-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Szura']Zmierzchnica, niektóre psy są wrażliwe i delikatne i obowiązkiem właścicieli jest pilnowanie, żeby zabawa była przyjemnością dla obu stron, a nie tylko naszego pieska. Jak jakiś pies nie reaguje na mowę ciała i cs-y mojego, to stanowczo przerywam zabawę.[/QUOTE] Nie powiesz mi, że powarkiwanie w zabawie skrzywdzi jakiegoś pieska :cool3: Są delikatne psy i są niedelikatne zabawy, ale poszczekiwanie i powarkiwanie na pewno nie jest objawem niedelikatności. Hera bawi się niedelikatnie - łapie psa i szarpie. Są takie które to uwielbiają (wspomniany pies znajomej), są takie, dla których to żadna przyjemność - i z nimi się nie bawi. Co mają do tego odgłosy? -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Czekunia']Mojej psiapsióły jorczka łamie wszelkie stereotypy:cool3:, jest super wychowana, nie lękliwa, nie jazgocząca bez sensu, i - o zgrozo - biega z Angelą w tereny za koniem:diabloti:, w galopie coprawda ma problem żeby utrzymać tempo, ale spokojne tereny - jak najbardziej. Zimą miałam ją u siebie tydzień na przechowanie, bo pańciostwo wyjechało na narty, a że my spacerów mamy dużo, to Lamia też nie miała taryfy ulgowej i wcale nie marudziła, nawet w dużym śniegu cisnęła jak mały motorek. Wiem, że takiego yorka sama bym chciała. Także ten... Jak sie wychowa tak się ma.[/QUOTE] No jasne ;) Yorki mają ten problem, że kupują je nie tylko tacy ludzie, którzy nie umieją wychować psa, ale też tacy, którzy wręcz psów nie lubią. Mam w okolicy trzy pseudojorki od właścicieli, którzy zawsze zarzekali się, że oni psa by w domu nie chcieli. Przyszła moda na jorki i sobie sprawili takie psy, traktując je jak coś pośredniego między lalką a dzieckiem. A inne psy... To psy. Ich york to york przecież! Nie może podejść do innego psa, nie może się przywitać, nie wolno mu się bawić, trzeba go łapać na rączki na widok innych zwierząt. I mamy gotowe drące się, wystrachane i nienormalne psy. Niestety, zęby też mają i potem takie "dzieciątko" wisi mojemu na nodze albo doprowadza wszystkich do szału drąc się z okna...:roll: Znałam jednego fajnego jorka, ale już go nie widuję. Mój sąsiad ma dość fajną pseudo - słodka i malutka. Ale też wystraszona jak diabli, wszystko ją przeraża. Na zimę nawet na spacer nie chadza. Przynajmniej się nie drze... -
Ojejku, jakie one są cudowne :loveu: Przesłodkie! A dużo roboty z nimi? Jakaś specjalna temperatura, wilgotność terrarium itd? Marzy mi się jakieś terraryjne zwierzątko, ale cholera mało w domu bywam i nie wiem, czy to ma sens.. Może jak już na swoje pójdę w końcu ;) Ja za młody byłam największą fanką Brady'ego Barra z National Geographic, facet łapał węże jedną ręką, chwytał i badał i oznaczał krokodyle i w ogóle :loveu: Dlatego do gadów mam wielki sentyment... Oprócz żmij, ale to ze względu na psy ;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']I nie przeszkadza Ci to? :roll:[/QUOTE] Ale[B] xxxkiniaxxx[/B] pisze o psie swojej babci tutaj... Przecież nie wychowa czyjegoś psa, pewnie tylko z babcią by miała na pieńku ;) Każdy doskonale wie, jak wychować swojego psa - ludzie najczęściej się kłócą o dzieci i o psy, wszyscy się przecież znają na nich najlepiej :diabloti: Znajoma opowiadała, że spotkała faceta z otyłą suką posokowca, pozwolili się psom razem pobawić. Bawią się i ganiają, i jej psiak radośnie powarkuje w zabawie - pan spanikował, że jej pies "za brzydko się bawi" i ma go łapać :roll: Przyznam, że ze wszystkich typów właścicieli psów, najbardziej mnie denerwują tacy "delikutaśni", którzy trzęsą się o swoje pieseczki i żaden inny nie może na nie burknąć, warknąć czy szczeknąć, bo "jest agresywny". Tak jakby psy to były dzieciątka, które powinny się grzecznie bawić i w ogóle aniołki w futerku :evil_lol: Coraz więcej takich przewrażliwionych pańciów i pańć spotykam. Czasem mam ochotę rozwiesić plakaty z napisem: TWÓJ PIES TO DRAPIEŻNIK! Bo chyba nie każdy zdaje sobie sprawę, że ma w domu zwierzę, a nie włochate dziecko. -
Dokładnie "Adaptacyjne znaczenie temperaturowej determinacji płci u gadów" ;) Są gady, których płeć nie jest ustalana odgórnie przez geny, tylko zależnie od tego, jaka temperatura panuje w gnieździe w pewnym okresie rozwoju (krokodyle, niektóre żółwie i jaszczurki, np część gekonów ;)). No i ja opisywałam jakie to ma znaczenie dla gadów, po co to w ogóle jest ;) A Ty o czym? :) Teraz bronisz magisterkę, tak? Bo ja licencjat dopiero. PS. jak widać INTENSYWNIE przygotowuję się do obrony... Idę do waszej galerii, przynajmniej jakieś gady sobie pooglądam :siara:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='WiedźmOla']Ja raz miałam styczność z normalnym "psim" yorkiem... RAZ. A tych gówienek lata od groma na moim osiedlu i wszystkie napier***ją wniebogłosy. Wziąć strzelbę i odstrzelić...tylko nie wiem czy jorecki czy durnych właścicieli :roll:[/QUOTE] Ja ogólnie lubię wszystkie psy... Ale. No właśnie, ale z yorkami mam problem. Wczoraj idę z całą czwórką burków koło trzech staruszek na ławce, psy po druiej stronie, zmęczone po 3-godzinnym spacerze. Nagle jedna pani się zrywa, krzyczy "psy, psy", stoi i patrzy na mnie szalonym wzrokiem :cool1: Wtem spod ławki wybiega "jork" i charczy, to jest - szczeka, ale tak, jakby miał się zaraz udusić. Moje psy olewka, każę im stać i czekam. Trzy babcie próbują łapać psa, który nawet nie ucieka, tylko stoi od nas 3 metry i charczy. W końcu jednej z pań udaje się złapać psa.. Za obrożę. I wziąć go ZA TĄ obrożę na ręce - pies wisi na niej przez kilka dobrych sekund, zanim kobiecie udaje się go dobrze złapać na ręce...:roll: No to zagadka charczenia wyjaśniona. Pewnie ma zmiażdżoną krtań. Oczywiście, panie dostały szału. Moje psy przez całą tą akcję wyjętą rodem z Monty Phytona, nawet nie drgnęły, ale dostało im się, dostało się mnie - zgadnijcie za co? Za to, że mam cztery psy i one srają. Naprawdę. Odpowiedziałam tylko, że "no pani chyba nie wie, do kogo się zwraca" - jestem jedną z 2-3 osób w mieście, która po psach zbiera ;) W skrócie: pies się na nas rzucił, kobiety nie umiały go złapać i ja dostałam za to opieprz. Hurra! :multi: -
Ojej, jak fajnie, że jesteście :) Uroczeee stadko, psiaki są przesłodkie :loveu: Koteczka też, oczywiście, urocze stworzonko :p Nazwałam jakiś czas temu koty znajomej: Winter i Summer :evil_lol: Ale gdybym sama miała kotkę, nazwałabym ją Północka czy coś w ten deseń, albo imieniem czarownicy: Yennefer na przykład ;) Hm, a z gekonami to się nie boisz, że dorwą się do owadzich lokatorów? :diabloti: Mi się znowu marzą straszyki, ale to szukanie zimozielonej jeżyny od późnej jesieni do wczesnej wiosny mnie mooocno zniechęca... ;)
-
Lepiej już o wiele :) Chibi czasem tylko jeszcze charczy, ale to już taki ostatek. Chyba leki za wiele nie dały, psy musiały to przechorować - każdy kichał i miał katar przez 2 tygodnie, a potem to mijało. Teraz pora na szczepienie :) Mam co wstawiać i wiem, że mam w galeriach zaległości ;) Ale nadrobię po 27-ym, dziękuję za kciuki :)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Jaaaa, dawno ich nie widziałam :) W formie są jak zawsze, i tak trzymać :) Shina fotogeniczna z tymi swoimi minami :loveu: No a Hexa laska, że hej :) [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-7bYKntSm7A4/UcMnL-4Hs4I/AAAAAAAAAKE/UPo39TM6GKg/s640/DSC_0443.JPG[/URL] Padłam :D Na jakiś konkurs to zdjęcie by się nadawało, a mina Shiny jest jednorazowa ;) Ja już moim psom w bajorkach się pozwalam kąpać i po powrocie spłukuję.. Spacer bez takiej kąpieli w trakcie jest dla nich trudny do wytrzymania :roll: -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Te upały to jakaś tragedia, to fakt.. Mnie szlag trafia, bo w naszym parku, gdzie nigdy nie było zwierzyny i miałam spokojną głowę, teraz pojawiło się stado chorych psychicznie zająców, które podłażą do psów, wyłażą na ścieżkę... Chyba im się okres rozrodczy na czerwiec z marca przesunął, bo one takie głupie to tylko są w okresie godów (kiedyś jeden zając podszedł na 2 metry do Luki się zalecać, ale Chibi go przegoniła - i to nie jak zwierzynę, tylko jak psa, ostrym szczekiem: spadaj!) :diabloti: W każdym razie w ten upał mam ochotę psy puścić, żeby sobie na chłodnej trawce poleżały, ale jak mi jakiś długouchy wyjdzie to polecą za nim i znowu któreś się przegrzeje... Grr :roll: Haha, to akcja fajna z tą rozmową ;) Mimo wszystko powodzenia :) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ostatnio idę z TZem i psami, odprowadzam go. Po drugiej stronie rodzina z dzieckiem, chłopakiem na oko 10 letnim. Oni przechodzą przez ulicę, dzieciak zostaje - i kłócą się. Ojciec woła, że ma tu przejść. Dzieciak, że chce jeszcze trochę. Oni znowu ryczą, że ma natychmiast przyjść i tak dalej... Trwa to długą chwilę, w końcu mnie mijają. Chłopak dalej stawia na swoim, i matka w końcu wybucha, wskazuje na mnie i ryczy: -Jak nie skończysz, to dam ci taką sforę psów do pilnowania! To dopiero zobaczysz! :confused: Tak źle wyglądamy, że aż staliśmy się straszakiem dla dziecka? Ale moje psy grzeczne były... (W każdym razie bardziej niż ów chłopak :diabloti:). -
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Rozumiem to panikowanie aż za dobrze ;) Ostatnio mi Chibi się przegrzała, dostała jakiegoś ataku dziwnego, jakby ją sparaliżowało. Ja przerażona, że to żmija, telefon do weta - no ale spuchnięta nie jest, więc to nie żmija. Minęło jej zaraz i chciała pobiec ptaszki gonić :roll: Ale miała oczy takie martwe, że mi wszystkie historie z dogo przed oczami stanęły... Teraz znowu mi kundle zaczęły kichać - oczywiście panika, że to nosówka, że mamy mało czasu i wszystkie pomrą. Weekend, wet zamknięty, dwa dni takiego stresu miałam, że nawet nie spałam. A potem się okazało, że "cośtam to jest, może parainfluenza", dostały coś przeciwzapalnego i rutinoscorbin i jest ok. Kochane dogo pomogło mi o tyle, że naczytałam się o nosówce i mało nie umarłam ;) Swoją drogą, zaszczepić kundle muszę. No, to Shina jak Hera widzę ;) Hera mnie zębami ratuje za to przed strasnymi sceniackami, nie mogę pogłaskać, bo łapie za bluzkę i odciągaaaa. Przeca mnie to zje na pewno, takie strasne kundlisko. Z jednej strony fajnie widzieć takie przywiązanie u psa, ale z drugiej mnie to martwi, bo mam pojechać na weekend gdzieś, wybyć na noc itd i się martwię, co z psami będzie :roll: btw. jakoś w marcu byłam w Warszawie z Herą ;) nawet mamy fotę z pomnikiem szczęśliwego psa, jak na prawdziwych turystów przystało :diabloti: -
[B]Paulina_mickey[/B] - Tak, wszystko ok - to było przegrzanie :) Dzięki za zainteresowanie. Teraz walczymy z katarem i kichaniem u wszystkich psów, byłam przerażona, że to nosówka, ale wet stwierdził "chyba parainfluenzę". Jakieś paskudztwo straszne... :( A tak btw piszesz jeszcze u siebie w galerii? Bo mi się w subskrypcjach nie pojawia i nie wiem, czy mi się wypisało, czy po prostu cisza ;) Fakt, że mam 27-ego obronę i mało czasu na dogo teraz :)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Fajna kulka, ale u nas szczeniaków zatrzęsienie niestety. Na każdego chętnego przypada 3-5 szczyli :shake: Ale słodki brzdąc. Nie chcę myśleć, jak trafiła do lasu i czy była tam jedyna... Noo piszcie co u was :) Ludzie nie wpadają, bo nie piszesz - wątek się nie pokazuje w subskrypcji, a mało kto pamięta adres galerii ;) -
[B]knypasek[/B] - hm, może jakiś mix tollera? mojej starszej suczce też się sierść tak karbuje, a jej ojciec był podobny właśnie do Twojej suni ;) Znam podobnego psiaka, który jest mixem spaniela (wbrew pozorom), może coś z tego ma, np dziadek to był spaniel? Ciężko powiedzieć, ale urocza :)
-
[quote name='filodendron']Współczynnik wgapialności: 100%. Tak mawia pewna moja znajoma, która ma trzy bergamasco :D C'est la vie. Stado nie lubi "odmieńców" (przy całym szacunku - chodzi mi mechanizm odrzucenia tego, co inne niż powszechnie przyjęte ;))[/QUOTE] Oj tak, tak samo są obgadywani rodzice z 4-5 dzieci ;) Mam uroczych sąsiadów, zainteresowanych życzliwie życiem innych :diabloti: Przed moim domem jest bezpośrednio blok, a pod nim Ławeczka. Na Ławeczce siedzą Panie. Panie siedzą tam od 10 rano do 18 zazwyczaj, pewnie mają pełen etat. Panie nie mają o czym rozmawiać już, ale cóż - mus to mus. Trzeba walczyć i siedzieć. Z braku laku rozmawiają o osobach przechodzących (jak już je miną, oczywiście). Kiedy wychodzę z psami, nagle zapada wśród Pań... Cisza. Na moje przywitanie odpowiadają lodowatym[SIZE=1] "dzień dobry"[SIZE=2], po czym gapią się, milcząc, aż zniknę za rogiem...[/SIZE][/SIZE]:loveu: Myślę, że pilnują, czy aby pieski mnie nie pociągną, nie skręcę nogi lub nie złamię ręki, mogłyby mi oczywiście ruszyć na pomoc :p [B]Beardedo[/B] - nie rozumiem, ale co się stało? Mama świadoma, dziecko psa nie dotknęło, zareagowało na Twój sprzeciw - takie dzieci to ja bym chciała spotykać. Spójrz na to dziecko jak na psa - swojemu psu wybaczyłabyś, gdyby chciał podejść do innego, ale wróciłby wołany. Byłabyś wręcz zadowolona, że posłuchał. Dziecko posłuchało, nie podeszło, po co się wkurzać? ;) [B]Gdarin[/B] - jest gapienie się i "gapienie się" :) Ja patrzę na psa, który przechodzi, nawet jak jest sam jeden, zwykle pamiętam wszystkie psy jakie spotkałam w ciągu dnia :eviltong: To, że ktoś się patrzy, mówi "o, pieski idą" czy coś takiego - żaden problem. Nie lubię, to prawda, jak ludzie rozmawiają ze sobą i na mój widok milkną i się wgapiają w psy, bo to takie niekomfortowe, czekam zwykle na komentarz za plecami "ale kundli sobie nabrała" itp, który zwykle pada ;) W mojej okolicy faktycznie są przyzwyczajeni już do naszego stadka, więc mniej takich rzeczy się zdarza. Często jednak ludzie stoją na chodniku, zajmując cały, idę z psami - oni patrzą na psy, stojąc jak kołki, kiedy ja nie bardzo mam jak przejść. Często na "przepraszam!" jest brak reakcji. Biorę psy na jedną stronę, omijam ich ulicą... A oni się "gaaapiooom" za mną. Ja powinnam się gaaaapić na nich: łaaaał, niekulturalni ludzie, łaaaaaał... :evil_lol: A mam już opanowaną sztuczkę zajmowania z 4 psami tylko połowę chodnika :diabloti: więc serio, cudów nie wymagam. Przyznam za to, że ostatnio mam mniej takich nieprzyjemnych sytuacji :p [B]ailema[/B] - oj, ja bym chyba wyszła z psem, widząc takie dzieci. Nie chciałabym moim zwierzętom robić do końca życia złych skojarzeń z dzieciakami, bo jakieś są niewychowane i brutalne. No i chyba bym dobrą matką nie była, bo gdyby moje dziecko psu coś takiego zrobiło to dostałabym szału :oops: Nie martwcie się, nie planuję potomstwa :evil_lol:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='beta ata']I znow sie ubawiłam! Jak ja lubie ten wątek :-) Briard jako przekarmiony joreczek mnie powalił, pani kupujaca dla joreczka baton też, reszta tez mnie zachwyciła, tylko, że mam taka sklerożę, że więcej szczegółów nie pamietam :grins: Moje problemy z pamiecią są faktem i ostatnio zapytana po raz chyba 50-siąty o moja sunię, jaka to rasa, postanowiłam dac upust lekkiej niechęci ...i wykorzystałam ( sama dla siebie :cool3: ) ten pretekst :cool3: Facet pyta "Jaka to rasa?" Ja na to: Panie, nie pamiętam, jak go kupowałam, to jeszcze młoda byłam. Mina pana bezcenna. No, troche to wrednawe było, ale gdyby gośc uprzejmie spytał, to bym odpowiedziała uprzejmie, a on tak to powiedział, jakby moim obowiązkiem było udzielanie mu odpowiedzi na nurtujace go pytania. A wypad! :diabloti: Odchodząc wymamrotałam, że muszę iść, bo mnie sztuczne biodro boli.[/QUOTE] :lol::lol::lol: Oplułam ekran... Dooobre, mi by chyba nikt nie uwierzył, bo i tak na 17 lat wyglądam :cool3: Ale sposób genialny :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']Pytanie: co należy zrobić, kiedy Twój pies 40+ kg biegnie sobie do jakichś pimpków i nachalnie je obwąchuje tak, że pimpki zaczynają japać ze strachu, a właścicielki czepiają się, że może by tak łaskawie odwołać psa? Odpowiedź: należy powiedzieć ze trzy razy "no chodź tutaj", ale bez przekonania, po czym dodać w stronę jednej z właścicielek z wyrzutem "no to niech go pani łodgoni!" i iść sobie dalej, jak gdyby nigdy nic :diabloti:[/QUOTE] Oj tam oj tam! Takiego maluśkiego pieska nie odgonisz? Wystarczy tupnąć i po sprawie :evil_lol: Dobrze, że nie usłyszałaś: "niech pani pies go pogryzie, to się nauczy" :diabloti: -
Mojej koleżance niedawno się to zdarzyło (złapanie za tyłek), ale jej owczarce się to bardzo nie spodobało... Dobrze, że pan został z całą ręką, bo dziewczyna ostro zareagowała na czas ;) Ano ja też maksymalnie z 3 psami widziałam (pan z uroczymi PONami), z 4 nie - i pewnie bym się oglądała za kimś takim na ulicy, naprawdę mnie to nie dziwi, że wzbudzam zainteresowanie ;) Tylko wtedy też minimum grzeczności powinno obowiązywać, a nie stawanie i gapienie się jak sroka w gnat albo co gorsza pokazywanie palcami i głośne komentowanie "o mnie, ale nie do mnie". No i sugerowanie, że powinnam psy wyrzucić/utopić/zastrzelić (niepotrzebne skreślić) jest bardzo niemiłe, w końcu je kocham, no. Dlatego je mam, bo mnie łączy z nimi więź emocjonalna i sugerowanie czegoś takiego jest nieprzyjemne. Co do nerwów to masz rację i próbuję zasadę wprowadzać w życie, ostatnio nawet mi się udaje zupełnie ignorować komentatorów i przechodzić jakby nigdy nic, mimo nieraz przykrych obelg :) A na miłe też raczej nie wdaję się w dyskusje, tylko uśmiech, ew. "dziękuję" i idę dalej. Faktycznie życie jest łatwiejsze :) Kiedy byłam dzieciakiem i miałam pierwszy raz psa to była dla mnie niezła szkoła życia. Byłam zamknięta w sobie i strasznie nieśmiała, nadmiernie grzeczne wobec obcych. Ale potem nieraz musiałam walczyć z dorosłymi i innymi dzieciakami o mojego psa i jego prawo do chodzenia po trawnikach czy chodniku między innymi... Jakoś teraz jestem pyskata mimo woli :evil_lol:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[B]WiedźmOla[/B] - ale widzisz, jak się pan zna na rasach! :diabloti: No i trafił, że polski ;) Ja takie rzeczy odnośnie Frotka słyszę od całkiem trzeźwych ludzi, jak jest zaraz po obcięciu ;) Wygląda wtedy jak przerośnięty maltańczyk. Ale jak już zarośnie to jakoś nikt mnie nie zaczepia, że to taki rasowy piesek...:evil_lol: -
[quote name='filodendron']Gustu? Milutko Ja tam nie gadam z nikim, jeśli nie mam ochoty. Być może to przywilej wieku średniego ;) Niemniej współczuję miejsca zamieszkania - no bo żeby codziennie z czymś takim się spotykać, to znaczy, że problem jest faktycznie obiektywny i patologiczny, a ja go zlekceważyłam mierząc - jak to mówią - własną miarką. ** A w ogóle to czytacie emotikony, czy z zasady je ignorujecie? Wiecie kto je wymyślił i dlaczego? ;)[/QUOTE] Czy ja wiem, czy problem jest patologiczny... Rzucam się w oczy, bo mam 4 psy. A poza komentarzami "ile to musi żreć", "śmierdziele", "utopiłbym te kundle" potem toczą się dwuznaczne i mocno paskudne teksty od równie paskudnych panów :lol: Nie powiem, bo słyszę wiele miłych komentarzy także, że jak ładnie idą, że takie ładne itd. Ale tych od mężczyzn nie lubię najbardziej ;) Emotki fajna rzecz, pomysł miał świetny ;) myślę, że tak czy siak osłabiają "mocny" wydźwięk wypowiedzi. Fakt, że na forum łatwo o złe zrozumienie, czy oskarżenie o "agresywny ton", nawet jeżeli to zupełnie nie po myśli piszącego. Myślę, że stąd pochodzi wiele kłótni forumowych i napadania na niektórych użytkowników, których styl pisania jest "natrętny" albo czasem zwyczajnie "głupawy"...:) Ja już to sto razy pisałam, ale przyznam, że trudno mi ignorować komentarze ludzi, bo ich zwyczajnie mnóstwo słyszę. Z dwoma małymi suczkami praktycznie nikt mi nic nie powie. Jak idę z dwoma większymi psami to jestem zaczepiania średnio 2-3 razy w ciągu spaceru. A jak z 4 psami to już w ogóle cyrk na kółkach ;) Jestem raczej zamkniętą osobą i nie lubię tego. Tak samo jak stawania na chodniku i gapienia się na mnie (psy) przez rodzinne spacerowo-niedzielne stadko ludzi ;) Z tymi "śmierdzielami" to była fajna sprawa. Idzie pani w średnim wieku z mężem i widzi mnie i mamę z psami. Zaczyna głośno mówić TYLKO do męża: wychodzą z tymi psami pod nasze okna, te psy srają, brudno jest... Coś mruknęłam, że zbieramy - akurat faktycznie mama zbierała po którymś psie. Babka na ten widok skrzywiona, zignorowała mnie i głośno do męża: zobacz, śmierdziele! :evil_lol: No i jak tu dogodzić;)
-
[quote name='filodendron']Przesadziłaś z tą interpretacją, ale nieważne ;) Cieszmy się z tego, co kto potrafi przyjąć za dobrą monetę. Indywidualnie. To pomaga w życiu, które i bez tego bywa upierdliwe ;) Ja nie lubię kruszyć kopii o takie bzdety. Tak samo, jak nie lubię robić zagadnienia z faktu, że dzieci chcą psa pogłaskać. Może mam zdrowszy żołądek i psa ;) To na pewno z powodu przebytej ciąży ;)[/QUOTE] Kwestia gustu, ja może po prostu bardziej szanuję swoją własną przestrzeń osobistą i prawo do bycia niezaczepianą ;) I nie uważam, żebym przesadziła z nadinterpretacją, szczególnie, że codziennie jak z psami łażę, słyszę takie dwuznaczne teksty od mężczyzn. Nie widzę różnicy między złapaniem za tyłek a takim czymś. [B]Koszmaria[/B] - to kwestia wieeelu przebytych na dogo dyskusji...:diabloti:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Aleks89']Czar pod koniec września ,wypruł za sarną i 13letnia pikawa tego nie zniosła.:angryy:Padł po jakiś 100m może mniej.[/QUOTE] Oj, bardzo mi przykro :-( Ale to chyba jeden z "lepszych" sposobów na odejście, bo pies się nie męczy, nie musi się bać czy odczuwać zniedołężnienia i tak dalej. Ale szkoda go, pamiętam go ze zdjęć. -
[quote name='filodendron']Ale arogancja komentującego z czasem nie znika. Tylko w tym komentarzu "rybcia" zamienia się we "wrednego vel starego babsztyla" ;) ;)[/QUOTE] Ja nie widzę różnicy. Czy jestem "kochaniem", "rybcią", "dziewczynką", "babą" czy "staruchą" - wszystkie określenia zawierają w sobie dużą dawkę lekceważenia, braku szacunku do człowieka :roll: Mam się cieszyć z "rybci", bo za jakiś czas będę "staruchą"? Jeden kij, będę się cieszyć jak będę "panią", niezależnie w jakim wieku. Rozumiem co masz na myśli, ale to tak jak gadanie "aj nie przesadzaj, że ktoś cię za tyłek złapie, jak będziesz stara to nikt nie będzie chciał". Teraz już uważamy takie zachowanie za bardzo naganne, ale kiedyś było na porządku dziennym, a jak kobieta się złościła to właśnie słyszała, że powinna się cieszyć, bo to wyraz uznania. Uważam, że można sobie głęboko gdzieś wsadzić takie wyrazy uznania, wolę być chyba nieuznawana. U lekarzy najbardziej mnie trafia: wycieczki osobiste, podteksty, sugestie, że pewnie jestem w ciąży i to dlatego np boli mnie żołądek (akurat mam tutaj problemy). Chyba w innych krajach takie rzeczy się nie zdarzają, żeby mi lekarz wmawiał, że mam w ciążę zajść:roll:
-
[quote name='Klio']No niestety :( Ale tylko roku brakuje, może nikt problemu nie będzie robił...?[/QUOTE] Jak się przyczepi to powiesz: "ojej, naprawdę? nie wiedziałam... ale przecież teraz nie wysiądę, do domu z pieskiem jadę.." :cool3: ja kiedyś jechałam z psem i byłam tak zaaferowana, że nie zauważyłam, że mi się miesięczny skończył. Konduktor się do psa uśmiechał, coś pogadał... I też nie zauważył :diabloti: Raz mnie spytano o książeczkę szczepień, a zapomniałam akurat - ale też nie było problemu, z pociągu mnie nie wywalili. Hm, o kaganiec konduktor się nigdy nie czepiał, tylko raz koleś, który w pociągach dalekobieżnych jeździ z wózkiem z jedzeniem, ale go zignorowałam. Wiozłam też psy na DT, nigdy nie miały kagańców ;) Ja w razie czego powołuję się na niewiedzę i przepraszam, zapewniając, że na przyszłość tak będę robić - działa ;)