-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Ależ masz cudne psiaki :) Zauważyłam, że często jak ludzie mają dwa psy, to mają rudego i czarnego (lub czarno-podpalanego) - chyba żeby je łatwiej odróżniać :evil_lol: Mam dwóch sąsiadów, którzy mają rudzielca i czarnulka, no i ja jak miałam jeszcze dwie suczki to też - czarna podpalana Lusia i potem ruda Chibi ;) Jakoś tak naturalnie chciałam innego z wyglądu psa niż pierwszy ;) [URL]http://img266.imageshack.us/img266/1788/68739471.jpg[/URL] Piękny jest, na zdjęciu zupełnie poważny :p [URL]http://img818.imageshack.us/img818/2349/67089751.jpg[/URL] Piknikowicze :cool3: A jak się ze sobą dogadują? :)
-
Haha, polujący na śnieg Cresil jest świetny ;) Pełna wilcza powaga, oczywiście, w łapaniu śnieżek .. :razz: Piękne zdjęcia jak zawsze :loveu: Tylko czemu zimowe? Zrób jakieś wiosenne dla odmiany :evil_lol: Tak szczerze, to psy się ze śniegu cieszą, ale mi już ta biel wyłazi uszami, gdzie słoneczkooo? :roll:
-
[B]makot'a[/B] - no właśnie, u mnie podobnie, dlatego martwię się zawsze o te moje głupki... Nie chcę, żeby ktoś do mnie zadzwonił dopiero, jak pies gdzieś padnie i go znajdzie :roll: Nie lubię psów przyjaznych do całego świata, ale fakt, że z takimi jest o niebo mniej zmartwień. Nawet pod opiekę oddać komuś takiego psa jest łatwiej, nie wyobrażam sobie za to oddać do psiego hotelu Chibi czy Hery - Chibi by po prostu zeszła na zawał, dla niej każda nowa sytuacja to ogromna trauma. A Hera nie dałaby się nawet dotknąć :cool3: Ona nadal nie akceptuje mojego ojca - a jest u nas dwa lata. Nie wychodzi z nią na spacery, nie bawi się, więc wg niej jest obcy. Brata zaakceptowała po roku, bo kilka razy z nami wyszedł. A np mojego Piotrka od razu, ale od początku chodził z nami na spacery i się z głupkiem bawił :) Hera jest typowym przykładem, że psa nie przekupisz jedzeniem - ją trzeba przekonać, że jesteś ok, zrównoważony i bezpieczny i nie głaszczesz i cmokasz na siłę. Jedzenie oczywiście weźmie, ale wcale za to kogoś nie polubi bardziej. [B] Ty$ka[/B]- to jest problem, faktycznie, a to dlatego, że ludzie puszczają luzem psy i taki widok nikogo nie rusza :roll: [B]kalina [/B]- ja Twoim psom tych moich nowych nie polecam - one są naprawdę malutkie i w długiej sierści psów się gubią. Ale kupuj adresówkę jak najszybciej, one nie są drogie, a takie fajne wzmocnione i duże adresówki z laminatu są na allegro już za 5,50. Lepiej kupić drugi raz z nowym numerem telefonu niż pluć sobie w brodę za opieszałość, kiedy pies Ci zniknie. Ja już się tego nauczyłam, bo kilka razy dostawałam wiadomość, że do schroniska trafił pies, który zwiał właścicielowi - a właściciela znałam. No i cała akcja, żeby powiadomić właściciela, żeby odebrał psa itd. A gdyby pies miałby adresówkę, to ktoś by zamiast po hycla, zadzwonił do domu i trauma by psa ominęła. [B] trabeska[/B] - a dziękujemy bardzo :) Fajnie mieć takie stadko, ale to duża uciążliwość, szczególnie z wyjazdami, chorobami itd. A człowiek nigdy nie przewidzi co mu się zdarzy ;) Pewnie gdyby moja mama "nie zeszła na psy" (tzn się tak nie zaangażowała w zwierzaki, TOZ itd), to nie zdecydowałabym się na takie stado, bo bym nie wydoliła zwyczajnie ;) Walka z szalikiem :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-01 15.43.35.jpg[/IMG] Razem oczywiście nie dało się ustawić :roll::cool3: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-04 16.24.35.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-04 16.24.56.jpg[/IMG] [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-04 16.25.33.jpg[/IMG] Nasz kumpel bałwan :diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-04-05 16.16.39.jpg[/IMG]
-
Po pierwsze, przebadajcie psa u weterynarza, może ma fizyczne "problemy z głową" (tętniaka, guza itd.) Po drugie, koniecznie skontaktujcie się z dobrym behawiorystą. Zachowanie psa nie wydaje się normalne i lepiej, żeby ktoś zobaczył to na żywo - może wy nie zauważacie czegoś, co psa prowokuje, a co specjalista zobaczy? A może pies ma poważne zaburzenia psychiczne i trzeba je jak najszybciej zdiagnozować? Przez forum nikt tego nie zrobi, naprawdę radzę się sprawą zająć jak najpilniej.
-
Frotek też tak poluje jak Cresil na biedne żyjątka podziemno-podśnieżne ;) problem w tym, że kudłaty pysk jest potem uwalany w śniegu i piesek jest bardzo nieszczęśliwy, że go tak potraktowano i ma zimne na pycholu. Jak się go otrzepie, to i tak robi to samo :roll: Ale mnie to denerwuje, więc go gonię za to, myszy i inne nornice i bez Frotkowych zapędów w zimie mają ciężkie życie ;)
-
Transporter dla Hery... Hm, takiego bydlaka ciężko by było wcisnąć i udawać, że to maleńki piesek :evil_lol: Wiem, że młoda wytrzyma, bo przecież w domu po 9 h wytrzymuje, tylko nie chcę sprawiać jej dodatkowego dyskomfortu :) ja i tak ze sobą biorę kaganiec, wyrobię paszport (ktoś wie, ile to trwa?) i zobaczymy :)
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='dog193']To chyba jednak nie jest tak. Mój pies np też jest mocno nakręcony właściwie na wszystko co mam w ręku, jeśli akurat chcę go nakręcić, ale woli jedne zabawki od drugich. Np na nic nie jest tak najarany, jak na piłki funny. Po prostu na nic, wręcz za bardzo jest na nie nakręcony, bo traci mózg przy nich. Frisbee, inne piłki, patyki, szarpaki - to wszystko wymięka, kiedy jest funny. Pies nawet wiedząc, że mam je w kieszeni, nie chce się bawić niczym innym, tylko cały czas dąży do piłek. Jak pisałam, jestem w stanie go nakręcić na wszystko, ale kiedy jest piłka, to nic innego się nie liczy. Nie wiem, może gdzieś popełniłam błąd, w każdym razie mu nie jest obojętne jak widać, czym się bawi. Tzn jest... dopóki nie ma piłek ;)[/QUOTE] Funny to są jakieś specjalne piłki? :) U mnie wszystko wymięka, jeżeli mam zabawkę piszczącą... Dopóki zabawka piszczy, psy nic innego nawet tknąć nie chcą. Jak się piszczałka zepsuje to już wszystko jedno :evil_lol: -
Pewnie go swędzi... Psom rany szybko się goją, ani się nie obejrzycie, a już będzie po fakcie ;) tylko trochę się biedak namęczy.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mnie dzisiaj rozbawiła jedna pani na targu. Szłam z mamą z psami (cała czwórka). Mama gdzieś na chwilę poszła, więc stanęłam ze stadkiem i kazałam im usiąść, no to siadły. Podchodzi do mnie pani i mówi: ojeej, jak one pięknie siadły,[B] jakby na komendę[/B]! Przytkało mnie, ale się zreflektowałam i mówię, że to przecież na komendę siadły... Pani się pozachwycała, że mądre i poszła ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Wydaje mi się, że jak ktoś będzie miał sporo psów w życiu to przestanie się tak stanowczo wypowiadać na temat wszystkich metod ;) Ja byłam maksymalnie pozytywna, jak miałam Lukę, przeszło mi, jak wzięłam Chibi, a jak przygarnęłam Frotka to mi już zupełnie metody pozytywne wyparowały z głowy. Moim zdaniem lepiej jest psa nauczyć sobie z nagłym stresem, sytuacjami niespodziewanymi i trudnymi. Herę niepotrzebnie narażałam na stres w wielu sytuacjach - brałam ją do pociągu i wiozłam na zajęcia terenowe ze studiów. Woziłam autem, czego nie znosiła, na szkolenie czy różne psie festyny i zjazdy. Była ze mną we Wrocławiu - a w sumie po co psu zwiedzać duże, hałaśliwe miasto? Ano po to, że nauczyła się świetnie radzić ze stresem. W pociągu czy aucie teraz spokojnie śpi. Jak widzi, że pakuję duży plecak (=wyjazd) to szczeka, cieszy się, cała jest podniecona, bo coś się dzieje. Na pozostałe psy bardziej uważałam, żeby stresu nie było, spacerki w tereny zielone, a nie hałaśliwe i takie tam. No i tych psów do Warszawy pociągiem wziąć nie mogę (Hera ze mną była), bo teraz to byłby już naprawdę ogromny stres i zupełnie bezsensowny. Zresztą, dużo zależy od psa. Na niektóre działa to "stopniowe" dawkowanie stresu. A dla niektórych będzie jeszcze gorzej - boi się autobusu, ale musi wejść na chwilę, znowu na chwilę, stres się potęguje, potem pies na sam widok próbuje zwiać. A szybka konfrontacja z czymś strasznym nie daje psu czasu na utrwalenie lęku - tak zauważyłam po moim bardziej delikatnym Frotku. On nie znosi jeździć autem. Próbowałam delikatnie, najpierw nagroda przy aucie, nagroda za przejście obok bagażnika, nagroda za oparcie się... Potem widział, że idę koło auta z żarciem to się chował, bo kojarzył, że będzie coś nie tak ;) Ale potem był wyjazd na festyn (fajne dla psa), więc psa zapakowałam mimo że nie chcia i wcale mu to nie odpowiadało. Przeżył ;) Teraz tego nie uważa za najlepszą rzecz na ziemi, ale skonfrontował się z sytuacją i sam do bagażnika wskakuje na komendę. -
[URL]https://lh5.googleusercontent.com/-97XN11jwpvM/UVoezAnsorI/AAAAAAAAFe4/ZRbB69dXQU0/s666/42.jpg[/URL] Przeurocze zdjęcie ;) Ja tak mam z całą czwórką, kiedy im się schowam - nagle jest dziki pęd, szukanie a jak znajdą - wielka radość i skakanie po głowie :diabloti: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-L9eb9yP939g/UVoZ5UGlGVI/AAAAAAAAFd8/8HBMkMHoL1g/s609/39.jpg[/URL] Pełna powaga :)
-
Lunka nie wygląda na niezadowoloną ze śniegu ;) Moje psy są całe szczęśliwe, że śnieeeeg spadł :multi:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='a_niusia']akurat z tymi patykami i pilka to nie jest do konca tak...jak ktos umie baic sie ze swoim psem to nawet na wlasna rekawiczke go nakreci. moim kundlom jest totalnie obojetne, czy mam w rece patyk, pilke czy nic:)[/QUOTE] Moje burki są właśnie najbardziej nakręcone na moje rękawiczki, niejedną przez nieuwagę straciłam :diabloti: Czasem jak piłki zapomnę to im do aportowania smycze rzucam i spokój... Moim zdaniem z psami jest największy problem właśnie dlatego, że każdy się na nich "zna". Miałam praktyki w firmie szkolącej psy, szkolenie grupowe - nie pogadasz. Ludzie przychodzą tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu o słuszności własnych przemyśleń i metod. Jedna pani tylko przyszła i powiedziała, że ona tu przychodzi się uczyć i przyjmuje wszystko bezwarunkowo. Ze swoim goldenem zrobili ogrooomne postępy i cudną relację zbudowali :) Jak ktoś sobie strzeli jakiś korespondencyjny kurs to już w ogóle jest najlepszym znawcą... -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
Makabra :roll: Nie znoszę takiego typu ludzi, którzy "pomagają" psom, naprawdę chcąc zaszkodzić ich właścicielom. Jestem w tym TOZie, nie zliczę ile razy mieliśmy zgłoszenia od wrednych sąsiadów. Psy wychuchane, wyciumkane, śliczne, szczęśliwe, a u nas zgłoszenie, że "głodzą psa", "pies jest trzymany na balkonie" i takie tam. Szkoda, że czasem trzeba zrobić wieeele kilometrów, żeby się dowiedzieć, że "to ten wredny sąsiad" zgłosił normalnego i szczęśliwego psa. Nie możecie pomyśleć o jakimś bardziej litym, wyższym płocie? przecież tak się żyć nie da... -
Zgadzam się ze starszymi osobami i ich "panowaniu" nad psem.. Nie zliczę ile miałam starć z psami takich starszych pań czy panów. Totalnie nieodwoływalne, niewychowane i agresywne małe psy (przodują yorki) biegają luzem, a na moje uwagi dowiaduję się, że 1) moje psy mają mieć kagańce, bo mogą ugryźć pani/pana pieska, 2) jestem gówniarą i 3) (przypadek skrajny) mam spier... :evil_lol: Tutaj nie ma znaczenia czy rasowy czy nierasowy, jest podział mały (może wszystko)/ duży (nie ma prawa oddychać i patrzeć na ujadacza) :roll: Afryka - oczywiście, ja też znam panów w średnim wieku z kundlami oraz ludzi zamożnych przygarniających różne mixy :) Ale tendencja - w moim otoczeniu - jest jak dla mnie zauważalna, choćby ilościowo patrząc. Wśród tej grupy (z moich znajomych) przodują psy rasowe lub pseudorasowe.
-
[quote name='Ty$ka']A widzicie, co człowiek to inne zdanie ;) Mój kundel to generalnie pies pokojowy jest, aleee... czasem po porządnym wymęczeniu (czyli neguję zdanie zmierzchnicy :P) psychicznym potrafi się pożreć z Kropencją (koleżanką suki) o byle pretekst. Jestem ciekawa czy byłby do tego zdolny, gdyby z nami zamieszkała po jednym dachem :P. Bardzo interesujące są międzypsie relacje, żałuję że nie mam okazji obserwować tego na co dzień :)[/QUOTE] O widzisz, ciekawe :) U mnie jak psy są zmęczone to padają na ryjki. Ale fakt, że Chibi potrafi się wtedy rzucić albo obwarczeć innego psa, bo jest zmęczona, a któryś chce się bawić lub łazić. Zazwyczaj jednak są zmęczone synchronicznie, wszystkie naraz, dlatego znikają każdy w swoim kącie i śpią, bez problemów :)
-
[quote name='Ty$ka']Śnieg? Jaki znowu śnieg? :evil_lol: U nas leje. :PP [URL]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-27 08.54.39.jpg[/URL] haha, jaki usłużny piesek, normalnie psi asystent :cool3: Luka ma fantastyczną adresówkę, jeszcze takiej nie widziałam :loveu: I życzę Wam kolejnych 8lat razem, mniej burzliwych, ale równie sympatycznych. :loveu: [URL]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-29 14.45.17.jpg[/URL] jak się zamaskowała :razz: Zdrowych, spokojnych świąt :loveu::loveu:[/QUOTE] Ano śnieg taki, że nawet autem nie warto wyjeżdżać z domu, bo drogi nieodśnieżone... Dalej sypie, a jest już 25 cm śniegu. Jak piaskarki nie wyjadą to jutro będzie pełno stłuczek :roll: Adresówki z allegro, tanie (6,50 - 7 zł), mam jeszcze takie: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/2013-03-28 08.52.45.jpg[/IMG] Dziękujemy za życzenia i wzajemnie, także mam nadzieję, że z Lusławą przed nami jeszcze mnóstwo równie zwariowanych lat :)
-
[quote name='Kirinna']ja myslę ze nie do końca, myślę że ludzie myślą raczej albo ze kundelki są najwierniejsze albo są właśnie na łańcuch. wg mnie kundelki dyskriminują ci co mają super psy po super rodzicach z rodowodem kilkanaście pokoleń wstecz gdzie wszystkie psy są idealne:) zazwyczaj są to osoby które obracają si tylko w swoim toarzystwie bo jak ktoś ma kundla to już nie ta klasa. te osoby wiedzą czego chcą, chcą cos osiągnąć więc biorą dobre psy. np w psich sportach jest dyskrimininacja bo np w agility w mistrzostwach zkwp kundelki nie mogą brać udziału, więc jeśli ktoś startuje z kundlem to jest oczywistym fakt że jest gorszy bo nic z kundlem nie osiągnie:) z tego co zauwazyłam takich osób nie jest jakoś specjalnie dużo ale niestety są podobnie sprawa tyczy się psów nieidealnych, problemowych[/QUOTE] A widzisz, moje obserwacje są zupełnie inne :) Dotyczy to rasowych rodowodowych psów i ich właścicieli, których znam. Spotykałam się z nimi na różnych psich festynach, zawodach, torze przeszkód (w stylu agility) itd. Moje psy mogły się z tymi "super psami" witać, bo to byli świadomi ludzie, którzy dbali o socjalizację, chętnie pozwalali na zabawy, nie było w ogóle rozmowy nt. "mój RASOWY pies". Jeżeli już spotykałam się z dyskryminacją, to byli to ludzie mający psy z pseudo bądź ludzie "nie-psi", którzy kupili sobie psa jako ozdóbkę. Np. moje psy nie mogą się witać z dwoma yorkami z sąsiedztwa. Od jednego pana, któremu powiedziałam, żeby moje psy się z jego yorkiem powąchały, dowiedziałam się, że jestem głupia i nienormalna. Właściciele tych właśnie psów nigdy wcześniej nie mieli zwierzaka, nie mają żadnego pojęcia o psach, tylko takie, że ich pies jest "rasowy" (a to pseudo), a moje to "te kundle". Świadomi właściciele rasowych i rodowodowych psów zwykle wiedzą, że im więcej ich pies ma kumpli różnych rozmiarów i o różnym wyglądzie tym lepiej. Oczywiście, co do zawodów to faktycznie nie mogą brać udziału kundle, ale dla mnie to zrozumiałe - wyobraź sobie te pseudohodowle belgów czy border collie, gdyby psy bez rodowodu mogły startować w zawodach... Dużo osób chciałoby brać udział w zawodach, kupowałoby sobie "bc" za 5 stów i hulaj dusza piekła nie ma. A pseudohodowle by kwitły. Teraz jeśli ktoś chce psa do sportu to ciuła kasę na tego zwierzaka z rodowodem, bo mu zależy i nie zasila kieszeni rozmnażaczy. anielica023 - szczerze powiedziawszy, to nie jest tak, że małe kundelki są bardziej zaczepne. Po prostu jakby duży kundel latał luzem to jedna babcia z drugą zadzwoniłyby na policję ze strachu o wnuki. Jak lata mały pies to nie ma problemu, na to jest przyzwolenie. Ja osobiście równie często jestem obskakiwana przez duże labradorki i goldenki puszczane przez właścicieli, jak przez te małe ujadacze.
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Haha, ale świetnie aportuje ;) nauczyłaś ją tego, czy ona sama tak? :) Przurocza z niej koteczka :loveu: -
[quote name='anielica023']A mi się wydaję że to przez to bo małe kundelki żle się ludziom kojarzą. Często jest tak że ich nie widać tylko słychać. Są to psy przewżnie obronno zaczepne.[/QUOTE] Ja bym tak nie generalizowała ;) Ogólnie ludziom rasowy kojarzy się z jakimś wyższym statusem społecznym, pies jest traktowany jak towar - drogi, lepszej jakości, określony wygląd i cechy oznaczają większy prestiż dla właściciela. Tak stereotypowo: dziany pan w średnim wieku nie wyjdzie z byle krótkonogim kundlem, a już z długowłosym owczarkiem albo rottweilerem - tak. Znam paru takich i mają właśnie ONki, owczarki belgijskie, rottki, wyżły, ew. goldeny ;) Druga rzecz to już snobizm połączony z nadmierną troską o psa, który traktowany jest jak dziecko, i to już jest częste u kobiet. Wychuchana maltanka czy yoreczek nie może przywitać się z "brudnym kundlem", tak jak dziecko nie mogłoby się pobawić z obdartym kolegą z podwórka z biednej rodziny... "Bo to nie wypada". Ewidentnie przenosimy nasze ludzkie statusy społeczne na psy. Rasowce - klasa wyższa, elita oraz kundle - klasa niższa. Ktoś, kto tak traktuje psy, zapewne właśnie w ten sposób dzieli ludzi. W czasach demokracji takie emocje, poczucie wyższości, może sobie odbić na w miarę neutralnym i bezpiecznym gruncie. Taka mała analiza społeczna, moja własna obserwacja, oczywiście możecie się nie zgodzić :)
-
babok - kundelek w sumie podobny do yorka.. Ale jakoś niemrawo wygląda, to Twój pies?
-
Moja suka dodatkowo ma łupież zawsze, gdy traci też sierść w okresie jej wymiany, potem mija.. Ale odkąd dostaje Boscha z jagnięciną jakoś lepiej ta skóra wygląda i łupieżu jest znacznie mniej.
-
Witam w dzień świąteczny i znooowu zimowy :roll::evil_lol: Tak straciła życie moja torba. Usłużny piesek chciał mi ją przynieść, a że była zaczepiona... Coooo tam...:diabloti: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-27 08.54.39.jpg[/IMG] [I] "To idziemy?" [/I][IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-28 09.41.17.jpg[/IMG] Lusław z nową adresówką :) [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-28 12.19.41.jpg[/IMG] I potfora zaczajona... [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-29 14.45.17.jpg[/IMG] A tak poza tym, 25 marca stuknęło nam z Luką dokładnie 8 lat :multi: Pamiętam jak dziś, to akurat był wielki piątek, dzień targowy, sprzedać ją chcieli znajomi (patologia) za symboliczne 2 dychy... Nie mieli smyczy, "bo wie pani, ile to kosztuje!" i do zoologicznego prowadziłam Lusię na sznurku, a ona zapierała się wszystkimi łapkami. Potem przylepiła się do mnie i chodziła za mną krok w krok, spała na moich ubraniach. A my dopiero uczyliśmy się, jak to jest mieć takiego psa w domu... 6 lat wcześniej był rottweiler i niestety, był porażką wychowawczą :( Na szczęście Lusia wybaczyła nam wszystkie błędy i jest cudownym psem, nadal bardzo aktywnym, chętnym do spacerów i żebrzącym o buraka albo marchewkę...:evil_lol: Ależ to szybko minęło. Czuję się stara. A tutaj na zachętę... Zdjęcie z wczoraj. Dziś już ich nie widać spod śniegu :roll: [IMG]https://dl.dropbox.com/u/9186601/Psiaki/2013/2013-03-30 16.50.52.jpg[/IMG]