Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Czasem ludzie sie pytają i sami coś dają, ale z doświadczenia wiem, że głównie ci, co adoptują szczeniaki, nie dorosłe psy. Już miałam taka nieprzyjemną sytuacje, jak musiałam powiedziec o opłacie 70 zł na rzecz schroniska, przy adopcji schroniskowego psa, który był u mojej mamy na tymczasie. Ludzie go oddali i żądali zwrotu kasy, a kasa była na koncie fundacji prowadzącej schron. Zostałam wtedy na wątku zwyzywana przez tych ludzi od wyłudzaczek. Potem jeszcze miałam drugi przypadek, jak wystawiłam kota na allegro za 1 zł (!), to dostałam obraźliwego maila, że handluję biednymi zwierzętami i usunięto mi wszystkie aukcje. Dlatego jestem taka przeczulona.
  2. [quote name='andzia69']Jaaga - kilka godzin to by się dało jeszcze jakoś wymyślić...tylko to trzeba by było mieć transport w tym samym dniu...Ze Śląska jadą dziewczyny na manifestacje - wiec moze zgodziłyby się zabrać psiaki...w sumie są małe...[/QUOTE] Niektóre osoby porezygnowały z jazdy na manifestację i trzeba dołozyć 100 zł do paliwa, żeby Shania jechała i je mogła wziąć. Napisałam do osoby, która oferowała schroniskowcom pomoc finansową, ale nie wiem, kiedy dostane odpowiedź, a psy trzeba byłoby wyciągnąć jutro rano.
  3. Jesli napisze sie o opłacie, to nikt ich nie weźmie. Będą miesiącami czekały na dom. Wtedy tez prosze o podanie danych na kogos innego i przekazywanie mi zainteresowanych, bo nie chcę być posądzona o handel czy pośredniczenie w nim psami (jestem hodowcą). Napiszesz o transporcie, pojedzie Sonia, nie sprawdzi sie i co? Następny transport czy wyląduje w schronie, bo ludzie bedą wstydzić się zadzwonić? Poprzednią Sonię przyjeżdżały ogladać trzy rodziny i się nie zdecydowały. Nie wiem, czy byłoby tak, gdybysmy im przywieźli ja do domu. Pies bez problemów może być w ten sposób adoptowany, ale przy takim straszku i wrażliwcu nie ryzykowałabym. Dla mnie wizyta przedadopcyjna nie jest warunkiem, bo czasem ludzie są tak fajni, że warto dać psa i od razu wiadomo, że sa w porządku. Jesli mam jakies wątpliwości, to wtedy mówię o wizycie. Jesli oczywiście chcecie, to zapiszcie, wasza decyzja, ale przeważnie ludzie chcą poznac najpierw psa na żywo, wiec musieliby dwa razy przyjeżdżać.
  4. Żdecydowanie za dużo. Szkoda tych, którym nikt nie pomoże, nikt nie zadba o nie.
  5. Dzwoniła wczoraj wieczorem jedna pani i ma przyjechać ją dziś zobaczyć. Pani jeszcze taka niezdecydowana, bo mieli dużego psa, ale powiedziałam, żeby i tak przyjechali, bo duże też są i na pewno któryś wpadnie im w oko. Pani sie przekonała. Kinya, jak umówiłyscie się w kwestii wizyt, bo ludzie chcą już chyba ją zabrać jeśli się spodoba. Czy mam wydać i ewentualnie zrobicie wizytę poadopcyjną? Ze względu na odległość i zaangazowanie ludzi jest to chyba najlepsze wyjście.
  6. Uważam, że porównanie do rasy jest jak najbardziej dobre. Miałam na DT Lulke, kremową, średnią, chudą sunię (budowy charta). Siedziała wiele miesiecy i zero telefonu. Dziewczyny radziły, żeby ogłosic ją jako mix labradora. Śmiałam sie, bo tylko kolor miała taki sam i nos, ale w akcie desperacji zrobiłam takie ogłoszenie i Lulka od razu znalazła kochający dom, a dodam, że ideałem nie jest. Ludzie do dziś o nią dzwonią z ogłoszeń. Moja rada, w tytule lepiej napisać nie "w typie dobermana", tylko doberman mix. Przede wszystkim, skoro mix, to pies nie musi być identyczny, bo nie wszystko oddziedziczył, a po drugie każdemu, kto wpisze w wyszukiwarce rasę, pojawi się to ogłoszenie. W tekście mozna napisać, że przypomina dobermana. Dane kontaktowe: (32) 3533135, 660124623, [email][email protected][/email]. Mieszkam w Katowicach. Bardzo proszę o dodanie do tekstu informacji, że psy do nowego domu trafią po podpisaniu umowy adopcyjnej. Nie piszcie też, ze dzięki ludziom dobrej woli możliwy dowóz, jak wiekszość pisze. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce naprawdę psa, to może wykazać minimum zaangazowania i po niego przyjechać. I tak dostaje psa wyciętego, odrobaczonego, zaszczepionego. Ten jeden koszt może ponieść. Do tego lepiej, żeby przyjechali psa poznać sami, bo co zrobić potem z tak specyficznym psem, jak Sonia, jesli jednak ludziom nie bedzie jednak odpowiadać? To tyle moich uwag. Dziś Sonia, Agat i Opieniek tak rano szalały, że nie dały się Andrzejowi zagonić do kojców. Musiałam przyjść z kabanosikiem i zwabić je. Sonia z dnia na dzień się zmienia.
  7. Bardzo prosze o pomoc przy schroniskowej suni, o której wspominała Erka. Suczka ma szansę na życie, tylko nie ma jej kto przetrzymać chocby na kilka godzin. Ciężko to wszystko połapać, bo schron jest otwarty w okreslonych godzinach, potem potrzebny jest test na nosówkę, odpchlenie i odrobaczenie.
  8. Super. Bardzo dziekuję. Wstawisz tu potem linki do serwisów, gdzie bedą ogłoszone?
  9. Niestety, nie. Czekałam cały czas na ten telefon.
  10. Erko, co z sunią z działek? Może jeszcze być przetrzymana? Nikt nie chce sie zająć wyciągnięciem trzeciej sunieczki ze schronu, a tak to byłby opłacony transport dla obu.
  11. Zdjęć na razie nie bedzie, bo...kot zasikał mi ładowarkę i nie działa, a stary aparat tez nie chce działaś z jakiegos powodu. W rozmowie z Anią na temat imienia zgodnie odrzuciłysmy Ciapka, bo nie pasuje do niego, ale Ania wtedy chyba zaproponowała Agata. Tak więc został Agat. Jest lepiej. Dla Soni jednak na razie chociaż jego obecność jest bardzo ważna. Oczywiście przyjdzie się poprzytyulac, ale chodzi tylko za nim i musi go mieć w zasięgu wzroku. Ciągle się przytula do niego popiskując jak szczeniak. Bez niego nawet nie wyszłaby z kojca, ani do niego nie weszła. W nocy załatwiła się jeszcze w kojcu, ale dziś na porannym spacerze pierwszy raz zrobiła kupę na zewnątrz. Do tego razem szalały i biegały. Jak zobaczyłam to, to wiem, że bedzie dobrze. Oboje jednak nie bardzo nadają się do małych psów. Łatka musiała leżeć przed nimi plackiem i nie mogła się podnieść. Muszkę, średniej wielkości tolerują bez problemu, Oskara większego od nich wcale nie zauważają. Dziewczyny, zacznijcie je ogłaszać, bo szkoda tracić czas. Soni koniecznie potrzebny jest dom z ogrodem. Smycz nie jest dla niej, ceni wolność. Natomiast Agat może mieszkac i w mieszkaniu. ładnie chodzi na smyczy, nie ucieka, reaguje na imię. To bardzo stabilny psychicznie pies. Dzis paskudnie wyglada jego rana po kastracji. Szycie rzeczywiście beznadziejne. W moznie zebrało się tyle płynu, że wygląda, jaby miał jakąś banie między nogami. Wiem jednak, że to takie stadium i za kilka dni płyn się wchłonie, opuchlizna zejdzie i moszna się ściągnie.
  12. Ja znowu uparcie w sprawie trzeciej z suczek, której zaproponowałam tymczas, a która jest cały czas w schronie. Eneda mogłaby ja wyciągnąć, ale nie ma kompletnie gdzie przetrzymać. Czy jest w związku z tym jakaś osoba z Kielc, która mogłaby wziąć suczkę na kilka godzin lub dzień do siebie? To maleństwo i może ten czas spędzić nawet w transporterku postawionym w łazience. Jeszcze napiszę na wątku manifestacyjnym, ale może ktoś tu wie cos o mozliwym dla niej transporcie z Kielc do Katowic? Eneda, napisz co z tą jamnikowatą po sterylce. Może ona mogłaby jechać do zaproponowanego tu domu do Warszawy? Jest w potrzebie, a ja zawsze jakiegos wypatrzę. Czy ktos wie, co z psem, który nie wstaje i miał być wieziony do lecznicy? Udało się mu pomóc?
  13. Raczej nie, tylko tak się boi. nawet nie trzeba jej dotykac, a już ma odruch ze strachu. tylko co musiala tam przezyc, żeby tak się zachowywać.
  14. Enedo, wysłałam PW, ale nie wiem, czy doszła, bo ostatnio dogo mi szlaeje. jak cos, to proszę potwierdź. Gdyby kogoś interesowało, jak się ma kremowa sunia, to lepiej z nią. Podskakiwała przy każdym dotyku, ale po 10 min. głaskania przestała tak reagować. najgorzej reaguje na dotyk w okolicy głowy. Odruchy są wtedy poza jej kontrolą. Chyba musiałam być tam strasznie traktowana. Jest przekochana. Prawie wcale nie wstaje, jak wstaniem, to stoi, nie chodzi. Istna kupka nieszcześć z niej. Czy ktoś interesuje sie sprawą czarnej suczki, która ma szansę na DS?
  15. Z Opieńkiem rzeczywiście jest problem. Trzeba bedzie zrezygnowac ze spacerów w ciągu dnia. Wczoraj jak go wypuściłam, to pogonił kury. nie ragował na wołanie, dorwał jedna i ją męczył. Biegałam za nim przez pół ogrodu. Oczywiście wypatrzył już to sąsiad i mogą znowu być nieprzyjemnosci. To tego młotka nie dociera, że psy są w opłacanym przeze mnie ogrodzie i to on powinien zabrac swoje kury, jesli nie chce, zeby psy je zagryzły. Facet ma problem z głową, ale mam dość jego awantur, zglaszania sprawy policji, bo jak policja potem idzie do niego, to go oczywiście nie ma właśnie w domu.
  16. z czasem u mnie kiepsko, wczoraj miałam do późnego wieczora sama wszystko pod opieka, więc nie dałam rady nic napisać. Pies ma rzeczywiście ok. 1,5-2 lat, bo już ma początki kamienia nazebnego. Jednak oczyszczę mu zęby i można go do ogłoszeń odmłodzić do roku, bo ludzie mają dziwne przekonania, że roczny sie przyzwyczai, a dwulatek już nie. Jest fajny z charakteru. Posłuszny, zrównoważony, nie ucieka. Dziś na porannym spacerze wywalił z zawiasów furtkę do ogrodu, wybiegł, ale nie chce uciekać, tylko sobie pobiegać. Wraca na wołanie bez problemu. Za to Sonia to osobna historia. Wczoraj przez kilka godzin nie zmieniła pozycji w budzie, tyle że zgryzła sobie całe szelki. Za to rano nawet się otworzyła. Na początku nie chciała wyjść z kojca. Jak stanęła, to całe nogi się jej trzęsły. Potem wreszcie sama wyszła i jakoś pospacerowała. Załatwiła się w kojcu, nie na spacerze. Chodzi luzem, bo na smyczy po prostu leży. Upatrzyła mnie sobie i cały czas podbiegała do mnie, wsadzała głowe pod moją dłoń i się przytulała. Jest bardzo uzależniona od psa. Idzie tylko za nim, ciągle musi mieć z nim kontakt fizyczny. On świetnie sobie radzi bez niej, ale nie wiem, jak Sonia sama sobie poradzi. Chodzi w gruncie rzeczy tylko dlatego, że on biega, a nie chce zostać sama bez niego w danym miejscu. Jak poszłam do domu, to za mną wyła. Nawet pokusiłabym się o wzięcie jej do domu przez to wycie, ale nie przepada za małymi psami. Jak mopsy władowały się jej do kojca, to cały czas na nie powarkiwała. Z średnimi i większymi psami nie ma problemu. Dostały wieczorem suchą karmę w dużej ilości i rano wszystko było już zjedzone, wiec na brak apetytu nie narzekają.
  17. Popieram enedę. Każdy wyciągnięty pies jest ważny. Sunia jest bardzo biedna i warto jej pomóc znaleźć sie w domu. Posty odnoszące się do psów giną tu zupełnie.
  18. [quote name='li1']Dobra, podtrzymywalismy watek na gorze. Ale juz wystarczy. Ja nadal mam miejsce dla suczki po kastracji lub do kastracji, albo dla chorego psa w mieszkaniu w Warszawie. Tylko ludzia do zajecia sie psem brak. Szukacie miejsca, ja takie mam, bedzie potrzebne, dajcie znac.[/QUOTE] Nie zrozumiałam. Czyli jest miejsce, ale ktoś musiałby się psem zająć? Nie wiem, co eneda w końcu zrobi z sunią po sterylce aborcyjnej. Gdyby ją mozna wysłać do Warszawy, to byłoby super. Ja mam tylko jedno miejsce, gdzie da sie psa odizolować i drugą sunię musiałabym dac na kwarantannę do kremowej. Troche boję się, bo są z tego samego schronu, ale z róznych miejsc. Sunia potem mogłaby bez problemu przyjechać. Odi, pięknie dziękuję w imieniu suczek za ich reklamowanie i pomoc. Sunia kremowa dalej jest w bardzo kiepskiej psychicznej kondycji, ale całe jedzonko wsunęła i załatwiła się. Na widok człowieka zamiera rozpłaszczona w legowisku.
  19. Sunia już u nas. O spacerze nie ma mowy. To kłębek nerwów. Nie reaguje na nic, jedynie rzuca się wkoło i chce uciekać. Zero innych emocji, reakcji, skrajna panika. Nie chcę sobie wyobrażać, co musiała tam przejść. Moja mama siedzi i płacze, tak ją rozwalił stan suni. szkoda, że musi byc teraz odizolowana. Niestety, bezpieczeństwo pozostałych jest ważniejsze. Chociaż może z drugiej strony, jak będzie te kilka dni sama, to trochę ochłonie i odstresuje się. Andziu, mnie nie musisz pisać o braku możliwości tymczasowania bezdomniaków. Inna jest sytuacja, jesli bierzesz psa i nie masz co z nim zrobic w przyszłości. mnie chodziło o przetrzymanie do transportu w przyszłym tygodniu. To ta trzecia sunia, która spedza mi sen z powiek: [URL="http://img264.imageshack.us/i/ab0bcec3a1d487f6905e51f.jpg/"][IMG]http://img264.imageshack.us/img264/1702/ab0bcec3a1d487f6905e51f.jpg[/IMG][/URL] tak sobie myślę, skoro jest manifestacja, to może udałoby się ją wyciągnąć ze schroniska przed i przywieźć do nas. Mialam jechać, ale może zamiast mnie dałoby sie wziąć transporterek i odebrałabym ją gdzieś tu na trasie. Termin znany, moze udałoby się tak to zorganizować, żeby eneda nie miała problemów.
  20. Czyli raczej nie ma szans...:shake:. Szkoda, już ucieszyłam sie, że jest perspektywa domu dla Meli i bede mogła wziąć ją.
  21. Kremowa sunia już jedzie do nas. Podobno jest bardzo, bardzo płochliwa. na zdjęciu pięknie pozowała, chyba późniejsze doświadczenia tak ją wykończyły. Trzymajcie kciuki, żeby była zdrowa i nic się nie wykluło. Eneda, napisz mi dokładnie, co miała podawane, bo nie dałaś dla niej książeczki zdrowia. Czy byłby ktoś chętny załozyć jej wątek? Niestety, jestem z doskoku i nie dam rady dziś tego zrobić. Sunię nazwiemy chyba Tola ze względu na podobieństwo do naszego niezyjącego już psa Tolka. Tym zreszta przykuła naszą uwagę. Eneda, mam jeszcze jedną upatrzoną sunię. Wstawię jej zdjęcie. czy gdyby moja tymczasowiczka Mela znalazła dom, to wyciągnęłabyś ją w przyszłym tygodniu?
  22. Lori wysłana. Nie wiedziała biedaczka, po co ją skoro świt wsadzam do transporterka. Teraz patrzę na daty i trudno mi uwierzyc, ze tyle u nas była. Jakoś wydaje mi sie, ze dopiero niedawno przyjechały.
  23. Dokładnie tak samo uważam. Ciągle przyjeżdżają do mnie na DT psy z Kielc, ale tez muszę cos o psie wiedzieć, a nie tylko, ze jest np. czarny. Nie chcemy zdjęć, żeby je sobie poogladać w chwilach nudy przed komputerem, tylko z czysto praktycznych powodów. jesli ktoś dzwoni np. o psa w typie onka, to już wiem, do kogo mogę kierować w sprawie konkretnego psa. Wynik adopcji rzeczywiście rewelacyjny, tylko ze sukami naprawdę coś trzeba byłoby zrobić. Uwierz, ze inni tez wyłapuja dzikuski, a nie mieszkaja z nimi w norze. Skontaktuj się z organizacvjami działającymi w Twoim miescie, może wspólnie dacie radę. Suki zawsze mozna wyciąć i potem puścic z powrotem, bo nie każdy pies sie oswoi.
  24. ewab, ale jemu chociaz nie musisz szukac domu ;).
  25. [quote name='ewab']Na konto ŚTOZ wpływają pieniądze na "psy wyciągane z Dymin". Wg mnie można z nich uszczknąć na dopłatę do sterylki suni. Ja rozumiem, że pieniądze są do rozliczenia zgodnie z wolą darczyńców. Ale to jest właśnie realizacja tej woli. Ostatnie zdjęcia pokazują "szpitalik":angryy: w schronisku. Dziś rozmawiałam z Panią Derwisz z rzeszowskiego "Kundelka". Dostaliśmy zaproszenie do odwiedzenia. Pojedziemy, musimy tylko zabrać jakiegoś urzędnika, żeby zobaczył schronisko z prawdziwego zdarzenia.[/QUOTE] Sprawa z pokryciem kosztów dopłaty do sterylki ciężarnej załatwiona jest, jak widzę, ale co ze sterylizacją kremowej suczki? U nas koszt to średnio 214 zł, jesli suka jest mała i nie ma komplikacji. Myslę podobnie, jak osiołek. Skoro są psy w potrzebie i mają szansę, to należy im pomóc. W schronisku żadna z nich pewnie nie doczekałaby "przemian". Na tle wszystkich psów może mało sie liczą, ale dla każdej z nich jej życie jest najważniejsze i jedyne. Może jednak TOZ pomógłby, skoro sam nie zabiera stamtąd psów? Gdyby sunia mogła jechać na dwa tygodnie do Warszawy, to byłoby super, bo wtedy od razu mogłabym ją wziąć do domu. Zresztą mshume na miejscu pewnie znalazłaby jej szybciutko jakis fajny dom i może wcale nie musiałaby przyjeżdżać. Dziewczyny, a nie udałoby się jakos pomóc temu niechodzącemu? Jest tam pewnie biedak połamany po wypadku. Na kolejnym zdjęciu widac, że ma ranę z boku pysia. Przecież to nieludzkie zostawić go tam w takim stanie.
×
×
  • Create New...