. Gacuś biedny, jak takie maleństwo ma się obronić przed szalejącymi wariatami ;) U mnie rola biednego koziołka ofiarnego, który zawsze w zabawach dostaje w skórę, przypada Luce - chowa się za mną albo chce na rąsie, bo "te wielkie duże psy ją rozdepczą!" ;) Gratuluję PT! gdzie zdawaliście?
- 470 replies
-
To trudne, ale właśnie ważne, żeby metody dobierać do psa :) Przy Luce muszę być pozytywna, rzadko zdarza się, że muszę użyć korekty jej zachowania. Wpada w panikę, kiedy jestem zbyt ostra. Frotek się łamie, to jest wybitnie słaby psychicznie pies. Najgorsze w nim jest to, że pozytywne metody uważa za przyzwolenie na złe zachowanie, ale korekty odbiera jako atak na siebie i odrzucenie od stada... Trudno mi wyważyć tutaj właściwe proporcje. Chibi to twardy pies, czasem musi pofrunąć, bo potrafi spojrzeć Ci w oczy, ocenić, czy jesteś w stanie jej zagrozić i najzwyczajniej w świecie totalnie Cię zignorować i np. zwiać albo kopać dziurę mimo wyraźnego zakazu. Hera to debilek ;) Ale jest karna z natury, jak wrzasnę, to przybiega w podskokach. A im głośniej i "wścieklej" wrzasnę, to tym prędzej i radośniej przybiega :D Szczerze mówiąc, sądzę, że proste niedopuszczanie do pewnych sytuacji jest tylko przykrywką do problemu. Jeżeli pies pilnuje michy, to oczywiście można mu tą michę stawiać w innym pokoju, zamykać drzwi i poczekać aż zje, potem wziąć michę. Problemu nie ma, tylko że w pewnym momencie może wyjść - kiedy akurat ktoś postanowi miskę psa przestawić. Można też psu dawać żarcie z ręki i skojarzyć człowieka z posiłkiem. Tak samo z łóżkiem - no ok, nie będzie wchodziła, ale ten system zachowania w niej już jest utrwalony i może się przenieść, równie dobrze może warczeć z posłania na którym będzie leżeć. Lepiej więc czym prędzej wbić psu do głowy, co może robić, a co nie - więc ostre (psie - gwałtowne i natychmiastowe) skarcenie za niedozwolone zachowanie, a potem pokazanie - co może robić. A więc pies zlatuje z łóżka, wykonuje kilka komend, wskakuje na łóżko na komendę i waruje na komendę. Wtedy to łóżko to nagroda za posłuszeństwo, a nie przywilej księżniczki ;) To znaczy, ja tak działam, ale oczywiście każdy ma swoją metodę - i dopóki ta metoda skutkuje, to bardzo dobrze, do psów można dotrzeć na różne sposoby :)
-
W Polsce w większości dziur taki teren to marzenie ;) U mnie wyznaczono "tereny spacerowe dla psów", które są obiektem kpin miejscowych i przyjezdnych psiarzy. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam, śmiałam się przez dobrych parę minut (dopóki nie uświadomiłam sobie, że przez to będzie problem chodzić gdzie indziej - bo przecież "tereny są!"). Ale złapcie miejscowy TOZ lub po prostu zbierzcie psiarzy i piszcie petycję, pismo o wyznaczenie takiego terenu. W zamian zobowiążcie się kosić trawę i odchody psie zbierać. Powinno pomóc, szczególnie przed wyborami. My jako TOZ planujemy coś takiego wystosować, najlepiej ze wskazaniem na konkretny teren. [B]Elka_Ka[/B] - to zamiast linki kup taśmę - mniej się plącze, łatwiej nad psem zapanować, no i nie przepali skóry (ja mam kilka ładnych blizn od linek, i to bardzo widocznych - często słyszę: "co ci się stało?!". Odpowiadam - no, gołąb był... :P). [B]makot'a [/B]- fajny pomysł na zmianę nazwy galerii :D
-
[B]makot'a[/B] - wiesz, jak jest już cokolwiek, co psa nakręca - to jest dobrze ;) p. Mrzewińska pisała o goldenie, który chciał pracować tylko... na zdechłym gołębiu, nic innego go nie kręciło :evil_lol: Ale jak poczuł co to znaczy szkolenie, zabawa, radość pracy, to się nakręcił i biedny gołąb nie był potrzebny. Inny owczarek uczył się aportować rzeczy zawinięte w naleśniki, niczego innego nie chciał tknąć :diabloti: Warto szukać czegoś, co psa motywuje, nawet jeśli dla nas to dziwne. U mnie w sumie psy pracują w różny sposób, ale motywuję je podobnie :p Na jedzenie wszystkie są nakręcone, szczególnie pachnące mięsko itd. Luka jest niejadkiem w domu, a na spacerze zjada wszystko, od psich ciastek po suchą karmę. Chibi w sumie jest najbardziej wybredna, ale ona uwielbia pracę i szkolenie dla samej przyjemności, jedzenie jest tu tylko wskazówką (bywa, że smakołyk ją blokuje, zjada go i nie chce już dalej pracować). No chyba, że mam kiełbasę czy szynkę, to jest chętna do sztuczek i posłuszeństwa od razu :cool3: Frotek nakręca się na jedzenie, na piłkę, zabawkę, na samo "jaaaaaaki suuuper psiuureeek", on w ogóle jest nakręcony - z nim więcej pracy mam, żeby uczyć go cierpliwości, komend statycznych, czekania. Hera to wariatka, lubi coś robić, jak nie mam nic pod ręką to mogę ją nakręcić na... siebie, na smycz, na patyka, praktycznie wszystko co jej majta pod nosem jest wystarczającą motywacją. Jedzenie i zabawki to oczywistość ;) Ale u mnie dużo codziennych ćwiczeń to właśnie to, co piszesz o Baście - takie życiowe sytuacje. Każdy krótki spacer to seria komend, nie zawsze z nagrodą, ale zawsze bezwzględnie egzekwowanych. Wychodzę z założenia, że jeśli masz więcej psów, to musisz nad nimi panować ;) Jak coś się dzieje i zawołam "siad!" to wszystkie psy siądą, nie ma zmiłuj. Czasem muszę suki poprawić, bo one są przyzwyczajone, że wydaję komendy z ich imieniem na początku. Ale ogólnie dla mnie najważniejsze jest to, żeby pies nie pracował na coś w ręce, tylko słuchał się nawet, gdy jestem odwrócona do niego tyłem itd. Wtedy dopiero można powiedzieć, że pies zna komendę i coś umie ;) [B]Sylwia K[/B] - tak miał wyglądać od początku, tylko nieudolna groomerka nie umiała inaczej i go ogoliła na łyso, bo "głupio by wyglądał" :roll:
-
[B]makot'a[/B] - Fro na żarcie też nie jest tak nakręcony, ale na piłkę (a raczej na niektóre piłki, bo zawsze wybiera jedną, którą chce, a reszta jest be) jest bardzo, wszystko za zabawkę zrobi ;-) na piłkę ćwiczę kiedy chcę poprawić szybkość, na smaki - kiedy precyzję ;) [B]kalyna[/B] - fakt, Ciap i Chibi mają pycholki podobne ;) ja lubię psy nakręcone na jedzenie, łatwiej z nimi pracować, szczególnie, gdy się pojawią jakieś problemy behawioralne.
-
[B]makot'a [/B]- Chibi goniła Herę, a Luka leciała za nimi z wrzaskiem :diabloti: No i coś dla fanów kudłacza: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAfro1.JPG[/IMG] Tresowana małpka :evil_lol: [video=youtube;8iCvzkqOm8Q]http://www.youtube.com/watch?v=8iCvzkqOm8Q[/video] Na tyle ;) Kolejna porcja, jak wyjdzie słońce i zechce mi się wziąć aparat na spacer :diabloti: Spadam zmoknąć z psami :roll:
-
[IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce5.JPG[/IMG] Spacer wśród motyli ;) [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAmotylkowe.JPG[/IMG] Chłodzimy się :cool3: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAwodne.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAwodne1.JPG[/IMG] I odpoczynek :cool1: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAheru.JPG[/IMG]
-
Obiecane, spóźnione fotki z zabawy suczek ;) Dziś taka ulewa, że choć mogę popatrzeć na słoneczko na zdjęciach :evil_lol: [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce1.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce2.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce3.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/AAharce4.JPG[/IMG]
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='behemotka']A to jak najbardziej. Zawsze najlepiej zapobiegać. Zdecydowanie najwięcej wypadków pogryzień to podwórkowe Burki: niezsocjalizowane, niewychowane, znudzone, drażnione, niewybiegane, sfrustrowane... Bo ludzie nie myślą. A potem się dziwią, że pogryzł. Pamiętam wypowiedź faceta w TV, płaczącego, jak to się mogło stać, że pies pogryzł babcię. Przecież od szczeniaka trzymali go w tym kojcu, postawili budę, codziennie karmili, nie bili, to DLACZEGO? :wallbash: [/QUOTE] Och. Bo wy nie rozumiecie. Psy są głupie i niewdzięczne. Wyobraźcie sobie, że byłam przedwczoraj na interwencji. Psy, kudłate mieszanki może shih-tzu z jamnikiem, takie słodkie przytulaśne. Budy rozpadające się, jedna była murowana i miała dwie ściany (idealna na mroźną zimę :loveu:), druga drewniana - przegniła i bez podłogi (w sam raz w taką ulewę jak dziś!). Dlaczego jest tak źle? Ano, widzicie... Te psy są głupie. Wiszą na tych łańcuchach i się drą, durne. I kopią! Wykopują z bud słomę, wykopały podłogę z budy, podkopały się pod tą murowaną budę, przez co się rozpadła. Takie to głupie są psy, widzicie. Same sobie winne. A codziennie jeść dostają! Z obiadu resztki, nawet z mięsnego jakieś odpadki pani im daje! I one dalej kopią i szczekają. A suka, niewdzięczna, łajdaczy się i szczeniaki co cieczkę ma. Brama otwarta na oścież, ona wisi na tym łańcuchu, to do niej tabuny psów przychodzą! Czasem z cztery na podwórku są! Wysterylizować? Na koszt TOZu? Ale ona nic nie dopłaci, niedawno pogrzeb mieli... No i nie odwiezie psa do lekarza, ona nie może.. Jak tak kroją zwierzęta, ktoś im krzywdę robi, to ona nie może na to patrzeć... Muszę dodawać, że chałupa jak malowana, ogródek wielki, świeżo posadzone kwiatuszki, pomalowany i otynkowany, no nic tylko cieszyć oko? :loveu::loveu: Dziwiłam się tym psom. Obydwa wygłaskałam, pokazywały brzuszki, dały się tulić. Muszą mieć niesamowicie dobre geny, bo ja na ich miejscu próbowałabym zagryźć każdego człowieka, który się zbliży. Nic się nie zmieni, będą pogryzienia i zagryzienia, będą nieodpowiedzialni właściciele i latające luzem psy - lub zdychające przez całe życie na metrowych łańcuchach. Dopóki do tych zakutych łbów nie dotrze, że źle traktowany i źle wychowany pies będzie groźny, że złe traktowanie i bezmyślność się kiedyś odwróci przeciwko ludziom. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja się ostatnio zaczęłam bać wychodzić z trzema psami naraz :roll: Budzi to jakieś niezdrowe emocje w ludziach. Wczoraj przechodzę obok grupki młodzieży - sami faceci ok 18 lat, zbierali coś na śmietniku. Suki ładnie idą przy mnie, ale młodzież zaczęła mnie okrążać, już słyszę "ty, ty, zobacz, jakie psy idą, więcej ich nie było?!". Kazałam największej - Herze - ich zostawić i nie gryźć, bo nie wolno! :diabloti: Oczywiście Hera miała ich gdzieś, jak wszystkich ludzi, nawet na nich nie spojrzała, ale spasowali słysząc, że taka groźna :cool3: Z dwoma zawsze słyszę komentarze, ogólnie ludzie myślą, że Frotek i Hera (dwa szorściaki średniej wielkości) to rodzeństwo, jedna rasa, rodzic i dziecko itd :evil_lol: Wszyscy mi mówią, że są podobni do siebie, ale nie rozumiem tego zupełnie - naprawdę NIC nie ma w nich podobnego, oprócz tego, że oboje to psy :cool3: -
[quote name='micha123123123']bez przesady!Dlaczego niby nie można uczyć psa takich komend w domu? niektórzy np. nie mają kasy na szkolenIA i świetnie dają sobie radę z wychowaniem psa na własną rękę. Oczywiście ci do profesjonalnego nauczenia psa mordowania (:evil_lol:) to powinno się iść na szkolenie ale nie jeśli ktoś chce ppoprotsu nauczyc pieska komendy ,,bierz go'' to chyba nie ma tragedii.. sama chciałabym nauczyć swojego pieska tej komendy, jednak mój jest już starszy niestety ta rasa(seter irlandzki) niezbyt nadaje sie do atakowania!:) naistety w twoim przypadku pies naprawde jest za mały. :(((( pozdrawiam!:)))))[/QUOTE] Dowiesz się, dlaczego nie można tego robić, kiedy nauczysz tego swojego seterka i potem pogryzie przypadkowego przechodnia - a ty będziesz mieć prawne problemy. Tak jak nie uczymy dzieci, że mają bronić się przed innymi dziećmi, dusząc je i kopiąc, tak nie uczymy psa, że ma się rzucać - na kogokolwiek. Szczucie na psy, koty jest niedopuszczalne, a co dopiero na ludzi! Szkolenie obronne polega na nauce opanowywania psa, bo gryźć to każdy potrafi, nawet najmniejszy... Żyjemy w społeczeństwie, w dużym zagęszczeniu, zdarzają się różne rzeczy. Wpadnie na ciebie rowerzysta, bo straci równowagę - twój "obronny pieseczek" uzna, że człowiek cię atakuje i przerobi go na mielonkę bez problemu. Bo jak zwierzę może odróżnić prawdziwy atak od takiego przypadku? No chyba, że chcesz zrobić z psa agresora, a potem trzymać go na kolcach i w kagańcu, bo taki groźny. Tylko w tym przypadku nie widzę za bardzo sensu posiadania psa w ogóle. (....) Agresja jest niedopuszczalna. Gdyby którykolwiek z moich psów był w stanie ugryźć na serio człowieka (nie liczę sytuacji ekstremalnych, gdy ktoś znienacka łapie zwierzę, ale to mi się nigdy nie zdarzyło), to poważnie bym się zastanawiała nad tym, czy powinnam go trzymać.
-
Ależ Tofiś śliczny ;) Strasznie mi się podobają takie psiaki.
-
A to Nitka-małpa :evil_lol: U mnie tak było na początku z Chibi. 3-miesięczny szczeniaczek z działek, biedniutki i malutki, wyglądała jak sto nieszczęść z pięknymi migdałowymi oczkami z czarną obwódką...:loveu: A kiedy chciałaś do niej podejść, a ona SPAŁA, to był wrzask, warkot i wyskok do rąk/twarzy :evil_lol: Bo kurdę, ona ODPOCZYWA, a Ty leziesz tutaj i jej przeszkadzasz! Poradziłam sobie z tym na dwa sposoby - jeśli spała na kanapie na kołdrze/kocu, to po prostu ściągałam koc razem z psem na podłogę. Pies z oczami jak 5 złotych lądował na ziemi i nie wiedział co się dzieje - a ja byłam magiczna, bo nie dotykając psa, sprawiłam, że stracił wygodne posłanko! Więc lepiej taką pańcię szanować, bo a nuż pies wyląduje na lampie...:diabloti: No a jeżeli akurat wymyśliła sobie, że nie można koło niej przechodzić, bo leży w wyrwie między kanapą a fotelem na podłodze, to bezwzględnie przywoływałam ją do siebie, kilka komend do wykonania i dopiero może odejść się położyć. U Chibi jednak warczenie to tak w 60% był problem z zaufaniem. Była psem dręczonym, straszonym i kopanym, w ciągu 3 miesięcy swojego życia nauczyła się nie ufać ludziom. Była ciągle napięta, bała się szczególnie w nocy i potrafiła wyrwana ze snu rzucić się na człowieka z dzikim warkojazgotem. Nie ugryzła nigdy, ale było to straszne w wykonaniu tak młodego psiaka. Dlatego oprócz nieugiętej postawy w tej sprawie, pracowałam bardzo dużo nad zaufaniem, posłuszeństwem. Siadałam przy niej i trzymałam wędzoną kość w ręce, a ona ją obgryzała. Nigdy kości nie zostawiałam, odchodziłam ja - znikała kość. Wtedy też powoli zaczęłam ją głaskać przy jedzeniu. To też był punkt zapalny, bo Chibi na działkach była wygłodzona, w DT rzygała śliwkami i jabłkami, bo szczyle tam nie miały nic do jedzenia... Więc żarełko to było coś, o co trzeba walczyć. Nie znasz przeszłości Nitki, a nuż warczy właśnie dlatego, że ktoś bezpardonowo ją zrzucał z łóżka, kiedy spała z dzieckiem? Dziecko ją wpuszczało, dorosły wchodził, łapał za kark - i fru z łóżka. To wystarczy, żeby wzbudzić złe skojarzenie. Oczywiście, może być też tak, że Niteczka po prostu nie życzy sobie, żeby ktoś ją ruszał, bo ma taki charakterek :diabloti: Dlatego warto działać stanowczo i konsekwentnie, ale łagodnie. Niech wie, że to Ty jesteś panią łóżka :evil_lol:, ale tak, żeby nie skojarzyła Cię z zagrożeniem ;) Powodzenia w resocjalizacji księżniczki :evil_lol: Jeszcze wiele takich kwiatków pewnie wyjdzie w czasie waszego wspólnego życia ;)
-
Ebola & Luśka -czyli staffikowo kundelkowa ferajna
zmierzchnica replied to Sylwia K's topic in Foto Blogi
Lusia moja faworytka, cudowna i przekochana jak zawsze :loveu: Ebola jest przepiękna! Mi się nie podoba to napakowanie u staffików - chociaż wiem, że takie mają być. Ebi jest taka w sam raz, chociaż mniemam, że to raczej przez wiek, a z czasem zrobi się potężniejsza? ;) Hera też ma teraz okres "psiej modelki", strasznie jest chuda i długonoga, pewnie dopiero za kilka miesięcy zmężnieje i przestanie wyglądać jak zagłodzona hiena :evil_lol: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Moja najmłodsza na burzę reaguje tak, jak na wszystko - zlewa totalnie ;) Nie zdarzyło jej się jeszcze czymś przejąć. Biorę ją na festyny, wystawy psów, pikniki dla dzieci itd i zlewa wszystko, od wielkich pluszowych królików, po gromady dzieci chcących pogłaskać pieseczka i wystrzały :) Zuzka to ma interesujące życie :evil_lol: Też ma manię na jedną piłkę, TĄ jedyną, która jest najlepsiejsza na świecie, mimo że ma pięć innych? :diabloti: U mnie zaaawsze jest walka o jedną piłkę, szczególnie między dwoma malutkimi szczeniaczkami - tj. Herą i Frotkiem. To nic, że obie piłki są biało-czarne, tej samej wielkości, kupione w tym samym czasie w tym samym sklepie. Zawsze jedna z nich jest tą lepszą piłką i już :roll: -
[B]kalyna[/B] - pewnie masz rację, na szczęście nie było mi dane sprawdzić tego w praktyce ;) przyjdzie taki czas, ale nie lubię o tym myśleć... Na razie cieszę się, że mam komplet :p [B]makot'a[/B] - obawiam się, że ze stypendiami masz rację... to byłoby perfidne, odbierać je osobom, które dają z siebie wszystko, na rzecz "ślizgaczy", którzy jadą na wyproszonych trójkach... Wiem, jak to u mnie wygląda - trzy osoby naprawdę się starają, a cała reszta roku ich wykorzystuje, zdaje wszystko po pięć razy itd. Nie przeszkadza mi to; ale jeżeli ktoś, kto studia olewa zupełnie, ma dostawać wsparcie finansowe, a ktoś, kto haruje na piątki - totalnie nic... To byłoby bardzo nie w porządku :roll: Przykro mi z powodu Fredka :shake: Tak to jest, że ma się wśród psiaków swoich faworytów. Szkoda by było każdego psa, bo każdego się kocha... Mi czasem tak ludzie mówią - że gdybym któregoś psa straciła, to w sumie bez różnicy, bo jest ich tyle. Chore myślenie, tak jakby uznać, że jak jest wiele dzieci w rodzinie, to nie ma znaczenia, jak któreś odejdzie. Brr :roll: Ja w ogóle nie wyobrażam sobie posiadania jednego psa. Jak się zdarzy, że idę na spacer tylko z jednym, to mi tak dziwnie :evil_lol: [B]Sylwia K[/B] - bo to typowy, normalny kundel jest, jakich wiele ;) wbrew temu, co twierdzi moja mama, ale ona we wszystkich naszych psach dopatruje się rasowości, nie wiedzieć po co :cool3: Ale faktycznie, Hercia to taki pies z dzieciństwa - przytulaśny, zawadiacki szorściak, który trzyma się nogi, uwielbia świrować, biegać i szaleć, jest uroczo nadaktywna :loveu: [B]evel[/B] - Chibi bardzo wyluzowała się przy Herze :) Jutro wrzucę zdjęcia z ich wspólnego spaceru, szaleją jak szczeniaki :loveu: Cóż, mój TZ żyje w przeświadczeniu, że będziemy mieć maksymalnie 2 psy :evil_lol::evil_lol: Szczerze mówiąc, trudno by mi było być z kimś, kto by mnie pod tym względem ograniczał. Co do dzieci, brawo za odpowiedź :evil_lol::evil_lol: Prawda jest taka, że jak już będzie małe dziecko, to ostatnia rzecz, jaką będziesz potrzebować, to kolejny pies... Nigdy potem nie będziesz miała tyle czasu, żeby porządnie odchować psa, przynajmniej przez te 6 kolejnych lat życia dziecka. Więc wydaje mi się, że lepiej najpierw mieć psiaka - przyzwyczaić go do dzieci znajomych itd. A potem dopiero planować powiększenie rodziny... No ale to tylko teoria, mam dużo psów, ale z dziećmi praktycznie zero doświadczenia :eviltong:
-
To prawda, ja też wolę psy z czytelną mimiką, ogólnie uwielbiam nieufne psy jednego pana - jestem wredną egoistką, wiem ;) Czytałaś może książkę "Filozof i wilk" ? Piękna jest. Tam właśnie autor opisuje jak to egoistycznie uwielbiał to, że jego wilk Brenin uznawał tylko jego pieszczoty itd ;) Mam tak samo, dlatego moją faworytką jest Hera, a potem Chibi - psy jednego właściciela, które nie "sprzedadzą się" za kawałek kiełbasy i miłe cmokanie ;) No i w ogóle się nie nadaję do dogoterapii, szlag by mnie trafił, jakby mi obce dzieci obłapiały psa! ;) Z mimiką i komunikacją oczywiście masz rację, dlatego nie lubię psów do towarzystwa itd. Ale pierwotniaków też nie - nie kręcą mnie "dzikie" psy, w stylu malamutów czy łajek. Uwielbiam psy z pasją do pracy, dlatego wybieram wśród aporterów, owczarków itp ;) Co do ciętego ogona nie jest źle, mój Piotrek ma mieszankę dobka z rottkiem Nerusia, on ma cięty ogon. Nie komentuję tej mieszanki i w ogóle, kto wpadł na ten pomysł, znaleźli ogłoszenie o psach w necie dawno temu... W każdym razie pies jest przecudowny, ma wspaniały charakter (tylko jest bardzo niecierpliwy, uczę go aktualnie trochę opanowania) i wcale nie jest trudny do odczytania. Ruchy resztki ogonka i całego zadka są w miarę czytelne, nie tak oczywiście, jak długiego ogona, ale da się odczytać psie intencje ;) U niego bardzo wyraziste są oczy i pysk, poza tym sam pokazuje czego chce - łapie zębami za rękę i prowadzi ją tam, gdzie chce być głaskany, albo, jak ja to nazywam, smyra człowieka kopytkiem - tj. podchodzi do Ciebie, ustawia się tak, że tył jego przedniej łapy dotyka Twojej nogi lub ręki i delikatnie trze tą łapką ;) Mało znam psów o tak bogatym systemie dopominania się o pieszczoty :D Ja miałam wieeele faz, głównie przez dogomanię: na aussie, pinczery średnie, rodezjany, owczarki węgierskie, BOSy, belgijskie oczywiście (co mi zostało), beacerony, swego czasu marzył mi się leonberger, potem... jamnik króliczy! (przez mojego tymczasa-jamnika, w ogóle uwielbiam jamniki), były też bullteriery, tollerki... No a teraz właśnie pudle albo portugalczyki. Pewnie i tak skończy się na kundlach ;) [QUOTE=makot'a;17154824]Jak uda mi się uciułać trochę grosza, kiedy zacznę pracować, to planuję sobie taką rozrywkę zapewnić :razz: Choć najpierw - wykombinowanie miejsca na 4 psy, w tym wilczaka :lol: Już kiedyś przeglądałam oferty różnych ośrodków, rezerwatów i parków, ale musiałam przestać, bo za bardzo było mi żal, że nie mogę teraz :D Dzięki za link, mam nowe do oglądania :evil_lol:[/QUOTE] ...Chciałam Ci napisać - 4 psy? A to nie za dużo? Po czym przypomniałam sobie, że sama mam czwórkę :splat:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
[quote name='*Monia*']Byś się przynajmniej nie nudziła, dwa pieski dostarczają mnóstwa rozrywki, a jak ładnie się od siebie uczą wszystkiego :loveu: :evil_lol:. Rozważ kwestię przechodzenia tego samego z drugim psiakiem podczas gdy pierwszy się cofa w tym momencie w rozwoju żeby dorównać poziomem młodszemu :cool3:. Ja czasem się zastanawiałam kto jest szczeniakiem, do tej pory mam wątpliwości która jest młodsza i bardziej rąbnięta :evil_lol:[/QUOTE] Oooj, popieram. Ja mam teraz dwa malutkie szczeniaczki w domu - Herę i Frotka. Jak idą razem, to jakbym szła z 4 miesięcznym rodzeństwem, a nie z facetem 3 letnim i panną 9 miesięczną ;) Przy czym głupsze pomysły ma Frotek. Fro się tak cofnął w rozwoju, że nawet zaczął reagować na swoje odbicie w witrynach sklepowych, no bo szczeniak tam widzi psa, to pewnie ten pies tam jest! nie mówiąc o akcjach gonienia wróbli czy listków, z których dawno już wyrósł, a które nagle w nim odżyły - bo szczyl tak robi... ;) -
Brr, nie wyobrażam sobie mieć nieciętego psa i suki w domu. U nas tylko Luka jest niecięta, jak ma cieczkę to łazi do Frotka i go nęci, raz nawet ją dziabnął, bo go w nocy obudziła - zaczęła mu się nadstawiać, kiedy spał na fotelu ;) Też bym się wkurzyła :diabloti: Ja też się boję (przede mną sterylka Hery), ale za dużo już poznałam przypadków ropomacicza itd. Wystarczy mi, że drżę o Lukę i latam z każdym nie takim jak trzeba objawem do weta, byleby w razie czego na czas się zorientować, że coś jest nie tak :roll: Sterylka jest już teraz rutynowa, prawdopodobieństwo, że pies przez nią zejdzie jest pewnie takie samo jak to, że zejdzie przez raka sutka czy ropo właśnie... a komfort życia i psa i właściciela nieporównywalnie większy. Z kotami to pewnie nie wszystkie tak mają, nie miałam kociastych, to się nie znam ;) Ale z obserwacji, raczej takie koty mają mniejszego lub większego bzika :cool3:
-
Fakt, że zoo fatalnie wpływa na kondycję psychiczną drapieżników. U roślinożernych tego nie zauważyłam - one w sumie cały dzień spędzają na przeżuwaniu, wyszukiwaniu roślinek, więc nie potrzebują takiej stymulacji psychicznej - to, co robią na wolności, mogą robić też w klatce, bez różnicy. Grzebią w roślinkach, coś podjadają i tyle. Za to u drapieżników jest makabra. Raz dziennie pora karmienia, a przez cały dzień... Co tu robić? Nie ma na kogo polować, nie ma kogo tropić, nie ma nawet polowania, które utrwala spójność w stadzie. Drapieżne koty zdychają z nudów i śpią całe dnie, wilki biegają podenerwowane i wiecznie jakby spłoszone. Brakuje im zajęcia, jakiegoś wysiłku umysłowego :roll: Nawet psy w kojcach dostają do głowy, pojawiają się nerwice natręctw czy apatia, co dopiero zwierzęta, które nie były nigdy przystosowane do bezczynności... Ja szczerze mówiąc, pozbyłam się już wszelkich typów odnośnie ras ;) Nie podobają mi się zupełnie i w ogóle spaniele i setery, nie lubię molosów i szorstkowłosych terrierów, a reszta... Cóż, miałam już świra na punkcie tylu ras, że wszystko jest możliwe :evil_lol: Ostatnio przoduje pudel i doberman :diabloti: Nitka jest przesłodka :loveu: Te klapnięte uszy to element neotenii, zachowania u psów cech szczenięcych.. Nawet myślałam, żeby pracę o tym pisać - na ile juwenilne zachowanie u psów (szczenięcość, chęć do zabawy, posługiwanie się głównie sygnałami oznaczającymi podporządkowanie) jest sprzężone z juwenilnymi cechami w ich wyglądzie (krótki pysk, klapnięte uszy, duże oczy itd), ale nie wiem czy znajdę dość literatury na ten temat :cool3: W każdym razie się hodowało takie psy, bo miały wyglądać jak szczeniaczki i być śłodziutkie :loveu: Jak widać, wybijasz się z ogólnego nurtu zachwycania się szczeniaczkami i wszystkim co malutkie i kochaniutkie :eviltong: PS. A co sądzisz o tych dziwadełkach? [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/grzywki%60.JPG[/IMG] [IMG]http://dl.dropbox.com/u/9186601/grzywki1.JPG[/IMG] Wilki grzywiaste to moje ukochane dzikie psowate, i tak naprawdę tylko dla nich poszłam do ZOO ;)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Łał, 2 lata to kupa czasu ;-) Ale wiem jak to leci - Hera jest u mnie już 5 miesięcy... Więc ma około 9,5 miesiąca. A pamiętam jak to łapałam z pola, takie małe dzikie zwierzątko, które non stop darło paszczę (co jej zostało zresztą) i nie chciało się do mnie na dwa kroki nawet zbliżyć. Dzieci nam dorastają! ;) -
U mojego TZa jest pełno kotów - teraz są trzy Tygryski (imię zbiorcze, bo i tak ich się nie da odróżnić ;)) i 3 kociaki od kotki sąsiada. Niestety też co roku któreś ginie... Obok dwie ruchliwe drogi, niewiele więc potrzeba, żeby kot wpadł pod auto. A trudno wymagać, żeby na wsi koty były trzymane w domu, skoro po to są w okolicy, by łapać gryzonie... Tylko żal tych, które tak szybko poginęły. Nie wyobrażam sobie jednak zamykania kotów na całe dnie w mieszkaniu, takim zwierzakom trochę bije - znam parę kotów niewypuszczanych i każdy ma jakieś świry, jeden poluje w nocy na ludzi (potrafi drapnąć w oko, bo drgnęła powieka), inny sika na łóżko, jeszcze inne uprawiają dzikie harce i skaczą po meblach... To już wolę psy, które mogę wyprowadzić, opanować i.. spać spokojnie ;) Choć nie powiem, uwielbiam koty i uważam, że to cudne zwierzaki. Cieczki nie zazdroszczę, u nas chyba Luka się szykuje no i Hera będzie miała pierwszy raz jakoś za niedługo...a potem ją ciachniemy i z głowy ;)
-
Im zdarza się latać luzem cała sforą, tylko niestety wtedy albo Chibi albo Frotek wpadają na durne pomysły (w stylu - uciekniemy razem przez drogę, jupi!) :shake: Oni oboje przeżywali okres buntu i dorastania w tym samym czasie, razem nauczyli się uciekać, więc obawiam się, że jeszcze dłuuugo spuszczenie ich razem bez bacznego nadzoru będzie się kończyć napaścią na przechodnia, ucieczką w krzaki itp :roll: Mogę wziąć całą trójkę suczek i są super posłuszne, Frotek z Herą luzem - także. Ale połączenie Chibi + Fro to mieszanka wybuchowa, także albo Chii albo Fro są na taśmie, szczególnie w miejscach, gdzie jest sporo zwierzyny. Bardzo lubię za to połączenie Chibi + Hera, bo ruda małpa nawet jak próbuje uciekać, to nie daje rady, bo ją młoda dogania, łapie za kark lub obrożę i przyprowadza do mnie :evil_lol: Nie złożyłam jeszcze podania o stypendium, także się nie cieszę za wcześnie, z moim uniwerkiem nic nie wiadomo - nie zdziwiłabym się, jakby w tym roku wycofali stypendium albo obniżyli je o 50%... Jak ostatnio :loveu::loveu: Ale się napracowałam bardzo, więc należy mi się! :mad::eviltong: [QUOTE] i tak właśnie sobie myślę, że im więcej masz psów to tym lepiej, bo gdy jeden odejdzie to masz resztę o której musisz pamiętać.... i strata mniej boli, niż u osoby co ma jednego psa... [/QUOTE] A wiesz, ostatnio właśnie o tym myślałam. Nigdy mi nie odszedł pies, więc nie wiem jak to wygląda, czy rzeczywiście jest łatwiej... Nie wyobrażam sobie stracić któregokolwiek z moich zwierzaków :shake: Każdy jest tak bardzo inny, tak wiele wnosi w stado, tak wiele z nimi przeżyłam. Luka jest od początku, to moja pierworodna, najważniejsza, wyciągnęła mnie z depresji i dzięki niej odnalazłam w sobie psią pasję ;) Jest tak bardzo sprzężona z moim życiem, że nawet nie pamiętam czasu, kiedy jej nie było. Chibi jest najbardziej emocjonalnym i delikatnym z moich psów, poza tym ciężko i długo z nią pracowałam, jest wrażliwa i trzeba ją chronić... Żaden z moich psów nie wita się tak pięknie jak ona, nie trafia swoim zachowaniem tak prosto w serce. Frotek jest strasznie podobny do mnie z charakteru. Dlatego często mamy starcia, ale kiedy przychodzi co do czego, ufam mu najbardziej. Najszybciej łapie sztuczki i komendy, najchętniej się uczy, uwielbia pracę, jest uparty jak osioł i bardzo wrażliwy na ton głosu czy nawet krzywe spojrzenie. Hercia to mój mały promyczek, wnosi do domu mnóstwo życia i radości, jest jedynym psem, który kocha się przytulać, tarmosić, śpi wtulona we mnie, budzi mnie buziakami i kuksańcami. Jest dzielna i bardzo silna z charakteru, przy czym to pies jednego pana, trzyma się mnie i tyle. Ich relacje międzypsie są baaardzo złożone. Nie wiem, co by było, jakby któregoś zabrakło - czy nie zepsułoby się między resztą psów itd. Ale mi chyba by pękło serce gdyby któreś odeszło, niezależnie od tego, czy jest reszta psów czy nie.. Każde z nich jest tak samo ważne i tak samo istotne. Trudno by mi było patrzeć reszcie w oczy, wiedząc, że jeden element tej sfory przepadł gdzieś na zawsze... Brr. Nie lubię o tym myśleć ;)
-
Hera ostatnio sobie całą poduszkę przecięła... na trawie, gdzie nie było nic, ani szkła, ani drutu, do teraz nie wiem jak to zrobiła. Mamy zdolne psy ;)