-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[quote name='evel']Przypomniałaś mi, jak w nocnym pociągu uchyliły się do naszego przedziału drzwi i wsunęła się ręka... Na co oczywiście mój owczarek lubelski :diabloti: rozdarł pałę, tak, że obudził jrt i staffika, jak zaczęły wszystkie razem ryczeć to napastnik został wypchnięty falą dźwiękową :evil_lol: Chociaż w nocnym pociągu to może i lepiej :eviltong:[/QUOTE] Myślę, że lepiej czasem ;) Jak byliśmy na wakacjach w Turawie z TZem, Fro i Herą, to mieliśmy dość rozrywkowych sąsiadów w pokoju obok. To były takie długie niskie altanki, podzielone na pokoje, a za oknem - teren ośrodka, trawa, miejsce na grilla itd. Psy były bardzo grzeczne (co mnie zaszokowało :evil_lol:) i ciche. Ale jak nocą ktoś szedł i wsadził swoją facjatę w okno (nie wiem po co) to wystrzeliły jak z procy :diabloti: I dobrze, bo nie umiem znaleźć dobrego powodu na zaglądanie do okien czyjegoś pokoju poza niecnymi zamiarami... Co do pociągu to ja lubię z psem jeździć, bo w przedziale jest przesiew ludzi - dosiadają się tylko psiolubni i jest z kim gadać :) [B]kalyna [/B]- ale aport nie jest zepsuty, tylko motywacja jest zepsuta ;) Musisz znaleźć coś nakręcającego, spróbuj z tą zabawką na sznurku. Ja psy uczę tropienia, ale na końcu tropu kładę zabawkę, którą w nagrodę się szarpię i rzucam. One właśnie zabawkę tropią (tj idą po moim zapachu). Pewnie robię to nieprzepisowo, ale ważne, że psy to lubią i się bawią, przy czym nie są nakręcone na trop czy na żarcie, ale właśnie na zabawę :) Haha, Sonia ma zewnętrzny mózg :diabloti: [B]Ty$ka [/B]- no właśnie najgorzej, jak pies nie lubi nic do pyska brać.. Ja z Luką walczyłam 3 miesiące o aportowanie :roll: Na szczęście u niej działało to, że lubiła biegać za czymś, czego nie trzeba nosić (np kamykami - biegła, aż dogoniła i tyle). Rzucałam zabawkę, Luka do niej dobiegała, ja odbiegałam, a ona odruchową ją w pysk i pędem za mną. Wtedy stawałam, szybko się odwracałam i nagradzałam psa jak zabawkę przyniósł ;) Ale Herę już uczyłam normalnie, czyli "od tyłu" - najpierw komenda "trzymaj" przez sekundę i "oddaj", coraz dłużej trzymanie, potem "trzymaj", odchodziłam, "chodź!" i "oddaj", aż do aportowania... No i umie, mimo że nie lubi jakoś aportowania :diabloti: W ten sposób też uczyłam Lukę nosić smycz, bo nie znosiła jej brać do pyska z ziemi, ale dawałam jej z komendą "trzymaj", a potem "aport" i jakoś dało radę ;)
-
http://imageshack.us/a/img189/6083/plik006.jpg Haha, u mnie podobnie ;) Ja Luce narobiłam kiedyś traumy, bo lizała wąski kubek z jogurtu, a ja go jej na ryjku zostawiłam... Ojej, panika była i kolejne 4 dni nie chciała wylizać żadnego kubka :cool3: Ale łakomstwo wzięło górę :diabloti: Teraz pałeczkę przejęła Hera, jest fanką twarogu i serka wiejskiego :p
-
Mam nadzieję, że Niki znajdzie się w domku na stałe, to świetny pies :) PS. jak już znajdzie dom, to trzeba będzie zmienić tytuł wątku, żeby nie mylił ;)
-
Urocze kanapowce :loveu: A po spacerku pewnie brudne i ubłocone wróciły jak stwory bagienne? ;) U mnie dziś rano była wielka kąpiel pospacerowa... No i rano już kleszcza na Frotku znalazłam - zapomniałam o tym "miłym dodatku" do wiosny :roll:
-
Nico - pies uśmiercony przez swoje właścicielki
zmierzchnica replied to Anetka83's topic in Okrucieństwo
[quote name='Vectra']ja myślę , że łatwiej się wywala z serca człowieka niż psa.[/QUOTE] Zgadzam się, mi się wydaje, że chodzi tu o niewinność i brak świadomości zwierzęcia. Człowiekowi da się coś wytłumaczyć, on ma jakby swój odrębny świat w swojej świadomości, drugi człowiek jest tylko jego częścią. W przypadku psa i małego dziecka jest inaczej, bo nie zrozumie tłumaczenia, jest tylko szok i przerażenie - jednego dnia mama/właściciel jest, drugiego dnia - nie. Jednego dnia jest miło, nagle jest strasznie. Nawet nie straci złudzeń, bo tych złudzeń nie ma - po prostu przyjmuje to, co jest. I kiedy przychodzi nagła zmiana, zwierzę odczuwa ją całym jestestwem - a człowiek sobie umie znaleźć pocieszenie: religia, używki, nadzieja, kultura (książki, filmy), nawet inni ludzie... Ludzie decydują o sobie, zwierzętami przerzucamy jak zabawkami, są zdane na nas. Dlatego nie uważam, że odpowiedzialność za drugiego człowieka jest większa (skąd taki pomysł? nie chcę nawet, żeby ktokolwiek czuł się za mnie odpowiedzialny). Miłość jest inna - inaczej kocham partnera czy rodzinę, którzy są świadomymi istotami, zupełnie niezależnymi ode mnie, a inaczej kocham psy, których całe życie zależy od mojego, za przeproszeniem, pierdnięcia. I czuję się nieco bardziej... hm, może nie tyle związana z psami, co świadoma ich uzależnienia ode mnie. Kiedy dostanę wybór: wyjechać za TZem za granicę i oddać psy albo zostać, zostanę, nawet jeżeli pękałoby mi serce. Bo to nie one prosiły, żebym je wzięła, miałam zachciankę mieć psy - muszę ponieść konsekwencje. A z natury jestem bardzo odpowiedzialna, czasem za bardzo i mnie to męczy :cool3: No i sama nie wyobrażam sobie uśpienia psa, bo wyjeżdżam. Co nie zmienia faktu, że temat nie jest łatwy i daleko mi od oceniania ludzi, którzy tak robią. Myślę, że gdybym znalazła się w tak dramatycznej życiowej sytuacji, raczej celowałabym w płatne DT albo szukała domu psu za granicą... Temat jest oburzający, bo ktoś szasta życiem psa. Każdy z nas tutaj jest przywiązany do swojego zwierzęcia i raczej zdolny do empatii, sprawa więc "siada na duszy". Nie wiem, co dla tego konkretnego psa byłoby lepsze. Żal tylko, że takie rzeczy się zdarzają :( -
[quote name='NatiiMar']Dom Dziecka odwiedzamy 01.06 w Koźlu. Pogadanka, sztuczki, zabawy z psami - to, co było wielokrotnie juz robione. Żadnego wycierania rąk:P Będziemy robić treningi, pierwszy 19.04 w Opolu. Dojedziesz? to jest piątek 18.30 na wałach. Względnie mogę Cię zgarnąć z SO.[/QUOTE] E, wielokrotnie dla Ciebie, ale ja nigdy na spotkaniu z dziećmi nie byłam, unikam tego jak ognia ;) Ale raczej nie dam rady - chętnie bym się zaangażowała, ale oczywiście teraz angażuję się we wszystko, byle nie pisać pracy licencjackiej :evil_lol: A że czasu mało i roboty mnóstwo, to raczej odpadnę. Choć i tak pewnie będę bronić się we wrześniu z moim stopniem mobilizacji i nawałem pracy na studiach :roll: [B]kalyna - [/B]haha, to jest fajne, jak jeden mały piesek dyktuje większym co mają robić :diabloti: Luka miała takie zapędy: leżała w słoneczku na podwórku. Reszta kundli z tyłu coś wąchała, łaziła itd. Nagle ktoś pojawił się na horyzoncie. Lusława robił "łuf! łuf!" i cała banda leciała drzeć pysk, a ona nawet łapką nie kiwnęła :loveu: Wybiłam to z głowy i Lusławie i reszcie, oczywiście :diabloti: Choć Luka była zawsze urażona, no bo przecież to nie ona szczekała przy siatce, ona tylko przekazała informację! Nie narzekam, no może troszkę :diabloti: Bo mnie dobijają, kiedy piłka spada koło nosa, patrzą na nią, idą krok dalej i żują trawę niczym cielęta :roll: Co do aportu, wiesz, to zależy od psa bardzo. Ja każdego uczyłam inaczej, zdarzyło mi się czasem aport zepsuć i na nowo uczć... Próbowałaś zabawki na smyczy/sznurku? Zostawiasz psa na siad-zostań, odchodzisz i wyciągasz zabawkę przypiętą do smyczy. Wtedy ciągniesz ją po ziemi i zwalniasz psa z komendy (np. "dajesz! dajesz!"). Nakręcasz psa, uciekasz zabawką, szarpiesz się - pies złapie zabawkę w pysk, chwilę się szarpiesz i zaraz mówisz "przynieś!" i szybko zabierasz + nagroda ze smakołykiem. Bo z tego co piszesz, to Sonia zwyczajnie nie jest na aport nakręcona ;) Na podwórku jest "nuda" (brak tropów, zapachów, znane miejsce) to aportowanie jest rozrywką. Ale poza podwórkiem jest wielki, fascynujący świat i zabawka jest nuuuudna, aportowanie jest głuuupie, lepiej wąchać. Trzeba by ją przekonać, że jest inaczej, znaleźć zabawkę, która ją zafascynuje i nakręcić ją na nią :) Ale tak jak mówię, to tylko taka pisanina, bo nie znam Soni osobiście :) [B]marta.k9080[/B] - na razie się nie zapowiada, jest mokro i deszcz pada i im się dodatkowo nie chce :cool3: Kilka fot... Chibieńka samotna na tle wielkiego świata :diabloti: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/małe/2013-04-08 16.57.53.jpg[/IMG] Szał z rękawiczką [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/małe/2013-04-10 15.32.03.jpg[/IMG] Wariat ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/małe/2013-04-10 15.55.32.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/małe/2013-04-10 15.56.02.jpg[/IMG] I Lusława w jeszcze-nie-kwiatkach [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/małe/2013-04-10 17.57.50.jpg[/IMG] Miłego weekendu :)
-
[quote name='Afryka']Wtedy byłabyś mądra, bo wiadomo że hodowla i na handel. Po jaką cholerę kundle trzymać, skoro nawet 5 złotych na nich nie zarobisz ;)[/QUOTE] Oj niestety, żebyś wiedziała - moja znajoma niedawno została odwiedzona przez policję. Sąsiadka ze wsi nasłała, bo tej znajomej pies biega luzem po swoim podwórku (nie wychodzi na zewnątrz, ma ogromne gospodarstwo do wylatania się, a znajoma ma konie, toteż ogrodzenie szczelne). Owa sąsiadka ma 8 psów w malutkim kojcu i bardzo ją niepokoi fakt, że pies znajomej biega po swoim własnym ogrodzonym terenie LUZEM, przecież przeskoczy dwumetrowy płot i sąsiadkę zagryzie, na pewno marzy o tym dzień i noc. Policjant oczywiście był bezradny, znajoma pyta go o dowód na jej "zbrodnię", to on nie wie, nooo, zgłoszenie dostał. Ona na to, że nie widzi więc podstaw do zgłoszenia. Biedny policjany zapytał "ale... to co ja mam tej pani powiedzieć?". :mdleje: PS. O policji i sprawach zwierzęcych to ja mogę dużo, bo nie dalej jak dwa dni temu zgłosiłam na policję kolesia, który zaczął mnie szarpać i wyzywać bo śmiem wychodzić z psami na spacer i oskarżał, że psy srają na trawniku - akurat nie srały, a poza tym zbieram po nich. Policja przyjechała i nie wiedziała co zrobić. Jeden pan podszedł do kolesia, drugi do mnie i mojej mamy, spisali nas. Potem drugi policjant podszedł i mówi "no ale jeśli pies się załatwił..." :diabloti: No faktycznie! Jeśli pies się załatwił, to pan wysokości 1,90 miał prawo poszarpać dziewczynę mierzącą metr pięćdziesiąt w kapeluszu :p
-
Makabra, błoto i rana to najgorsze co może iść w parze - nie zazdroszczę... Zszedł śnieg i jest teraz okres poranień, bo wyłazi to szkło, przedtem ukryte. Dużo psiaków na dogo ma łapki rozcięte, Frotek też się dorobił rany :roll:
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
zmierzchnica replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Taaa logika ludzi: ma kaganiec - pies morderca. Pies bez kaganca - milusi przytulaczek ktorego mozna zadreczyc :crazyeye:[/QUOTE] Może i dobrze... Czasem masz ochotę na spacer bez gadania z ludźmi, odpowiadania na pytania, dawania głaskać i tak dalej (moje spacery to seria zaczepek ze strony przechodniów, bo wychodzę z dwoma/czterema psami a to wzbudza zainteresowanie). Zakładasz kaganiec i masz większy spokój (oprócz pytań, czy on taki groźny :diabloti:) -
My też mamy wiosnę, ale ulewną ;) Mi też się i suki i psy u wilczaków podobają, ale ja lubię nieofutrzone i lekkie psy :) A jak tam łapka Cresila?
-
Ależ nastrojowe foty, szczególnie teraz, jak u mnie leje jak z cebra :lol: http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0632-1_zpsd4a97b48.jpg Biedny Ciapuś w tle nie nadąża :evil_lol: http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0447_zps6ea05c93.jpg Miny niczym wilki na polowaniu :diabloti:
-
U nas też leje deszcz, ale może kwiatki w końcu rozkwitną! :) Witamy się :p
-
Ja też do dzieci nie mam pretensji, ani do ich rodziców, jeżeli reagują :) Ale dostaję piany, jak dziecko rzuca lub dźga psa patykiem, próbuje go przejechać rowerkiem itd, a rodzic zagadany z koleżanką lub przez telefon. Niestety, zdarzało mi się to kilka razy i wytoczyłam ciężkie argumenty. Raz rozpętałam wojnę z nadwrażliwą mamuśką, której dzieciak rzucał w mojego psa kijami. Wrzeszczała, że jestem gówniarą, a jej dziecko jest dobrze wychowanie :cool3: Ano piękny przykład dostało. Tak samo wysyłanie dziecka do psa, żeby pogłaskało, bez pytania właściciela - niedopuszczalne i już. No ale nieraz zdarzają mi się ludzie dorośli, nawet w garniturach po pracy (!), którzy mijając mojego psa - przejeżdżają mu ręką po grzebiecie :roll: Pies zwykle się nawet nie zdąży zorientować, co się stało - ale kurczę, tak na logikę, nie robi się tak ;) Ja nie mijam ładnego dziecka i nie smyram go po głowie, bo to byłoby naruszenie jego przestrzeni prywatnej i po prostu tak się nie robi. Jak idę koło ładnego auta też go nie klepię ;) Bo to czyjaś własność. Nie rozumiem zupełnie, dlaczego psy są wyłączone z tej zasady. Jeśli chodzi o temat wątku, dzisiaj przechodzę koło targu z psami. Dwie wiejskie baby: -Zobacz, ile kundli! -No powiedz, czy ludzie nie są głupi! Ano pewnie, jakbym ze stadem yorków szła to bym była mundra :diabloti: Zabiłam je wzrokiem i poszłam dalej :razz:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']O patrz, a ta kotka szczeka - zwłaszcza na psy za oknem, obcych ludzi, albo... ptaszki na pobliskim drzewie :D[/QUOTE] Mojej znajomej kot nie dość, że szczeka - rzuca się też na psy, jeżeli przyjdą do domu, i sam z siebie aportuje ;) Co do owczarki, to trzymam kciuki, a na schronisko szkoda słów.. -
[quote name='evel']Hera jest dobra :evil_lol: Co ona się będzie przemęczać :lol: Swoją drogą, czy Twoje psy są ożywione na "wiosnę"? Bo moja jakaś taka dziwna ostatnio jest, już pomijam, że jest zniesmaczona tym, że wszędzie mokro i fuj :roll:[/QUOTE] Są tak ożywione, że zachęcić je do ruchu może tylko wyrzucona przez kogoś życzliwego kość :evil_lol: Jak spadł ten śnieg w kwietniu to był okres wielkiego podniecenia, biegania i szaleństw. Teraz się ciepło zrobiło i taaak im się nieee chceee... Hera to spryciara do kwadratu, umie długo się czaić, aż Frotek coś zostawi i mu "skarb" wykraść. Skarb to oczywiście jakiś śmieć lub jedna jedyna piłeczka - kupiłam ostatnio 5 piłek, ale oba kundle uznają tylko jedną i sobie podkradają :roll:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Tree']Tak z ciekawości można spytać, czy to nie przypadkiem Łódź? Sama nie słyszałam nic takiego o tym mieście, ale wolę się upewnić, czy to nie jest antypsie miasto, bo sama zamierzam kiedyś tam się przeprowadzić ;) (podobna sytuacja) Mnie strasznie wkurzają przeciwnicy psów. To straszni egoiści. Rozumiem, jak ktoś się boi psów itd, ale tacy fanatycy nawet nie pomyślą, że to co robią to już jest dyskryminacja psiarzy i ich zwierząt. Niby jakim prawem jeden gatunek ogranicza wolność drugiemu do takiego stopnia, że to uniemożliwia zaspokojenie podstawowych potrzeb? Ostatnio na szczęście nie miałam jakichś strasznie przykrych sytuacji.. Jakaś kobieta wyprowadzała sznaucera na długim flexi w naszą stronę, mimo że odchodziliśmy. Gdybym nie przyśpieszała i nie skracała smyczy, to na pewno by się znalazły w zasięgu splątania smyczy i bójka byłaby bardzo prawdopodobna, bo ten sznaucer ciągnął na smyczy, co wprowadzało w jego mowę ciała mnóstwo napięcia. Innym razem zobaczyłam szczekacza, który zwykle zawsze się drze jak nas zobaczy... Posadziłam swojego, tamten stanął i się gapi na nas, właścicielka też stanęła i stoją jak słup ;) Wydaje mi się, że dzięki komendzie siad tamten pies myślał, że widzi CS i wyjątkowo powstrzymał się od cyrku ;) No ale po co ta jego pani stała to nie wiem... Nawet pomyślałam sobie, że może chce przejść tam gdzie my i zagradzamy drogę, ale nie. Jak ruszyłam ze swoim to oni poszli sobie swoją drogą... Ale ostatnio miło mnie zaskoczył jeden facet, który choć ma dwa szczekacze na długich smyczach, to omija nas szerokim łukiem ;)[/QUOTE] Nie, nie, Opole :) Sama nie wiem, jak tam dokładnie żyje się z psem, większość osób mi mówi, że jeżeli mieszkać bliżej centrum to nie warto z psem. Więc albo będę mieszkać na przedmieściach (co nie odpowiada TZowi) albo coś kombinować... Na razie to śpiew przyszłości, ale kto wie :) Problem w tym, że te osoby, które pracują na zły wizerunek psiarzy, to zazwyczaj te same osoby, które będą miały głęboko gdzieś zmianę i zaostrzenie przepisów. A przepisy ugodzą w tych, którzy chcą być wobec prawa i ludzi w porządku. Tak sobie myślę, a co jakby wprowadzić taki przepis, że pies po skończonym szkoleniu z "życia w mieście" (podstawowe komendy, chodzenie na smyczy, przychodzenie na wołanie, test agresji itd) dostawałby specjalną kartę - upoważniającą do spuszczania psa w większej ilości miejsc? Wtedy i więcej ludzi szkoliłoby psy, i psie szkoły by nie plajtowały (a w moim województwie tak jest non stop, szkoły nie mają za co się utrzymać), może świadomość by wzrosła... No i te osoby, które o psa dbają, szkolą go, pracują z nim dostałyby "nagrodę" w postaci lepszego życia z psem? Coś takiego widziałam w "Pozytywnym szkoleniu psów", nazywało się Good Citizen Dog. Wydaje mi się, że to fajna sprawa :) -
[B]kalyna[/B] - nie marudź na Ciapka, przynajmniej jeden pies Was obroni w razie czego! ;) Też nie wiem jak moje by zareagowały, gdyby ktoś obcy do nas wszedł na podwórko pod naszą nieobecność... Ale one nigdy same nie zostają. [B]Ty$ka[/B] - ja się tam już boję psa bez adresówki puszczać :) Jakoś ostatnio tyle było zagubionych psów, że wolę dmuchać na zimne... No właśnie, kurczę, kupuję świetne zabawki, a psy się bawią opakowaniem z nich - to chyba lepiej im dać pudło i niech się cieszą ;) [B]NatiiMar[/B] - a tak myślałam, że zauważysz to tło zdjęcia! ;) Daj znać, to Cię kiedyś zaprowadzę tam, to jest zaraz za Farską Kolonią, tylko trzeba skręcić w taką leśną ścieżynę i dojechać do strzelnicy. Faktycznie daleko zawędrowałaś, masakra! :) Dom Dziecka? Ale gdzie i jak? Bo moje psy do sztuczek chętnie, ale do wycierania o nie rąk nie bardzo ;) [B]makot'a[/B] - Hera też, choć już ją trochę wyrobiłam szkoleniami, festynami, wyjazdami itd ;) Na szczęście była młodziutka jak ją zaczęłam intensywnie socjalizować... Ale i tak obcym się głaskać nie da, tylko 3-4 osoby mogą ją spokojnie pogłaskać bez darcia pyska. Nie ugryzie na pewno - nawet dziecko jej się powiesiło kiedyś na szyi ku mojej zgrozie i nawet się nie zająknęła. Ale nie lubi, umyka spod rąk i szczeka ;) [B]marta.k9080 -[/B] witamy się w miły i w końcu wiosenny dzień! :) Filmik z moimi leniwymi kundlami po 2h spacerze ;) Leedwo tyłki ruszyły. Tylko ściszcie, bo od początku słychać mój głos, można się wystraszyć! :evil_lol: [video=youtube;9QrO0Fiu8LU]http://www.youtube.com/watch?v=9QrO0Fiu8LU[/video]
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Beatrx']dla mnie każdy kto bez powodu zaczyna się drzeć na ulicy to wariat:diabloti: a z tym miastem to też może być tak, że po prostu jest grupa antypsiarzy i tak sobie tylko wypisują swoje żale na forum, bo oni ani nie mogą ustalić kagańcowania i smyczowania psów, ani tym bardziej nie mogą ustalić wysokości mandatu. co innego, gdy jest to jakaś potężna grupa, zorganizowana i mają wpływ na radnych, ale wysokości kar masz odgórnie narzucone w zależności od tego, z jakiego artykułu miałabyś zostać ukarana.[/QUOTE] No tak, fakt. Ale wiem, że tam SM biega za psiarzami i poluje na nich na psich łączkach, więc kij z takim spacerem, gdzie musisz mieć oczy z tyłu głowy, bo pies się spokojnie nie może za piłką wybiegać.. Ech, fakt, że właściciele psów pracują sobie na taki wizerunek, tylko dlaczego cierpią ci, którzy się najbardziej starają? Ktoś, kto ma prawo gdzieś i tak będzie miał gdzieś. A ktoś, kto będzie chciał być fair, będzie musiał się nagimnastykować, żeby psa w miarę wybiegać :roll: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Amber']Ja pier... ale przeżycia :shake: Za dużo alkoholu robi ludziom wodę z mózgu... Czasem się cieszę, że mam "psa mordercę", koleś spróbowałby mnie w rękę trzepnąć, to nie miał by za sekundę swojej :diabloti:[/QUOTE] I miałabyś przez resztę jego życia problemy. Ja dziękowałam Bogu, że moje psy nie mnie zaczęły bronić, bo skończyłoby się bardzo niefajnie - pies jest zawsze na straconej pozycji, zawsze jest winny właściciel psa, niezależnie od tego, co zrobił Ci napastnik. I niestety, obelgi u mnie są na porządku dziennym, i to nie od patologii... [B]Beatrx [/B]- wiesz, na początku nie wyglądał na wariata, potem było za późno. Antypsie miasto to jedyne, które oferuje mi i mojemu TZowi pracę :( -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Dzisiaj miałam skrajnie nieprzyjemną sytuację. Byłam z psami i mamą na spacerze. Już po, mama skoczyła do Lidla po coś, a ja czekałam na nią na takim małym trawniku za parkingiem z całą czwórką. Mama wyszła, mamy iść dalej, podbiega do mnie facet i wrzeszczy, że: to nie szalet, gówniaro jedna, to nie szalet, dzwonię na policję. Chwila pyskówki - pobiegł dzwonić na policję :p Wyleciał z komórką, udawał, że dzwoni. Poszłyśmy za nim - jesteśmy niewinne przecież - a nie chcemy, żeby wyglądało, że uciekamy przed policją. Czekamy przed domem kolesia, wyszła jego żona. Znowu pyskówka, jestem gówniarą, smarkiem itd. Oczywiście atakowali głównie mnie - najmłodsza, "najsłabsza". Nasze psy przerażone, biedne :roll: Stwierdziłam do mamy, że to patologia jakaś - oooj, zabolało ich. No niestety, potem się dowiedziałam od znajomej, że miałam rację, może dlatego tak się spienili. Zaczęłam rozmowę nagrywać na dyktafon, koleś mnie uderzył w rękę i spadła mi komórka, potem zaczął mną szarpać. Zadzwoniłam na policję. Przyjechali po 10 minutach. No niestety, SM u nas nie ma, więc wyglądało to tak - jeden policjant poszedł do nich, jeden do nas, spisali mnie i faceta. Mogę wejść na drogę cywilno-prawną, bo to "słowo przeciwko słowu" i oni więcej nie zdziałają. Przynajmniej agresywny koleś trochę się wystraszył, ale chyba jest równo nienormalny, bo nawet przy policjantach nadal mnie obrażał, wyzywając od gówniar i smarków. Miałam nawet przy sobie specjalne woreczki na psie odchody z narysowanym pieskiem ;) Ja i mama jako jedyne zbieramy po psach w naszym mieście. No i jak zawsze, to mi się dostało, sytuacja paskudna, choć nie moja wina - żeby w ogóle trawnik był kolesia, ale nie należy do niego. Po prostu zobaczył "dziewczynkę" z 4 psami i postanowił się wyżyć. Przyznam, że mam serdecznie dosyć. Do tego wchodzę na facebooka, a tutaj pyskówka - mieszkańcy miasta, do którego planuję przeprowadzkę, chcą wprowadzić ogromne mandaty za brak kagańców i smyczy dla psów. Teraz się zastanawiam - czy warto w ogóle tam mieszkać? Psy to całe moje życie, moja pasja, chcę ją w spokoju realizować, nie wadząc nikomu. Nie wyobrażam sobie życia z psami non stop na uwięzi, ciągle w kagańcu. Dlaczego musimy żyć w takim chorym świecie? -
[quote name='rotek_']zastanawiam się czy jeśli w zasięgu wzorku nie ma kosza na śmieci to co wtedy? czy jest jakiś przepis prawny na to? Wiem np że jeśli w określonej odległości nie ma pasów do przejścia dla pieszych to można przejść w dowolnym miejscu przez ulicę. A jak jest z koszami na śmieci?[/QUOTE] Z tego co wiem, przepisy nie są nigdzie precyzowane. Masz zbierać po psie, koniec kropka, niezależnie od tego, czy jest kosz, czy nie. Wiem, że są też miasta, które nie pozwalają na wyrzucanie zebranych odchodów do zwykłego kosza - a to już w ogóle masakra, wg mnie, szukaj sobie po mieście specjalnego kosza :roll: U mnie w mieście przepisy mówią o zobowiązaniu właściciela do zebrania po psie i tyle. A od gminy wiem, że można wyrzucać psie odchody do normalnego kosza, co mnie akurat cieszy, mimo ża czasem długo łażę w poszukiwaniu jakiegoś...
-
[B]kalyna [/B]- no to na allegro marsz i zamawiać! :evil_lol: ja miałam raz taką odkręcaną adresówkę, ale Chibi ją odkręciła i zjadła. Od tej pory unikam :diabloti: Fałszywy w stosunku do obcych? Dlaczego? Ja mogłabym tak czasem Lukę nazwać, bo miała dwa razy akcję pt. znajomy jest, niby wszystko dobrze, nagle on się odwraca a ona go chaps za spodnie - oczywiście od tyłu :roll: Ale to były osoby, które ją prowokowały, bo to zabawne, denerwować małego pieska wgapiając się w niego i drocząc się z nim (mimo moich próśb, by tego nie robić). No to się odegrała :roll: Ale fakt, że Luce najmniej ufam z całego stada mimo wszystko, jeżeli chodzi o obcych. Hera nie da się głaskać, jak kogoś nie polubi to będzie burczeć i szczekać, ale przynajmniej wiadomo, jaki ma do kogoś stosunek. A ja już mam dość zimy, brak słońca mi się daje we znaki, chcę cieeepło ;) [B]wedara[/B] - witamy :) No właśnie szaro strasznie... Bo jak jest jeszcze słońce i śnieg to się żyć chce, ale te mgły, śnieg z deszczem, błoto, to się odechciewa. I co mam nadzieję, że śnieg stopnieje, pomęczę się z chlapą, ale będzie potem ładnie - to znowu pada śnieg i znowu od nowa: topnienie, błoto, brud...:roll: W starszych adresówkach napis się nie ściera, bo on wygrawerowany w laminacie, a nie tylko nadrukowany :) Dodatkowo adresówki są wzmocnione metalem, więc jeśli się je przypnie do obroży to nie ma problemu. Jedną straciliśmy, bo moja mama przypięła smycz do kółka od adresówki :diabloti: To są takie: [URL]http://allegro.pl/identyfikator-z-grawerem-adresowka-dla-pupila-i3147820367.html[/URL] A te drugie, ładniejsze są z firmy KALAIT, ale są tak malutkie, że nie polecam. [B]trabeska - [/B]u nas też dziś próbuje słońce świecić (w końcu!), ale chlapa niestety. Ważne, że idzie ku dobremu - ku wiośnie :) Tak, Hera jest największa (wbrew pozorom, Frotek jak zarośnie to się wydaje większy, ale on wzrostem jest niewiele ponad Chibi). Ona w ogóle ma zachowanie, maniery i myślenie dużego psa. Jest powolna, opieszała, długo się namyśla... Ale jak się rozpędzi to jest najszybsza ze stada, tylko niezbyt jej się chce używać tej prędkości przy aportowaniu np. :roll::cool3:
-
[quote name='iskra_wroc']Często sami właściciele kundelków 'dyskryminują' swoje psy. W zoologiku prawie codziennie słyszę teksty typu "on nie musi jeść takiej karmy - to kundelek'. To samo tyczy się wszelkich psich produktów. W imię zasady - masz kundla, możesz karmić go zlewkami. Bo to kundel. Tragedia... Wiem, ze to wynika z dramatycznego poziomu wiedzy w naszym społeczeństwie, ale czasami nóż się w kieszenie otwiera i człowieka ponoszą emocje. Sama mam kundla, nie wyobrażam sobie traktować mojego psa jak coś gorszego, bo nie ma znanego pochodzenia i nie zarobi dla mnie 2 stówek za szczyla, a takie podejście jest niestety, wśród szerokiego grona, codziennością...[/QUOTE] Też się z tym spotykam często :( Albo ludzie mnie pytają, czy trzymam psy w piwnicy. No bo jak to mieć cztery kundle. A jak znajomy ma 3 PONy to nie ma sprawy, nikt go nie zaczepia, no bo wiadomo - rasowe to można stadem trzymać.
-
Ależ Sonia wredna dla Gandzika :evil_lol: Jakbym widziała Frotka i Herę... Fro się czymś bawi, potem Hera przyłazi, zabiera i idzie. Z taką pełną powagą. Tyle że Frotek potem skarży się i wrzeszczy jakby go obdzierali ze skóry :diabloti: Fajną zabawkę ma Ciapek, to jest ta specjalna dla psów? Widziałam taką na zooplusie, ale dość droga była ;) Jest trwała? No i przez ciapkowe śpiewy dostałam butem od Herci, bo jak to tak, śmiem jej przeszkadzać w spaniu jakimiś pieskami w komputerze :evil_lol:
-
Haha, to widzisz, u mnie pełno czarno-rudych parek psiaków ;) Co do przywiązania, to fakt, ten drugi pies zwykle bez pierwszego żyć nie może, za to pierwszy całkiem sobie dobrze radzi bez kompana... ;) U mnie Luka była 3 lata zanim przyszły kolejne psy i do dziś najbardziej się cieszy, jak ją wezmę samą na smycz :cool3: Za to Chibi bez Luki nie istnieje, wyłącza się i koniec. Mogą przez cały spacer nawet na siebie nie spojrzeć, ale Luka gdzieś tam w tle musi się przewijać - niezależnie od tego, czy jest Frotek i Hera. Co mnie martwi akurat, bo Lusia jest starsza niż Chibi i pewnie kiedyś młoda zostanie bez swoich "pleców"... Traper świetnie wygląda po ostrzyżeniu! :) Sama go strzyżesz, czy u groomera?