[quote name='Ewa Marta']Są kochana są:-) Dzwoniłam wczoraj do Pani, ale bałam się pisać tu cokolwiek, żeby nie zapeszyć, bo wczoraj Bafiś.... została sama na prawie 5 godzin w domu. Jak to usłyszłam, telefon mi prawie wypadł z ręki. Pani Kazimiera musiała jechać do Legionowa do lekarza i ktoś mial zostać z Bafinką. Niestety okazało się w ostatniej chwili, że ten ktoś nie może i maleńka została sama w domu. Rozmawiałam z Panią, kiedy juz wracała do domu. Zapytałam, czy ma świadomość, że w domu może być nasiusiane i że maleńka coś mogła podrapać. Pani powiedziała, że ma tego świadomość, ale ufa, że nic bardzo złego maluch nie zrobił, bo zaczęła już merdać ogonkiem, przybiegać radośnie na wołanie i widać że jest już wyluzowana.
Umówiłam się na telefon dzisiaj rano i zadzwoniłam w trakcie spaceru...
Wyobraźcie sobie, że Bafinka NIC NIE ZMALOWAŁA! Nie załatwiła się, nie zniszczyła, nie rozrzuciła kocy... Została z pyszną kostką do ogryzania i połowie tej kostki dala radę, a połowa zostala na drugi raz:-) Bardzo się ucieszyła, kiedy zobaczyła Panią, a dziś rano sama wsiadła do windy:-) Moje kochanie maleńkie uwierzyło, że to jej dom! Jestem bardzo szczęśliwa, że tak szybko się zaklimatyzowała. A wczoraj naszczekala na sąsiadkę, która weszła do ich domu. Pani Kazimiera stanowczo powiedziała w tym momencie "Bafi nie wolno" i Bafiś uciszyla się od razu. Chce mi się płakać ze wzruszenia, tak bardzo się cieszę, że w końcu ktoś poza nami ją pokochał:-)[/QUOTE]
Super Bafi !!!!!