limonka80
Members-
Posts
4501 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
26
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by limonka80
-
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa, dużo dla mnie znaczą w takiej chwili. Dżeki to nie jest nasz pierwszy pies, wszystkie były kochane, a gdy chorowały i odchodziły całej rodzinie było ciężko, ale Dżeki zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Sama jestem zaskoczona swoją reakcją na jego ( nie pierwszą) poważną chorobę - jestem raczej typem osoby która działa i walczy a nie roztrząsa i uprawia czarnowidztwo, ale on ostatnio i tak dużo już przeszedł, a guz nigdy nie wróży nic dobrego, poza tym widzę że słabnie i dociera do mnie że jego czas się powoli kończy. Tak jak napisałam to dla mnie wyjątkowy pies i choć zamieszkał z nami jako dziewięciolatek czuję jakby był z z nami od zawsze i nie wyobrażam sobie by mogło go nie być. Ale dość narzekania - czekam na wyniki i jakie by nie były, trzeba przedyskutować strategię i działać. Bardzo się cieszę się z adopcji Korci, no i trzymam za Kubusia :-)
-
W sylwestra przy głaskaniu wyczułam na jego boku mały guzek, kilka dni później drugi na klatce piersiowej. Tempo wzrostu - koszmar, w ciągu 10- ciu dni powiekszyły sie dwukrotnie. Wczoraj miał biopsję, wynik w poniedziałek, w zależności od wyniku reszta diagnostyki. Chemia nie wchodzi w grę, operacja ryzykowna, to stary psiak - z niewydolnością serca i padaczką, do tego bardzo źle znosi narkozę, nawet wziewną. Jest dobrze zdiagnozowany i ma dobrze dobrane leki, co sprawia że mimo tych chorób jest wesołym, zadowolonym z życia psiakiem , ale to teraz to coś zupełnie innego.....czekam na wyniki i dalsze decyzję wetki i nie pamiętam kiedy tak się bałam.
-
To ja jestem mistrzem w myleniu kont :-) na Fado też wpłacałam nie to to co trzeba. Tak jak napisałam - ta pierwsza wpłata będzie dla Arusia i Sary a druga, dzisiejsza będzie dla Lemonka ( tylko znów wpłaciłam na to samo konto). Zmyliło mnie że grudniową deklarację dla niego też tam wpłacałam i dotarła, więc myślałam że jest o.k. Jeśli mam wpłacać na inne konto to poproszę o podanie i poprawię się od następnego miesiąca :-)
-
Różnie, najdłużej 4 dni. Najgorszy pierwszy i drugi dzień, kompletny brak kontaktu. Leciał przez ręce, wzrok błędny - o ile w ogóle udało się utrzymać łepek na tyle długo w pionie żeby był kontakt wzrokowy. Trzeci dzień przebłyski, chwilowa, ogromna radość na nasz widok, a po chwili ... pustka w oczach. Tak było po każdej narkozie, nawet niewielkiej, np. przy czyszczeniu zębów. Ostatnie dwa poważne zabiegi przechodził już przy wziewnej, a też wybudzał się 2-3 krotnie dłużej niż powinien. A to tylko zwykła narkoza, tak że skoro Twoja sunia "wchłonęła" tyle leków, ma prawo być otumaniona, być bez kontaktu. Wierzę że kiedy organizm się oczyści, wróci "dawna" Masia.
-
Łapki mu się rozjeżdzały, padał na pyszczek. Był bez kontaktu, zachowywał się jakby nie poznawał mnie, męża, ani naszego domu. Z windy próbował wyjść przez ścianę, stroną na której nie było drzwi, tak samo chciał wchodzić do domu - stał i czekał od strony której były zawiasy drzwiowe, a nie wejście. Potrafił godzinami leżeć i wpatrywać się w kaloryfer, lub w ścianę odwrócony tyłem do pokoju. Jak zombi, a nie nasz przytulak który wcześniej chodził za nami krok w krok, we wszystkim chciał uczestniczyć.... Widok rozdzierający serce, ale mijało. Mam nadzieję że u Masi będzie podobnie, bardzo Wam tego życzę.
-
Bardzo mi przykro, niedobrze zaczął się ten rok.... Nie miałam takiej sytuacji, ale mój pies bardzo źle znosi narkozy i bywał otępiały nawet do 48 godzin, więc skoro Masia otrzymała tak dużo leków, można mieć nadzieję że kiedy organizm je zneutralizuje to będzie lepiej. Ja bym się tej nadziei kurczowo trzymała. Bardzo mocno trzymam kciuki.
-
Szkoda, najwyraźniej nie miał psiak szczęścia w życiu, a do najmłodszych już chyba też nie należy.... Bardzo go żal.
-
Cieszę się, że choć w małym stopniu mogę przyczynić się do tego że Dunaj ma dobry DT, należy się chłopakowi :-)
-
A można określić mniej wiecej jaki to koszt? Bardzo biedny ten psiak, mam wrażenie że ledwo trzyma się na łapach.
-
Znajdzie, od teraz będzie już tylko dobrze - skoro przetrwał tyle dni "na gigancie"i wyszedł z tego bez szwanku, do tego trafił na dobrych ludzi to znaczy że wielki z niego farciarz i w końcu jego życie się odmieni. Tak się cieszę że się chłopak znalazł. Oczywiście trzymam kciuki za Figaro, też będzie dobrze :-)
-
Bardzo się cieszę że dobrze poszło. Przestraszona trochę w tym koszyczku dziewczyna, za dużo wrażeń dla małego pieska :-) Czy Emi uzbierała na pokrycie kosztów operacji? Zarezerwowałam parę złotych dla suni ze stajni o której pisałyśmy, a której nie udało się pomoc, więc w razie czego mogę wesprzeć Emisię.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
limonka80 replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Rasowy czy nie Baryton jest przepiękny, taki dostojny. I ma w spojrzeniu coś co często widać u psów ciężko doświadczonych przez los - mieszankę smutku, życiowej mądrości i nadziei. Dziękuję za uratowanie mu życia.