Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by limonka80

  1. Jak on się tuli do kogoś na tym filmiku, a jak się uśmiecha, przecudny widok :-)
  2. Szkoda że Gliwice są za daleko - miałabym okazję poznać Kubusia osobiście :-) Dżeki ma się dobrze, jest wesoły - oszalał z radości na widok śniegu, myślę że w ogóle nie czuje się chory, i mam nadzieję że jeszcze długo tak pozostanie. Zrobiliśmy wszystkie możliwe badania i po namyśle, rozważaniu wszystkich za i przeciw, konsultacji z innym weterynarzem i kolejnej rozmowie z naszą wetką postanowiliśmy nie operować Dżekusia. Opinia dwóch nie znających się lekarzy była taka sama -zakres operacji i jej inwazyjność to za dużo dla 15 letniego psa, niech cieszy się czasem jaki mu pozostał bez pooperacyjnego bólu i ograniczeń ruchowych. Od wczoraj dostaje neoplazmoxam, wetka uważa że jest duża szansa, że początkowo bardzo szybkie tempo wzrostu przystopuje i zyskamy czas.
  3. Przyjmuje w Gliwicach dr Jacek Cymbryłowicz, jest ortopedą. Osobiście nie korzystałam z jego usług, ale kilka lat temu operował psy moich dwóch znajomych , akurat były to operacje kręgosłupa ale wiem że wszystko poszło bardzo dobrze. Może warto byłoby poznać jego opinię na temat Kubusia. Wykonuje m.in. takie operacje : Operacje na stawie kolanowym: TTA , TTA RAPID, TPLO, CWO, operacje i leczenie OCD, leczenie chirurgiczne zwichnięcia rzepki
  4. Bardzo dziękujęmy, przydadzą się dobre myśli :-) Ale Kubuś też jest trochę mój, parafrazując to powiedzenie o dzieciach można powiedzieć że "wszystkie psy nasze są", Uzbieramy na nowe łapki dla chłopaka.
  5. Może bazarek się jeszcze rozrusza. Ja nie korzystam z FB, więc nie pomogę nawet udostępniać, ale postaram się jeszcze pomóc finansowo, tylko muszę podjąć decyzję co robić z moim chorym psiakiem, ustalić ewentualne koszty operacji i leczenia, wiedzieć na czym stoję. Kubuś jest jednym z pierwszych "moich" dogomaniackich psów - po Rafim którego nie udało się uratować i Dunaju - i bardzo chwycił mnie za serce. Oczywiście bardzo szkoda pieniędzy za pierwszą operację, ale bardziej żal mi Kubusia, że tyle niepotrzebnie się nacierpiał, tak cierpliwie wszystko znosił, a jest biedak w punkcie wyjścia. Tak jak napisałam, na pewno jeszcze pomogę finansowo, i trzeba po prostu zbierać dalej pieniadze dla psiaka, bo na jakąś finansową rekompensatę ze strony weterynarza chyba nie ma co liczyć ( choć powinien się do niej poczuwać).
  6. Bardzo dziękujemy, jesteśmy po badaniach. Wyniki pozwalają poddać Dżekiego narkozie, ale pani doktor ma wątpliwości co do samej operacji - niepokoi ją nagły "wysiew" kilku guzków prawie jednocześnie i tempo ich wzrostu. Operacja byłaby bardzo inwazyjna - trzeba wyciąć dużą część mięśnia piersiowego i prawdopodobnie usunąć fragmenty żeber. Dochodzenie piętnastoletniego psa do siebie po takiej operacji będzie długotrwałe, a zachodzi obawa czy tuż po wycięciu nie pojawią się kolejne guzy i nie dobiją osłabionego operacją psa. Na razie Dżeki czuje się dobrze, jest wesoły, ma apetyt, cieszy się życiem i boję się że decydując się na operację odbiorę mu to. Z drugiej strony nie wiemy ile ten dobry stan jeszcze potrwa. Tak źle i tak niedobrze. Wetka ma jeszcze raz przeanalizować wyniki, a my mamy się zastanowić.
  7. Niestety, to nie tłuszczaki. Jutro od rana badania i w zależności od wyników decyzja czy Dżeki da radę przetrzymać operację i tniemy, a jeśli tak to które, bo chyba trzech naraz się nie uda. Dwa guzy są twarde i większe, do tego nieruchome, obydwa zakotwiczone - jeden do kości w przestrzeni międzyżebrowej, drugi w mięśniu piersiowym. Trzeci odkryty w niedzielę jest mały i miękki ale fatalnie umiejscowiony, na czole tuż nad okiem.Staram się być dobrej myśli, ale bardzo się martwię, to staruszek, całkiem sprawny i żwawy ale jednak staruszek. Trzymajcie proszę za naszego Dżekusia.
  8. Też tak uważam, poza tym nawet jeśli Jaśmin zna dzieci to chyba lepszy dla niego spokojniejszy dom, gdzie w spokoju mógłby dojść do siebie, to starszy psiak...
  9. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa, dużo dla mnie znaczą w takiej chwili. Dżeki to nie jest nasz pierwszy pies, wszystkie były kochane, a gdy chorowały i odchodziły całej rodzinie było ciężko, ale Dżeki zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Sama jestem zaskoczona swoją reakcją na jego ( nie pierwszą) poważną chorobę - jestem raczej typem osoby która działa i walczy a nie roztrząsa i uprawia czarnowidztwo, ale on ostatnio i tak dużo już przeszedł, a guz nigdy nie wróży nic dobrego, poza tym widzę że słabnie i dociera do mnie że jego czas się powoli kończy. Tak jak napisałam to dla mnie wyjątkowy pies i choć zamieszkał z nami jako dziewięciolatek czuję jakby był z z nami od zawsze i nie wyobrażam sobie by mogło go nie być. Ale dość narzekania - czekam na wyniki i jakie by nie były, trzeba przedyskutować strategię i działać. Bardzo się cieszę się z adopcji Korci, no i trzymam za Kubusia :-)
  10. Nic jeszcze nie wiem, siedzę w pracy i nie mogę zebrać myśli. Wyniki po południu, ale najgorsze jest to że wczoraj wyczułam u Dżekusia kolejny guzek nad powieką, jestem załamana.
  11. W sylwestra przy głaskaniu wyczułam na jego boku mały guzek, kilka dni później drugi na klatce piersiowej. Tempo wzrostu - koszmar, w ciągu 10- ciu dni powiekszyły sie dwukrotnie. Wczoraj miał biopsję, wynik w poniedziałek, w zależności od wyniku reszta diagnostyki. Chemia nie wchodzi w grę, operacja ryzykowna, to stary psiak - z niewydolnością serca i padaczką, do tego bardzo źle znosi narkozę, nawet wziewną. Jest dobrze zdiagnozowany i ma dobrze dobrane leki, co sprawia że mimo tych chorób jest wesołym, zadowolonym z życia psiakiem , ale to teraz to coś zupełnie innego.....czekam na wyniki i dalsze decyzję wetki i nie pamiętam kiedy tak się bałam.
  12. Myślałam często o Kubusiu mając nadzieję że z jego łapkami wciąż dobrze a tu niestety... Ale z drugiej strony są też konkrety i niezłe rokowania, to dużo. Dołożę się do operacji Kubusia, choć niewiele, bo mój pies niestety też nagle poważnie się rozchorował. A jakiego typu fanty?
  13. Przelałam 50 zł na leczenie Krecika. Oby jak najszybciej chłopak wydobrzał, jest taki cudny....
  14. Jaką Amberek ma ładną sierść, w ogóle jest przepiękny, i to jego mądre spojrzenie.... Trzymam kciuki za Figara i Barsiczkę, moj psiak też się nagle rozchorował.
  15. To ja jestem mistrzem w myleniu kont :-) na Fado też wpłacałam nie to to co trzeba. Tak jak napisałam - ta pierwsza wpłata będzie dla Arusia i Sary a druga, dzisiejsza będzie dla Lemonka ( tylko znów wpłaciłam na to samo konto). Zmyliło mnie że grudniową deklarację dla niego też tam wpłacałam i dotarła, więc myślałam że jest o.k. Jeśli mam wpłacać na inne konto to poproszę o podanie i poprawię się od następnego miesiąca :-)
  16. Wpłaciłam 04.01. deklarację stałą dla Lemonka, ale zauważyłam że została zaksięgowana na koncie Arusia i Sary dla których w tym miesiącu nie wpłacałam. Niech u nich zostanie, a Lemonkowi wpłaciłam przed chwilą, powinna być jutro na koncie.
  17. Bardzo się cieszę, trzymałam kciuki :-) zmetabolizowała prochy i wróciła.
  18. Różnie, najdłużej 4 dni. Najgorszy pierwszy i drugi dzień, kompletny brak kontaktu. Leciał przez ręce, wzrok błędny - o ile w ogóle udało się utrzymać łepek na tyle długo w pionie żeby był kontakt wzrokowy. Trzeci dzień przebłyski, chwilowa, ogromna radość na nasz widok, a po chwili ... pustka w oczach. Tak było po każdej narkozie, nawet niewielkiej, np. przy czyszczeniu zębów. Ostatnie dwa poważne zabiegi przechodził już przy wziewnej, a też wybudzał się 2-3 krotnie dłużej niż powinien. A to tylko zwykła narkoza, tak że skoro Twoja sunia "wchłonęła" tyle leków, ma prawo być otumaniona, być bez kontaktu. Wierzę że kiedy organizm się oczyści, wróci "dawna" Masia.
  19. Łapki mu się rozjeżdzały, padał na pyszczek. Był bez kontaktu, zachowywał się jakby nie poznawał mnie, męża, ani naszego domu. Z windy próbował wyjść przez ścianę, stroną na której nie było drzwi, tak samo chciał wchodzić do domu - stał i czekał od strony której były zawiasy drzwiowe, a nie wejście. Potrafił godzinami leżeć i wpatrywać się w kaloryfer, lub w ścianę odwrócony tyłem do pokoju. Jak zombi, a nie nasz przytulak który wcześniej chodził za nami krok w krok, we wszystkim chciał uczestniczyć.... Widok rozdzierający serce, ale mijało. Mam nadzieję że u Masi będzie podobnie, bardzo Wam tego życzę.
  20. Bardzo mi przykro, niedobrze zaczął się ten rok.... Nie miałam takiej sytuacji, ale mój pies bardzo źle znosi narkozy i bywał otępiały nawet do 48 godzin, więc skoro Masia otrzymała tak dużo leków, można mieć nadzieję że kiedy organizm je zneutralizuje to będzie lepiej. Ja bym się tej nadziei kurczowo trzymała. Bardzo mocno trzymam kciuki.
  21. Zaglądam do Amelki z nadzieją i coraz bardziej się martwię że z nią źle skoro taka cisza....
  22. Rozumiem że większy kłopot z miejscem dla psiaka niż z pieniędzmi... gdyby jednak coś się znalazło to dam psiakowi 100 zł jednorazowo i 40 zł deklaracji stałej.
  23. Szkoda, najwyraźniej nie miał psiak szczęścia w życiu, a do najmłodszych już chyba też nie należy.... Bardzo go żal.
  24. Cieszę się, że choć w małym stopniu mogę przyczynić się do tego że Dunaj ma dobry DT, należy się chłopakowi :-)
  25. A można określić mniej wiecej jaki to koszt? Bardzo biedny ten psiak, mam wrażenie że ledwo trzyma się na łapach.
×
×
  • Create New...