Jump to content
Dogomania

Isabel

Members
  • Posts

    15088
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Isabel

  1. Tak, było to już dość dawno temu, dokładnie to 10 września minie 13 lat. Dostała takie imię, bo Vega, to najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Lutni, a ona była właśnie najjaśniejszą kolorystycznie sunią w boksach.
  2. To nie ja wybrałam Vegę:oops: To mój starszy syn, Tomek. Spodobała mu się, bo duża, w typie ON-ka i ruda (w domu był już terier irlandzki, więc kolorystycznie pasowali do siebie;)). Vega (w schronisku Kama), mimo że już 5 miesięcy tam była, nie została jeszcze zaszczepiona na wściekliznę (nie wiem jak to się stało!), więc nie można jej było wziąć od razu. W tym momencie, ja chciałam wziąć jakąkolwiek inną sunię, ale Tomek się uparł. Mieliśmy przyjść za tydzień, ale okazało się, że jeszcze trwa kwarantanna. Chyba dopiero po dwóch tygodniach była do odbioru. Cały ten czas baliśmy się, że ktoś nas wyprzedzi, że przyjdziemy, a jej już nie będzie. Ale była:loveu:
  3. Z tymi kwiatkami bardzo jej do twarzy:loveu: Jeden z moich kotów też uwielbia wchodzić do torby. Czeka niecierpliwie, aż wyjmę zakupy i hop już jest w środku.
  4. Ja też współczuję Wam wszystkim takiego weekendu :-( Maleństwa [*] [*] [*]
  5. Oby zatem Vega jak najdłużej mogła teraz reprezentować psi ród na tym wątku!!!
  6. Koteczka prześliczna :loveu: To kolejne srebrne cudo u Ciebie na DT, Halbinko:loveu:
  7. Vega była w schronisku 5 miesięcy, od kwietnia do września, a więc okres ten był, na szczęście, raczej przyjazny dla stawów. Ale ona ma uszkodzony mięsień na udzie - ma w tym miejscu, na całej szerokości uda, bliznę, nie wiadomo, czy to na skutek wypadku, czy może była uwiązana na drucie i ten drut wrósł jej w nogę. Dlatego też od początku ta noga była mniej sprawna. Wątek Tinki kontynuuje teraz Vega:oops:, ale Tinka na pewno nie ma nic przeciwko temu, obie sunie żyły przecież w idealnej zgodzie.
  8. Oczywiście, że jeśli operacja będzie konieczna, to innego wyjścia nie będzie. Mam jednak taką cichą nadzieję, że guzek nie będzie się powiększać. Zobaczymy, na razie mam obserwować. Cały też czas staram się utrzymać nogi Vegi w jako takiej kondycji. Typowy problem u dużych psów. Wierzę, że spacery, czyli ćwiczenia fizyczne, są tutaj bardzo pomocne. Bo najtrudniej jest się jej ruszyć rano, po wielogodzinnym leżeniu. Jak się już rozrusza, to jest lepiej. Najważniejsze, że chodzi, powoli wprawdzie, ale chodzi.
  9. Dzisiaj minął tydzień, jak Tinki nie ma z nami...:-( Ciagle o niej myślę...:-( Jakby tego było mało, to wykryłam u Vegi guzek koło sutka. Ostatni miała wycinany 4 lata temu. Byłam z nią u weta, prawdopodobnie jest to gruczolak, ale do końca nie wiadomo. Kazał obserwować, gdyby guzek powiększał się, to trzeba będzie go usunąć. Nie chcę tej operacji, strasznie boję się o Vege, ona ma dobre 15 lat. U mnie jest prawie 13 lat, a wzięłam ją już dorosłą (określano ją na ponad 2 lata), więc teraz musi miec co najmniej 15 lat. To nie jest dobry wiek na zabiegi pod głęboką narkozą :shake:
  10. Niedobrze:shake:, chociaż chciałabym się mylić, może dziewczyna jednak zdążyła...
  11. To pokażcie tę małą paskudę;) A co z drugim kotkiem?
  12. Ja też cały czas o niej myślę, wspominam, i mam przed oczami puste miejsce...:-(
  13. Tinka była z nami 2 lata, 3 miesiące i dwa tygodnie...
  14. Dużo następnych szczęśliwych lat :Rose:
  15. Tak, Tinka odeszła w domu, otoczona wszystkimi zwierzakami, a ja do samego końca głaskałam ją po główce. Nie wiem, czy zdawała sobie z tego sprawę, bo już na nic nie reagowała,była praktycznie nieprzytomna. Mogę mieć tylko nadzieje, że jednak czuła, ze nie jest sama, że wszyscy jesteśmy koło niej. Cały czas o niej myślę, nie mogę się z tym pogodzić:placz:
  16. Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa. Nie mogę się pogodzić, że to tak nagle, bo dla mnie to było nagle - zaledwie 8 dni :-( I już nie było ratunku, żadne leki, kroplówki, nawet dializa. Człowiek jest bezsilny, patrzy, jak z godziny na godzinę życie uchodzi i nie może pomóc :placz: Jeżeli jest takie niebo, W co ja głęboko wierzę, Wspólne dla wszystkich ludzi I ich przyjaciół - zwierząt, To tam się spotkamy... Żegnaj Tinusiu [*] [*] [*]
  17. Nie ma już Tinki :placz: To jednak były nerki, kreatynina ponad 1300, zabrakło już skali :placz: Nic się już nie dało zrobić, dzisiaj od południa była już półprzytomna, na nic nie reagowała...nie chcę już pisać szczegółów, to było okropne :placz:
  18. Filmiki cuuudne :loveu:Wujek Platon jest niesamowity:loveu:
  19. Nigdy takiej decyzji nie podejmowałam - nie musiałam. I nie chciałabym jej podejmować. Ale wiem, że nieraz trzeba. Na razie o tym nie myślę.
  20. Tinka wcale lepiej nie czuje się po tych zastrzykach i kroplówce, powiedziałabym, że jest nawet gorzej. Jest coraz słabsza, teraz czysci ją już samym śluzem z krwią. Próbowałam włozyć jej do buzi kawałek mięska, ale nic z tego, wodę ze strzykawki natomiast połknęła. Zniosłam ją na siusiu, zrobiła, ale bardzo mało, a od południa z nią nie wychodziłam, bo nie miałam sumienia jej męczyć. Do weta idziemy jutro po południu, bo tak przyjmuje. Jestem bardzo ciekawa tych wyników krwi, bo to wszystko mi się coraz bardziej nie podoba.
  21. Ale wygląda już o wiele lepiej niż na początku, zresztą przy takiej opiece :loveu:musi wyglądać lepiej. Ważne, że już je, że przytył, bo jest silniejszy i łatwiej mu będzie walczyć z chorobą. Żeby jeszcze oczka wyzdrowiały, to już będzie można powiedzieć, że jest dobrze. Ale i tak, w porównaniu z tym, co było, widać, że chłopak wraca do zdrowia :loveu:
  22. Jesteśmy już po wizycie u weta. Tinka dostała 4 zastrzyki, kroplówkę, pobrano jej krew do badania i zrobiono USG. Z USG mało co wyszło, bo brzuch jest bardzo napięty, a aparat raczej z tych słabszych. Ale było widać puste jelita (już chyba wszystko z niej wyszło), guzów żadnych, przynajmniej to badanie ich nie ujawniło. Ale wet mówi, że więcej będzie wiadomo z całościowego badania krwi. Podejrzewa nie tyle trzustkę, co wątrobę, a bardziej nerki. Wyniki będą jutro po południu. Tinka dalej nic nie je i nie pije, wisi tylko nad miską z wodą. Wczoraj drugi raz próbowałam ją napoić wodą ze strzykawki, ale wszystko zaraz zwróciła (z domieszką żółci). Jest bardzo słaba i strasznie schudła, do tego stopnia, że obróżka na niej wisi. W dodatku schudła tak nagle, gwałtownie. To aż niewiarygodne, że w tak krótkim czasie można tak bardzo schudnąć. Musimy poczekać na jutrzejsze wyniki.
  23. A my już po wizycie u weta. Tina dostała 4 zastrzyki, kroplówkę, pobrano jej krew do badania i zrobiono USG. Z USG nic właściwie nie wyszło, bo brzuch strasznie napięty, a aparat dość słaby. Więcej będzie wiadomo z całościowej analizy krwi, a wyniki będą jutro po południu.
×
×
  • Create New...