To się musiałaś najeść strachu przy tej Miśki walce z traktorem :shake:.
Trzymam kciuki za ćwiczenie przywoływania! Oby Ci się udało dziabągi nauczyć kogo i kiedy mają słuchać... Ja nie mam tyle cierpliwości. A kiedy zbierałam się w sobie i jednak ćwiczyłam (krótko co prawda :eviltong:), to okazywało się, że mam psa cwaniaka. Jedyne co nań działało i do czego przychodzi (bo przecież nie do mnie ;))ł to oczywiście jakiś smakowity kąsek w ręku pani. Pierwsze 2-3 razy przychodził od razu i miał radochę. Potem zajarzył, że pani i kąsek przecież nie uciekają i może sobie spokojnie dokończyć analizowanie zapachu/zjadanie jakiegoś świństwa/gonienie kota/szczekanie na psa/itp. a potem przyjść. Kiedy zaczęłam się chować to pierwsze 2 razy był w panice, a potem zaskoczył, że przecież wcześniej czy później się znajdę i sytuacja z olewaniem się powtórzyła :evil_lol:. Musiałabym chyba uciec na drugi koniec Polski i nie wrócić przez tydzień, żeby poskutkowało :evil_lol:.
Mam nadzieję, że Tobie pójdzie lepiej :).
A jeśli chodzi o ilość Twego spacerowania z futrami to też jestem pod wrażeniem :crazyeye:. Nieustającym!