-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[quote name='ajeczka']Ręka nie do użytku. Opuchnięta, na szczęście nic się nie babrze. Policja ma u mnie 6, służba zdrowia - lepiej nie mówić. Musiałam sama przypominać, że powinnam dostać zastrzyk przeciwtężcowy??!![/QUOTE] Makabra, dobrze, że miałaś jeszcze do tego głowę.. Żeby nadzorować samemu lekarzy :roll:
-
Ale cudne zdjęcia :loveu: Haha, gdybym ja chciała z każdym psem oddzielnie chodzić na spacer to doba musiałaby mieć 48 godzin :diabloti: Ale najlepiej jest chodzić i oddzielnie i czasem razem, tylko jak razem to bardziej chodzenie i spacer niż bieganie - ja tak robię z moimi :) Jak jest czwórka to więcej łażenia, a jak po 2 to mogą bardziej brykać bez smyczy. Choć w te upały "brykać" to dużo za duże słowo :roll: Ja na moje psy zwykle wołam zbiorczo "dzieciaki", "psiaki" lub "dziobaki" i zdarza mi się mówić w ten sposób nawet do jednego psa :cool3: No i niekiedy mówię "dziewczyny", nawet jak idę z Herą i Frotkiem... A jak rzadko idę z jednym psem (do groomera czy weta) to i tak mówię "chodźcie, idziemy" :razz:
-
[quote name='ajeczka']No i zostałam pogryziona przez burka, który atakował moje psy. Moje kundle na smyczy, on nie chce nas wpuścić do klatki, zaatakował je. Ratując mu życie zostałam ugryziona. Dopiero kopniakiem udało mi się go odgonić. Cudowna właścicielka Diego zdezynfekowała mi ranę. Poinformowałam policję, zajęli się sprawą natychmiast. Ja skorzystałam z państwowej służby zdrowia i mam w trzech miejscach zeszytą rękę, na szczęście uratowany kciuk. Policja zlokalizowała psa i został odłowiony do schroniska. Będzie obserwowany pod kontem wścieklizny.[/QUOTE] Kurczę, strasznie nieciekawa sprawa... jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby pies atakujący inne psy rzucił się na człowieka. Musi być zdrowo rąbnięty :roll: Choć raz miałam sytuację, że pies rzucił się na mnie, ignorując mojego psa i uwalił mnie w nogę, na szczęście dzięki grubym spodniom miałam tylko sińce... Ale pożałował tego, Frotek nim rzucił 3 metry dalej. Potem właściciel się tłumaczył gęsto, ale zabawne to nie było. Przykro mi, że coś takiego was spotkało :roll:
-
[quote name='marta.k9080']Jak wracałyśmy ze spaceru ,spotkałyśmy 4mieś DONka:placz: gdyby był czarny to bym go porwała:diabloti: Rozmawiałam chwilę z jego pańciostwem ,a Luna warknęła szczyla bo chciał dać jej buziaka:evil_lol:[/QUOTE] Ojej, trzeba było brać, przefarbowałabyś go i już, co za problem :evil_lol: Swoją drogą, ostatnio na spacerze mijałam psa - kundla, ale w typie DONka, tylko szczupły i na dłuuugich łapach. Czarny z białym krawacikiem. Był tak przepiękny, że dech zapierało :loveu:
-
[quote name='trabeska']Mam w końcu linki dla diabełków i o dziwo na spacerze się nie poplątaliśmy... :eviltong: A tak wgl, to mam wolne i do szkoły idę dopiero w piątek :razz:[/QUOTE] Jak długie? Dla obu naraz? Jejku, ja jak miałam linkę dla Chibi to wiecznie byłam zaplątana (czego skutkiem są dwie piękne blizny na nogach - miałam zaplątaną wokół stopy linkę, piesek zobaczył gołębia... Rana goiła się miesiąc :roll:). Teraz używam taśm, są szersze i bezpieczniejsze i dla mnie i dla innych psów ;)
-
[QUOTE=makot'a;20768190]Ja czytam teraz [I]Pieśń Lodu i Ognia, [/I]popularnie zwaną[I] Grą o Tron[/I], a Bartka wreszcie udało mi się namówić na przeczytanie Corena :evil_lol: Leżymy jak emeryci - głupio nam okropnie, ale cóż zrobić :lol: A z psami jest cyrk, ale po pewnym czasie potrafią się dostosować - początkowo więcej zamieszania robi oczywiście Cresil, ale on umie sie dostosować do naszych planów i po pewnym czasie robi to co my. Nie marudzi, że mu się pomysł z "postojem" nie podoba. Leży i bacznie obserwuje świat (przez co 3 razy przebiegł mi po twarzy, bo zobaczył, że jakiś pies na niego patrzy). Za to Nitka... :shake: Byliśmy tam w parku 2 godziny, a ona nie położyla się nawet na minutę - cały czas stała z zawiedzioną miną, że stoimy w miejscum czego ona NIENAWIDZI. Wystarczy, że zatrzymamy się na 2 minuty np. pod sklepem, a ona od razu zaczyna piszczeć... to samo w parku, tyle, że przez 2 godziny. Przez CAŁY CZAS piszczała :angryy:[/QUOTE] Ooo, widze, że Nitka jest jak Luka :) Stare toto, niby powinna się położyć najchętniej, nawet Frotek i Hera klapną na chwilę, a Luka kwiczy, jęczy, miauczy, piszczy i postękuje.. :diabloti: Nie ma szans, żeby na chwilę stanąć, choćby trzy minuty, bo jest NUUUUDA i idziemy dalej, bo Lusława chce wąchać. Ale jak ją spuścisz ze smyczy to nie pójdzie wąchać i sikać i się tarzać, bo Ty stoisz. Więc stoi przed Tobą z drżącą paszczą i jęczy dalej, że jak to, my stoimy? :roll::cool3: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-CiVV2EvFOsI/UXQy3vivh1I/AAAAAAAAFns/SktBjqHINgY/s902/image003.jpg[/URL] Oblizują się na komendę? :evil_lol: A łapka jak tam? I tak macie szczęście, kurczę, teraz golden znajomego wlazł w jakieś szkło - tak się przeciął, że prawie by mu łapę amputowali :roll: Strach psa gdzieś puścić...
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Dlatego ja nie lubię, jak mi się obcy pies do spaceru przypałęta - nigdy nie wiesz, co takiemu psu odwali, a dodatkowo przechodnie myślą, że to Twój i mają pretensje jak podleci czy coś ;) Jak idziesz z 4 psami to wytłumacz, że ten akurat to nie Twój...:evil_lol: Ciekawe, co za skrzywienie miał ten labek. W sumie milutki się wydaje na zdjęciach. A jak tam Morus znosi upały? Czy u was nie jest tak gorąco? Bo u nas tragedia, psy ciągnę na spacer jak krówki na sznurku :cool3: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Idę z czterema psami. Idzie podchmielony pan. Pan: O Jezu! Nie wiem co joł bym zrobił gdybym tyla kundli mioł! Ja: Też nie wiem. Pan: Joł bym to wszystko potopił! Domyślcie się, co odpowiedziałam :diabloti: Inna, cudowna sytuacja - idę z dwoma psami koło jakiejś około 25 letniej babki z wózkiem, psy spokojne i zmęczone po spacerze. Nagle pod łapy im spada kiełbasa. Mówię: fe, nie wolno! Nie ruszają jej. Kobieta (już po rzuceniu): Czy mogę dać im kiełbasę?! Ja: Nie, one nie jedzą takich rzeczy... Kobieta: Jedzą! Tylko im nie pozwalasz! Głodzisz je! Olałam ją, ale w myślach powiedziałam sobie, że szkoda, że tych prawdziwych psów w nieszczęściu tak nie dokarmia :roll: -
A powiedzcie mi, co wy na to jakbyśmy napisali petycję? I wysłali ją albo do ambasadora Polski w Danii albo do ambasadora Danii w Polsce (nie wiem w sumie do kogo lepiej)? Żeby chociaż wyrazić protest. Każdy ze swojego maila taki list protestacyjny by mógł wysłać, nagłośnilibyśmy akcję na dogo i facebooku. Może to ma sens? Przecież to prawo jest chore.. A wysłanie maila nie boli.
-
Mam nadzieję, że wywalczą jakieś normalne prawo. To przechodzi ludzkie pojęcie! Nie wiem, jak można być tak obrzydliwie niewrażliwym, jak można w ogóle odbierać właścicielowi psa i nie pozwolić go zobaczyć :roll: Już nie mówiąc, że jak jakiś pyrtek zaatakuje większego psa i ten się odgryzie, to już po tym większym, mimo że się bronił. Nie mogę uwierzyć w tak jawną i okrutną niesprawiedliwość prawa. Naprawdę kojarzy mi się to z praktykami hitlerowskimi - zakaz odwiedzin swojego psa, a tylko odprowadzenie go na śmierć - przecież to okrutne wobec człowieka! Widzi, że pies się cieszy na jego widok po takim czasie i pies musi zginąć. Ludzie to tak porąbany gatunek, że aż żal tyłek ściska, że ciągle jego liczebność wzrasta.
-
Ja bym obstawiała, że ona obawia się obcych psów i nie ma ochoty na kontakt z nimi: ma na nie idealny sposób - ignorowanie ich. Nauczyła się, że tak jest najlepiej - pisk i ucieczka powoduje zainteresowanie, warczenie i szczekanie może sprowokować atak. Ignorowanie psa, udawanie, że go nie ma, jest najlepszym sposobem na potencjalnie groźne psy, bo nie wzbudza w drugim psie reakcji rzucenia się. Moja najstarsza, niewielka suka ignoruje duże suki bez smyczy. Udaje, że ich nie ma, potrafi przejść pół metra od takiej i totalnie ją ignorować, jakby była powietrzem (nawet jeśli ta jest nią wyraźnie zainteresowana). Jeśli taka suka jest na smyczy to Luka chętnie by ją obszczekała, gdybym na to pozwoliła :diabloti: Dlatego myślę, że to nie do końca jest taka 100% obojętność, tylko wyuczona reakcja unikania zagrożenia, którą Twoja sunia zdobyła w sforze. Co nie zmienia faktu, że to bardzo dobra strategia i możesz być bardzo zadowolona, że tak jest :) Niejeden właściciel dwoi się i troi, żeby jego pies ignorował inne... (Mi się z dwoma udało, nad dwoma nadal pracuję i to czasem orka po ugorze :roll:). Tylko uważaj na podbieganie i obwąchiwanie obcych ludzi... Nie każdy sobie życzy kontaktu z psem. Możesz dostać burę albo Twoja sunia kopniaka i nie za bardzo masz prawo wtedy oponować, bo każdy ma prawo do swojej przestrzeni osobistej. Niektórzy boją się psów, niektórzy byli pogryzieni, a czasem ktoś ich zwyczajnie nie lubi - trzeba to respektować. Nie ma sensu narażać psa i siebie na nieprzyjemności.
-
[quote name='razed_in_black']tylko że cavaliery linieją cały rok, czy je czeszesz regularnie czy też nie ;) i wierz mi, że co dwa dni trzeba odkurzać, żeby sierść nie fruwała po całej chałupie :)[/QUOTE] Za to włosy psów krótkowłosych wbijają się we wszystko ;) Mam psa o każdym typie sierści (w sensie - krótko, długo, szorstko itd) i zdecydowanie najbardziej nie lubię, jak krótkowłosa Chibi gubi włos - mam to wbite w ubrania, kanapę, koce i odkurzacz tego nie łapie... Luśka gubi dużo i ciągle, ale ma długie włosy w typie cavisia właśnie i jakoś mi je łatwiej zebrać :) No i nie było mówione, że pies ma gubić mało włosów, tylko że nie ma mieć długich - zrozumiałam, że chodzi raczej o czesanie, a nie o to, żeby nie gubił sierści. Wtedy wszelkie owczarki też odpadają, bo dużo włosów tracą ;) Bo jeżeli ma mało tracić, to pudel właśnie.. Co do pinczerów to może nie są to wyjątkowo wylewne psy, fakt ;) Ale średnie są z tego co wiem bardziej wyważone niż miniaturki.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Magdalena_Kopy']Podpytam w takim razie jeszcze, a tak na chwilę obecną mogę jedynie napisać tyle, że z rozmowy wywnioskowałam że chce psa na prawdę ufnego w stosunku do obcych ludzi, psa który nie ma tendencji do obrony terytorium ani zbyt dużych zapędów do stróżowania. Wiadomo- większość psów szczeknie jak ktoś zapuka do drzwi, ale ona nie chce mieć psa z dużą skłonnością do pilnowania mieszkania. Odpadają więc na pewno sznaucery- zresztą kiedyś miała miniaturkę i twierdzi, że nigdy więcej. Zdecydowanie odpadają rasy uchodzące za baaaardzo szczekliwe. Do tego chodzi o rasę przyjaźnie nastawioną do innych psów. Ja jej poleciłam cavaliera ale ona widzi problem w jego włosach- są za długie, a przecież nie będzie go golić na łyso ;)[/QUOTE] To może pinczer średni? Idealny byłby pudel - sierści nie traci, więc to duży plus, a można go u groomera co dwa miesiące przyciąć i z głowy :) A to świetne psy. Myślę, że też toller by się sprawdził. Cavalier to nie aż tyle roboty, a nadrabiają charakterem naprawdę ;) Znam ich kilka i to są tak przyjazne i ufne, że chyba warto znieść to czesanie.. Ale jak kto woli. A musi być w ogóle jakaś rasa? Bo taki pobieżny opis pasuje do ogromu już dorosłych psów z DT, które są ufne i kochane wobec całego świata. Ostatnio moja znajoma adoptowała taką psinę z Wrocławia, czysty miód ;) Sama miałam 5 takich łagodnych, cichych piesków na DT - aż mnie dziw brał przy tych moich osobistych wariatach, że psy mogą być takie ciche i niekłopotliwe :lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[URL]http://imageshack.us/a/img163/3840/plik030.jpg[/URL] Świetne są te szelki! :) I dobrze widoczne na psie :) Ale ona genialnie szaleje w wodzie :loveu: Szkoda, że moje łajzy to najwyżej się trochę pochlapią ;)
-
Sesja na drzewie :eviltong: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-20 10.37.29.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-20 10.37.54.jpg[/IMG] I wbrew pozorom - wszystkie psy na zdjęciu :evil_lol: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-20 10.38.33.jpg[/IMG] Na koniec Chibi walcząca z wodnymi potworami :diabloti: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-20 10.59.10.jpg[/IMG] I to by było na tyle, miłych weekendowych szaleństw :p
-
Zaczęły się ciepłe dni, więc pora na chlapanie się w wodzie :p I psom i mi tego brakowało, nad wodą możemy siedzieć godzinami - psy się chlapią, Luka aportuje z wody piłeczkę, Frotkowi trzeba rzucać kamyczki, żeby nie próbował nawet ich łapać (ale i tak domaga się, żeby je rzucać), Chibi walczy z niewidzialnymi potworami w wodzie... Żyć nie umierać :diabloti: Ale pływać jako tako nie lubią, Hera umie, ale jak jest jej gorąco - włazi, robi w wodzie kółeczko i wraca, więcej pływać nie chce ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-16 15.35.03.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-16 15.35.32.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-16 15.36.55.jpg[/IMG] A oto jedyny pies, który się cieszy jak zaczynam go szkolić :evil_lol: Czyli Neruś (dla niewtajemniczonych - psisko TZa) :p [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-19 21.30.22.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-19 21.32.51.jpg[/IMG] Ucieszony pyszczek po zabawie w szukanie piłeczki ;)
-
Śliczne z nich świrki :loveu: Mordki mają przesłodkie, miło ich oglądać :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]Soko -[/B] ja myślę, że ludzie mają duuużo do czynienia z problemowymi psami, bo w Polsce świadomość wychowywania i szkolenia psa jest na poziomie prawie zerowym ;) Na każdym spacerze spotykam 2-3 psy naprawdę problemowe i kilka po prostu niewychowanych. Co nie zmienia faktu, że nie uważam, że każdy pies powinien być łagodny jak baranek, potulny i milutki, bo to w ogóle zaprzecza naturze wielu psów (moich też). Tylko czasem trzeba pomyśleć, na ile warto w takiego psa inwestować - Tobie się udało, poznałaś swoją pasję, gratuluję. Mój pies był nie do życia z cyrkowaniem i świrowaniem, włącznie z ryczeniem i staniem na tylnych łapach na widok czegokolwiek psopodobnego (np człowiek z teczką = na pewno człowiek z małym psem, wraaau! :roll:). Też go z tego wyciągnęłam, nauczyłam się od niego wiele i nie żałuję tych godzin treningów zupełnie. Ale moja znajoma ostatnio znalazła na ulicy psa, który pogryzł jej męża, miał straszne odpały (dostawał szału i gryzł) i nie zainwestowała w niego, oddała go do schronu (mówiąc co i jak), gdzie stwierdzono u psa poważne zaburzenia - możliwe, że zostanie uśpiony, bo jednego dnia jest normalny,a drugiego gryzie do krwi wolontariuszy. I ani trochę jej się nie dziwię, bo nie była zupełnie gotowa na psa, nie ma w ogóle doświadczenia, nikt normalny takiego psa nie zaadoptuje sam z siebie. Możliwe, że u tego psa człowiek coś zepsuł, ale to nieważne, skoro umiał się rzucić do twarzy i gryźć jak oszalały... [quote name='zaginiona sara']Wiele osób uwiązało psa na chwilę pod sklepem. Zrobili to po raz ostatni...[/QUOTE] Nie przesadzajmy, akurat katasza opisała sytuację - psa ma pod ręką, widzi go cały czas, praktycznie jest tuż obok i tak dalej :) Jednak to fakt, że u nas w mieście kilka właścicieli w ten sposób straciło swoje psy, swego czasu to była plaga - kradzieże kundli, pewnie jako worki treningowe dla astowatych, bo i walki tu się odbywały. Jakoś teraz to minęło, albo o czymś nie wiem... Więc nigdy nie można psa stracić z oczu, szczególnie jeśli jest w typie rasy, ale tak jak pisałam - kundle czasem też kradną, nie warto psa narażać. -
[quote name='Dagllezja'][B]"Z milosci do psa" - Patricia McConnell[/B] Charakteru tej ksiazki nie mozna opisac jednym slowem. Znajdziemy tam informacje o funkcjonowaniu psiego mozgu (ale nie zadne nudne wywody, wrecz przeciwnie). Historie jej psich "pacjentow" i ich wlascicieli, gdzie omawia problem i jego rozwiazanie. Napisana jest prostym jezykiem o powaznych sprawach. Odslania nam tajemniczy swiat wewnetrznych psich emocji, uczy je dostrzegac, roumiec i szanowac. Strach, zlosc, szczescie. Madrze i konkretnie napisana ksiazka przez osobe bardzo wrazliwa. Po jej przeczytaniu ( a byla to jesli nie pierwsza to jedna z pierwszych przeczytanych przeze mnie "psich" ksiazek) nabralam nieco innego spojrzenia na moje kudlate. Orzezwila mnie i spowodowala, ze mialam wiecej cierpliwosci (bo wiecej rozumialam). Baczniej zaczelam sie psiakom przygladac i interpretowanie ich stalo sie dla mnie jeszcze wieksza przyjemnoscia. Lektura obowiazkowa.[/QUOTE] Też uważam, że to jedna z lepszych książek tego typu, naprawdę warto się z nią zapoznać :)
-
[quote name='ajeczka']Na szczęście nie szukają dzików. Rino z reguły je olewa, ale jak człowieki polowały to on chciał im pomóc. Sam z siebie tropi sarny, ale nie pozwalam mu polować. Wczoraj całe psie stado bawiło się na łące, dziki nie przyszły. W sumie 3 psy i dwie suki. Utwierdzam się w przekonaniu, że socjalizacja daje efekty. Labrador, alano i Rino bawią się bez konfliktów. Niestety jest u nas piękny DONek, rok temu bawił się z rudym kilka razy, ale właściciele nie przychodzili z nim na łąkę i teraz mamy kolejnego szarpiącego smycz owczarka, który chce zjeść wszystko i wszystkich ;-( Szkoda, bo to potwierdza moją opinię o tych pięknych psach.[/QUOTE] Ano, one jakoś nie są normalne. Znam kilka i żaden nie jest zrównoważony. Może to dlatego, że trafiają w niewłaściwe ręce - większość ludzi marzy o owczarku, bo mieli w dzieciństwie, widzieli w filmie, ma sąsiad, są ładne i typowo "psie". A że owczarek to nie jest zbyt prosty pies w obsłudze, to potem dzieje się właśnie coś takiego... U mnie szczytem jest niepełnosprawna dziewczyna z DONką na smyczy. Strach się bać, dobrze, że ten pies nosi kaganiec. Ale suka piękna, szkoda jej, bo dziewczyna wyżywa się na niej i wrzeszczy :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Cóż, masz najpewniej rację, tylko ja zawsze się zastanawiam: czy naprawdę warto walczyć o skrzywione psy, jeżeli bezdomnych jest tak dużo zwierząt bezproblemowych? Czy naprawdę warto wydać ogromną kwotę na ratowanie jednego niepewnego i trudnego zwierzęcia, jeżeli ta sama kwota mogłaby pomóc kilku lub kilkunastu innym, o lepszym charakterze i bardziej stabilnych? Tutaj nie ma dobrej odpowiedzi. Wydaje mi się, że to zależy od tego człowieka, który decyduje się pomóc takiemu zwierzęciu. Tylko, znowu filozofuję, w imię czego? Weźmy agresywnego psa, który potrafi ugryźć swojego człowieka. Możesz uprzeć się, że mu pomożesz, wydasz mnóstwo pieniędzy na szkolenia i behawiorystów, weterynarzy. W imię odpowiedzialności, litości czy miłości, zwał jak zwał. Doskonale wiemy, że zwierzę się nie odwdzięczy, bo nie ma świadomości, że się dla niego "poświęcasz". Jest niebezpieczne dla Ciebie, prawdopodobnie Ci nie ufa. Możemy uznać, że pomoc takiemu psu to szczyt moralności albo szczyt głupoty - za te pieniądze możesz adoptować świetnego i kochanego psa i wspomóc kilka innych zwierząt w potrzebie. Więc czy warto? Nie wiem, ale znając siebie, pewnie bym walczyła o takiego psa. Chociaż rozum podpowiada, że to głupie w czasach nadmiernego zapsienia i kilkudziesięciu psach przypadających na jednego chętnego. -
[quote name='kalyna']miło mi :loveu: :loveu: one trzymają sie siebie dość blisko :) Ja nie jestem chucherkiem, więc przeciągnąć się nie chcę dać. Ale podchodzę do sprawy, że lepiej taktyką niż siłą... jak czuję, ze zaczynam tracić grunt pod nogami, bo ciągną jak parowozy to zapieram się nogami i każdy dostaje pstryk w uszko, czasem do tego jakieś słówko i działa :loveu: nie wiem dlaczego, bo to jest zero bólu, ale najważniejsze, ze działa. Najgorzej, to raz pokazać psu, ze ma siłę, żeby mnie przeciągnąć, to potem ciężko to wyplenić. Jak pociągnie to stosowałam na początku, jak pies się zapominał, krótkie szarpnięcie smyczą, ale nie pociągnięcie. Ciągnęłam na początku i robiłam z Sonią zawody w przeciąganie :cool3: Jak wiem, ze może być draka z psami z za ogrodzeniem to już mówię: Nie wolno. I wtedy Sonia spogląda tylko kątem oka, ale wystartować jej nie wolno. I to też działa...bo Gandi stoi i PACZY i nie wiem co w tej małej główce tam się rodzi... Dlatego wtedy jestem bardziej surowa dla Sonii, bo nie chcę mieć na smyczy dwóch dzikusów... Niestety nie we wszystkich momentach tzn. jeden ON na osiedlu. Tam to jest reset mózgu. I wtedy jak tam idę to idą pojedynczo. i się dzieje :mad: Czasem jak zaczynają robić za parowozy, a są sytuacje, gdzie muszą iść blisko.. choćby, gdy samochód przejeżdża. To obrożę podciągam , aż za uszy. Tak jak kolczatkę powinny psy nosić. Wtedy też fajnie się psem steruje. Dlatego jestem zakochana w obrożach półzaciskowych. Bo mogę w każdym momencie wyregulować. A po drugie, odkąd mamy półzaciski to psy wiedzą, ze nie opłaca się ciągnąć. I widzę różnice, niż przy zwykłych obrożach.... I bardzo staram się nie klnąć do psów.. normalnie to różne słówka u mnie lecą.. aż nie wypada... ale do psów nie chcę używać niektórych wyrazów... Raz spróbowałam, bo Sonia mnie wkurzyłą.. i nic to nie dało, a sama poczułam się bezradna... nie mówię, ze to się nie zmieni :oops: I wszystko co napisałam dotyczy się Owczarów, do Ciapka jest inne podejście... ale jak są 3 parowozy to wsie 3 po uszach dostają.... Ciapka nie mogę traktować jak Owczarów, a Owczary jak Ciapulca ;) Ale się rozpisałam... uuuu nikomu się nie będzie chciało tych pierdół czytać :evil_lol:[/QUOTE] Zgadzam się z tym, że nie można kundlom pokazać, że się da ciągnąć ;) Jak ja idę z 4, to na początku spaceru robię małą musztrę. Jakoś im się wtedy wbija do łbów - na tym spacerze nie ma świrów. I potem jest ok. Jeśli im poluzuję na początku, to potem jest ciężko je ustawić, chociaż też się da (np idę kilka kroków i "SIAD!", znowu kilka kroków i znów "SIAD!" - działa :). Ale łatwiej pokazać, że żartów nie ma i jest spokój :) Moja mama raz wzięła całe stado to podobno fruwała za nimi. No ale jak się każdemu chce dać powąchać co chce, podejść gdzie chce to tak wygląda - jak idziesz ze stadem to nadajesz kierunek i nie ma zmiłuj :diabloti: Ja do psów zazwyczaj nie klnę... Wykorzystuję to na specjalne okazje :evil_lol: Jak Frotek dawno temu mi złapał śp świnkę i ryknęłam kwiecistymi słowami to zadziałało (a że miał do czynienia z pijakami to zna te słowa doskonale). Albo jak biegałam z nimi, Hera na 7 m taśmie, Fro na flexi 5m i nam sarna wyskoczyła... Nie dało się ich zatrzymać, za duży rozbieg, pędziłam za nimi (musiało to śmiesznie wyglądać :diabloti:) Ale pewne magiczne słowo zadziałało natychmiast :diabloti: Nie wiem w sumie czemu, może człowiek naturalnie wulgaryzmy wypowiada ostrzej? Tym bardziej lepiej ich na co dzień nie używać :cool3:
-
[quote name='marta.k9080'] Lunka była dzisiaj świetna!Olała rowery i przeszła na luzie obok wielu ludzi w tym obok hałasujących robót drogowych:multi: Byłyśmy nad Wisłą,oczywiście Lunka zaliczyła pływanko,wpadła w prawdziwy szał i ganiała we wodzie jak dzika:evil_lol: Ubrałam jej szelki i jesteśmy obie bardzo zadowolone.Luna bardzo paradnie szła w nowej uprzęży i nawet nie ciągnęła ,jak to miała w zwyczaju nosząc szelki.Odpowiada mi też smycz 210cm.Ogólnie to wolę szyte na okrągło,ciężkie smycze,ta jednak jest bardzo fajna, na długie spacery idealna.[/QUOTE] Gratuluję udanego spaceru :) U mnie trochę znowu pieski nieswoje, bo przyzwyczajone do spokoju, a teraz pełno ludzi i psów. Ale kwestia tygodnia, żeby się oswoiły ;) Haha, to fajnie, że wodę lubi :) U mnie psy mogą się ewentualnie potaplać, jak jest gorąco, ale żeby uwielbiały wodę to nieeee ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Soko']Jeśli agresja jest spowodowana hormonami czy chorobą to nadal nie jest to wina psa ;)[/QUOTE] Już pisałam, że kryterium "winy" jest w ogóle mgliste ;) Hormony i choroby to nie "wina" ale w tym momencie to coś, co "wychodzi od psa". Więc tutaj zadziałać można lecząc lub usypiając, nie ma opcji obwiniania człowieka, co na psich forach często się zdarza. Agresję wielu ludzi uznajemy za ich właściwość, wsadzamy do więzienia, a często jest spowodowana nadmiarem testosteronu, nadmiernym pobudzeniem.. Czy to ich "wina"? A jednak te zachowania wychodzą od nich, są niebezpieczne, co oznacza, że takie osoby powinny być izolowane. No i ze zwierzakami tak samo: dla nas nie ma znaczenia powód, zwierzę naprawdę niebezpieczne, niezależnie jak skrzywione, nie powinno mieć miejsca w społeczeństwie. (Nie mówię o sznaucerach obszczekujących rower, tylko o prawdziwej agresji ;)) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Soko']Właściciela - niekoniecznie. Ale zawsze człowieka. Jakiekolwiek psy niestabilne psychicznie biorą się z tego, że były źle traktowane, albo urodziły się w pseudo i są po maksymalnie agresywnych rodzicach, itp. itd. Ja wychodzę z tego założenia ;)[/QUOTE] Nie uwzględniasz mutacji genetycznych, genów warunkujących niepohamowaną agresję, nadreaktywność wynikającą z podłoża biologicznego (geny, hormony itd), chorób (guzy, hormony, urazy mechaniczne)? To trochę jakby ignorować biologię psów i uznać je tylko za samą psychikę, którą można dowolnie kształtować... Ogólnie, samo istnienie psów można uznać, że to "wina człowieka" (choć z tym można polemizować) i do tego sprowadza się chyba Twoja wypowiedź. Ale znowu pseudohodowca też jest pseudohodowcą, bo został niedoedukowany, źle wychowany jako osoba nieempatyczna i tak dalej i tak dalej... Więc może pojęcie "winy" jest tu w ogóle nieużyteczne ;) Co nie zmienia faktu, że nie uważam, że psy są świętymi i niewinnymi istotami i tak samo z dziećmi. "Niewinność" to też pojęcie bardzo abstrakcyjne. Kiedy w ogóle można mówić o odpowiedzialności za swoje czyny? No ale za bardzo filozofuję ;)