Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='Aleks89']Ja słyszę wiecznie "ooo dwa pieski duży i mały" "mamusia i szczeniaczek" "patrz pieski pieski PIESKI":lol:A jak były trzy to jakiś mały dziecior leciał za nami i darł morde "mamo mamo ten pan ma wszystkie pieski świata":lol:[/QUOTE] Kurczę, jedna rzecz mnie frapuje, chociaż może to niedelikatne pytanie. Miałeś wcześniej innego psa, Czarka, nie? Coś się z nim stało? Nie śledzę galerii, nawet swojej :diabloti:, bo mi brak czasu ;)
  2. Ja jak idę z czterema psami to nawet nie mam szans na wyciągnięcie gazu :roll: A mam taki mały, fajny, barwi dodatkowo na żółto :diabloti: Ogólnie wolę psy latające bez właściciela. Wtedy można rozwinąć całą gamę psiej komunikacji, a jeżeli się nie dogadają to Frotek burknie, Hera szczeknie, ew Chibi kłapnie zębami z jednoczesnym ostrym szczekiem i z głowy. Właściciele większości psów mają manię wtrącania się do psich relacji, ściągania smyczy i panikowania, jak któryś z moich psów burknie. Dostają łatkę "agresywnych", mimo że nieraz to ich pies pierwszy zesztywniał, zdenerwował się czy okazał się napalonym gwałcicielem. Przyznam, że brak znajomości psich komunikatów u ludzi, którzy psy mają, baaaardzo mnie wnerwia... Psa powinni wydawać wraz z instrukcją obsługi. Ja bardzo często spotykam się z niezrozumieniem psiej mowy, w sensie dźwięków. Dwa moje psy są gadatliwe, tj burczą, szczekają, jęczą, chrumkają i takie tam. Oczywiście, nie wymagam od ludzi, by rozróżniali ich dźwięki ;) Ale ludzie boją się jakiegokolwiek odgłosu wydawanego przez psa. Szczekanie jest zawsze uznawane za agresję, a Hera drze się często jak widzi np mojego TZa, moją mamę, mnie, ogólnie jak zauważy kogoś kogo zna. Frotek nieraz robi takie łułułu! kiedy rzucam mu piłkę, a on chce, żeby ją kopać - komentarz: "oj, chyba jest wściekły". Tak samo jak np Hera się wita z innym psem i Fro robi te łułułuuu! - zwróćcie na mnie uwagę! - właściciele tego innego psa od razu czytają to jako złość. Nie wiem, może dlatego że się interesuję psami i poznałam ich mnóstwo, to wiem, że tylko mały procent psich odgłosów to faktycznie złość.. Znam mnóstwo psów, które emocje wyrażają dźwiękiem (znajomy sznaucer mini w tym przoduje, no i samojed oczywiście:diabloti:). Głupio mi nieraz, jak ktoś reaguje strachem na moje psy, ale przecież ich nie skarcę za naturalną komunikację :roll: PS. Za to merdanie ogonkiem jest zawsze słiiit :loveu: Nawet nerwowe machanie sztywnym ogonem z jednoczesnym naprężeniem całego ciała, co oznacza, że gdyby nie moje warknięcie "Frotek, nie wolno i o tym wiesz" - fruwałyby kłaki :evil_lol: "O, merdają ogonami, lubią się" :diabloti:
  3. [quote name='Dioranne'][B]zmierzchnica[/B] pinczer miniaturowy, za 10 dni odbiór. ;) Jarać to można coś, według mnie nie miło to brzmi w odniesieniu do zwierząt czy ludzi.[/QUOTE] Gratuluję ;) Pin miny akurat bardzo mi się podobają, gdybym miała mieć małego psa kiedyś to właśnie pinczera :) A mi już ręce i nogi i oczy opadają jak idę z całym moim stadkiem i słyszę "o, cztery psy" ciągle w tle :evil_lol: Dziś wymyśliłam sobie dwie reakcje, których nie omieszkam wypróbować: pierwsza to zdziwienie "Jezus Maria, naprawdę?! Gdzie?!", a druga "o, jeden człowiek który umie liczyć" :diabloti: Dam znać, co na to przechodnie :cool3:
  4. [quote name='Dioranne']Nie tyle złego, co... Ciągłe odpowiadanie na to samo pytanie staje się trochę... nawet nie wiem, jak to opisać. ;) Poza tym, jak miały do mnie przyjechać kolejne skoki też się "jarałam" (chociaż ja tam się bardzo cieszę, a nie "jaram") i nikt co 5 minut nie pytał się mnie kiedy przyjadą itd. ;)[/QUOTE] Też nie lubię tego słowa ;) Noo, jak ktoś tak wypytuje to nie jest to przyjemne, brzmi to wtedy trochę jak ironia albo niedowierzanie ;) Ale będę wredna i też wypytam :diabloti: Na jakiego psiaka czekasz?
  5. [quote name='desto']Zastanawiam się nad trzema rasami:Owczarek Niemiecki,Amstaff lub Rottweiler Witam mieszkam w Warszawie w mieszkaniu 50 metrów niedaleko parku Skaryszewskiego.Mam własną firme i moge zabierać psa ze mną do biura.Jestem także dość aktywnym człowiekiem biegam i jeżdże na rowerze więc wybieganie psa nie było by problemem.Mam troche doświadczenia z psami jako dziecko miałem Owczarka Szkockiego a potem jako nastolatek Sznaucera Średniego którego wytresowałem praktycznie samemu.Którą z powyższych ras polecilibyście mi,zależy mi na inteligętnym ,wiernym i posłusznym psie a także takim który w sytuacji zagrożenia by mnie bronił jako że codziennie musze się przemieszczać po Warszawie żeby zebrać pieniądze a potem pojechać do banku i je wpłacić.Czułbym się pewniej mając takiego towarzysza przy boku. Oraz witam jako że to mój pierwszy wiadomość na forum :)[/QUOTE] Rottek by pasował idealnie, ale to nie jest typ psa-sportowca, więc z tym bieganiem przy rowerze to średnio, choć może wolnym tempem.. No i jest na liście ras agresywnych, więc mogłyby zaistnieć problemy, jakby pies był bez kagańca itd. Owczarki są bardzo reaktywne i potrzebują dużo zajęcia psychicznego, a nie tylko prostego biegania, więc wskazane byłoby też szkolenie, uczenie sztuczek czy tropienia. Ale tak zmęczony pies też by się nadał. Z tego co wiem, to długowłose owczarki niemieckie są bardziej misiowate i mniej pracoholiczne, więc może weź takiego pod uwagę? Ast będzie odstraszał wyglądem na pewno, ale pytanie czy chcesz znosić komentarze o psie mordercy, agresywnej bestii itp. Jednak w Warszawie napotykasz dużo ludzi i nie każdy jest miło nastawiony do psów ogólnie, a na amstaffy niektórzy reagują wręcz alergicznie ;)
  6. Ojej, ja bym w życiu nikomu nie dała potrzymać psa na smyczy, szczególnie obcym dzieciom. Ostatnio zrobiłam błąd, bo pozwoliłam dzieciakom kopać mojemu psu piłkę - oczywiście wykopały tą piłkę prosto na ulicę, a Frotek jak głupi poleciał, dobrze, że wrócił na mój krzyk. Ulica była daleko, ale co z tego, udało im się jakimś cudem :roll: Cóż, ja uważam, że jestem odpowiedzialna za komfort mojego psa i za jego zachowanie. Więc jeśli nie chce być głaskany, to nie pozwalam, ale też nawet jak ktoś cmoka i ciumka to wymagam od psa spokoju. Potem sobie skojarzy taką osobę i będzie niemiło, jak do podobnych będzie ciągnął, chciał podchodzić itd... Zaczynam się cieszyć, że nie jestem właścicielką słodkich, małych piesków :diabloti:
  7. Psy zazwyczaj nie lubią noszenia, a jeżeli ten piesek przedtem nigdy nie był noszony to się obawia i może stąd to posikiwanie... Większość psów bardziej obawia się mężczyzn niż kobiet, mają grubszy głos, są bardziej postawni, mniej "ciumkają" do psa, więc pies czuje respekt. Ale miesiąc dla psa to bardzo mało, więc spokojnie, będzie dobrze :) Nagradzajcie dobre zachowania smakołykami, zachowujcie spokój i będzie ok :)
  8. [quote name='heidy']Witam Mam problem z popuszczaniem moczu u pieska. Sprawa wygląda następująco: gdy mąż wraca do domu i próbuje zabrać pieska na spacer to ten na jego widok zaczyna sikać pod siebie. Nie wiem z jakiego powodu on to robi, ale dzieje się tak za każym razem jak mąż chce go wyprowadzić (nawet jak przed chwilą był na dworzu i się załatwiał). Gdy ja wychodzę z pieskiem to wszystko jest w porządku i nigdy nie popuszcza. Dodam tylko, że mąż na niego nie krzyczy ani nie pobudza pieska do radości. Próbowaliśmy już różnych sposobów np ignorowania pieska po przyjściu do domu i wyprowadzanie go jak już emocje opadną i sie uspokoi ale to też nie załatwiło sprawy. Może ktoś miał podobne doświadczenia ze swoim pupilkiem. Dodam tylko, że piesek nie jest młody bo ma 9 lat i jest adoptowany ze schroniska, ale myślę że to nie ma wielkiego znaczenia gdyż piesek generalnie jest nauczony czystości. Proszę o radę w tym temacie. heidy[/QUOTE] A ile go już macie? Jeśli krótko, to zachowanie powinno minąć z czasem, kiedy pies wam już zaufa :) Jest jednak coś, co możecie zrobić: poprawić ogólnie jego pewność siebie. Zwierzę, które wie co ma robić, ma spełnione potrzeby i z pasją wykonuje jakieś zadania, jest bardziej pewne siebie :p Na waszym miejscu bawiłabym się z psem w tropienie - możecie chować ulubioną zabawkę psa i nakłaniać, żeby jej szukał. Jeśli jest bardziej chętny na jedzenie, to chowajcie np starą, pachnącą mężem (pies oswoi się z zapachem) rękawiczkę z psim ciastkiem czy kawałkiem kurczaka w środku. Jak pies załapie, że ma szukać rękawiczkę, to jedzenia nie wkładacie, tylko pies znajduje rzecz, a nagroda jest od was. Na spacerach - zabawa w chowanego. Jedno z was zajmuje psa, drugie się chowa. To pierwsze mówi: gdzie pan/pani? i nakłania psa do szukania schowanego. Jeśli pies nie jarzy o co chodzi, schowany woła z ukrycia :cool3: Oczywiście, za znalezienie jest nagroda - jedzenie, pieszczoty, zabawa :) Inna rzecz, to też komendy. Czy psiak je zna? Jeśli nie, łagodnie i pozytywnie nauczcie psa kilku komend. Uważałabym na komendę "siad" czy "leżeć" - pies ma już za sobą jakąś przeszłość, a jeśli miał kiepskie życie, pewnie kojarzy te popularne psie komendy jak najgorzej. (Nawet agresywny po pijaku człowiek zwykle ryczy na psa "SIAAAD! SIAAAAD!"). Możecie wprowadzić komendę "usiądź" czy jakąś inną i nauczyć psa od początku, naprowadzając go smakołykiem. Pies, który wie co ma robić i oczekuje od człowieka zaleceń, jest bardziej pewny siebie - wie, za co jest nagradzany :) Wtedy zamiast sikać na widok pana, będzie czekał na komendę. Jak usłyszy "połóż się" i dostanie za to nagrodę, nie będzie musiał okazywać nachalnej uległości. Domyślam się, że moje rady są "od czapy", tzn że wydaje się, że nie pomagają w konkretnym problemie. Jednak z doświadczenia wiem, że mało który problem z zachowaniem jest prosty ;) Większość ma podłoże głęboko w psiej psychice. Jeśli pies wam zaufa i będzie rozumiał, czego oczekujecie, wiele problemów zniknie.
  9. Ludzie są wyjątkowo niekumaci jeżeli chodzi o temat "głaskanie psów". Ostatnio byłam na festynie - pokaz szkolenia psów. Mówienie, że proszę o niegłaskanie tego psa (Hery, bo nie lubi i ma święte prawo do tego) nie docierało, musiałam odchodzić. Szczytem był pan, który miał na rękach na oko 2-3 miesięczne dziecko w przebraniu misia :cool3: i podstawił je Herze prosto pod nos - bez pytania! Hera nie jest fanem bliskich kontaktów z obcymi, ale też mam pewność, że nie ugryzie, więc się nie wystraszyłam, ale taka głupota mnie dobiła. Ja mam skrajne sytuacje - albo idzie ktoś (nieraz dorosły!) i wyciąga łapy, mija psa i "jedzie" psu ręką po grzbiecie lub łapie za ogon, nachyla się psu prosto do pyska i inne takie dziwne akcje... Albo słyszę komentarze "śmierdziele", "po co tu targasz te kundle?", "srać tylko będą", "takie kundle powinny mieć kagańce" i tym podobne. W naszym kraju nie sposób przejść z psem po ulicy i nie zebrać stada różnych komentarzy i stwierdzeń. A czasem mam ochotę po prostu iść z psem i nic więcej, nie rozmawiać z nikim, nie odpowiadać... Ale wychodząc z psem (a szczególnie dwoma/czterema) tracę prawo do prywatności i spokoju. Myślałam, że tak jest tylko u mnie "na wiosce" (tj w małym mieście), ale w Warszawie byłam tylko z Herą i jeszcze gorzej było, mój TZ się denerwował, że nie da się normalnie ulicą przejść, żeby nas ktoś nie zaczepiał :roll:
  10. [quote name='Victoria']ooo siema Klaudia :diabloti: apropo samochodów nie wiem czy juz tego kiedys nie pisalam xd szłam chodnikiem, po drugiej stronie babeczka ze srednim psem na flexi, jechal samochod, piesek zobaczyl nas i wbiegł prosto na samochód, odbił sie od boku, nawet nie pisnął na szczescie. Babka na to zaczela sie trząść, nie dziwie jej sie, i krzyczec na psa. Troche tez go poszturchala, chyba lekko. Chcialam je powiedziec ze nie psa wina ze jego pani nie umie korzystac ze smyczy, ale byla tak zdenerwowana ze chyba by i tak potem nawet nie pamietala ze cos do niej mowilam. Jak mi znikala z pola widzenia to jeszcze stala nad psem i przeżywała. Nadal prowadza psa przy ulicy na flexi :p[/QUOTE] Ludzie się nie uczą :) Znajomej dość starszej pani pies uciekł, złapano go i wywieziono do schroniska. Była cała wielka akcja, żeby najpierw ją znaleźć (znałam ją z widzenia, ale nie wiedziałam jak się nazywa ani gdzie mieszka), a potem żeby psa jej zwrócono. Opowiadała potem, jaki on był biedny, jakie to straszne. Dwa dni po wydarzeniu chodził na flexi. Trzeciego dnia znowu go widziałam pomykającego gdzieś luzem, a w oddali krzyki starszej pani: "Kiiiler, Kiiiler, pogryyyzą cię, nieee idź taaaam!" :diabloti:
  11. [quote name='NatiiMar']Jak ona tak pędzić lubi, to pomysl o sporcie, to tak btw :)[/QUOTE] Nie ma bata, bo jest strasznym strachulcem. Po pierwsze, na spacer bez Luki nie pójdzie, a jak pójdzie, to się wyłącza totalnie. Wieje mocno wiatr, ktoś w oddali trzepie dywan, dzieci się bawią głośno - koniec, Chibi wyłączona, sztywna, jedyne co robi to wietrzy i unosi łapę, ew ciągnie do domu ;) Rozkręca się tylko w parku, lesie, na łące, kiedy czuje się bezpiecznie. A to bardzo rzadkie i wystarczy grzmot albo huk w oddali, żeby pies przestał współpracować. Najbardziej mnie denerwuje, że ona się nakręca na 100% - oczy jej płoną zapałem, dostaje po prostu szału np na punkcie zabawki, badyla, skacze jak szalona, pędzi za zabawką i wydaje się, że nic jej nie przeszkodzi... A tu jakiś cichy huk w oddali, pies natychmiast sztywnieje i do końca spaceru - koniec zabawy. Pewnie gdybym usilnie walczyła o zrobienie z niej psa sportowca, to by się dało duuuużym nakładem pracy, ale znasz mnie: uznaję, że nic na siłę ;) Skoro tak łatwo się stresuje to mi szkoda dodatkowo ją dręczyć. [B]kalyna [/B]- fakt, to była makabra :roll: Pies drży Ci w rękach, widzisz, że traci świadomość i nie masz zielonego pojęcia co robić. Ważne, że to już za nami :)
  12. [quote name='pikola']Pewnie ze tak!Nieraz po 3 latach i dluzej Psiaki domy znajduja. Bardzo sie ciesze ze i Latus sie doczekal.:multi:Lancuch to jest koszmar dla kazdego Psa! Zmierzchnica napisz prosze czasem jak Latus sie miewa.A imie zostalo takie samo?[/QUOTE] Tak, zostało :) Będę dawać znać ;)
  13. [quote name='Mapi']Choć jeden normalny :multi: Oleczku mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie za słowo normalny:evil_lol: Ja też uwielbiam takie teksty, sama ich używam i generalnie umiem odróżnić żart od nieżartu!Tak więc człowieki - więcej luzu i dystansu do siebi i swoich psów![/QUOTE] Trudno mówić o żartach, jeżeli ktoś mówi nieżartem i całkiem serio ;) Przecież nie wiecie z forum, jak wyglądał kontekst. Ja się śmieję z moją koleżanką nieraz, że mamy agresywne albo głupie psy, trzeba je uśpić i sobie nowe sceniacki kupić :diabloti: Ale tekst dziadka od strzelania bądź mojej babci to były całkiem serio wypowiadane stwierdzenia. Nie ruszają mnie, ale zabawne to średnio, że ktoś chce mi psa zabić albo oddać :razz:
  14. [quote name='motyleqq']zmierzchnica, mam takie samo podejście do sprawy jak Ty ;) odcinam się od ludzi, którzy gdzieś po drodze okazują się być na innej orbicie emocjonalnej/empatycznej niż ja[/QUOTE] Ja kiedyś usiłowałam tłumaczyć, uwrażliwiać, dyskutować... Ale nie warto ;) Ludzie mają swoje poglądy na te sprawy i nie chcą ich weryfikować. Jakby chcieli, to by sami to zrobili - weszli do internetu, poczytali o sprawie. Na pewno dyskusja z inną osobą ich poglądów nie zmieni, raczej utwierdzi w "jedynym słusznym przekonaniu". Jedynie osobiste doświadczenia zmieniają poglądy większości ludzi, na słowo nie uwierzą. Także nie ma sensu się denerwować ;)
  15. Dzięki bardzo za stronę. Było niebezpiecznie, suka wyglądała jakby umierała :roll: Na szczęście właśnie cała i zdrowa lezy obok mnie, ale było paskudnie.
  16. [quote name='Mapi']Ludzie, gdzie Wasze poczucie humoru? Mój wet zawsze sypie takimi komentarzami i jeszcze lepszymi i kocham Go za to. Tekst, który usłyszała zmierzchnica, też boski.[/QUOTE] Niestety, dziadka który mi to powiedział znam od lat i słyszę takie teksty od niego cały czas - i nie są one żartem :diabloti: Ale mnie to g... obchodzi, co dziadek myśli, choć te jego stwierdzenia są już nużące. Moja babcia też mi kazała najpierw Chibi utopić, a potem (na Wigilię!) usiłowała mnie przekonać, żeby Frotka porzucić gdzieś w lesie :evil_lol: Też urocza osóbka :loveu:
  17. [quote name='Aga*Lis']Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami...[/QUOTE] Dlatego ja zweryfikowałam moje znajomości i z takimi osobami się nie zadaję ;) Uważam, że to nie jest nieważna sprawa, stosunek do zwierząt określa człowieka. Miałam znajomą, która wydawała się być bardzo dobrą koleżanką, ale zaczęła robić dziwne akcje: przygarniała koty, po jednym dniu je wyrzucała, bo jednak nie może, bo to dużo kosztuje itd. Potem chciała, żebym jej kota załatwiła, ale w końcu wzięła skądś indziej i go oddała po jednym dniu, bo miauczał i był aktywny. Wtedy mnie trafiło, bo gdyby to był kot ode mnie to bym miała wyrzuty, nie mówiąc o tym, że nie miałabym gdzie go ulokować...:roll: No i znajomość się ogranicza do kontaktu raz na miesiąc, nie mam ochoty na więcej. Mimo, że pół dzieciństwa i młodości z nią spędziłam. Mam w sumie albo psich znajomych, albo osoby neutralne, które mają otwarty umysł. Nie widzę sensu zadawania się z osobami, które traktują zwierzę jak rzecz albo nie przyjmują argumentu, że zwierzę jest czującą istotą, mimo że to naukowo potwierdzone od wielu lat. Po co się denerwować :p Dzisiaj się od uroczej Pani pod 60tkę dowiedziałam, że jestem śmierdzielem, bo mam psy :loveu:
  18. Biedny ten koń :( No właśnie u Chibi podobnie to wyglądało, nagle przybiegła, zaczęła drżeć, nie umiała utrzymać się na nogach... To była makabra, byłam pewna, że już po niej. Najgorsza jest ta totalna bezradność. Nie wiem co bym bez niej zrobiła, wychowałam ją od 3 miesięcznego zdziczałego malucha, uczyłam życia w domu, z ludźmi krok po kroku.. Nie chcę nawet o tym myśleć. Chibi sobie nie umie ograniczyć ruchu, nie ma szans. Jak pędzi to pędzi. Hera czy Frotek jak za czymś polecą, to pędem, a wracają spokojnie. A Chibi gdzieś leci i w takim samym pędzie wraca, zupełnie nie zwracając uwagi na zmęczenie. Było raz tak, że zwiała za zwierzyną :roll:, a wróciła czołgając się, bo już nie miała siły :shake: Ja ją bardzo pilnuję, ale wtedy to był ranek, wcale nie było tak gorąco, jeszcze zacieniony park.. Nie wpadłabym na to, że się przegrzeje. Teraz bardziej na nią uważam.
  19. Nowe wieści Łatkowe są takie, że powoli się przyzwyczaja do właścicieli.. On jednak wychował się od szczeniaka z psami i mu tego brakuje. Jak był na krótkim DT z jednym psem, to robił to, co robił drugi pies - i był bardzo przyjazny, kochany, uczył się od tego drugiego. Teraz trochę stracił grunt pod nogami, za to przyczepił się do kotów i je kocha nad życie :loveu: Weterynarza nadal nie znosi :diabloti: Ale jest coraz lepiej, co mnie bardzo cieszy, myślę, że jeszcze trochę czasu minie i będzie pieszczochem ;) Śpi w fotelu w garażu, biega swobodnie po podwórku i wychodzi na spacery - nie mogłam o tym nawet dla niego marzyć ;) Dla Tiny niestety wieści nie są dobre: jej właścicielka ma króliki i pies musi ich pilnować. Była smutna jak Łatka zabrano, podobno wzięli ją na chwilę do domu, ale na pewno na stałe tam nie będzie :shake: Może przynajmniej więcej uwagi jej poświęcą.. Ona w sumie całe życie przeżyła bez psów, dopiero potem się pojawiły, więc chyba lepiej zniosła rozłąkę. Ale wyobrażam sobie, że jej smutno, zawsze się cieszyła jak ją choćby na krótki spacer braliśmy czy coś... Ech, życie nie jest sprawiedliwe, bardzo mi zapadła w serce :-( W każdym razie jej domu nie szukamy. Dziękuję Wam bardzo bardzo za przychodzenie tutaj, wspieranie w szukaniu psiakom domu, dobre słowa i pomysły itd. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam duuużo ciepła :loveu:
  20. Ale urocze zdjęcia ;) Nie mam czasu cytować, opisywać i och-achować, bo walczę z licencjatem :diabloti: Ale są świetne ;) No i na fb też zawsze Wasze zdjęcia oglądam :) Podoba mi się bogata mimika pyszczka Cresila :loveu:
  21. Dzisiaj spotkałam znajomą z samoyedem, byłam z moimi 4 kundelkami. Rozmawiamy, obok jedzie na rowerze starszy pan, stanął obok i mówi: "No, ten jeden biały puchaty to fajny! Ten jeden, resztę bym zastrzelił." Słodkie :loveu:
  22. Na razie wszystko ok, Chibi ustawia całe stado po kątach jak zawsze, bawi się i chowa przed "strasznymi hałasami" (remont u sąsiadów) ;) Więc chyba to faktycznie przegrzanie, w końcu pędziła jak szalona - z 200 m tam i z powrotem dwa razy, w słońcu. Nie było jakoś gorąco, ale jednak organizm mógł nie zdołać się wychłodzić :roll: Brat twierdzi, że to się często kolarzom zdarza - dopóki jadą, chłodzi ich pęd powietrza, ale jak się zatrzymają to organizm sobie nie radzi i można stracić przytomność. Cóż, na przyszłość zakaz biegania po polach jak jest 25 stopni i wyżej :shake:
  23. [quote name='murinus']Kielce piękna pogoda godzina przed 11 park jeziorko fontanna idę sobie z moją białą bulterierką do okoła tego jeziorka chodnikiem. Z racji na specyfikę tej rasy jestem przywczajony do dziwnych komentarzy typu swinka itd ale paskudny jak i tych miłych jak zwykle każdy spacer nie obejdzie się bez świnki w negatywnym jak i pozytywnym znaczeniu dlatego myslałem ze juz mnie nie zaskoczy zaden dziwny komentarz jednak myliłem się. Siedzi młoda para na ławce. Nagle słyszę przepraszam. Dziewczyna zwraca się do mnie z pytaniem : "Czy ten pies jest ze schroniska?" Na co odparłem " Nie, kupiony u hodowcy" tak się zastanawiam dlaczego takie dziwne pytanie co nią kierowało gdy je zadawała ludzie pytają co to za rasa czy mozna pogłaskać nawet spotkałem się jak miedzy sobą mowili "uważaj bo cię upier**li ale pytanie czy ten pies jest ze schroniska ? nie wiem dlaczego tak zapytała. Dziwne to było.[/QUOTE] Naprawdę bardziej cię boli takie pytanie niż paskudne komentarze w stylu "świnia", "agresor", "pies-morderca"? Bulle nieraz są w schronisku, może widziała takiego psa na stronie internetowej schroniska, skojarzyło jej się i zapytała. Nic wielkiego, żadna ujma. Rasowy, z hodowli, kundel czy ze schroniska - pies to pies. [B]prochu -[/B] hm, czy Doliś to nie jest przypadkiem ten piesek z awatara? ;) Cóż, ja kiedyś myślałam, że lisy są rude, ale może się nie znam :diabloti: Chociaż moja czarna Luka też bywała lisem, a Hera kozą... :diabloti:
  24. Właśnie nie było pow. 30 stopni, więc to przegrzanie wydało mi się dziwne. Szczególnie, że ona najpierw biegała po słonecznym polu, ale potem buszowała spokojniej po zacienionych krzakach i wcale tam nie pędziła. Pierwsza moja myśl to żmija, więc byłam przerażona.. Dziś suczka była ok, biegała też, ale mniej, bawiła się jak zawsze. Będę ją obserwować i pewnie i tak za niedługo odwiedzę weta. Dziękuję za zainteresowanie :)
  25. Całkowicie zgadzam się z [B]evel[/B]: dziecko ma swoją matkę czy ojca od tego, żeby je chronili, wychowywali, przestrzegali. Rodzic za dziecko jest odpowiedzialny, także za jego emocje i bezpieczeństwo. Właściciel psa jest odpowiedzialny za psa, i jego psim obowiązkiem jest psa chronić (także przed nachalnymi dziećmi) i wychowywać. Przecież nikt nie każe na dziecko krzyczeć czy się wściekać, ale powiedziane twardym głosem "nie, piesek się boi", "proszę, nie ruszaj psa" czy coś takiego powinno poskutkować - większość dzieci respektuje słowa obcych dorosłych. W taki sposób można ochronić i psa i dziecko, skoro jego rodzice nie mają dość wyobraźni, by sami to robić. A tak dzika reakcja na dzieci jest mocno nienormalna, pies nieźle się zafiksował... Kiedyś obroża się odepnie, karabińczyk od smyczy zepsuje i nieszczęście gotowe :roll: Także radzę z sytuacją szybko sobie poradzić. Nie zmienia faktu, że nie lubię robienia z dzieci "świętych krów". Wyadoptowałam jedną suczkę, siostrę mojej Hery. Była kochana, dziubdziana, dzieciątko słodziutkie i takie tam. Ale jej właścicielka wróciła do rodziców, a tam przychodzi czasem siostra z małym dzieckiem. No i się skończył dobrobyt suni :roll: Jest zamykana na strychu, nie może chodzić po pokojach, bo dziecko "nie może jeść kłaków psa", sunia jest przeganiana, ogólnie stała się "złośliwa i niedobra" (wcześniej mieszkali w bloku i pies miał sporo spacerów, a teraz ma wybiegać się na podwórku - nudzi się strasznie). Lubi dzieci, ale nie może się zbliżać, bo "psu się nie ufa". Nie mogłam tego wiedzieć wcześniej, ale mam trochę wyrzuty, że tak biedna suczka trafiła, bo to naprawdę inteligentny i fajny pies :shake: Oczywiście, to nie zmienia faktu, że pies nie ma prawa reagować na dzieci agresywnie, a człowiek psa musi mieć opanowanego na tyle, by nigdy do nieszczęścia nie doszło. Zwykle to dzieci prowokują takie sytuacje, ale to właściciel musi zadbać, żeby nic się nie stało (także "przeganiając" dziecko). Ale jak się trafi na fajne dziecko to super, można to wykorzystać nieraz, żeby psa przekonać do dzieci przez szkolenie i zabawę :p
×
×
  • Create New...