Melduję się na wątku.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że problemu bezdomności chyba nie da się rozwiązać. Człowiek jest załamany swoją bezsilnością. Trzeba by samemu, osobiście przygarniać wszystkie zwierzęta, żeby im naprawdę pomóc. A jest to oczywiście niemożliwe! Do tego te płatne DT! Jak rejestrowałam się na dogo, takie przypadki były sporadyczne, w sytuacji naprawdę podbramkowej, teraz stało się to nagminne,:(
Nie wiem, Kakadu, co Ci doradzić, może ktoś z okolicznych mieszkańców zgodziłby się przyjąć Wtorka do kojca i szukałoby mu się potem domu.Może ktoś przyjąłby go na DT przy opłaceniu tylko karmy i weta? Wtedy może finansowo, wspólnymi siłami + bazarki, dałoby się radę finansowo to udźwignąć?