Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Beatrx']myślę, ze tam działa coś podobnego jak i w każdej dziedzinie życia. wystarczy przejrzeć dogomanię chociażby, tu też niejeden (nawet miłośnik psów) się złapie za głowę czytając niektóre wątki czy wypowiedzi i tak samo będzie w sprawach dzieci. znajdzie się parę osób pozwalającym "słodkim aniołkom" na wszystko, zaczną ze sobą rozmawiać, nakręcać się nawzajem i już powstaje obraz takich a nie innych rodziców.[/QUOTE] Masz rację ;) Tak samo mi się przewraca w brzuchu, kiedy słyszę, że pieski są dobre i kochane i zawsze jakikolwiek kłopot czy złe zachowanie to wina właściciela. Nie zawsze, zależy od psa. Zabezpieczenie psa zależy oczywiście od właściciela tylko i wyłącznie, ale rzecz jasna, są psy które z natury są reaktywne i mają problemy z behawiorem mimo prób i starań. Wydaje mi się, że tutaj można to samo odnieść do dzieci i w przypadku żadnej istoty żywej nie można generalizować, czy to "psy", "dzieci", "koty", "łysi", "wysocy" ... :evil_lol:
  2. [quote name='Koszmaria']ależ ten pies gryzł. pies gryzł i jego pilnowanie zasobów było coraz bardziej obsesyjne i energiczne. ja płakałam i błagałam żeby psa zostawić w spokoju,ale przecież gównażerię się ignoruje,nie? dzieci i ryby... od lat powtarzam,że gdyby ten pies ważył choćby i 10kg więcej,to dawno by poszedł pod igłę,za agresję. no ale że 'gówienko' nawet 5kg nie waży...[/QUOTE] Szkoda psa :( Moja znajoma miała sukę, ważyła z 8 kg, i dzieci sąsiadów radośnie jej tupały pod drzwiami, zaczepiały psa. Potem nad życie nienawidziła dzieci i się nie dziwię. Właśnie czytam na facebooku dyskusję o tym, jak to dzieci to święte istotki i trzeba je chronić i mi się bebechy przewracają - czy tylko ja tak mam? Dzieci są nieostrożne, bezmyślne, często okrutne i fakt, że przez to są narażone na o wiele więcej niebezpieczeństw niż dorośli ludzie. Tylko czy to świętość? Może ja akurat byłam takim kiepskim dzieckiem, ale od innych dzieci wiele złego zaznałam i jakoś nie wierzę w słodkie i niewinne istotki :diabloti: Część tak, jasne, to naprawdę fajne dzieciaki, ale część jest bardzo wyrachowana... I to nie zawsze od rodziców zależy, znam świetnych rodziców, a w dziecko jakby diabeł wstąpił :evil_lol: PS. Opolski dodatek Wyborczej wydrukował mój list o "kartach psiego obywatela"! :multi: Tylko co z tego, skoro to nic nie zmieni - co najwyżej zaostrzą się przepisy w sprawie kagańców :roll:
  3. [quote name='Diana S'][B]Zmierzchnica[/B], uwierz mi, nie tylko Ty jestes dziwadlem. Ja mam trzy psy i to nie male, wychodze z nimi wszystkimi na raz. Ludzie patrza na mnie, jak na ufo. ;) Slyszesz i widziec psa tak strasznie przestraszonego, ktory niczym nie zawinil, i skonczyl jak wyzej opisujesz. Wyc sie chce :placz:[/QUOTE] Ja bym tam chciała, żeby oni tylko na mnie patrzeli i powstrzymywali się od komentarza ;) Dziś przechodziłam przez ulicę z psami w miejscu bez pasów, a w drugą stronę szli ludzie też przez ulicę i zaczęli mi cmokać i gwizdać na psy. Nie wiem, może koniecznie chcieli, żeby zaczęły do nich ciągnąć, wyjechałoby auto i nas wszystkich zabiło? :diabloti: Po prostu głupota mnie dobija. Za to pełnooo psów na spacerze i ani jednego niemiłego spotkania, podbiegania, ataku, normalnie własnego miasta nie poznaję :loveu: O tym piesku nie mam ochoty nawet myśleć. Czuję, że zawaliłam, mimo że nic nie mogłam zrobić, za późno cynk dostałam. Szkoda, że go nie ukradli :( [B]tobilife[/B] - oj tak, jeśli ludzie myślą, że jesteś młodsza niż wyglądasz to masz przekichane. Ja może stara nie jestem, ale wyglądam na nastolatkę niestety, szczególnie w sportowych ciuchach i z psami - non stop jestem gówniarą, bachorem, dzieciakiem, dziewczynką i innymi takimi. Chyba sobie dowód na czole przykleję.
  4. [quote name='Beatrx']masdamerka, co do tych szelek... na wątku smyczowo-obrożowo-szelkowym jakiś czas temu był temat szelek dla psów do samochodu i wychodziło na to, że żadne szelki psa nie utrzymają w razie wypadku, za duże siły działają. dlatego szelki można traktować jako przypięcie psa, żeby po samochodzie nie chodził a nie realne zabezpieczenie na wypadek wypadku. i przecież nikt by psa samego w rozbitym samochodzie nie zostawił, zwierzątko zostanie zabrane tam, gdzie służby będą mogły i jak rodzina poszkodowanego zostanie o wypadku powiadomiona to i wzmiankę o psie otrzymają. no ale jak psisko zwieje to nikt nie będzie za nim biegał, dlatego ważny jest identyfikator nie tylko z naszym numerem telefonu, ale i bliskiej osoby.[/QUOTE] Ja się najbardziej obawiam, że taki psiak zacznie bronić właściciela, nie będzie wiedział co się dzieje... Wtedy służby podobno nie udzielają pomocy ze względu na własne bezpieczeństwo. Jak będę mieć swoje auto to obowiązkowo klatka transportowa, nie warto siebie i psa narażać.
  5. [quote name='evel']Zuz postanowił się zmęczyć na spacerze (at last!), bo wiosna dotarła i do nas, więc wreszcie można wyjść z chaty bez kurtki :loveu: Ale niestety już się chyba zregenerował. Zastanawiam się natomiast, czy nie wziąć worka, grubych gumowych rękawic i nie pozbierać szkieł z boiska po tych zasrańcach, co tłuką butelki w ramach rozrywki, bo im chyba nie staje :angryy: Bo inaczej nici z aportowania czy frisbee, pies będzie do szycia na sto pro :roll: Nigdy nie zrozumiem, co jest takiego cool w tłuczeniu butelek. I to na trawie, więc chyba jedną o drugą? Szkoda, że nie o swoją pustą głowę :roll:[/QUOTE] To samo u mnie - teraz szczytem jest wyciągnięcie wkładu z kosza na śmieci i rozwalanie go prętem do zabawy. Tłuczenie butelek jest już passe, to tylko wstęp do dalszych zabaw kulturalnych. Uwielbiam tylko panów zbieraczy śmieci, bo zwykle oczyszczą miasto z co większych kawałków butelek czy puszek, powinna im gmina za to płacić. A lasy pełne poremontowych odpadów - za to możemy podziękować prawu, które każe wynajmować jakieś specjalne kontenery, stawiać je, wywozić i takie tam. Ludzie nie wgłębiają się w przepisy, śmieci fru do lasu i spokój :loveu: Kiedyś takiemu śmieciarzowi zrobiłam zdjęcie, wywalał z auta śmieci na teren byłej kopalni, chciałam cyknąć rejestrację - nie zdążyłam, bo mi zaczął grozić, że z lasu już więcej nie wyjdę i inne urocze rzeczy :p
  6. [quote name='Evodish']Zgadzam się z Filodendronem - jak mieszkam w mieście, to muszę się liczyć z rytmem tego miejsca. Z karetkami na sygnale, z tłokiem na chodniku, z innymi psami idącymi naprzeciwko na napiętej smyczy, przechodzącymi 5 centymetrów od nas, z wrzeszczącym dzieciakiem jadącym rowerkiem po parku itd. I niestety trzeba tolerować wszystko, co leży w granicach prawa. Natomiast co do ludzi bezmyślnych lub niewychowanych..nie widzę problemu - przecież zawsze można się odezwać, zwrócić uwagę, zasłonić psa.. Jak widzę,że biegnący ku mnie zwierzak ma niezbyt przyjemne zamiary, albo jest zbyt natrętny i suka szuka pomocy, to staję przed młodą i blokuję, rozdzielam, prosząc właściciela o zapięcie pupila na smycz. Na ogół wystarczy, bo jak właściciel psa nie zabiera po mojej prośbie, to sam spycham go w tył. Wtedy przybiega swojemu pieskowi na ratunek ;) A jak i to nie działa, to łapię psa za obrożę i dzwonię na straż miejską - a zdarzyło mi się to aż raz przez trzy lata. I pomogło jeszcze zanim usłyszałem pierwszy sygnał w słuchawce. O dzieciach w ogóle nie wspominam - jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie zareagowały na moje "stop" i nie dostosowały się do instrukcji jak psa głaskać. Mam o tyle komfortową sytuację, że sunia jest spokojna i spolegliwa, a ja jestem facetem - pewnie też trochę inaczej się mnie traktuje niż kobietę do której chyba jakoś tak łatwiej zagaić. Natomiast jak miałem na tymczasie czy szkoleniu psy bardziej reaktywne, agresywne czy nerwowe, to stopniowaliśmy bodźce wychodząc sobie wieczorami w spokojne, ciche miejsca, powolutku zwiększając utrudnienia.. To ja się muszę dostosować do społeczeństwa, nie społeczeństwo do mnie.. No i zawsze mieliśmy kaganiec i szelki coby się nie wyślizgnął. Psa to nie boli a i odbiór jest zupełnie inny, i bezpieczeństwo większe. Fajne są też kamizelki z napisem "pracuję, nie dotykaj mnie" czy podobne :)[/QUOTE] Zgodzę się z tym, że mężczyzn raczej się nie zaczepia. Mój TZ nie wierzył mi naprawdę długo, że ja codziennie słyszę komentarze i zaczepki (mam 4 psy, wychodzę zwykle po dwa, czasem z całym stadkiem). Jak on ze mną szedł to jakoś ludzie się nie odzywali. Miałam tak skrajne sytuacje, że szkoda gadać - kiedyś facet chciał mi wyrwać psa i sobie wziąć, nie mówię już o opieprzaniu za to, że chodzę z psami, że mam psy itd. Zdarzyło się, że koleś szedł obok mojego psa, usadzonego na waruj, kopnął go i poszedł dalej - pies wpatrzony w żarcie w mojej ręce, pisnął zdziwiony, bo nawet nie zauważył tego człowieka, nie wiedział co się stało. Już pisałam, jak mnie ostatnio facet wyszarpał i wytrącił komórkę z ręki. A moje cielaki nawet nie zareagowały, dobrze zsocjalizowane pieski pańci nie bronią :diabloti: Gwizdanie, cmokanie, wyzywanie, pokazywanie palcami i wrzask dzieci na porządku dziennym (swoją drogą, wstyd by mi było, jakby moje dziecko na całą ulicę zaczęło wrzeszczeć "PSYYY! psyyy! mama zobacz psyyyy!" - rozumiem dziecko, bo to się zdarza, ale mamusia wtórowała mu równo, czułam się jak cyrk obwoźny). Mieszkam w małym mieście, pewnie w dużym wzięliby mnie za wyprowadzaczkę psów, a tutaj po prostu jestem dziwadłem :evil_lol: Zgadzam się z filodendron, że pies który uwalił człowieka, wśród ludzi powinien chodzić w kagańcu- właśnie ze względu na nieobliczalnych ludzi, którzy po prostu podchodzą do psa i go kopią, albo zaczynają szarpać i wrzeszczeć na właścicielkę. Miałabym reaktywne, agresywne psy to pewnie teraz miałabym ogromny problem. A że się przeraziły agresywnego faceta (ewidentnie prowokował je do ataku), to moje szczęście... Szkoda psa, który dostaje łatkę agresora za głupotę ludzką. Może też inaczej bym na to patrzyła, gdybym miała dzieci? Ale jak na razie osobiście spotykam się ciągle z ludzką agresją albo głupotą, i to mnie bardziej martwi niż niewychowane psy... To akurat pewnie kwestia indywidualnych doświadczeń. PS. Muszę się poskarżyć - nie zdążyłam ze zgłoszeniem na interwencję. Dowiedziałam się wczoraj o psie, który był bity i katowany prętem, na krótkim łańcuchu, karmiony chlebem z wodą. Dziś "dorwałam" panią, która jest sąsiadką właściciela psa i psu próbowała pomagać - jej mąż się z nim pokłócił, więc sąsiad złapał psa, wrzucił do bagażnika i go gdzieś wywiózł.. Podejrzewam, że wywalił go po drodze albo zatłukł. Kobieta nie chce mieć problemów, przeciwko sąsiadowi-wariatowi zeznawać nie będzie. Psa nie ma, nie ma żadnego dowodu. Policja sprawy psie ma głęboko w czterech literach. Chce mi się wyć po prostu, mamy tu co chwilę takie zgłoszenia. Podobno psina taka zastraszona, przerażona, ciągle się trzęsła :-( Chyba przez to, że ciągle mam do czynienia z czymś takim, mam spaczony pogląd na gatunek ludzki i psi, pewnie zbyt bardzo idealizuję psy, bo porównuję z czymś takim i jakoś... Słów brak.
  7. Dzik też człowiek, dajże dzikowi spokój ;) A tak serio, to u mnie w pobliżu całe stado dzików sobie łazi, ale moje psy się ich boją na szczęście... Przynajmniej na razie. Kiepska sprawa, ani psów nie puścisz, a jak już się podekscytowały nim, to pewnie kolejne dwa tygodnie na tej łące wszystkie podniecone psy będą nadal szukać dzika zamiast się bawić czy aportować ;)
  8. Z tego co się orientuję, to losem psa się nikt nie interesuje. Pogotowie na pewno się nie zajmie zwierzęciem. Możliwe, że zgłaszają to na policję, że jest pies, albo do gminy. Wtedy najpewniej jest odwożony do schroniska i tam udzielają mu pomocy. Jeżeli policjant lub pracownik pogotowia ma serce do zwierząt, to sięgnie po adresówkę i zadzwoni do kogoś... Ale wymogów prawnych nie ma. Z tego co kojarzę. Jeżeli pies wystraszony ucieknie w las po otwarciu drzwi auta, nikt go raczej nie łapie ani też nikogo nie informuje. Mam rację? Tak pamiętam z kursu na prawo jazdy, ale może coś pomyliłam, stąd moje pytanie...
  9. [quote name='Vectra'] Pierwsze i najważniejsze , nie ma psów ideałów :) Życie z psem , to pasmo fantastycznych doznań , przygód , zabawy , stresu i tam różnych odczuć , uczuć i przeżyć. A doszukiwanie się ciągle jakiś podtekstów , jest takie niesmaczne.[/QUOTE] Nie mam pojęcia o co chodzi, ale podoba mi się ta wypowiedź :loveu: :diabloti:
  10. Demonizujecie psy, jakoś nie widuję na ulicach potworów z rozdziawionymi paszczami, które atakują każdą ruchomą rzecz na horyzoncie. Jeżeli taki pies się zdarza, a pewnie się zdarza, to jest to wyjątek i zwykle właściciela szybko się za to karze. Miasto jest dla ludzi, hm... Zagarniamy tereny zwierzętom, budujemy coraz większe osady, a wystarczy głupie tornado, żeby zmieść miasto w sekundę z powierzchni ziemi. Trochę pokory. W mieście jest i miejsce dla ptaków, i dla myszy i szczurów, i dla kun i lisów (a tego tu pełno), a także dla psów. Nie lubię traktowania ludzi jak świętych krów - ktoś świadomie prowokuje psa do ataku i nagle się okazuje, że winny jest pies. Znajoma miała ogromne problemy przez taką prowokację, ślepa znajda zakłapała zębami na nogę prowokatorki, babka wynalazła jakieś siniaki i znajomą miesiąc szantażowała. No bo jest Człowiekiem, a bestia śmiała ją tknąć.. Nie przesadzajmy. Oczywiście, pies tak skrajnie agresywny, jak opisujecie, nie ma miejsca wśród żywych istot, nawet w naturze byłby wyrzutkiem i sam by zdechł - wilki odrzucają zbyt agresywne osobniki ze stada. Ludzie też takich przedstawicieli własnego gatunku izolują. Ale pies po przejściach? Kaganiec, trzeba go poznawać, zrozumieć jego reakcje i wychowywać, a nie skazywać na łańcuch czy schronisko, bo "nie wiadomo co w nim tkwi" :roll: Tak szczerze, spotykamy się z kilkudziestoma - kilkustoma psami dziennie. Gdyby drzemały w tych zwierzętach bestie, prawdopodobnie co drugi dzień bylibyśmy pogryzieni. Jak dotąd nie ugryzł mnie żaden pies, za to słowne zaczepki ludzi słyszę ciągle, ostatnio byłam nawet szarpana i grożono mi biciem (za psy własnie). Nie wiem, który gatunek jest bardziej agresywny.
  11. [quote name='kalyna']Noo ktoś do pomocy jest potrzebny.. niby wczoraj mama się zgubiła, ale ile było gadania, ze siedzi jak wariat w krzakach itp. :diabloti: albo mówię, połóż skarpetkę na śladzie, to położyła obok :roflt:ale na głos nie narzekam, bo na drugi raz nie pomoże :D Pies musi zaznaczyć przedmiot na śladzie. Moje mają warować, ale mogą szczekać, aportować.. no co wolisz. Na śladzie ma warować, ale w rewirze jest lepszy aport chyba.. nie wiem czy można tak mieszać psu w głowie :hmmmm: Obyśmy się tylko nie zaczęły cofać :)[/QUOTE] Myślę, że moim by wszystko się pomieszało ;) Ciężko będzie z tym warowaniem, ale pomyślimy.. Ja mamy nawet nie proszę, może uda się TZa namówić, ale on znowu obawia się kleszczy.. Fakt, że słusznie, z psów już zdejmowałam 5 tych paskudztw :(
  12. [B]Pinesk@[/B] - ciekawe skąd znajoma takie informacje ma ;) A powiedzcie mi, jak już jesteśmy w temacie, co z wypadkami? Jeśli mój pies w aucie był zabezpieczony, ja nieprzytomna muszę być przewieziona do szpitala - pies zostanie odwieziony do schroniska, czy ktoś w ogóle zechce się skontaktować z rodziną w jego sprawie?
  13. [quote name='evel']Mojej przyjaciółce ostatnio dziewucha w wieku - na oko - licealnym centralnie [B]wlazła[/B] w psa siedzącego przy nodze, czekającego na wolne przejście na kładkę. I jeszcze machnęła mu ręką nad samym łbem. Skończyło się na tym, że pies wyskoczył i złapał laskę za rękę, było to tylko ostrzegawcze, ale zupełnie na poważnie, dobrze, że miała kurtkę. Niestety, maliniaczki mają to do siebie, że najpierw robią, a później myś... eee robią. Piesek zebrał burę, dziewczynę przeproszono, ale z drugiej strony... Kto jest tak genialny, żeby włazić w obcego, niemałego przecież psa, jeszcze mu nad łbem machając, gdy do dyspozycji jest jeszcze jakieś milion innych torów ruchu? :roll:[/QUOTE] Większość ludzi :p U mnie w Strzelcach jest duuży plac targowy, wyłożony kostką, jak jest wieczór to lampy się świecą, więc często tam ćwiczę jak jest już ciemno. WSZYSCY, którzy idą placem 500mx500m idą koło moich psów, mimo że terenu w bród. A 1/3 ludzi przechodzi MIĘDZY dwoma warującymi i zostawionymi na "zostań" psami. Chcą zobaczyć, czy wytrzymają, obejrzeć pieski, sprawdzić co robię i sprowokować psy, żeby móc się czepić - któreś z tych powodów zwykle działa. Ludzie to lemingi :loveu:
  14. Chyba rozumiem, trochę też doczytałam :) Dziękuję! :p ylko to faktycznie przydałby się ktoś do pomocy... I przy każdej rzeczy pies ma warować? Czy przynieść? Gratuluję sukcesu Soni, każdy krok to sukces :)
  15. Haha, normalka, tyyyyle roboty, trzeba wejść na dogo i coś pozmieniać :diabloti: Ja mam do napisania pracę, zrobienie prezentacji, naukę na koło i właśnie czytam o rewirowaniu i tropieniu (niestety, to niezbyt związane ze studiami) :cool3: Mam nadzieję, że łapka Cresilka się szybko zagoi...
  16. [B]kalyna [/B]- to wytłumaczcie mi dokładniej rewirowanie - idę po jakimś terenie i zostawiam rzeczy z moim zapachem, tak? Pies ma szukać tych rzeczy? Ale przecież idąc po terenie zostawiam ślad, pewnie zaczną tropić "po sznurku", a nie rewirować.. [B] evel -[/B] no moje też ślad wsteczny robią najchętniej. Luka w ogóle nie pojmuje czegoś takiego, jak tropienie nosem ;) Frotkowi jak się zechce. Ale Chibi i Hera są w tym świetne, zresztą ja Herę zaczęłam (po laikowemu) uczyć tropienia, kiedy raz mi się zgubiła na długo i znalazła po naszym śladzie drogę do domu, a miała 7 miesięcy wtedy i była u nas krótko. Pobiegła najpierw zupełnie inną drogą, potem złapała nasz ślad i zdołała wrócić ;) Uznałam, że szkoda mi tego, że ona już sama z siebie używa nosa... Mam książkę o nowoczesnym tropieniu, ale to uwzględnianie wiatru, pomocnik czekający 20 minut itd to już trudna sprawa. Ktoś musiałby mi to pokazać jak tłumokowi, może bym załapała :evil_lol:
  17. [B]asiak_kasia -[/B] niesamowite :lol: Ja nie lubię takich ludzi, którzy czepiają się, że męczę pieski na smyczy, że czemu ich nie puszczam, czemu każę im komendy robić itd. Miło, że ktoś się nie czepia, że pies w ogóle żyje i chodzi po trawnikach, ale mimo wszystko - mój pies, moja sprawa, a nie chcę się czuć jakbym katowała swoje zwierzęta ;)
  18. Ależ Ciap korzysta z wolności :loveu: Ja mam zawsze "wiosenną zapaść", gdy się zrobi ciepło - na zimę pełna swoboda, święty spokój, można psy wyhasać, znikam w lesie i jest cudnie, cisza... A jak tylko temperatura skacze powyżej 10 stopni, to wylegają wszyscy - młodzież w stadach, ludzie z nieokrzesanymi pieskami (cała zima to było siku pod klatką i teraz świr), quadowcy, motocykliści, gromady dzieci... Taak, wiem, że mają prawo i oczywiście nic do tego nie mam, ale potrzebuję zwykle tygodnia-dwóch, żeby się znowu przestawić na tryb "oczy z tyłu głowy" i "nie można psów raczej puszczać, bo wszędzie ktoś jest" :evil_lol: Na początku mnie to irytuje, psy też dziczeją przez zimę, ale potem jakoś przywykamy:cool3:
  19. [quote name='Talagia'] edit: Zdecydowanie gorsi są chyba chłopcy w wieku gimnazjalnym - jak widzą psa to dostają jakiegoś małpiego rozumu. Mojemu tacie z 2 psami rzucili odpalone petardy pod nogi :shake:[/QUOTE] Ja bym dzwoniła na policję, od razu. Są nieletni, nie wolno im mieć petard. Po drugie, mogą zrobić krzywdę Twojemu ojcu (psa pomijam, bo wiadomo, że policji to nie obchodzi), a to już nawet przestępstwo, a nie tylko wykroczenie. Są takie miasta (wiem, że też niektóre landy w Niemczech tak mają), w których jest prawo, że petardy można odpalać tylko w Sylwestra i tylko w określonych godzinach (chyba 22-2). Fajna sprawa :) Tylko wtedy trzeba chyba chodzić non stop z włączoną kamerą w komórce i nagrywać co głupszych przedstawicieli naszego gatunku, którzy bawią się petardami.. Najgorsi są tacy, którzy wrzucają petardy za płot, gdy słyszą psa - tak zrobili psu mojego TZa i biedny strasznie panikuje, a to mix dobka z rottkiem i raczej mało wrażliwy psiak :shake:
  20. Ano szkoda jej strasznie :( Cwana jest bestia... Rozumiem Cię, z tym zawalaniem studiów, mi się zawsze cholera trafiały takie akcje jak kułam do egzaminów. Raz szczyle, raz pies, raz kot... No i powiedz takiemu zwierzęciu, że spadaj, bo się uczę :diabloti: Jak się okaże, że suka pańska, to zgłosić policji, że duży pies luzem lata, może chociaż płot załatają. Chociaż szkoda zwierzaka..
  21. Ja czytałam gdzieś o psie, uczonym właśnie na jedzenie... Szukał osoby wkładając pysk w ślady, a ta osoba zrobiła trasę o kształcie U. Pies przelazł całą tą trasę, mimo że osoba była bardzo blisko niego, bo się zgubiła i zawróciła. Znalazł ją, ale z tego co pamiętam, chyba nie żyła już. Dlatego wolę jak pies myśli, a nie bezmyślnie podąża za tropem.. No, szkoda wielka ;) Ja wszystko na logikę robię, bo u mnie w okolicy nawet warsztatów nie ma, nic ;) Mam książkę o tropieniu, ale znaleźć kogoś, kto się schowa i poczeka 20 minut aż zapach osiądzie (tak jest wg instrukcji) i pies go znajdzie... To niemożliwe ;)
  22. [B]Arana5V[/B] - nie musicie dojeżdżać, spróbujcie znaleźć kogoś, kto wpadłby do Was - naprawdę, choćby raz, żeby ocenił psy. Zabulicie te 2 czy 3 stówki, to dużo, ale komfort życia z normalnym psem jest bezcenny. Pies, który własnemu właścicielowi rzuca się do twarzy, nie jest normalny. Mnie bardziej niepokoi ta jego sezonowość zachowań - w tych samych sytuacjach pies raz jest agresywny, a raz nie. To nie jest normalne! Pisałam o weterynarzu, kontaktowaliście się z nim? Problemy neurologiczne mogą wpływać na zachowanie psa, czasem wystarczą lekkie uspokajacze, żeby życie z psem było lżejsze. Przyznam, że trzymanie 3 dorosłych niekastrowanych samców i niewychodzenie na spacery to jak siedzenie na bombie. Albo wybuchnie, albo nie. Może się dotrą i będzie ok, ale może kiedyś pod płotem przejdzie cieknąca suka i się poleje krew. Ja bym wykastrowała choćby tego agresywnego psa, on nawet nie zauważy, że coś się zmieniło, a jak spadnie mu poziom testosteronu to się chociaż trochę uspokoi. Spacery to największa radość w życiu psa. Milion zapachów, nowe bodźce, nowe widoki. Nie wyobrażam sobie trzymania stada psów (mam 4) bez spacerów, bo by mi chatę rozniosły. Ogródek psa nie wybiega, tam nie ma nic nowego - bardziej reaktywne psy mogą reagować agresją, irytacją i nadpobudliwością na małą ilość bodźców. Wyobraź sobie młodego chłopaka, który może iść do pokoju, pogadać trochę z rodzicami i wyjść na ogrodzone podwórko, gdzie nic się nie dzieje. Bardzo szybko stałby się agresywny, pobudzony, bo nie znalazłby ujścia energii. Takie same mechanizmy hormonalne kierują psami, dużo energii, mało wysiłku psychicznego, dużo hormonów - i dziwne, niepokojące zachowania gotowe. Psy uwielbiają eksplorować nowe tereny. Zresztą, oglądałaś może kiedyś programy w TV "Ja albo mój pies" Stillwell albo "Zaklinacza psów" Millana? Oboje zawsze zaczynają od tego, że pies zaczyna wychodzić na spacery. To po prostu niezbędne, by zwierzęta zachowały równowagę psychiczną. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: jak bardzo przeszkadza Wam zachowanie psa? Jak bardzo jest ono groźne i niepokojące? Czy naprawdę chcecie coś z tym zrobić, czy oczekujecie odpowiedzi: "rzuć w nim butelką, każ mu usiąść i mu przejdzie"? Niestety, takiej rady tu nie dostaniesz. Albo weźmiecie się do roboty, albo skończy się szyciem twarzy...
  23. To może daj jej jakiś sygnał na koniec roboty? Seria komend, warowanie aż trochę ochłonie. Żeby wiedziała, że to już koniec i że ma wyluzować. Wygląda, że ma tryb ON, ale nie ma OFFu, nie umie się uspokoić, a to ważne... A powiedz, jak znajdzie ubranie to co robi? :) Jak sygnalizuje, że znalazła? Bo ja jak zostawię zabawkę, to pies ma mi ją przynieść, myślę o tym, żeby zacząć używać bringsel.. Tylko martwi mnie, że Hera i Chibi tropią tylko mój zapach, a nie mam nikogo do zaangażowania w kładzenie tropu. Raz poprosiłam mamę, żeby położyła trop i zostawiła zabawkę, ale chyba uznała to za dziwactwo i ogólnie nie wiedziała, co zrobić :evil_lol: Brakuje mi w okolicy szkolenia na psa tropiącego. Znajomi w Opolu cośtam dłubią, ale sportowe posłuszeństwo, a kładzenie jedzenia na śladzie mnie na bawi, uczę kundle, żeby nie jadły z ziemi. Poza tym, hm, kojarzenie tropienia z jedzeniem jakoś mnie nie przekonuje.
  24. Super! :) Nati, zmień tytuł wątku w edycji pierwszego postu :)
  25. [quote name='evel']Znajoma dzwoniła o 21 w sprawie innego psa i facet przyjechał do niej praktycznie od razu. Może trafiłam na takiego, któremu się nie chciało po prostu :roll: Maliniaczka to akurat dość trudny przypadek, parę razy już próbowali ją odłowić - bezskutecznie. Jak zwykle wszystko muszę sama załatwiać :P[/QUOTE] I co i co? Bo jak gdzieś polezie i szczyle urodzi to dopiero będzie tragedia. Mam nadzieję, że uda się bestyjkę złapać :roll:
×
×
  • Create New...