Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Cóż, w takim przypadku to chyba ciągłe zgłaszanie sprawy na policję by coś dało. Coś w rodzaju "wielki pies podbiega do dzieci" i te sprawy. Myślę, że na takie zgłoszenie nasze drogie służby by się pofatygowały zbadać sprawę. Właściciele psa zapłaciliby z dwa razy wysoki mandat, to prędzej by zmądrzeli, za odebranie kundla ze schroniska niestety się nie płaci (zazwyczaj). Koleś od tego małego pieska na pewno by nie pojechał po niego do schronu... Nie wiem, czy byłoby mu lepiej, u nas w schroniskach nie jest za dobrze :( Cholera wie, co robić. Pies już się uczy unikać ludzi i innych psów, a jeśli jeszcze nie do końca o tym wie, to przechodnie i inne psy go w tym utrwalają. Pewnie za dwa - trzy miesiące nawet nie będzie próbował podchodzić. Jeżeli dożyje do tego czasu.
  2. Mam gaz, ale póki co działa na niego moje warczenie i rzucanie kamykami czy śniegiem o ziemię (nie w psa, spokojnie). Mówię, dla mnie nawet może stado kóz za mną łazić, co mi tam. Tylko że ja przechodzę potem przez bardzo ruchliwą ulicę, gdzie jeżdżą ciężarówki, auta itd. Taki mały piesek ma tam małe szanse na przeżycie. Poza tym okropnie mnie denerwuje, że ten pies musi cierpieć za głupotę, obojętność i zwykłą złośliwość właściciela... Dlatego mam opory, żeby takiego zwierzaka traktować gazem. To właściciel powinien nim dostać. Co do gazu, to się nie rozstaję z nim - kolejne chamstwo... Po ulicach biega amstafowaty pies. Pojawia się raz na tydzień, kiedy atakuje i próbuje zabić kolejnego psa. Prawdopodobnie ktoś go czasem puszcza. Jednego psa zabił, moje zaatakował, ale zaczęłam kopać i wrzeszczeć to uciekł... Dwa kolejne zaatakował, żeby zabić. Za pierwszym razem facet obronił małego pieska, uderzając agresora deską. Za drugim razem pies rzucił się na samojeda, do szyi, uratował psa przechodzeń kopiąc agresora. Właścicielka też kopała, ale za lekko chyba, bo pies to olał.. Od stycznia w moim mieście dzieją się dziwne rzeczy. Ogromne ilości psów luzem, pełno po prostu. Ten amstafowaty zabójca biega po mieście i atakuje co się rusza. I nie ma na niego sposobu, bo potem znika, nie wiem w ogóle skąd ten pies się bierze... Żyję w dzikim mieście chyba :shake:
  3. No właśnie o to mi chodzi... Tak jakby wybieranie idealnego, najzdrowszego, najlepszego psa. A jeśli coś będzie nie tak, to co wtedy? No ale, nie przekonamy się, póki nie zobaczymy jak to wyjdzie. A alternatywy nie ma, więc nie ma co wybrzydzać :)
  4. Cresek na lince? Ma jakieś odpały z uciekaniem, czy tak zapobiegawczo? :) Cudne zdjęcia, aż się chce na spacer pójść :evil_lol: (PS. No i oczywiście Niteczka przesłodka :loveu:)
  5. [quote name='Hej']Dobrze, że podziałało. Najgorzej jak spotykasz takiego gościa, który wie wszystko najlepiej i nie przyjmuje do nic do wiadomości, a jeszcze jak kobieta mu zwraca uwagę i do tego młodsza to już w ogóle zrobi całkiem odwrotnie.[/QUOTE] Ja opieprzyłam wczoraj kolesia, którego pies ciągle biega luzem po dość ruchliwej ulicy. Ma nawet na szyi łańcuszek zaciskowy - nie wiem po co. Kiedyś kundel poszedł za mną na najbardziej niebezpieczną ulicę w mieście, zaczął skakać "w wiadomych celach" na moje psy (byłam z 4), a jak na niego kłapały, to wskakiwał prosto pod pędzące auta...:shake: Dostał ode mnie dwa kopniaki, w celu ratowania mu życia. Dwa razy tłumaczyłam facetowi, jak się sprawa ma. Olał mnie zupełnie. "A co, nie może biegać luzem?" Powiedziałam, że oczywiście, że nie może, bo wbiega pod auta, może spowodować wypadek, bo auta się gwałtownie zatrzymują, żeby go nie zabić. Facet olał sprawę. Mówię, że to się skończy na policji. Zaczął się śmiać: "A to dzwoń sobie!". No i nic. Dziś kundel znowu do mnie podbiegł, znowu przez ulicę. Pewnie w końcu zabije go auto, i to na moich oczach, bo biegnie na oślep do moich psów. Policja ma takie rzeczy gdzieś. Nie mam pomysłu, szkoda mi psa :roll: Nie chcę drugi raz czuć się winna za śmierć latającego luzem kundla, już jeden tak zginął, jak do moich psów biegł, to była masakra :shake:
  6. Mnie trochę niepokoi to wybieranie psa z trenerką, zakładanie, że z psa się wyciągnie więcej radości i takie tam.. Trochę taki plebiscyt na idealnego psa. A co, jeżeli jednak Dosia po prostu będzie taka jaka jest? Jeśli ktoś wybiera psa, to po prostu go poznaje, podoba mu się ten zwierzak i go takim akceptuje, jakim jest.. Ale mam nadzieję, że się mylę i że wszystko będzie dla Dosi cudownie, oby jak najszybciej! :)
  7. [quote name='klaki91']ja uważam, że psy wykazujące solidne zaburzenia behawioralne powinny być usypiane i tyle w tym temacie. Co innego pies lękliwo-dominujący ktory "atakuje" poprzez szczekanie, warczenie i ogólnie robienie szopki, a co innego pies który atakuje i gryzie ludzi, dzieci, psy. Uważam, że na dogo popełnia się ogromny bład wyciągając ze schronu psy na prawdę problemowe, gdy tymczasem za te same pieniądze można by pomóc 3 innym, o wiele lepiej rokującym adopcyjnie psom.[/QUOTE] Zgadzam się, oczywiście. Nie mówiąc o tym, że agresywny, nierokujący na adopcję czy poprawę pies, zajmuje miejsce innym psom. Był przypadek, że wyadoptowano asta, "cioteczki" zapewniały, że z nim wszystko ok, a pies już w dt miał odpały. Pogryzł nowego właściciela... Tak samo, jak nie tolerujemy ludzi, którzy atakują innych na ulicach i grożą nożem swojej rodzinie, tak samo nie można tolerować psa, który atakuje i na serio gryzie nawet swoich właścicieli. Nawet w wilczym stadzie, osobnik agresywny jest odrzucany i izolowany ;) Oczywiście, możemy wydawać fortunę na behawiorystę, ściągać szkoleniowców i włóczyć się po psich szkołach. Ale moim zdaniem, trzeba zadać sobie pytanie, czy warto? Na ile to zwierzę będzie szczęśliwe, na ile my będziemy szczęśliwi z nim? Na ile nam odpłaca innymi rzeczami, żeby było warto się męczyć? Mój pies był agresywny do innych psów strasznie, ale odpłacał tym, że uwielbiał się szkolić, w domu był przekochany, na mnie nigdy nie warczał itd. Dlatego warto było mi się męczyć z nim 1,5 roku, szkolić, przekonywać, organizować spotkania z psami itd, bo teraz jest super. Ludzie, o których pisałam, wzięli z dobrego serca psa z ulicy. Pies, jak mu się coś nie podobało, gryzł do krwi. Zaczęli się go bać, np. pies wracał brudny do domu, ale nie wiedzieli jak go umyć, żeby się nie rzucił. Nie dawał nic w zamian - był po prostu nieobliczalnym psem z problemami. Uznali, że nie warto poświęcać pieniędzy i zdrowia dla obcego, powalonego psa. I ja się z tym zgadzam. Nawet jeżeli pies ma traumę z przeszłości, to nie jest usprawiedliwienie. Tak jak dziecko z patologicznej rodziny nie może rabować czy dźgać innych, bo było skrzywdzone.
  8. [quote name='N&N']Mam dwoje dzieci. Diametralnie od siebie różnych. To nie są dwa "Aniołeczki", tylko, żywe, pewne siebie, wesołe, ciekawskie dzieciaki. Dało się je nauczyć, jak traktuje się zwierzęta, bez "gryzienia" ich. Kwestia podejścia i motywacji. Można pyrgnąć dzieciaka idąc po najmniejszej linii oporu. A można pomyśleć i nauczyć bez gryzienia. Na pewno będzie trudniej i będzie dłużej to trwało, ale cóż..... To wybór rodzica. Moje młodsze miało skończone 4 lata jak wzieliśmy psa. Było już po etapie brania wszystkiego do buzi. Dlatego na pewno było mi łatwiej.[/QUOTE] Znam dzieci, których nie da się niczym przekonać, nie i już :diabloti: Dawanie rad i wytykanie innym metod wychowania jest różnie potrzebne w przypadku dzieci, jak i psów - czyli wcale. Nawet jakbyś miała dwudziestkę dzieci i dobrze je wychowała pozytywnie i bez klapsa, to ktoś może mieć akurat dwudzieste pierwsze, które jest wyjątkowo oporne i jest zagrożeniem dla siebie, a może i dla innych. A priorytetem jest bezpieczeństwo dziecka - jeśli jakieś naraża się na utratę twarzy, bo gryzie psy (fajnie to brzmi, swoją drogą:evil_lol:) to lepiej zareagować szybko niż czekać, aż bardziej subtelne metody wychowawcze zadziałają. Tak samo jak z wbieganiem pod auta, można się bawić w tłumaczenie, że nie wolno, nie wolno, nie wolno, nie, nie, nie, ale nie wolno, a dziecko i tak robi swoje. Ale ja bym wolała chyba zadziałać tak, żeby zapamiętało, bo chwila nieuwagi i wypadek gotowy. Ale takie metody stosuję wobec moich psów, dzieci nie mam i nie planuję ;)
  9. [quote name='Evodish']Nie umiem tylko zrozumieć, dlaczego tacy ludzie nie szukają pomocy u specjalisty..? Dwie konsultacje z dobrym szkoleniowcem czy behawiorystą i prawdopodobnie byłoby po kłopocie.. 200 złotych to jest dużo za kilka czy kilkanaście lat wspólnego, spokojnego życia z pupilem..? [/QUOTE] Hm... Może dlatego, że mieszkają w małej mieścinie, gdzie nie ma zupełnie specjalistów, w województwie, które jest jednym z najmniej rozwiniętym pod względem psich spraw? :evil_lol: Widzę, że jesteś z Poznania, więc dla Ciebie to oczywiste - dzwonisz, masz spotkanie, super. U nas nie ma nawet psiego szkolenia, jedna szkoła była, ale się nie utrzymała, bo nie było chętnych. Jak mówię o szkoleniu psa, to mnie traktują jak wariata, a moje psy to "małpy z cyrku", bo potrafią sztuczki :diabloti: A co dopiero behawiorysta, psi psycholog i tak dalej. Zresztą, dalsza historia tego psa jest taka, że w schronisku pogryzł pracownika i wolontariuszką. Chcą go prześwietlać, czy nie ma guza mózgu albo właśnie jakiegoś behawiorystę sprowadzać. Cóż, ja bym się chyba tak nie cackała, niezależnie od tego, jaki biedny jest piesek - zajmuje miejsce w schronisku naprawdę fajnym psom, jest nieadopcyjny, dodatkowo agresywny nawet wobec ludzi, którzy chcą mu jakoś pomóc czy wziąć go na spacer..
  10. [quote name='Mapi']Z tego co obserwuję teraz, a syn ma lat 12, zrozumiał wszystko, zapamiętał i z powodzeniem stosuje w praktyce już 10 lat. A z nadgorliwymi lekarzami czy nauczycielami poradziłabym sobie:evil_lol:. Bazsteresowe wychowanie dzieci czy psów jest mi kompletnie obce i pewnie tak zostanie. U nas w domu sprawdza się teoria dominacji:diabloti:[/QUOTE] Brawo! :p (Choć może z tą TD to już przesada..:cool3:). Miałam już trochę problemów z bezstresowym wychowaniem. I z matkami-lwicami, które stawały zawsze po stronie swojego kochanego dzieciaczka, nawet jeśli ten akurat dźgał psa przez płot albo rzucał badylami w mojego psa. W tym ostatnim przypadku matka mało spazmów nie dostała: "uważasz, że mój syn jest źle wychowany? tak myślisz? tak uważasz?!". Zatkało mnie, tylko zwróciłam uwagę, żeby dzieciaka pilnowali, bo próbuje dręczyć mojego psa. Potem zapytała go "Rzucałeś w psa czy obok?", na co dzieciak rezolutnie odpowiedział, że obok. Matka cała radosna: "Obok rzucał! Obok! Nie czepiaj się!". Ta, szkoda, że we Frotka trafił, ale to pewnie przypadek... Tak teraz myślę, że chyba podpita była. W każdym razie jej mąż miał nietęgą minę, też bym nie chciała, żeby mój partner tak się zachowywał... Dlatego zdrowy rozsądek jest najważniejszy. Zresztą, ja trochę rozumu mam, głowę na karku też raczej, staram się być raczej grzeczna i miła. Klapsa nieraz w życiu dostałam, trochę stresu z powodu rodziców miałam :diabloti: Nie mam traumy na całe życie, ale dużo wpojonych zasad, i to nadal - a mam już trochę lat na karku, nastolatką dawno nie jestem ;) Także nie uważam, żeby klaps czy lekkie ugryzienie/uszczypnięcie dziecka było czymś strasznym, jeżeli zdarza się raz i to w celach wychowawczych. A dzieci takie lekcje pamiętają.
  11. [quote name='anxiously']Na pewno nie za ciekawa, ma ogromną bliznę na szyi (nie wiem po czym, wnykach? Bo o oderżnięciu gardła nawet nie chce myśleć). W schronisku była zapisana jako znajda. Pies z olbrzymimi problemami behawioralnymi, jest u mnie już od prawie 6 lat, a wciąż widać u niej te "skrzywienie psychiczne". Nie do pomyślenia, że tak niewinne zwierzę można potraktować :shake:[/QUOTE] Niestety, bardzo łatwo jest skrzywdzić zwierzątko, szczególnie, jeśli doznała złego traktowania jako szczeniak... Moja średnia suka za szczeniaka przeszła swoje i do dzisiaj jest dzikusem, a mam ją już 5 lat. Kocham ją bardzo, ale cóż, nigdy nie będzie normalnym i wyluzowanym psem ;) Ja to akceptuję.. Cieszę się, że u Ciebie Wasza sunia odnalazła swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa :loveu:
  12. Witamy i zapraszamy! :) anxiously, a jaka była "przedschroniskowa" historia Twojego psiaka? :)
  13. Cudownie, że tyle osób przygarnia psy w potrzebie :loveu: Gratuluję decyzji, sabulino i anxiously :p
  14. http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0487_zpsae8ec859.jpg Kochani stróże domu :loveu: A ja tam mam już dość zimy, u mnie śniegu nie ma, ale mróz jest... Kurczę, mogliby się tam u góry zdecydować - albo śnieg i zima albo ciepło i wiosna, a nie raz tak - raz tak :eviltong:
  15. Ja kiedyś spotkałam borsuka :) I nawet węża Eskulapa! Chociaż na studiach nie chcieli mi wierzyć :roll: Jenoty to też psowate, a ja z definicji wszystkie psowate uwielbiam :loveu: Jednak w Polsce to gatunek baaardzo niepożądany, powoduje ogromne straty w naszej rodzimej faunie :( Hodowano go na futro, jak się hodowla nie opłaciła to jenota fru do lasu i się nauczył żyć u nas... Podobnie norki amerykańskie i szopy pracze. Urocze zwierzątka, ale bardzo niebezpieczne dla naszych polskich gatunków. Ja też już chcę wiosnę, zima mi się znudziła :evil_lol:
  16. [B]marcin.sawa[/B] - jeśli macie doświadczenie, to mi jeszcze wpadł do głowy [B]westie[/B], choć tutaj ważny jest dobry socjal (to jednak terrier o zdecydowanym charakterze). Albo [B]sznaucer miniatura[/B] :) Jeżeli chcecie psa zabierać ze sobą, to [B]pudel [/B]byłby idealny - wróciłam z moim psem właśnie z długiej podróży i wszystko było wspaniale, tylko... Sierść. Aż mi głupio było, u znajomego, w restauracji, w pociągu, włooosyyyy... W czasie wymieniania psiego włosa aż ciężko się gdzieś ruszyć, więc to dodatkowe ograniczenie ;) a jak się zadzwoni do hotelu i obwieści, że ma psa, który nie traci sierści, to na pewno o wiele chętniej go przyjmą (bo zwykle sierść jest przyczyną niechęci do psów właścicieli hoteli, moteli czy schronisk). Trymowany regularnie sznaucer też nie traci włosa, chyba te ozdobniaki wymienione przez [B]evel[/B] też, ale tu nie jestem pewna ;) PS. z tego względu też owczarkowate czy szpice będą bardziej niemile widziane, więc mniej polecam ;)
  17. Witamy się wieczornie i czekamy na relacje lub fotki! :) Widać wiosnę u Was może? Bo u nas mróóóz trzyma :roll:
  18. [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 11.41.32.jpg[/IMG] W wegetariańskiej knajpie :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 12.49.10.jpg[/IMG] Przed centrum handlowym ;) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-10 11.49.03 (1).jpg[/IMG] Warszawska cytadela :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-10 11.49.18.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-10 11.49.36.jpg[/IMG] Ale uciekaliśmy stamtąd pędem, tak zimno było :evil_lol: Teraz mam już nadzieję na wiosnę... Zima mi zbrzydła ;) Pozdrawiamy odwiedzających :loveu:
  19. No i aż trudno w to uwierzyć - zdjęcia późniejsze ;) Zima w Warszawie :evil_lol: Pola mokotowskie :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 10.19.29.jpg[/IMG] Świetny pomysł - siłownia na wolnym powietrzu :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 10.33.09.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 10.36.20.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 10.40.11.jpg[/IMG] Hera i Szczęśliwy Pies :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-09 10.41.14.jpg[/IMG] No i my, choć Hera mało chętna do pozowania :roll::eviltong:
  20. Jesteśmy po wyprawie do Warszawy ;) Przyznam, że byłam z Hery dumna, przeżyła pociąg, tramwaj, metro i windę, witała się grzecznie z psami, świetnie zachowywała się u znajomego w mieszkaniu :p Wyjeżdżałam z wiosennych Strzelec, a tu w Wawie... zima :diabloti: Jakbym się cofnęła w czasie! Ale najpierw powiew wiosny z kilku ciepłych dni :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-06 13.49.47.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-06 13.50.01.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-06 13.50.44.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-06 13.51.02.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-06 13.51.29.jpg[/IMG] :loveu:
  21. Spaceruję z moimi psami wieczorem po mieście... Mija mnie dwóch radosnych panów, jeden mnie zaczepia. Pan: Jak można mieć cztery psy naraz?! Ja: A jak można nie mieć żadnego? Pan: A bo ja mam szynszyla. Ale fajne są! Ano tak. Albo pies albo szynszyl :evil_lol:
  22. [quote name='sabulina']Przeczytałam temat i....moja Saba nie pasuje do żadnej z tych dwóch klasyfikacji - nie jest ani lękliwa, ani nie próbuje dominować, określiłabym jej charakter raczej jako radosną zgodność :D Jest bardzo rezolutnym psiakiem, usłuchanym, ale też ma swój charakterek i czasem pokaże, co potrafi... :D Tyle, że Ona ma 14 miesięcy, więc pewnie jej charakter jeszcze w pełni się nie ukształtował.[/QUOTE] Myślę, że dość szybko widać, że pies ma tendencje do bycia strachulcem albo dominantem ;) Ciesz się, że masz fajnego, radosnego psa :) Życie z lękliwcem, dominantem itd jest o wiele trudniejsze. Ostatnio znajoma przygarnęła z ulicy psa, właśnie dominującego strachulca. Pies próbował rządzić w domu, nie pozwalał się zrzucić z kanapy itd, a kiedy się wystraszył - gryzł. Niestety, nie mogła go zatrzymać, nie dała rady, zwierzak trafił do schroniska :( Taki los psów o spartaczonym charakterze, kiedy dodatkowo trafią na niezaradnych właścicieli ...
  23. Kurczę, ja wiem, że we Wrocku jest jakaś rehabilitantka - możesz zapytać ulvhedinn z tego forum, ona powinna ją znać, bo ma sparaliżowaną sunię. Na pewno warto byłoby odwiedzić jeszcze innego weta, żeby werdykt był jednoznaczny, 9 lat za pół roku będzie miała Luka... To jest pies w sile wieku, szkoda by go było. A poza tym gratuluję socjalu na nartach, my z Herą byliśmy w Warszawie (!) - 5h jazdy pociągiem, tramwaje, metro itd, itp, socjal świetny a mała spisała się niesamowicie :p
  24. Nieobecność zostanie wybaczona jedynie wtedy, gdy dostaniemy dostateczną ilość fot :diabloti:
  25. Na razie ciągle ogłaszać, szukać... I jakby komuś zgłaszał się dom po psa, ale na podwórko, a większość dogomaniaków nie chce na podwórko wydać, to można polecać Łacia. To chyba jedyna droga :( Niestety, im bardziej ma pies zawichrowany charakter, tym gorzej... Już wydawałam do domu psy z łańcucha, choćby matkę Łatka, Tosię. Ale ona ma bardzo zrównoważony charakter. A Łatek to dzikus-histeryk i dom trzeba wybierać bardzo ostrożnie :shake:
×
×
  • Create New...